Skąd tyle przeszkód? Komu wadzi doroczna Parada Równości, która już kilkakrotnie przeszła ulicami Warszawy i jakoś nic strasznego się nie stało? Parada, w której uczestniczą lesbijki, geje oraz jeszcze jeden rodzaj odmieńców. Bo jak inaczej nazwać dziwaków, którzy w dzisiejszej Polsce ciągle czują się obywatelami, a więc chcą jakoś publicznie wyrażać swoje demokratyczne poglądy? I na dodatek leży im na sercu pewna ogólna sprawa - chcieliby żyć w kraju równych praw i wolności...
Skąd tyle przeszkód? Komu wadzi doroczna Parada Równości, która już kilkakrotnie przeszła ulicami Warszawy i jakoś nic strasznego się nie stało? Parada, w której uczestniczą lesbijki, geje oraz jeszcze jeden rodzaj odmieńców. Bo jak inaczej nazwać dziwaków, którzy w dzisiejszej Polsce ciągle czują się obywatelami, a więc chcą jakoś publicznie wyrażać swoje demokratyczne poglądy? I na dodatek leży im na sercu pewna ogólna sprawa - chcieliby żyć w kraju równych praw i wolności.
Czemu nie mogą legalnie i wspólnie przespacerować się po Warszawie? Powodów jest kilka. Pierwszy, jak się wydaje, to taki, że dzisiaj w Polsce rządzą prawicowe bojówki podżegane przez narodowo-katolickie partie i Kościół. Bojówki, dla których intelektualne usprawiedliwienia wypisują pozornie kulturalni konserwatywno-liberalni intelektualiści.
Ponieważ bojówkarze zagrozili, że przyjdą, a nawet przyjadą - swoją drogą ciekawe kto obiecał im darmowe autokary - legalna demonstracja "i imię zachowania społecznego spokoju" ma mieć szlaban? To nawet więcej, niż spełnienie wygłaszanych z sejmowej mównicy postulatów pewnego posła dowodzącego, że wystąpienia mniejszości seksualnych w ogóle nie powinny być chronione przez policję. Zboczeńcy muszą bowiem wiedzieć, że sami proszą się o to, żeby oberwać, i że na pewno tak się stanie. I powinni się do tego przyzwyczajać. A policja jest potrzebna gdzie indziej. Na przykład do tego, aby masowo zablokować ulice, na których mogliby się pojawić alterglobaliści.
W każdym razie powstał, jak się wydaje, nowy zwyczaj społeczny: zabawa w "traf kamieniem odmieńca". Pod pretekstem służenia moralności będzie można teraz do woli dawać upust agresywnemu chamstwu. Skończyła się za to bajka o tolerancyjnym społeczeństwie, które nie może co prawda zgodzić się na legalizację związków jednopłciowych, ale poza tym nikogo, broń Boże, nie prześladuje ani nie atakuje.
Są jednak i inne powody zamknięcia dla niektórych publicznej przestrzeni. Otóż są takie miejsca, obok których wolno przechodzić tylko prawdziwym i bezgrzesznym Polakom - kościoły, pomniki narodowe, główne arterie miejskie. Miejsca te należą do Katolickiego Narodu Polskiego i obcy nie powinni się do tej sfery sacrum nawet zbliżać. Obcy, czyli kto? Powiedzmy brutalnie - pedały. Pedał nie może być Polakiem, bowiem wszyscy Polacy są z natury rzeczy heteroseksualni. Pedał też nie może być człowiekiem wierzącym, bo gdyby nawet tak się zdarzyło, dawno by się ze swej ułomności wyleczył. Wiadomo bowiem, że to się leczy. Krótka psychoterapia i pstryk - zmienia się orientacja. Ciekawe czy to działa również w drugą stronę. Czy owi magicy od "pstryk - i zmieniamy orientację" potrafiliby także nieszczęśliwych heteryków wykierować na szczęśliwych homoseksualistów? Tak czy inaczej, polskie ulice nie należą do wszystkich w tym samym stopniu. Należą jedynie do wybrańców, którzy jednak - jak przychodzi co do czego - zaczynają reprezentować również tych, których sami przed chwilą wykluczyli. I wtedy słyszymy komunały o naszej wspólnej tożsamości.
W tym wszystkim mamy jeszcze naprawdę świętych i wyższych ponad wszystko liberałów. Ci jednym półgębkiem przypominają, że każdy obywatel ma prawo do publicznej obecności, a drugim półgębkiem głoszą święte prawo homofobów do nienawidzenia normalnych, uczciwych ludzi tylko dlatego że są od nich odmienni.
Niechby i tak było. Jednak nie w kraju, w którym z powodu szantażu prawicy i neudolności policji niektórych spycha się w niebyt.
W tej sytuacji bujanie się w niebie liberalnych sloganów oznacza w istocie popieranie aktualnego stanu rzeczy.
A jaki on jest, każdy widzi - chciałoby się napisać, gdyby nie to, że w tym kraju "inni" mogą sobie żyć, byleby byli niewidoczni.
Kinga Dunin
Felieton ukazał się w "Wysokich Obcasach" - dodatku do Gazety Wyborczej z 5 czerwca 2004
zawiedziona Madzia
Nikt nie wymaga od Ciebie, abyś uczestniczyła w naszych paradach - równie dobrze możecie organizować Wasze manifestacje. Jednak szkoda, że nie można wspólnie pokazać, że wszyscy są w jakiś sposób inni i nie zgadzają się na społeczne wykluczenie.
Jesteś tolernacyjna, "ale"? No właśnie... "jestem tolerancyjny, ale parada gejowska?", "jestem tolerancyjny, ale murzyn w moim sąsiedztwie?", j"jestem tolerancyjny, ale ten w wózku przecież sobie nie da rady" - nie widzisz analogii?
Wykluczenie społeczne gejów i osób niepełnosprawnych to generalnie dwie różne rzeczy. Łączy je jednak to "ale"...
a historyjka żałosna i bardzo typowa!
no i uświadom sobie, że niektórzy ludzie są już po stoczeniu walki!
ludzie od wieków się poddawali, dlatego od wieków są samobójstwa. eutanazja jest po to, żeby ulzyć ludziom w ciepieniu i uświadomić, ze to oni są panami swojego ciała i tylko oni mają prawo o nim decydować.
no i czy naprawde nie zdajesz sobie sprawy, że są takie stadia choroby, że na ból fizyczny nie ma leków?????