Sprzeciwiamy się straszeniu Polaków Europą. Niestety to częste zjawisko na polskiej scenie politycznej. Zjednoczona Europa to lepsza gwarancja godnego życia, także dla mniejszości(...)
Socjaldemokracja Polska oficjalnie poparła projekt senator Szyszkowskiej. Członkowie naszej partii nie mieli wątpliwości w tej kwestii(...)
Na dzień dzisiejszy geje i lesbijki mogą adoptować dzieci zgodnie z polskim prawem(...)
kilka lat temu przed wyborami prezydenckimi w Warszawie Kaczyński trzymał fason, to co robi dzisiaj jest obrzydliwe(...)
Inna Strona: Panie senatorze w swojej karierze politycznej wypowiadał się Pan wielokrotnie w sprawach mniejszości seksualnych, jeszcze zanim ustawa o związkach rejestrowanych ujrzała światło dzienne. Kiedy zainteresował się Pan tą problematyką?
Marek Balicki: Na początku lat 90-tych kiedy działałem jeszcze w Unii Demokratycznej razem z moja koleżanką, senator Kuratowską (szefową ówczesnej frakcji społeczno liberalnej w UD) zaczęliśmy mówić o prawach gejów i lesbijek, a także oprawach kobiet. Wtedy były inne czasy - dzisiaj to już historia.
IS: W tej chwili jest kilka partii które podnoszą tę problematykę, w niektórych działają nawet gejowscy aktywiści. Partie te obiecują gejom i lesbijkom walkę o ich prawa. Czym SDPL różni się od nich?
MB: Odpowiem Panu jednym słowem - WSZYSTKIM. Tak jak wielokrotnie podkreślałem, SDPL opiera się na trzech ważnych postulatach: Zdrowe państwo bez korupcji i afer, powrót do socjaldemokratycznych wartości, których zabrakło na scenie politycznej, europejskość państwa.
Sprzeciwiamy się straszeniu Polaków Europą. Niestety to częste zjawisko na polskiej scenie politycznej. Zjednoczona Europa to lepsza gwarancja godnego życia, także dla mniejszości - co pokazały doświadczenia innych krajów Unii.
IS: Jaki jest stosunek SDPL do projektu ustawy o związkach rejestrowanych?
MB: Socjaldemokracja Polska oficjalnie poparła projekt senator Szyszkowskiej. Członkowie naszej partii nie mieli wątpliwości w tej kwestii. Osobiście uważam, że profesor Szyszkowska nie jest w głównym nurcie SLD i jej projekt znajduje niewiele poparcia w jej własnej partii. Jako pierwsi wydaliśmy rezolucje na temat wydarzeń podczas krakowskiego "Marszu dla Tolerancji" oraz w sprawie "Parady Równości" w Warszawie. SLD tego nie zrobiło. Kiedy wewnątrz SDPL decydowaliśmy na ten temat nie było żadnych głosów przeciwnych.
IS: Ale jak to do końca jest z tą jednolitością? Tygodnik Wprost napisał ostatnio, że poseł Nałęcz jest przeciwny postulatom środowisk gejowskich.
MB: To akurat prawda. Tylko że Nałęcz jest w swoim stanowisku osamotniony. Użyłbym nawet porównania, że Nałęcz w SDPL jest tak odosobniony w swojej opinii na temat gejów, jak Szyszkowska w SLD tylko, że w drugą stronę. Dla nas postulaty mniejszości seksualnych to kwestia "powrotu do wartości socjaldemokratycznych". SLD - ugrupowanie w którym wcześniej działałem, przestało być partią socjaldemokratyczną. Bo czy premier socjaldemokratycznej partii walczy o chrześcijańskie wartości w konstytucji Europejskiej? Albo chce wprowadzić podatek liniowy? SLD przestało być partią lewicową.
IS: A czy będzie pan 11 czerwca na demonstracji w Warszawie?
MB: Jeszcze nie wiem. Tylko proszę nie myśleć, że Socjaldemokracja po tym wywiadzie będzie na wszystkich paradach gejowskich. W SDPL jest miejsce dla gejów i lesbijek i innych mniejszości, ale to nie znaczy, że SDPL to mniejszości. Stąd to rozróżnienie. Byłem na marszu tolerancji w Krakowie, wybierałem się na Paradę Równości, ale nie potrafię teraz odpowiedzieć czy będę na pewno. Przy okazji demonstracji... Po moich doświadczeniach z Krakowa mam duży żal do Ryszarda Kalisza. Mimo jego tolerancyjnego stanowiska w kwestii mniejszości, kompletnie zawiódł jako minister spraw wewnętrznych. W Krakowie policja wykazała się dużą nieudolnością podczas Marszu dla Tolerancji. Agresywni ludzie w nielegalnej kontrdemonstracji nie tylko zaatakowali legalnych demonstrantów, ale i skutecznie radzili sobie z policją demolując Stary Rynek. Takie sytuacje nie mogą mieć miejsca w państwie prawa. Kalisz jako minister spraw wewnętrznych i administracji nie zrobił nic po tych wydarzeniach, żeby zapobiegać takim sytuacjom.
IS: Czy zna Pan osobiście jakichś gejów?
MB: Od lat znam Roberta Biedronia. A prywatnie mam dobrego znajomego ze studiów, lekarza i poetę który jest gejem.
IS: Z zawodu jest Pan lekarzem psychiatrą stąd pytanie: Co Pan sądzi o adopcji dzieci przez pary homoseksualne?
MB: Poparliśmy wniosek prof. Szyszkowskiej, w którym wyraźnie brak postulatu adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Takie też jest oficjalne stanowisko partii. Brakuje tego postulatu w SDPL ale chyba również wśród samych gejów. Osobiście nie widzę w takich adopcjach nic złego. Zdaję sobie sprawę, że nie ma żadnych dowodów na to, że dziecko w domu lesbijek czy gejów będzie wychowywane gorzej niż w rodzinie heteroseksualnej. Ale dziwią mnie ludzie którzy używają kwestii homoseksualnych adopcji jako kontrargumentu w debacie na temat ustawy o związkach rejestrowanych. Mam wrażenie, że są niedoinformowani. Na dzień dzisiejszy geje i lesbijki mogą adoptować dzieci zgodnie z polskim prawem.
IS: W jaki sposób?
MB: Żeby adoptować dziecko nie trzeba być z zarejestrowanym związku. Ludzie w związkach nieformalnych również mogą się starać o adopcję. Przepisy dotyczące zasad adopcji określają różne kryteria jakie musi spełnić osoba starająca się o dziecko ale nie ma w śród nich orientacji seksualnej.
IS: Czyli mamy już w Polsce prawo do adopcji ale nie możemy zarejestrować związku? To co Pan mówi to absolutna sensacja!
MB: Takie jest Polskie prawo, konsultowałem ten temat również w gronie ustawodawczym. Tak naprawdę to dopiero ustawa Szyszkowskiej reguluje te kwestie ograniczając prawo do adopcji parom, będącym w związkach rejestrowanych.
IS: Kiedy kandydował Pan na stanowisko prezydenta Warszawy, w kampanię wyborczą zaangażowało się także środowisko stołecznych gejów i lesbijek. Ostatecznie wybory wygrał Lech Kaczyński, a Pan zajął drugie miejsce. Czy będzie Pan kandydował w następnych wyborach prezydenckich w Warszawie?
MB: Zobaczymy. Ale to co robi Kaczyński raczej motywuje do kandydowania. Lech Kaczyński robi coś, czego ja bardzo nie lubię w polityce. Gra na stereotypach, utwierdza społeczne fobie, usiłuje zbić na tym polityczny kapitał. Profesor prawa nie powinien tego robić. Jeszcze kilka lat temu przed wyborami prezydenckimi w Warszawie Kaczyński trzymał fason, to co robi dzisiaj jest obrzydliwe. Kaczyńskiemu to po prostu nie przystoi.
Rozmowę przeprowadził Łukasz Pałucki
Mężczyźni bywają kabotynami.
Kobiety kretynkami.
Ona jest po prostu jedną z nich.
Poza tym nie jestem zwolennikiem aborcji bez ograniczeń. Owszem obecna ustawa powinna być zlagodzona, ale nie do tego stopnia jak glosi to Senator.
Cieszy to, że podczas gdy inne partie w okresie przedwyborczym prześcigają się w swych homofobicznych zapewnieniach, SDPL czyni przeciwnie. To też pewnie gra polityczna.
Ale mila.
Co nie jest zabronione - to jest dozwolone.
idz sie lecz, bo chyba masz manię przesladowczą.
nazywają nas pedałami? i dobrze, bo jesteśmy :-) nie bawmy się w łapanie ludzi za słowa. doskonale wiesz, w jakim kontekście padło słowo o pedałach. moim zdaniem było to nawet dowcipne.
no ale najważniejsze: pytałem i inne możliwości. masz jakieś pomysły? bo jak nie, bo całe to wyliczanie prawdziwych i urojonych błędów jest bez sensu.
jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.
w skrócie: póki co mamy 3 "wybieralne" ugrupowania: sld, up i sdpl. smutne, ale prawdziwe.