Nasz Czytelnik, podpisujący się pseudonimem "Lorek" nadesłał nam swoje ciekawe rozważania na temat szans, jakie dla środowiska gejów i lesbijek niesie członkostwo Polski w Unii Europejskiej i coraz szerszego otwierania się naszego kraju na bodźce cywilizacyjne płynące z Zachodu. Zapraszamy do lektury listu i - oczywiście - do dyskusji..
Nasz Czytelnik, podpisujący się pseudonimem "Lorek" nadesłał nam swoje ciekawe rozważania na temat szans, jakie dla środowiska gejów i lesbijek niesie członkostwo Polski w Unii Europejskiej i coraz szerszego otwierania się naszego kraju na bodźce cywilizacyjne płynące z Zachodu. Zapraszamy do lektury listu i - oczywiście - do dyskusji:
Lata życia za żelazną barierą oddzieliły nas od Europy. Mimo iż dziś możemy nazywać się Europejczykami, system komunistyczny w Polsce nie pozwolił na rozwój tolerancji i liberalnej obyczajowości. Podczas gdy w Holandii, Szwecji i innych, bardziej postępowych krajach maszerowały pierwsze parady gej&les, u nas nikomu nie przychodziło do głowy, że homoseksualizm może być normalnym elementem życia społecznego. Władze milczały a kościół narzucał swoje tezy, które zresztą usilnie propaguje do dziś. Na szczęście przyszło nam żyć w czasach, gdy młodzi ludzie mogą spokojnie posiadać swoje zdanie, a z dnia na dzień powstaje coraz więcej knajpek, dyskotek i pubów dla gejów.
Mimo tych przemian wciąż da się odczuć poniżanie, gardzenie i szydzenie z homoseksualistów. Wśród młodych ludzi są oni przedmiotem kpin i obrazem zniewieścienia. Utożsamiani są z pedofilią a homoseksualizm nazywany jest chorobą którą można wyleczyć. Wśród ludzi starszych gej budzi obrzydzenie i wizerunek siebie samego jako kogoś sprzecznego, nie postępującego z prawami Boga. Nauki kościoła, szkoły (!), a w niższych pozycjach społecznych - ulicy - uczyniły wielce negatywny obraz homoseksualisty. Niektórzy mówią - "Akceptuję gejów, ale niech moje dzieci ich nie widzą." To śmieszne stwierdzenie, ponieważ akceptacja wiąże się z aprobatą, przyzwoleniem na działanie, publiczne okazywanie tego, co ma się do przekazania.
Ale i to się zmienia. Młodzi ludzie, zwłaszcza ci wykształceni, często mając wśród swoich znajomych osoby homoseksualne stają się bardziej tolerancyjni, dochodzi nawet do tego, że stają w obronie gejów i lesbijek. Otwartość na współpracę z zachodem przynosi reklamy, prasę i filmy często poruszające temat homoseksualizmu, turystyka pozwala poznać ludziom część gejowskiej Europy. Znajdujemy się w kręgu przemian, oddzielających nas krok po kroku od bloku postkomunistycznego. Ustawa senator Szyszkowskiej, która wywołała niemały skandal, dziesięć lat temu nie ujrzałaby nawet światła dziennego. Trudno pomyśleć, czy w latach dziewięćdziesiątych organizatorzy marszu tolerancji nie trafiliby do więzienia. Kilka lat temu w szkole mówiono o homoseksualizmie jako dewiacji seksualnej, dziś można starać się o odszkodowanie z tytułu dyskryminacji na tle orientacji seksualnej.
Czy gej staje się modny? W Europie tak, u nas jeszcze nie. W kolorowych pismach przeczytać można, że jest on najlepszym przyjacielem kobiety, doskonałym artystą, wrażliwym facetem, który jako jedyny potrafi zadbać o siebie. Pojawiło się pojęcie "człowiek metroseksualny", które jednoznacznie pokazuje nam, kto jest na topie. Okazuje się bowiem, że przez lata uprzedzeń, pokazywania geja - początkowo w szpilkach i różowym boa, przez ćwieki, skórzane pasy i lateksowe kostiumy - dotarliśmy do wizerunku eleganckiego, szarmanckiego, przystojnego i bogatego mężczyzny. Więc gdzie oni są? Trudno przecież zauważyć gejowskie pary spacerujące po ulicach naszych miast. Może dlatego, że wciąż trudno przyznać się otwarcie do tego, że jest się gejem. Choć większość z nas zaskoczona jest pozytywną reakcją otoczenia, po tym jak przyzna się do swojej odmiennej orientacji.
Comming out w Polsce? Nie każdego stać na to, by mógł stanąć na środku biura/klasy i powiedzieć "Hej! Wolę chłopców!". Ale nie o to chodzi... Chodzi raczej o to, by wiedzieli najbliżsi. Nie warto bowiem oszukiwać swoich przyjaciół, że ma się dziewczynę a potem iść do gejowskiego pubu, lub że jedzie się do swojego chłopaka, podczas gdy spotyka się ze swoją partnerką. Wielu z nas wciąż jednak nie potrafi przyznać się przed samym sobą do swojego Ja. A co dopiero rodzina czy przyjaciele. Przecież im więcej osób będzie wiedziało, tym więcej osób będzie tolerancyjnych, tym więcej osób przekona się do homoseksualizmu.
Czy kiedyś osiągniemy stan zadowalający homoseksualną mniejszość? Czy kiedyś odnajdziemy swój Amsterdam? Wydaje się, że należałoby poczekać jeszcze kilka pokoleń... Choć dziś zmiany społeczne przebiegają w tak szybki sposób, że przypuszczalnie w ciągu kilkunastu lat zostaną zalegalizowane Związki Partnerskie, o które dziś jest tak wielki szum. Być może w tym czasie ludzie zrozumieją, że para homoseksualna potrafi wychować dziecko nie gorzej niż "normalna" para heteroseksualna. Kościół zmieni swe nastawienie, podobnie jak reszta opozycji. I będziemy tolerancyjnym krajem. Tylko ile jeszcze trzeba czekać...?
Lorek
Wiekszość z gejów jest strasznie maloduszna i zaklamana w sobie, wykorzystuja kogo sie da i pomimo tego chca zachowac resztki swej tożsamości. Takich ludzi mozna znalezc w wiekszosci na dyskotekach gejowskich.
To w konsekwencji ich zachowan doprowadza ich do rozpaczy , do rozpaczy spokojnej, uzasadnionej, logicznej i zrozumialej.
Chociaz czasem czujemy sie bezradni to jednak mozna rozpoczac nowe zycie. Uwazam ze rezultatem przemyslen powinien byc czyn a nie abstrakcyjna idea. Mysle ze wtedy warto trzymac sie jakis zasad gdy przeradzaja sie one w czyny. Dobrze jest wszystko przemyslec, bo to dodaje energii i pozwala wiazac wszystko w jednosc.
Takie rzeczy niepowstaja na zasadzie impulsu, tylko pod wplywem impulsu, stanowia raczej lancu - zalużmy przychodzi ktos nowy na dyskoteke gay i od razu jest wrzucany na wielka tace jako swieze mieso - przychodzi na ta dyskoteke zeby poznac kogos kto mysli podobnie i czuje podobnie a spotyka kogos kto juz na poczatku go oklamuje i mówi mu to co chce usłyszeć - tak zostaje skrzywdzony i lancuch sie zamyka.
Nic sie nie zmieni puki nie zaczniecie sami siebie szanowac - nie ma przyjazni wśród gejow - prawdziwej szczerej zbudowanej na zaufaniu - spróbuj zaufać gejowi....
Jeżeli sami nie bedziecie siebie szanowac to niema czego oczekiwac od innych - ludzi z zewnątrz którzy to wszystko widzą
(I hope so)
Ja zbytnio nie ufam w obietnice czy nawet tylko wzmianki o zmianie w Kościele. Kościół to bardzo konserwatywna instytucja i spodziewam sie raczej, że "Polska pokaże jeszcze tej Europie co to jest czystość i wierność ideom Kościoła" niż będzie w jakikolwiek sposób się zmieniać ... po co miałby się zmieniac . Kościół ma pozycję i korzysta z tego ... raczej nie chce zmian.
Spodziewam sie szybszej aprobaty gejów i lesbijek ze strony prawodawstwa i Państwa jako takiego - tak będą i tutaj przeciwnicy - często związani z Kościołem właśnie.
To moje prywatne zdanie
ale poczekajmy co będzie
czas pokarze.