Nakładem wydawnictwa W.A.B. ukazała się książka "Zamiast procesu. Raport o mowie nienawiści" Sergiusza Kowalskiego i Magdaleny Tulli. Autorzy (socjolog i pisarka) postanowili wykonać pracę niewdzięczną, ale bardzo w Polsce potrzebną, przez cały 2001 r. czytali i wypisywali z pięciu prawicowych pism teksty, które uznali za mowę nienawiści. Wybrane fragmenty zostały opatrzone krótkimi (często bardzo błyskotliwymi) komentarzami, dodano także wstęp i charakterystykę zjawiska.
Wielką zaletą książki jest samo wprowadzenie i zdefiniowanie pojęcia mowy nienawiści, które właściwie nie funkcjonowało do tej pory w języku publicznym. Jest to "wypowiedź lżąca, wyszydzająca i poniżająca jednostki lub grupy". Na potrzeby tej pracy charakterystykę uściślono uznając, że: "mowa nienawiści a d r e s o w a n a j e s t d o z b i o r o w o ś c i, a nie jednostek", oraz "skierowana jest przeciwko zbiorowościom szczególnego rodzaju - takim, których w zasadzie się n i e w y b i e r a" (np. płeć, kolor skóry, język, preferencja seksualna, przynależność etniczna, kalectwo).
Autorzy skupili się na pięciu pismach, które najlepiej charakteryzują polską mowę nienawiści, ale też takich treści jest w nich najwięcej. Są to: "Nasz Dziennik", "Nasza Polska", "Głos", "Najwyższy Czas" i "Tygodnik Solidarność". Przytłaczającą większość w części dokumentacyjnej książki stanowią fragmenty antysemickie, znajdziemy tu wszystkie stereotypy o żydowskich spiskach, sprycie, chciwości, wrodzonym okrucieństwie, niemożliwości asymilacji i zajadłym antypolonizmie, którego przedstawicielem jest każdy kto upomni się np. o wymordowanych w Jedwabnem.
Lektura raportu może być męcząca ze względu na pewną monotonność, ale nie sposób też w kilku miejscach się nie uśmiechnąć, szczególnie kiedy napotykamy na teksty, których absurd przekracza przewidywane granice. Przykładem choćby twierdzenie Waldemara Zielonki, że Hitler był w istocie figurantem podstawionym przez Żydów ("Nasz Dziennik" z 9.IV.01) czy propozycja Barbary Wachowicz, aby odszkodowania za zbrodnie Stalina wypłacił Polakom Izrael ("Nasz Dziennik" z 2.VII.01). Wszystkich przebija jednak sugestia Lecha Stępniewskiego w "Najwyższym Czasie" (21-28.VII.01), że mieszkańcy Jedwabnego dzięki przeproszeniu Żydów zyskali nowy wodociąg i kanalizację. "Dla małych, zapyziałych miasteczek [...] jest to propozycja nie do pogardzenia: pokajać się, przeprosić, a za centralne fundusze położyć rury." - dodaje autor.
Ale Żydzi nie są bynajmniej dla twórców omawianych pism jedynym zagrożeniem, na różnych polach mamy raczej do czynienia z kolejnymi wrogimi siłami: "Nie ma bowiem co ukrywać, że wiele państw i struktur międzynarodowych - wraz z ONZ - uczestniczy w totalitarnym spisku antyrodzinnym" - uważa ks. Jerzy Bajda ("Nasz Dziennik" z 21.II.01). Nawet sukces na rynku książek dla dzieci może być zjawiskiem niebezpiecznym i ściśle kontrolowanym: "Krytyczna lektura czwartego tomu przygód Harry'ego Pottera pokazuje wyraźnie, że jest on w sposób oczywisty przesiąknięty duchem antychrześcijańskim (...) opisano w nim królestwo ciemności, świat bez Boga. Można to udowodnić na wielu poziomach" - przytacza opinię pewnego księdza Ewa Polak-Pałkiewcz ("Nasza Polska" z 18.XII.01). Podstępem jest nawet rozdawanie jedzenia, np. sekta Hare Krishna oferuje: "wygłodniałym uczestnikom imprezy swoją kuchnię, a stąd już tylko jeden krok do wtłoczenia ludziom błędnych doktryn" - zauważa w liście do redakcji Ania z Siedlec ("Nasz Dziennik" z 13.VIII.01). Wszystko to składa się na wizję Polski jako oblężonej twierdzy, tak podsumowaną przez Piotra Jaroszyńskiego: "Przeciwnik, opanowując nasz kraj, planuje i działa na wielką skalę, my bronimy się na skalę małą, tracąc z oczu całość i przyszłość" ("Nasza Polska" z 25.IX.01). Odmiennie ujął to Jerzy Biernacki: "Polska została zainfekowana, czyli inaczej mówiąc: zamiast zbóż w jej społeczeństwie rosną same chwasty i to z gatunku najbardziej wysysających siły z jej gleby, najbardziej rozgałęzione we wszystkich kierunkach i ukorzenione bardzo głęboko. W zmowie musiały uczestniczyć wręcz miliony ludzi, którzy albo należeli do nielegalnie istniejącej i rządzącej partii, albo pracowali w ukryciu dla tajnej policji, która ścigała nie przestępców, a ofiary przestępców. ("Nasza Polska" z 30.I.01).
Obok Żydów największych złem w omawianych pismach są: liberalizm, homoseksualizm i feminizm. Homoseksualizm jest tu rozumiany przede wszystkim jako niebezpieczeństwo dla mężczyzn (istnienie lesbijek zostaje pominięte), celowo używa się go zresztą zamiennie z pedofilią. Oto próbka Karola Karskiego: "wyobraźmy sobie szelmowskie uśmiechy dwóch pedofilów orientacji homoseksualnej, występujących o adopcję małego chłopczyka, w celu, oczywiście, wykazania troski o jego właściwe 'wychowanie'" ("Nasza Polska" z 10.VII.01). Janusz Subczyński ma zaś pomysł na rozwiązanie problemu dyskryminacji (czy też "dyskryminacji") gejów - wystarczy ogłosić ich dewiantami: "Jeśli uzna się, że homoseksualizm jest aberracją - wówczas cała walka o 'równe prawa' dla tej mniejszości seksualnej, cale święte oburzenie o 'dyskryminacji' - po prostu nie ma sensu" ("Głos" z 26.V.01).
W założonym przez Antoniego Macierewicza "Głosie" znajduje się najwięcej fragmentów poświęconych homoseksualizmowi, podtytuł jednego z artykułów brzmi nawet "Widmo homoseksualizmu krąży nad Europą" (11.VIII.01). Leszek Czajkowski postanowił natomiast zdyskredytować Ryszarda Marka Grońskiego z "Polityki" sugerując jego gejowstwo w taki oto subtelny sposób: "Widać nie jestem w typie mojego adwersarza. No cóż, brak mi głosu Bajora, błyskotliwości Lechonia i w ogóle mam inne preferencje." (7.VII.01). Jednak jeszcze bardziej zaskakujący był dla mnie zabieg jaki zastosował tygodnik w celu ośmieszenia austriackiej ambasadorki Ireny Lipowicz, w artykule widnieje ona jako "Profesor Irena Lilopiczówna (lat 48)" co ma sugerować... staropanieństwo (15.IX.01).
Największą zaletą pracy Kowalskiego i Tulli jest według mnie unaocznienie, że mowa nienawiści nie jest zjawiskiem marginalnym, a przemilczanie jej istnienia tylko sankcjonuje zjawisko. Pisma, które posłużyły do stworzenia tej książki nie są powielanymi w kilkudziesięciu egzemplarzach zinami, ale dostępnymi w większości kiosków, średnio- lub wysokonakładowymi pismami, których nakład waha się od ok. 80.000 do 180.000 egzemplarzy. Jeden z nich ukazuje się codzienne ("Nasz Dziennik"), pozostałe cztery to tygodniki. Mówimy więc o zjawisku będącym częścią życia publicznego, dość typowym dla polskiej prawicy. Wywiadów omawianym pismom udzielają najważniejsze osoby w państwie, a wśród stałych współpracowników znajdują się m.in.: Krzysztof Kąkolewski ("Nasza Polska"), Rafał Ziemkiewicz ("Najwyższy Czas") oraz Czesław Niemen, Jan Pietrzak, Waldemar Łysiak, Krzysztof Piesiewcz ("Tygodnik Solidarność").
Największą słabością książki jest dla mnie skupienie się jedynie na pięciu tytułach. Trudno mieć o to pretensje, gdy i tak wykonano gigantyczną, i w sumie mało przyjemną, pracę. Zresztą sami autorzy zdają sobie sprawę z ograniczeń raportu, choć wnioski do jakich dochodzą i zalecenia dla następców mogą zaskakiwać. "Zachęcamy innych do równie skrupulatnego zbadania mowy nienawiści w pismach takich, jak 'Nie', 'Bez dogmatu', 'Fakty i Mity' oraz niestroniący od brutalnych uogólniających komentarzy dziennik 'Trybuna'" - piszą autorzy. Szczególnie dziwi umieszczenie w tym zestawie inteligenckiego "Bez dogmatu", które pomijając już nawet samą zawartość jest tytułem niszowym. Należy oceniać równych sobie, nie można obok wysokonakładowych tygodników dostępnych w każdym kiosku stawiać kwartalnika z nakładem 1.500 ezg. Także jeśli chodzi o pozostałe wymienione tytuły można mieć wątpliwości, należy chyba zgodzić się z Bożeną Umińską, która pisała w "Przeglądzie": "nie zgadzam się z autorami, którzy 'NIE' Urbana klasyfikują jako mowę nienawiści. To inna mowa - mowa parodii, szyderstwa, wulgarności, ale nie nienawiści".
Ciekawsze byłoby raczej odwołanie się do mowy nienawiści funkcjonującej w najważniejszych dziennikach i tygodnikach. Kowalski i Tulli nie dostrzegają chyba, że o ile antysemityzm faktycznie udało się w ogromniej mierze wyplenić z życia publicznego i największych mediów, o tyle homofobię i antyfeminizm można znaleźć bez większego problemu w głównym nurcie. Czym innym jak nie mową nienawiści był słynny tekst Zofii Milskiej-Wrzosińskiej w "Gazecie Wyborczej" z sierpnia 2002 r.? Albo kolejne artykuły we "Wprost" ostrzegające przed inwazją homoseksualistów i namawiające do ich leczenia? Czy drukowane tak chętnie przez redakcję np. "Rzeczpospolitej" listy homoseksualistów, którzy zaznaczają, że walka o równe prawa jest im obca i są absolutnymi przeciwnikami prawa do adopcji, czy to nie taki sam zabieg jak przywoływanie żydowskich nazwisk na poparcie tezy o istnieniu "przedsiębiorstwa Holocaust"? Czy przykładem tak świetnie zdiagnozowanej przez autorów "ironii" typowej dla antysemickich tekstów nie są felietony Macieja Rybińskiego w "Rzeczpospolitej", choć nie antysemickie, ale seksistowskie i homofobiczne? Czy typowe wreszcie dla skrajnie prawicowej prasy podziały na dobrych i złych Żydów nie pasują idealnie do tekstu Rafała Ziemkiewicza z "Newsweeka" w których wyróżnił dwa osobne byty: homoseksualistę (dobrego) i geja (złego)?
Kowalski i Tulli zaznaczają, że nie są zwolennikami wytaczania procesów przedstawicielom mowy nienawiści, choć "polskie prawo uznaje za przestępstwo ścigane z urzędu szerzenie nienawiści na tle etnicznym, rasowym i religijnym (art. 13 Konstytucji, art. 256 i 257 kodeksu karnego)". Warto się jednak zastanowić jak to się dzieje, że procesy o kolportaż ewidentnie antysemickich broszurek i książek w rodzaju: "Poznaj Żyda" czy "Jedwabne geszefty" są umarzane, natomiast absurdalny proces Doroty Nieznalskiej o obrażanie uczuć religijnych zakończył się wyrokiem skazującym.
Krzysztof Tomasik
Dziwi mnie natomiast - jako czytelnika - wrzucanie tu "Bez Dogmatu", bo poziom tego pisma jednak odbiega od pozostałych tytułów.
zlapek cytatów wyrwanych z kontekstu niewątpliwie o tym świadczy.......niektóre pochodzą z felietonów
nie zadając sobie większego trudu podobną "nienawiść" można znaleść w lewackich piśmidłach typu "Trybuna", czy "Fakty i Mity"
tylko obiektami ku którym skierowana jest owa nienawiść nie są Żydzi czy homoseksualiści tylko kler i katolicy nazywani ciemnogrodem...