Osiemnastego stycznia tego roku na łamach naszego portalu zamieściliśmy artykuł zatytułowany "Patologiczny motohomofob", poświęcony ukazującemu się w Gdańsku bezpłatnemu pisemku "Moto". Jego wydawca, niejaki Henryk Jezierski jest agresywnym homofobem i antysemitą - czemu bez najmniejszych hamulców daje wyraz w swoich tekstach. "Moto" wykładane jest bezpłatnie na stacjach benzynowych i w motoryzacyjnych punktach serwisowych w Trójmieście i okolicach. Link do artykułu znajduje się w ramce poniżej. Stwierdziliśmy, że Henryk Jezierski nie tylko obraża i podżega do nienawiści, ale w sposób oczywisty łamie prawo, naruszając dobra osobiste kilku milionów obywateli RP. Nasz stały Czytelnik, podpisujący się "Ludwik" postanowił sprawdzić wrażliwość społeczną wielkich koncernów paliwowych operujących na polskim rynku. Napisał do firm, których stacje wymienione są na stronach "Moto". Jak nas informuje - chyba od wszystkich otrzymał odpowiedź. Oto wybór z obszernej korespondencji:
Aral:
Szanowny Panie
Dziękujemy za przesłanego maila. Jesteśmy w trakcie sprawdzania podanych przez Pana informacji. Skontaktujemy się z Panem ponownie, jak tylko uda się nam ustalić fakty. Jeszcze raz dziękujemy za informacje. Pozdrawiam
BP:
Szanowny Panie,
Niniejsza gazeta nie jest rozprowadzana, a tym bardziej rozdawana na naszych stacjach. W przeszłości zdarzały się przypadki pozostawiania egzemplarzy tej gazety w strefie bistro przez jak przypuszczamy przedstawicieli wydawcy, niemniej jednak była ona na bieżąco wyrzucana przez naszych pracowników. Obowiązek ten istnieje do dzisiaj.
Bardzo proszę o przekazanie nam informacji, na której konkretnej stacji w Gdańsku znajdowała się ta gazeta w celu umożliwienia nam podjęcia stosownych działań.
Z poważaniem
Statoil:
Szanowny Panie!
Raz jeszcze dziękujemy za kontakt z nami oraz uwagi w sprawie czasopisma "Moto", które napotkał Pan na naszych stacjach w Trójmieście. Przede wszystkim pragniemy przeprosić Pana za nieprzyjemne wrażenie, jakiego Pan doznał natknąwszy się na wspomniane czasopismo. Pragniemy również zapewnić Pana, że firma Statoil Polska nie promuje treści zawartych w publikowanych tam artykułach, do których linki załączył Pan w swoje korespondencji.
Uprzejmie informujemy Pana, że decyzje dotyczące oferty prasowej na stacjach Statoil podejmowane są w naszej warszawskiej centrali. Kierownicy stacji Statoil nie są upoważnieni do eksponowania bezpłatnych gazet i czasopism. Może się jednak zdarzyć, że publikacje takie pozostawią na stacjach ich kolporterzy. Nie zawsze nasi sprzedawcy są w stanie zareagować natychmiast, dlatego pewna ilość egzemplarzy może trafić w ręce naszych Klientów. Jeżeli pisma takie pozostawione zostaną na stoliku dla Klientów, usuwane są natychmiast. Jeżeli natomiast pozostawione zostaną w okolicy regału z prasą, pracownicy stacji nie zawsze mogą je szybko zidentyfikować i usunąć.
Bezpośrednio po Pańskim sygnale, w dniu 30 stycznia b.r., kierownik Regionu Pomorskiego Statoil Polska złożył niezapowiedziane wizyty na wszystkich naszych stacjach w Trójmieście, jednak na żadnej z nich nie natknął się na wskazane przez Pana czasopismo. W swojej korespondencji nie wymienił Pan konkretnej stacji (w Trójmieście mamy ich pięć), dlatego o zakazie eksponowania jakichkolwiek bezpłatnych gazet i czasopism przypomniano wszystkim kierownikom stacji Statoil w Trójmieście. Zostali oni również ponownie poinstruowani o konieczności natychmiastowego usuwania takich publikacji.
Firma Statoil Polska uważnie analizuje wszystkie uwagi przekazywane od Klientów, dlatego raz jeszcze dziękujemy Panu za sygnał w tej sprawie. Mamy jednocześnie nadzieję, że powyższe wyjaśnienie spotka się z Pańską akceptacją i że pozostanie Pan w gronie Klientów naszej firmy.
Gdyby opisana przez Pana sytuacja powtórzyła się w przyszłości, będziemy wdzięczni za informację w tej sprawie oraz za uściślenie miejsca i daty zaistnienia takiej sytuacji.
Z poważaniem
Orlen:
Serdecznie dziękujemy Panu za interwencję w sprawie miesięcznika, "Moto", który bez naszej wiedzy wymienia na swojej stronie internetowej stacje Polskiego Koncernu Naftowego Orlen S.A, jako punkty dystrybucji gazety. Wpływa to bardzo niekorzystnie na wizerunek Koncernu. Przedstawiciel "Moto" bezprawnie, co pewien czas próbuje dostarczać gazety na nasze stacje. Prowadzący stacje są poinstruowani, żeby nie odbierać tych przesyłek. Na stacjach nie mogą znajdować się bowiem artykuły, których nie ma na liście asortymentowej, jak również artykuły, które nie są przedmiotem stosownych umów z PKN ORLEN S.A. Dotychczasowe rozmowy z przedstawicielem "Moto" na temat zaprzestania tego procederu nie przynoszą spodziewanych efektów. Jeśli adresy naszych stacji nadal będą figurować na stronie internetowej
gazety, zmuszeni będziemy wystąpić w tej sprawie na drogę prawną. Możemy Pana zapewnić, iż na żadnej z wymienionych stacji paliw administrowanych przez RBHD w Gdańsku wspomnianego magazynu MOTO nie można kupić ani otrzymać za darmo, co sprawdziliśmy i otrzymaliśmy na tę okoliczność pisemne oświadczenia prowadzących stację "ajentów".
Naszemu czytelnikowi Ludwikowi serdecznie dziękujemy za nadesłane informacje i za zaangażowanie w ściganiu przejawów homofobii. Jednym słowem: "jesteśmy pod wrażeniem"!
Redakcja IS
Nawet w najśmielszych zamierzeniach nie przewidywałem, że będę kiedykolwiek coś zawdzięczał pedałom. A jednak... Takiej poczytności "MOTO" w obydwu swoich wcieleniach (papierowym i internetowym) nie miało nigdy dotąd. Wersja papierowa pisma mimo znacznego nakładu (10.100 egz.) doczekała się splendoru w postaci kserowania przez naszych czytelników wybranych publikacji - z antypedalskimi na czele - i rozsyłania ich poza tradycyjny obszar dystrybucji, tj. Wybrzeże gdańskie. Imponującą dynamiką wzrostu popularności cieszy się również wersja internetowa (przypominam: www.moto.gda.pl). W styczniu br. mieliśmy 14.256 wizyt, a więc o ponad 36 proc. (!!!) więcej, niż miesiąc wcześniej. Do 9.948 czyli aż o 34 proc. (!!!) wzrosła również liczba zarejestrowanych lokalizacji. Te i inne - jakże budujące! - dane można sprawdzić w dziale "statystyka" na ww. stronie.
Proszę nie martwić się zbytnio losem egzemplarzy "MOTO" wyrzucanych jakobydo koszy.
Po pierwsze - zostaliśmy w porę uprzedzeni przez szeregowych pracowników Orlenu, BP, Statoil i innych sieci o decyzjach ich szefów.
Po drugie - wielu z tych pracowników zadeklarowało bezinteresowną pomoc w kolportażu "MOTO" innym sposobem (jakim, oczywiście, nie powiemy).
Po trzecie - prywatnych, niezależnych, polskich i - przede wszystkim - kierowanych przez ludzi o naturalnych preferencjach seksualnych, stacji paliwowych jest ponad dwukrotnie więcej niż tzw. stacji sieciowych, toteż nawet zwiększony do 12.100 egz. nakład styczniowego-lutowego numeru "MOTO" okazuje się kilkakrotnie niższy od możliwości jego dystrybucji.
Dewiantom dziękować za powyższą promocję nie zamierzam, ale z przyjemnością odnotowuję, że osiągnęli skutek zupełnie odwrotny od zamierzonego. Innymi słowy: PEDAŁY SAME SIĘ WYDYMAŁY. A może o to im chodziło, np. z braku innych możliwości?
inż. Henryk Jezierski
Wydawca, Redaktor Naczelny
P.S. Z oczywistych względów (poszanowanie dla praw naturalnych, ochrona dzieci przed zboczeńcami, ograniczanie ryzyka rozprzestrzeniania się takich chorób jak AIDS itp.) zamierzam kontynuować antypedalską krucjatę. Szczegóły już niebawem na naszej stronie internetowej, w dziale "Parking
niestrzeżony". Zapraszam do lektury i... dalszej promocji "MOTO oraz mojej skromnej osoby.