Co "normalni" ludzie sądzą o gejach? W części ujawniają to badania opinii publicznej. Jednak najlepszą metodą dotarcia do vox populi jest internet. Na niezliczonych forach, trwa tam zażarta dyskusja. Każdy wyrażony pogląd znajduje natychmiast oponentów, każdy argument - kontrargument. Pomijając wpisy ociekające nienawiścią i rynsztokowymi wyzwiskami, głos ludu prezentuje smutną prawdę: Polacy nic nie wiedzą o bogactwie seksualności człowieka, nie rozumieją celów ruchu gejowskiego, nie przyjmują do wiadomości faktu, że homoseksualiści są w Polsce dyskryminowani. Tak zwana "dyskusja o gejach" jest w całości podporządkowana toczącej się w Polsce wojnie światopoglądowej. Nie idzie tu o prawa człowieka, tolerancję czy zwykłe ludzkie współczucie dla prześladowanych - tylko o odmienne wizje Polski: katolicko-szowinistyczno-narodową czy też postępową i liberalną...
Co "normalni" ludzie sądzą o gejach? W części ujawniają to badania opinii publicznej. Jednak najlepszą metodą dotarcia do vox populi jest internet. Na niezliczonych forach, trwa tam zażarta dyskusja. Każdy wyrażony pogląd znajduje natychmiast oponentów, każdy argument - kontrargument. Pomijając wpisy ociekające nienawiścią i rynsztokowymi wyzwiskami, głos ludu prezentuje smutną prawdę: Polacy nic nie wiedzą o bogactwie seksualności człowieka, nie rozumieją celów ruchu gejowskiego, nie przyjmują do wiadomości faktu, że homoseksualiści są w Polsce dyskryminowani. Tak zwana "dyskusja o gejach" jest w całości podporządkowana toczącej się w Polsce wojnie światopoglądowej. Nie idzie tu o prawa człowieka, tolerancję czy zwykłe ludzkie współczucie dla prześladowanych - tylko o odmienne wizje Polski: katolicko-szowinistyczno-narodową czy też postępową i liberalną.
Niemal trzysta wpisów figuruje pod tekstem i krakowskim festiwalu "Kultura dla Tolerancji". Oto najciekawsze (i najbardziej typowe) z nich:
alternatywka: Powszechnie uważa się, że homoseksualiści są zniewieściali i słabi. A tu nagle okazuje się, że są potężni i budzą wielką grozę. Przed paroma ludźmi o orientacji homoseksualnej zadrżał cały Kraków! Najazd Mongołów w porównaniu z tym to było nic! Kraków tak się przestraszył, że na wezwanie paru polityków, księży i zwykłych oszołomów kwiat młodzieży obrzucił kamieniami i butelkami uczestników Marszu Tolerancji. Kochani geje i lesbijki! Przepraszam Was za tych wszystkich durniów. Jesteście naprawdę potężni, jesteście wspaniali i pamiętajcie, że w Krakowie jest wielu ludzi, którzy Was kochają i szanują. Szanują Was nie tylko Szymborska i Miłosz, którzy poparli Marsz, ale i wielu zwykłych ludzi.
krakowianin: Nie, nie zadrżał ze strachu, zadrżał z oburzenia na lekceważenie norm społecznych jakie w tym mieście obowiązują, zadrżał z oburzenia na prowokację podjętą wobec ludzi przez garstkę tych zwierząt w ludzkich skórach, przez garstkę tych zboczeńców, degeneratów dla których wśród normalnych ludzi nie ma i nie będzie miejsca. Zdegenerowane bydło nie będzie dyktować swoich warunków a osoby im współczujące i broniące są im równe i glos ich jak psa szczekanie.
pyorunochron: Jak się okazuje Kraków to miasto nienawiści, w którym pluje się na niewinnych ludzi pod płaszczykiem faszyzującej pseudo-katolickiej ideologii. Nawet nie wiecie palanty, że papież wzywa do poszanowania homoseksualistów. Pójdziecie wszyscy do piekła, a do nieba prędzej od was pójdą homoseksualiści.
ula: Byłam niedawno w paryskim szpitalu. Lekarze mówili mi, że geje tam stanowią teraz poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Organizacje gejowskie mają zero-tolerancję dla prawdy o nich i o chorobach, które szerzą. Czy mamy mieć to samo u nas? Niech Kraków przynajmniej pozostanie oazą normalności. Niestety, tylko LPR ma odwagę sprzeciwiać się tej bandzie zboczeńców.
Iwona Nie mówiąc już o "epidemii" raka odbytnicy wśród homoseksualistów. Choćby tego powodu powinni tego nie robić i tym się nie chwalić publicznie. A przecież są instytucje, które leczą homoseksualizm. W większości przypadków jest to skłonność nabyta w dzieciństwie (pomijając wypadki notowane u schizofreników).
krakusoff: w takim razie według twojego rozumowania kobiety tez powinny przestać to robić bo rak macicy nie jest wcale rzadką dolegliwością!!! Kobieto ty wylecz się z wsadzania nosa w nie swoje sprawy. wiele par heteroseksualnych tez uprawia sex analny wiec rozumiem, że do nich także kierujesz ten apel??? daj żyć ludziom odmiennym od Ciebie. to że inni maja więcej przyjemności od ciebie, a ty swojemu facetowi nigdy na to nie pozwolisz (stawiam flachę ze o tym marzy)to nie znaczy, żebyś mówiła co maja robić inni. tylko dlaczego się wkurzasz jak ksiądz się mądrzy w podobny sposób jak ty mówiąc np. co masz robić ze swoim chłopakiem???
Poprawny: Jak widzisz, tolerancji dla sodomitów jest w naszym ukochanym mieście bardzo mało. Musisz krakusoff pogodzić się z tym, ze jesteś ... mikroskopijnym marginesem. W Krakowie ludzie słuchają tego, co mówi Kościół a nie tego, co mówi ambasada szwedzka, która cala te gejowską imprezę sfinansowała (słyszałem, ze niektórzy nawet dostali forsę za udział w paradzie). No i jak tu zwiększyć ten margines? Będzie trudno, bo nawet w Nowej Hucie wszyscy walą co niedziele do kościołów. A jeszcze jest polski Papież, którego w Krakowie tez się słucha. Tak to już jest, ze Polak to Katolik. Szkoda, ze Majchrowski tego nie zrozumiał. Wprawdzie pochodzi z Sosnowca, ale myślę, ze nawet w czerwonym Sosnowcu nie toleruje się afiszujących się sodomitów.
PAL: Tych geji to ja bym osobiscie wystrzelal. Oni nie maja prawa do zycia. Jedyna sluszna sprawa Hitlera bylo to iz tepil takie zachowanie. Czy normalne jest to zeby facet faceta dotykal czy sie calowali? To jest choroba, ktora sam osobiscie tepie!!! Jakbym mial tylko granat to zucilbym w ten tlum!!! A ludzie ktorzy to popieraja sa nienormalni. Ciekawe co by taki czlowiek powiedzial jakby siedzial oboj 2 geji ktorzy sie caluja. Ja osobiscie bym do nich podeszedl i wypierdolilbym im w morde tak ze krew bedzie sikac. To jest poprostu niedopuszczalne. A osoby ktore to popieraja to pewnie jakies cnotki, jakies mole ksiazkowe, slabeusze, jakies studenciki ktore mysla ze pozjadaly wszystkie umysly. Jesli ktos tak zaciekle ich broni to niech zrobi sobie ze mna ustawke, chetnie obije komus morde.
Eeedek: Nawet w Stanach naukowcy doszli już do tego, że homoseksualizm jest zboczeniem nabytym, a nie wrodzonym. Wielu z tych ludzi JUŻ się wyleczyło ale większość nawet nie podejrzewa, że leczenie jest możliwe - a to dlatego, że media liberalne o tym w ogóle nie piszą. W tym świetle Krakowianie słusznie sprzeciwili się postulatom organizacji szerzących "kulturę" gejowską. Tu Kościół ma rację a nie pseudorektor pseudouniwersytetu Ziejka, który pozwolił ambasadzie szwedzkiej narzucić Krakowowi festyn zboczenia. A fe!
Matt.j: Jak waćpan eeedek taki zorientowany w sprawach leczenia to zapewne zna osobiście 'Wielu tych ludzi' co 'JUŻ się wyleczyło'. Aż mnie ciekawość zżera jaka to genialna receptura jest tego leczenia. Moze to wywar z garści ziół zebranych o świcie zagotowany z trzema kroplami wieczornej rosy a dla poprawy skuteczności dodany jest pazur nietoperza i kropla krwi dziewicy. Może powyższa receptura będzie skuteczna. Jak znasz jakieś skuteczniejsze metody to się nimi podziel na forum. Zapewne twoje ogromne przekonanie o możliwości nabycia, a także wyleczenia z homoseksualizmu wynikają z własnego doświadczenia. Pozdrawiam i życzę skutecznego dalszego leczenia ... ciemnogrodu i dulszczyzny:)
Michalina: Tak, podzielę się informacją na temat skutecznego leczenia pedałów. MG-42 i glinianka. Gwarantuję 100% skuteczność. Kuracja niedroga i przynosząca efekty
społeczne.
Matti.x: Pomijając ekstremalne przypadki, w których funkcjonowanie jednostki prowadzi do bezpośredniego zagrożenia dla innych, decyzję o leczeniu bądź nie podejmuje sama osoba zainteresowana, a nie żadne gremia, niezależnie od zasad, którymi by się kierowały. Ten pierwszy przypadek oznacza w praktyce ubezwłasnowolnienie człowieka i wymaga sankcji prawnej. Nawet wtedy, kwalifikacja kliniczna jest jedynie przyczynkiem do decyzji, a podstawę dla sądu stanowi rozpoznanie stanu potencjalnego zagrożenia dla otoczenia. Stwierdzenie, że coś się "powinno leczyć" z punktu widzenia etyki lekarskiej jest kompletnie puste. A to właśnie tak naprawdę stanowi oś waszej dyskusji, w której spór o to, czy się da, czy też nie jest względem tej właśnie osi - wtórny. W potocznym rozumieniu przyjmuje się, że np. nerwica jest zaburzeniem psychicznym. Nikt oczywiście nie trąbi o tym, że neurotyka "powinno się leczyć", ani nikt nie uznaje pacjenta po skutecznej terapii za "wyleczonego z nerwicy", bo to po prostu niczego nie oznacza. Stawiając diagnozę, określa się zwykle konkretny syndrom, dajmy na to: zespół anankastyczny. W uproszczeniu możemy powiedzieć, że terapia jest skuteczna, jeśli udało się usunąć bądź znacznie ograniczyć zjawiska, które przeszkadzały pacjentowi w normalnym funkcjonowaniu, obniżyć napięcia, zbliżyć do stanu równowagi psychicznej (który to stan sam w sobie jest mglisty i jego ocena należy do obu stron biorących w terapii udział). Sama zaś nerwica jest zjawiskiem naturalnym o kontekście nie medycznym, ale społecznym, biologicznym, ewolucyjnym, itd. Podobnie rzecz się ma i miała z homoseksualizmem, na długo jeszcze przed tym, nim nie pojawił się w kolejnej edycji ICD. A nie pojawił się głównie dlatego, że "etiologiczna wartość" takiego zapisu, jest obrazowo mówiąc zbliżona do tej, jaką miałoby wpisanie do ICD-10 'kłótni z sąsiadem'. Podsumowując: kwestia udzielania pomocy medycznej osobie homoseksualnej ma się nijak do dywagacji na temat tego, czy można, czy też nie można w praktyce dokonać u kogoś (czy u siebie) zmiany orientacji seksualnej. A powoływanie się przy tym na jakieś rzekomo ostateczne rozstrzygnięcia naukowe (jak rozumiem nauk innych, bo z pewnością nie medycznych) ma co najwyżej posmak dyskusji kawiarnianej, bo nawet nie "akademickiej". Dla lekarza, tego typu "postulaty" są bliskie sugerowaniu amputacji stopy w ramach terapii płaskostopia.
Nauka jest chwilowo bardzo daleka od rozpoznania natury zjawiska homoseksualizmu. Co więcej, brakuje rozpoznań dotyczących seksualizmu w ogóle; jak choćby istnienia jednej, w miarę spójnej teorii płci. A nawet, gdyby jakieś ostateczne rozstrzygnięcia co do natury wspomnianych zjawisk istniały, nadal pojawia się problem. Potencjalna zmiana u kogoś orientacji seksualnej ma w ogóle charakter daleko posuniętej ingerencji w człowieka i jest bliska zagadnieniom inżynierii genetycznej itp. Homoseksualizmu nie da się "wyrwać" z psychicznej całości jednostki i traktować wyłącznie jako kwestii seksualnego tropizmu. To jest fragment osobowości i - czy nabyty czy wrodzony - to z pewnością posiadający w ramach osobowości rozległe konsekwencje. Czy nabyty, czy wrodzony, rozwijał się nie przez kilka dni niczym katar, ale przez całe lata życiowych doświadczeń.
Odsuńmy się na chwilę od "naukowości". Istota waszej dyskusji bowiem, nie jest ani naukowa, ani medyczna, ale - światopoglądowa. Oczywiście macie pełne prawo toczyć sobie taką (i dowolnie inną) dyskusję, niemniej byłoby lepiej nazywać rzeczy po imieniu, dzięki czemu ma się większe szanse nie zapuścić takich rozważań w kompletne meandry. Tak (przez was) postawiona kwestia "leczyć - nie leczyć" jest kwestią wyznawania takiej bądź innej koncepcji człowieka i TEGO a nie czegoś innego dotyczy. Opiera się przy tym (w sposób niejawny) o ocenę moralną homoseksualizmu jako czegoś, co jest "złe" lub "dobre".
Lekarz, który chciałby narzucać na proces terapeutyczny jakieś elementy własnego światopoglądu ma duże szanse zaszkodzić pacjentowi. A jedną z absolutnie naczelnych zasad medycyny jest właśnie nie szkodzić. Obowiązkiem lekarza, a już zwłaszcza w takich, jak omawiany przypadkach, jest dystans światopoglądowy i dystans od ocen moralnych. Naturalnie, psycholog czy psychiatra zwykle sam bywa reprezentantem jakiejś "szkoły". Niemniej to stanowić ma wyłącznie pewien model, którego zadaniem jest uporządkowanie terapii, dokumentowanie pewnych stosowanych procedur, itd. Jeśli pojawi się inny, nowszy, lepszy model, lekarz nie ma problemów z sobą samym adaptując się do niego. Ciekawi mnie natomiast, czy którykolwiek z "religijnych terapeutów" byłby gotów dla dobra pacjenta wyrzec się własnego światopoglądu i np. nie wiem - przejść z chrześcijaństwa na buddyzm. I jakby po takim zabiegu na sobie samym wyglądało dalsze `leczenie pacjenta z homoseksualizmu? Oczywiście, że każdy człowiek ma prawo szukać dowolnego rodzaju pomocy kiedy ma jakiś problem. Może to być również pomoc "duchowa", jeśli np. problem ma również, czy przede wszystkim, charakter religijny. Na własne życzenie można się poddawać dowolnym zabiegom, z egzorcyzmami włącznie.
Dostępność w Stanach Zjednoczonych różnorakich ośrodków oferujących klientom "zmianę orientacji seksualnej" bynajmniej mnie nie dziwi. Wyobraźmy sobie jednak pacjenta, któremu jako rozwiązanie problemu proponuje się taki zabieg. Otóż, niezależnie od naszych przekonań odnośnie skuteczności, jak też i nieuzasadnionej rozległości tego typu interwencji w osobowość, co będzie, jeśli to się nie uda? W jakim stanie znajdzie się wtedy pacjent? W znacznie gorszym niż ten, w którym się pojawił. Pierwszoplanową sprawą w każdym przypadku powinno być umożliwienie pacjentowi uzyskania dystansu emocjonalnego do zjawiska, które uznaje on, często zresztą iluzorycznie, za istotę problemu. Dopiero dzięki temu może on uzyskać względną chociaż swobodę podejmowania dalszych decyzji dotyczących jego własnego życia, a narzucanie mu przez rzekomego terapeutę własnych wyborów zakrawa co najwyżej na szarlatanerię, której konsekwencje mogą się okazać tragiczne.
Możecie więc Panowie oczywiście nadal toczyć dyskusję pt. "Czy homoseksualizm jest zły czy dobry" podpierając się tu 'naukowymi dowodami', aczkolwiek nawet jeśli w wyniku tejże dyskusji uda Wam się uzyskać jednoznaczny wniosek, wnioski dla medycyny będą z tegoż zerowe.
eeedek: Każdy zdrowo myślący Polak - zapoznawszy się z rzeczywistą sytuacją w tych krajach, gdzie panuje obecnie "tolerancja" (czyli oficjalna aprobata w ustawodawstwie i w mediach) bardzo szybko zrozumie, że takie "wyemancypowane" środowisko homoseksualistów jest poważnym i całkiem wymiernym zagrożeniem dla zdrowia publicznego (epidemia AIDS) oraz także dla tkanki społecznej (pod wpływem oficjalnej aprobaty Państwa i mediów coraz większa liczba młodzieży daje się wciągać w praktyki homoseksualne (czyli sodomię) - pomijając spustoszenie duchowe). Faktycznie nie chodzi o tolerancję, lecz o przywileje dla szkodliwej mniejszości. Lidze Polskich Rodzin należy się uznanie za to, otwarcie i uczciwie wystąpiła przeciwko próbie oswojenia Krakowian z "tolerancją dla gejów". Zresztą i bez Ligi Krakowianie trafnie ocenili sytuację i słusznie zaprotestowali (mniej lub bardziej dobitnie) przeciwko tej "bezczelnej prowokacji" z dnia 7 maja. To, czy homoseksualista lub alkoholik chce się poddać leczeniu zależy oczywiście od niego samego (może w pewnym stopniu także od jego rodziny). Ale to, czy w społeczeństwie polskim geje mogą poprzez uzyskanie OFICJALNEJ APROBATY państwa i mediów (a o to właśnie im chodzi!) siać spustoszenie zdrowotne i duchowe zależy od społeczeństwa polskiego. Na razie - dzięki Kościołowi - tej aprobaty nie dostaną (chyba, że od pana Leppera, który ponoć opowiadał się i za małżeństwami homoseksualnymi i za aborcją na żądanie!). Zamiast słów uznania geje powinni słyszeć w mediach informacje o tym, gdzie mogą się leczyć. Osobiście uważam, że takie leczenie powinno być nieodpłatne. Choćby z powodu AIDS, homoseksualizm i narkomania stanowią jeszcze gorsze zagrożenie niż alkoholizm (...) lekarza obowiązuje moralność, choćby moralność naturalna. Mówiąc gejowi, że jego zboczenie jest czymś naturalnym i normalnym, lekarz działa i na szkodę pacjenta, i na szkodę społeczeństwa. Staje się zbrodniarzem. Niestety takich lekarzy nie brakuje, zwłaszcza w krajach pogańsko-protestanckich. Cieszy natomiast fakt, że POLSCY LEKARZE (a nie polski rząd!) drastycznie ukrócili zjawisko aborcji skoro tylko nastał koniec rządów komunistycznych w roku 1989. I tutaj też widać silny wpływ Kościoła, mimo ciągot liberalnych u wielu lekarzy. Środowiska "liberalne" (SLD, UP ... PO) bez przerwy próbują przywrócić złoty okres oficjalnej aprobaty dla aborcji - nowością jest ich miłość do gejów i pornografii (może zarazili się od "postępowej i nowoczesnej" Unii Wolności?) I w polityce też: nie szkodzić - powiedzieć NIE kulturze deprawacji i śmierci!
Matti.x: Drogi Kolego, medycyna na świecie, co do zasad, na szczęście rządzi się własnymi, jej właściwymi prawami, nie zaś ideologiczną frazeologią jednej czy drugiej partii. Polityka miewa co najwyżej wpływ na społeczne warunki jej funkcjonowania, co zresztą widać po kondycji służby zdrowia w naszym kraju. Innymi słowy, nie licz z mojej strony na polemikę w kwestiach medycznych. Po treści twojej odpowiedzi można wnosić, że nic z tego co wcześniej napisałem, nie skłoniło Cię nawet do zastanowienia się. Tak więc i cokolwiek co mógłbym napisać jeszcze, jest takoż pozbawione sensu. (...)
Miłośnik Prawdy: Szanowny eeedku, po przeczytaniu powyższego wątku dochodze do wniosku, że kryterium prawdy oddziela Cię od wielu osób. Tym samym chciałbym zwrócić twoją uwagę na znamienny fakt, że Ty i Prawda chodzicie różnymi ścieżkami więc prawdopodobnie szybko się nie spotkacie. Przykro mi bardzo, pozdrawiam Prawdę.
Stary: Myślę, że zorganizowanie manifestacji w sąsiedztwie uroczystości ku czci św. Stanisława było niezręcznością, szczególnie w tradycjonalistycznym Krakowie. Albo ktoś nie miał wyczucia, albo chciał sprowokować (po co?) albo rzecz udupić na starcie. Manifestowanie, że jestem "hetero" - nie jest mi potrzebne, ale nie wiem, co bym czuł, gdybym był gejem. Tego się nie da zgadnąć. Nie mam osobiście wielkiej sympatii dla homoseksualistów. Staram się ich unikać, ich świat jest mi obcy. Ale - tu przyznaję - taka postawa sprawia, że
unika się tematu i pojawia się chęć udawania, że nie ma problemu. Dla własnej wygody - oczywiście. Tymczasem ich problemy są realne i nie wynikają z jakichś "błędnych wyborów". Problemy te musza być rozwiązane i zainteresowani mają prawo się tego domagać. Żądania i roszczenia różnych grup społecznych przerastają na ogół możliwości ich spełnienia. Nie ze wszystkimi łatwo sie zgodzić. Nie potrafię zaakceptować prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, bo myślę, że lepiej gdy dziecko ma matkę i ojca płci obojga. Jeśli to ma być sposób na zaspokojenie potrzeby macierzyństwa, czy ojcostwa, to jest to czysty egoizm. Ale też nic gorszego nad to, co - w moich latach studenckich - niektóre dziewczyny nazywały "strzeleniem sobie dziecka". Mam na myśli zajście w ciążę i urodzenie dziecka, z założeniem, że tatuś nigdy się w jego życiu nie pojawi. Insynuowanie, że "piąstki dziecka" są potrzebne do zabaw analnych - jak to uczynił buck_turgidson - jest obrzydliwe, choć podobnie jak w przypadku heteroseksualistów mogą mieć miejsce przypadki pedofilii. Na pewno nie jest żadnym wyjściem otaczanie tej społeczności anatemą i nienawiścią. To spowoduje tylko pogłębienie podziałów. Ci ludzie żyją wśród nas od wieków i od wieków tworzą wspólnie z innymi wartości i przestrzeń, w której żyjemy. Wśród najpiękniejszych i najbardziej cenionych dzieł sztuki, będących przedmiotem zachwytu i źródłem głębokich przeżyć duchowych - są wszak dzieła homoseksualistów. Doprawdy - nie różnią się w tym od dzieł geniuszy, mających szczęście być "hetero". Dusze nasze - widać - nie maja preferencji seksualnych.
Opracował: Janusz Marchwiński
Ciekawe jak zmieniliby niektórzy z tych dyskutatntów swoje poglady, gdyby ich najbliższy przyjaciel / przyjaciółka powiedzieli im, że są homoseksualni.
Dokladnie za tydzien razem z moim chlopakiem wysiadamy na dworcu w Krakowie i po takich tekstach strach myslec co sie stanie jak bedziemy szli razem trzymajac sie za rece??
Poniewaz jednak jestem optymista wierze ze...NIC! :))))))
Pozdrawiam krakowiakow i nietylko :)))