Mija dwadzieścia lat od chwili, gdy w prasie naukowej pojawił się pierwszy dokładny opis wirusa HIV, wywołującego AIDS. Prowadzona z nim przez dwa dziesięciolecia walka nie zakończyła się zwycięstwem do dziś. Potrafimy trzymać wirusa w szachu i znacznie spowolnić prowadzące do śmierci wyniszczanie organizmu. Nie jesteśmy jednak w stanie go pokonać. Tym niemniej: Od 1996 roku badania posunęły się znacznie naprzód. Dla osób, które mogą sobie pozwolić na kosztowną kurację, AIDS stał się rodzajem dożywotniej, chronicznej choroby. Niestety - zawsze śmiertelnej.
"Młodzi Polacy niewiele wiedzą na temat HIV/AIDS" - donosi agencja PAP, powołując się na badania przeprowadzone przez TNS OBOP: "Najniższą wiedzę mają 15 -16-latkowie, gdzie 17% nie wskazało poprawnie żadnej drogi przenoszenia się HIV/AIDS. Na przestrzeni 4 lat o 8 punktów procentowych spadł odsetek Polaków, którzy poprawnie wskazali 2 z 3 podstawowych sposobów zabezpieczenia się przed HIV/AIDS. Niemal wszyscy badani w wieku 15-49 lat (98% w 1997r. i 95% w 2001r.) słyszeli o HIV/AIDS. Jednak - zdaniem lekarzy - sama świadomość istnienia HIV/AIDS nie oznacza jeszcze posiadania wiedzy na temat choroby. Z przeprowadzonych badań wynika, że ciągle wiedza na temat dróg przenoszenia się wirusa jest niewystarczająca by skutecznie chronić się przed zakażeniem."
Polacy nie myślą o wykonaniu testu na obecność wirusa HIV. Zrobiło go tylko 7% badanych. Brak działań w kierunku testowania można wiązać z powszechnym przekonaniem Polaków, że ich własne zachowania nie narażają ich na ryzyko zakażenia, że ten problem ich nie dotyczy. Kilkaset - zaledwie - znanych i udokumentowanych przypadków zgonu w wyniku AIDS może dodatkowo utwierdzać w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa. Obyczajowe zakłamanie panujące w naszym kraju jest dodatkową przeszkodą. O sprawach dotyczących seksu nie zwykło się w Polsce mówić otwarcie. Skąd młodzież ma wiedzieć, że należy używać prezerwatyw, skoro są one surowo zakazane przez Kościół katolicki a katecheta powtarza to często na lekcjach religii?
W okresie największego natężenia epidemii AIDS w USA i Europie Zachodniej, Polska była dość szczelnie odizolowana od świata zewnętrznego. Można zatem sarkastycznie stwierdzić, że był to jeden z nielicznych pozytywnych efektów systemu komunistycznego. Jeśli zatem porównać liczbę dotychczasowych zgonów na AIDS w Polsce (ponad 650 osób) z sytuacją w sąsiednich Niemczech (ponad 600 zgonów rocznie!) - to wyraźnie widać, że niebezpieczeństwo zarażenia AIDS jest u nas lekceważone właśnie dlatego, że jest... wydaje się być niewielkie. Pozostawanie w błogiej nieświadomości zerowego ryzyka jest jednak złudne. Szacuje się, że liczba osób żyjących z HIV sięga w Polsce 15-20 tys. Granice są już szeroko otwarte a niebawem całkowicie znikną. W wspomnianych już Niemczech, wirusem HIV zaraża się rocznie około dwóch tysięcy osób zaś w skali światowej czternaście tysięcy. Na świecie żyje obecnie 42 milionów osób zakażonych wirusem HIV. W 2003 r. zmarło 3 miliony chorych, a przybyło 5 milionów nosicieli. Co minutę zaraża się kolejnych dziesięć osób. Dla objętych epidemią krajów Południa, prawdziwym zbawieniem byłaby szczepionka przeciwko HIV. Nowoczesne formy terapii przeciwko AIDS wydłużyły życie osób zakażonych wirusem HIV o 18 do 20 lat. Problem w tym, że skuteczne lekarstwa są niezwykle drogie - większość pacjentów z biednych krajów nie stać na ich kupno.
Dzisiejsza, stosunkowo pozytywna sytuacja w Europie nie powinna zatrzeć w pamięci dramatycznych wspomnień o dramacie, jaki rozegrał się na początku lat osiemdziesiątych. Rychło po tym, kiedy w 1981 roku nadeszły z USA doniesienia o tajemniczych zgonach w środowisku amerykańskich gejów okazało się, że tajemniczą chorobą dotknięte są także inne grupy: narkomani, dawcy krwi i dzieci kobiet-nosicielek wirusa HIV. W 1982 roku było już jasne, że wirus przenosi się drogą kontaktów seksualnych lub kontakt z zarażoną krwią. W 1983 roku udało się wyizolować wirusa, odpowiedzialnego za syndrom, nazwany AIDS. Od 1985 roku możliwy jest test na obecność HIV w organizmie. Dopiero w tym samym roku opinia światowa przyjęła do wiadomości, że wirusem można zarazić się także podczas heteroseksualnego kontaktu płciowego. Pierwszy środek przeciwko AIDS pojawił się w 1987 roku - był to słynny AZT. Lekarka, która z nadzieją sięgnęła po AZT mówi: "Żaden z moich pacjentów z tamtego okresu nie przeżył. Popełniliśmy wiele błędów".
Dopiero w latach dziewięćdziesiątych udoskonalono metody terapii przeciwko AIDS. Przełomem było wprowadzenie do użycia tzw. HAART - koktajlu, składającego się z różnych medykamentów, których zadaniem jest trzymanie wirusa pod kontrolą i uniemożliwienie mu swobodnego rozmnażania. Dzisiejsi pacjenci zażywają od dwóch do pięciu różnych tabletek dziennie - rzadko więcej niż dziesięć. Po dwudziestu latach od chwili wybuchu epidemii, medycyna walczy nie tylko z wirusem, lecz także z długotrwałymi skutkami ubocznymi działania zwalczających go lekarstw...
Badania nad AIDS znacznie poszerzyły naszą wiedzę o budowie wirusa i mechanizmach jego działania. W regularnych odstępach czasu, prasa przynosi sensacyjne doniesienia o nowych, przełomowych odkrycia. Nie ma się jednak co łudzić: droga do szczepionki jest jeszcze daleka. A od jej wyprodukowania do masowego zastosowania jeszcze dłuższa. Dlatego trzeba z uporem powtarzać ostrzeżenia: Seks - TAK. Ale tylko BEZPIECZNY!
Tomasz Koterbski