"Nie będę się przecież ciupciać w gumie" Coraz więcej młodych gejów, wbrew zdrowemu rozsądkowi oraz ku zgorszeniu i przerażeniu aktywistów gejowskich a także środowisk lekarskich uprawia seks bez żadnych zabezpieczeń. W Internecie można znaleźć już ponad 13 tysięcy zarejestrowanych barebackerów. Czym jest Bareback?
"Nie będę się przecież ciupciać w gumie" Coraz więcej młodych gejów, wbrew zdrowemu rozsądkowi oraz ku zgorszeniu i przerażeniu aktywistów gejowskich a także środowisk lekarskich uprawia seks bez żadnych zabezpieczeń. W Internecie można znaleźć już ponad 13 tysięcy zarejestrowanych barebackerów. Czym jest Bareback?
Fenomen Bareback,`u czyli świadomie podejmowanych stosunków seksualnych bez prezerwatywy pojawił się po raz pierwszy w środowisku homoseksualistów amerykańskich w połowie lat 90-tych. Były to stosunkowo małe grupki gejów, którzy z zasady odmawiali stosunków z użyciem kondomów i negowali ideę "Safer Sex" czyli bezpiecznego seksu.
W środowisku zawrzało. Wieloletnie prace uświadamiające i propagujące seks bezpieczny, stosowanie prezerwatyw i unikanie zachowań mogących powodować zwiększenie ryzyka zakażenia wirusem HIV okazały się daremne.
Poszukiwano wyjaśnień i zastanawiano się nad motywami tak lekkomyślnego i zarazem niebezpiecznego zachowania. Wspominano o "dążeniu ku śmierci" sfrustrowanej grupy mężczyzn, którym w życiu się nie powiodło. To miał być taki imperatyw kategoryczny dla szukających ryzyka w zachowaniach seksualnych. Wszystkie dotychczasowe wzorce zachowań zostały więc praktycznie zanegowane, z podwodów bardziej jednak prozaicznych, niżby można było przypuszczać. W większości bowiem wypadków rezygnowano w seksie ze wszelkich zabezpieczeń z powodu zwyczajnej bezmyślności. Na taki przejaw ignorancji, i co tu dużo mówić: głupoty pojawiło się mnóstwo for internetowych a ton dyskusji się zaostrzył: zwolennicy bezpiecznego seksu krytykowali w sposób dosadny i bez nie przebierając w słowach Barebackowców, którzy podejmowali tak ryzykowne zachowanie. Na zamkniętych dyskusyjnych grupach berekackerów pojawili się zdecydowani zwolennicy i praktykanci safer sex`u, zdobywali oni kontakty, adresy mailowe i numery komunikatorów w celu zidentyfikowanie potencjalnego niebezpieczeństwa. Później zasypywali swych dawnych interlokutorów anonimowymi spamami w celu pouczenia o ich "niewłaściwych i godnych potępienia praktykach".
Fanatyczni mądralińscy mieli sporo do roboty. W portalu internetowym barebackerów barebackcity zarejestrowało się w międzyczasie ponad 13 tysięcy użytkowników. Na gayromeo było już także kilka tysięcy chłopaków i facetów, którzy chcieli uprawiać: "blank figgn" (niech filologowie angielscy przetłumaczą dokładnie na polski, ja proponuję: ciurlanie na czysto!). Wraz z akcją wojenną podejmowano także inne działania, między innymi projekty prewencyjne jak np. Hein & Fiete w Hamburgu. Bareback dotarł oczywiście do Europy szybciej niż by spodziewali się tego jego zdeklarowani przeciwnicy. Projekty prewencyjne polegały głownie na rozdawaniu przed kinami porno i saunami dla gejów ulotek informacyjnych oraz prezerwatyw. Działania te uzupełniane były przez bardziej radykalne środki: nie rzadko miały miejsce wtargnięcia do pomieszczeń kinowych oraz darkroomów w celu zapobieżenia niecnym i niebezpiecznym praktykom. Złapani w ten sposób "in flagranti delicto" barebackowcy powinni być raz na zawsze pouczeni o niezwykłej szkodliwości i niewłaściwości tego rodzaju działań seksualnych.
Czy tego rodzaju działalność prewencyjna w czasie trwania akcji seksualnej (w stylu- szybki numerek) doprowadzić miała do zmiany sposobu myślenia i zachowania a nie do nerwic oraz innych psychofizycznych zaburzeń i zahamowań, należy w to wątpić. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że działacze inicjujący tego rodzaju kampanie zniszczyli możliwość prowadzenia jakiejkolwiek skutecznej działalności prewencyjnej w szeregach barebackerów. Gdyż przed prowadzeniem akcji uświadamiających i działań prewencyjnych powinna stać w pierwszym rzędzie wolna od emocji i jakichkolwiek uprzedzeń postawa skierowana na człowieka, do którego chcemy dotrzeć. "Tam działać, gdzie człowiek jest" ta maksyma z kursu podstawowego dla pracowników socjalnych, została najwidoczniej pod wpływem emocji zapomniana. Obie strony konfliktu stanęły okupując swoje pozycje światopoglądowe po obu stronach barykady. Z jednej strony nieprzejednani użytkownicy prezerwatyw, po drugiej ci, którzy nie chcą (i już!) lizać smakowitego owocu przez szybkę, czy też jak to obrazowo przedstawiają przez gumową skórkę. Dokonała się radykalna polaryzacja stanowisk w kwestii gejowskiego seksu. Nie przebierano w środkach i słowach nazywając chłopaków praktykujących "unsafe Sex" czyli niebezpieczny seks egoistami. Mówiono o bezdennej głupocie oraz poczuciu własnej wartości i godności poniżej wszelkich granic. Daremnie! Nie rozpoznano i nie zdiagnozowano prawidłowo przyczyn tego rozszerzającego się niebezpiecznie zjawiska. Brak rzeczowej dyskusji oraz wojownicze i nieprzejednane nastawienie nie pomogło zgłębić prawdziwych motywów barebackerów.
Argumentacja zwolenników seksu bezpiecznego w gumce jest powszechnie znana. Spróbujmy jednak wsłuchać się bez uprzedzeń i poznać racje stronników barebacku.
"Nie mam po prostu ochoty w najbardziej ekscytującym momencie, kiedy uprawiam seks, naciągać jakiś gumowy kapturek, bo to mi psuje całą przyjemność. Kiedy się z kimś ćiupciam, chcę być z nim i w nim cały. Ja w nim a on we mnie. Takie mam właśnie wyobrażenie intymności. Nie będę się przecież ciupciać w gumowej skórce."
"Oczywiście znam zagrożenie. Otrzymuję często anonimowe maile z fragmentami artykułów z gazet i inne takie cytaty. Ale powiedzmy sobie szczerze, jest wiele niebezpieczeństw czyhających na nas na każdym kroku. Wypadki samochodowe. Atak serca. Wtedy i tak wszystko się kończy, a zdarzają się one o wiele częściej."
"Jak się bzykam bez gumki, mogę zachorować. Okej! Ale nim zachoruję minie trochę czasu. Stosując odpowiednie leki np. przy HIV mogę mając lat powiedzmy czterdzieści liczyć się z naprawdę niewielkim skróceniem życia. A wkrótce znajdą z pewnością szczepionkę przeciw AIDS."
"Antybiotyki na rzeżączkę i pochodne choróbska zawsze mi pomagały. A poza tym TO wcale się nie rozprzestrzenia tak szybko, jak rozpisuje się o tym prasa. Większość barebackerów zwraca baczną uwagę na swoje i partnera ciało, i naprawdę rezygnują ze stosunku, kiedy coś wydaje się być nie w porządku."
"Oprócz tego żądam, bym mógł robić to, na co mam ochotę. Nie potrzebuję żadnych pouczeń od samozwańczych uszczęśliwia czy na siłę"
"Każdy, kto chce się ze mną kochać w gumce, może to robić. Kiedy ją chce założyć, zamykam oczy. Nie chce tego widzieć. Ja tez mógłbym to robić z prezerwatywą ale po prosu nie chcę."
Na ile fałszywe i błędne są powyższe wypowiedzi (zebrane na niemieckich forach internetowych) zwłaszcza w kontekście prognoz dotyczących szczepionki przeciw wirusowi wywołującemu HIV, a także rozprzestrzeniania się chorób wenerycznych wśród berebeckerów, pozostawiam ocenie czytelników i fachowców z dziedziny medycyny. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na coś innego. W jaki sposób reagujemy, my geje - jako środowisko na przejawy, naszym zdaniem, nieprawidłowości? Czy analogiczne wystąpienia środowisk wojujących heteroseksualistów (młodzieżówki prawicowe różnych maści) nie posługują się takimi samymi metodami i nie sięgają do podobnych środków tzw. perswazji? Miast prześladować, wyzywać, zakazywać i grozić, szczególnie młodym i zbuntowanym gejom, należałoby dać innego rodzaju oparcie? Jakie? To przyczynek do ewentualnej dyskusji na forum. Gotowych recept zapewne nie ma. Rozwiązując jednak ten problem we własnym gronie, łatwiej być może przyjdzie nam się zmierzyć z zagrożeniami płynącymi z zewnątrz. Czy sami, święcie przekonani o słuszności i niepodważalności wyznawanych przez siebie zasad, uprawiając Safer Sex i żyjąc w związkach monogamicznych, potępiając agresywnie sposób życia innych nie przyczyniamy się do ciągle jednak wzrastającej fascynacji barebackiem?
Janusz Boguszewicz
nie jestem jakimś zagorzałym wielbicielem gumek. szczerze mówiąc, nie cierpię ich i od bardzo dawna takowej na sobie nie miałem. ja po prostu wyznaję zasadę, że geje mogą żyć w monogamicznych związkach tak samo jak heterycy. a jeśli masz stałego partnera, to co stoi na przeszkodzie barebacku?
W stałych związkach również trzeba być ostrożnym. Mój facet (jestem kobietą) jest ode mnie 20 lat starszy i miał bardzo bujne życie seksualne, przede mną. Dlatego mam pewne obawy i musze jakoś na niego wpłynąć, żeby zechciał się zbadać.
Stuprocentową pewność i poczucie bezpieczenstwa pod tym względem miałam w jednym tylko związku - z moim pierwszym chłopakiem, kiedy ja również byłam jego pierwszą partnerką.
pozdrawiam i ostrożności życzę :)