W ostatnich dniach na konferencji prasowej w Warszawie ogłoszono powołane Fundacji LGBT (...) w czasie owej konferencji prasowej padły pewne zapowiedzi, które zostały następnie nagłośnione przez media. W świat poszła informacja, że Fundacja LGBT zamierza przeprowadzać akcje ujawniania nazwisk polityków prawicy, którzy są ukrytymi homoseksualistami. Zarząd fundacji tłumaczył się, że niczego takiego nie mówił i że wypowiedź została zmanipulowana przez dziennikarzy. Jednak dziennikarze, z którymi rozmawiałem twierdzą stanowczo, że takie słowa padły. Istotnie - przecież sami tego wymyślić nie mogli. Tak czy inaczej postawiłem dać bardzo stanowczy sygnał, że z tego typu akcjami się nie utożsamiam, rezygnując z pracy w radzie...
W ostatnich dniach na konferencji prasowej w Warszawie ogłoszono powołane Fundacji LGBT - organizacji, której podstawowym zadaniem miało być zbieranie funduszy na działalność związaną z promowaniem idei tolerancji wobec lesbijek i gejów. Idea szczytna, zatem przyjąłem zaproszenie do udziału w radzie tej fundacji, członkiniami której są m.in. senator Maria Szyszkowa czy Izabela Filipiak. Niestety, w czasie owej konferencji prasowej padły pewne zapowiedzi, które zostały następnie nagłośnione przez media. W świat poszła informacja, że Fundacja LGBT zamierza przeprowadzać akcje ujawniania nazwisk polityków prawicy, którzy są ukrytymi homoseksualistami. Zarząd fundacji tłumaczył się, że niczego takiego nie mówił i że wypowiedź została zmanipulowana przez dziennikarzy. Jednak dziennikarze, z którymi rozmawiałem twierdzą stanowczo, że takie słowa padły. Istotnie - przecież sami tego wymyślić nie mogli. Tak czy inaczej postawiłem dać bardzo stanowczy sygnał, że z tego typu akcjami się nie utożsamiam, rezygnując z pracy w radzie. Dlaczego?
Postąpiłem tak przede wszystkim ze względu na przekonanie, że podstawowym mechanizmem demokratycznym, który powinien prowadzić do rozwiązania wszelkich problemów społecznych, jest dialog. Nie jest on nigdy szczególnie spektakularną metodą, zazwyczaj wiąże się z mozolnym, trudnym powtarzaniem w kółko tych samych argumentów, podejmowaniem ciągle na nowo wysiłku przekonania przeciwników siłą argumentów. Oczywiście, polska rzeczywistość społeczna nie tworzy klimatu sprzyjającego dialogowi, szczególnie od czasu wejścia na salony agresywnych prawicowych partii. Agresja pojawiła najpierw nie po stronie organizacji lesbijsko - gejowskich, ale po stronie bojówek ultrakatolickich, przypomnijmy sobie choćby słynne "wypadki krakowskie". Ta agresja prowokuje do odpowiedzi także przy pomocy agresji, ta agresja środowisk prawicowych wywołuje słuszny i usprawiedliwiony gniew. Jednak warto sobie postawić pytanie: do czego zaprowadzi nas odpowiadanie agresją na agresję? Odpowiedź jest chyba jasna: gniew rodzi gniew, nienawiść rodzi wściekłość, wszystko to zaś nie prowadzi do znalezienia żadnego sensownego rozwiązania problemu, wokół którego narodził się spór.
Czy agresywne metody walki z przeciwnikami lesbijek i gejów zmienią ich postawy? Czy możemy liczyć na to, że się wystraszą? Czy możemy liczyć na to, że Prawo i Sprawiedliwość czy Liga Polskich Rodzin pod wpływem zapowiedzi akcji outingowych zmienią swój stosunek do homoseksualistów? Jeśli odpowiedź na wszystkie te pytania brzmi "nie", to oznacza, że należy poszukiwać innych metod walki politycznej, metod, które dadzą nam coś więcej, niż satysfakcję, że "im przywaliliśmy".
To, czego potrzebują lesbijki i geje, to zmiana społecznych postaw wobec osób homoseksualnych, to akceptacja społeczna, to uznanie, że lesbijki i geje mają prawo do godnego życia tu, w tym kraju, w tym samym mieście, w tym samym bloku. Ta zmiana postaw jest możliwa tylko drogą cierpliwego dialogu, który wymaga wysłuchania nieraz wielu bzdur, ale który pozwoli także na wyprostowanie wielu stereotypów i być może na przezwyciężenie uprzedzeń. Rozumiem i podzielam gniew tych lesbijek i gejów, którzy mają dość obelżywych epitetów, jakie płyną pod naszym adresem z prawej strony sceny politycznej. Ale pamiętajmy: chodzi o coś więcej. Chodzi o uparte, stanowcze i cierpliwe powtarzanie: lesbijki i geje mają prawo do godnego życia, ich wybory nie zagrażają nikomu: rodzinie, Kościołowi, państwu. Chcą ochrony swoich związków, ponieważ życie we dwójkę bez podstawowego zabezpieczenia prawnego jest bardzo trudne. Chcą ochrony swoich związków, ponieważ miłość homoseksualna - bo chodzi o miłość, a nie tylko o seks! - jest tak samo godna, jak miłość heteroseksualna. Oto, czego potrzebujemy, oto, do czego musimy przekonać polityków. PiS-u i LPR-u nie przekonamy - szkoda zawracać sobie głowę. Ale możemy przekonać partie lewicowe, może nawet partie centrowe. Warto próbować, rozmawiać, tłumaczyć. To jest droga demokracji, droga porozumienia, droga dialogu. Jesteśmy na początku tej drogi, po przełomie 1989 roku dopiero uczymy się wzajemnie rozmawiać, wzajemnie rozumieć. Raz jest lepiej, raz jest gorzej, ale jeśli porównać początki naszej demokracji i pierwsze lata demokracji w krajach Europy Zachodniej - bilans nie wypada źle. Sądzę, że polskim lesbijkom i polskim gejom powinno szczególnie zależeć na tym, by Polska stawała się krajem otwartym, tolerancyjnym, opartym na mechanizmach społecznego porozumienia, nie wykluczającym i nie dyskryminującym nikogo. Tego się nie da zbudować przy pomocy agresji, podobnie jak pokoju nie wprowadza się na czołgach. Moja propozycja jest zatem taka: próbujmy rozmawiać, szukać sojuszników, szukać szczelin wolności, szukać porozumienia. Warto, na tym polega demokracja.
Agresja zawsze wraca do ciebie.
Jacek Kochanowski
Ostatnio przezylem swoj pierwszy coming out- powiedzialem o tym kolezance, ktora wczesniej zartowala z gejow. Jej reakcja byla taka: "I co z tego? Dla mnie dalej jestes fajnym kolega". Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele osob nas po cichu akceptuje, tylko boi sie do tego przyznac i dla homofobicznej mniejszosci stwarzaja pozory swojej nietolerancyjnosci. Obudzmy sie- przeciez mamy demokracje, a moze... zwyczajnie nam sie nie chce?
Aby Polska byla Holandia...
Czarek
Jacek Kochanoowski - Od przemocy do komunikacji - i z powrotem:
"Stajemy jednak wobec pytania zasadniczego: czy do celu owego zmierzać mamy drogą ewolucyjną, drogą małych kroków, cierpliwego budowania sprzyjającego odmieńcom horyzontu politycznego, poszukiwania
sojuszników, opracowywania krótkoterminowych strategii, czy też odpowiednią drogą jest droga rewolucyjna, droga buntu, droga sprzeciwu, droga strategii zwanej strategią słusznego gniewu.[...]
"Brak poważnej siły politycznej, z którą nawiązać można
socjusz strategiczny, wszelkie słowa poparcia i deklaracje przychylności kończą się zazwyczaj niczym, nie idą za nimi żadne konkretne akty polityczne. Rosną w siłę ekstremistyczne partie prawicowe i populistyczne, Kościół zachowuje swoją hegemonię w sferze obyczajowej i światopoglądowej.[...]
"Jak w takim kontekście społecznym myśleć o
dialogu i strategii małych kroków? Z kim prowadzić dialog, skoro pozostajemy w naszym społeczeństwie na etapie amerykańskich lat pięćdziesiątych, a zatem na etapie zastanawiania się, czy homoseksualiści mają w ogóle prawo istnieć w sferze publicznej?
Wrzeszczeć: "zaakceptujcie nas" pomiędzy jednym lecącym kamieniem a drugim? Czas zatem na rewolucję. W obecnej sytuacji brak miejsca na
dialog. Mamy wybór jedynie pomiędzy krzykiem a milczeniem. Opowiadam się zatem za krzykiem." [...]
"Potrzeba zatem nowego rodzaju aktywności politycznej, zdecydowanej, rewolucyjnej, nieugodowej,
prowokacyjnej. Słowa te kieruję szczególnie do obecnych na naszej konferencji działaczy queer: odwagi. Jesteście społeczności queer potrzebni teraz bardziej niż kiedykolwiek indziej. Miejsce odwagę
prowokować, denerwować, wzbudzać tak zwane kontrowersje.
Jacek Kochanowski - Outing - za czy przeciw?
"To, czego potrzebują lesbijki i geje, to zmiana społecznych postaw wobec osób homoseksualnych, to akceptacja społeczna, to uznanie, że lesbijki i geje mają prawo do godnego życia tu, w tym kraju, w tym samym mieście, w tym samym bloku. Ta zmiana postaw jest możliwa tylko drogą cierpliwego dialogu, który wymaga wysłuchania nieraz wielu bzdur, ale który pozwoli także na wyprostowanie wielu stereotypów i być może na przezwyciężenie uprzedzeń. "
" Ale możemy przekonać partie lewicowe, może nawet partie centrowe. Warto próbować, rozmawiać, tłumaczyć. To jest droga demokracji, droga porozumienia, droga dialogu. Jesteśmy na początku tej drogi, po przełomie 1989 roku dopiero uczymy się wzajemnie rozmawiać, wzajemnie rozumieć."[...]
"Tego się nie da zbudować przy pomocy agresji, podobnie jak pokoju nie wprowadza się na czołgach. Moja propozycja jest zatem taka: próbujmy rozmawiać, szukać sojuszników, szukać szczelin wolności, szukać porozumienia. Warto, na tym polega demokracja."
Nie wiem co sie stało z Jackiem Kochanowskim, nie rozumiem, przestraszył się własnych słów? A może jest w tym jakaś konsekwencja, może chodziło o rewolucyjne walkę jedynie z Kościołem i jego przybudówkami, a dworskim politykiem był od zawsze. A może kolejne zmiany frontu wynikają z impulsywnych ocierających się o histeryczność rekacji na bieżące wydarzenia i nie ma w głoszonych przez J. Kochanowskiego poglądach żadnej przemyślanej strategii? Wcześniej wypisał się z Zagaynika teraz z fundacji zanim jeszcze na dobre zaczęły działać. Czy jedyne działania p. Kochanowskiego będą polegały na spektakularnym porzucaniu dopiero rozpoczętego dzieła? Nie mam zaufania dla takich działaczy. Duże rozczarowanie Panie Jacku.
PS. Outować homofobów działajacych na szkodę środowiska L&G bez względu na kolor ubranka i partyjnej legitymacji.
Jeszcze niedawno sam (na konferencji we Wrocławiu) namawiałeś do działań radykalnych (m.in. do rozwieszania pornografii gejowskiej na kościołach), odrzucałeś próby z dialogu z katolicko-prawicowym betonem, bo dialog z nimi nigdy nie zaistnieje. Co się z Tobą, z Wami stało? Rozsiedliście się na kanapach w salonikach władzy i jest Wam wygodnie? Stajecie się gejami dworskimi! Pozdrawiam. Bartek