Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 05.11.2003 00:00

Pierwszy Homoseksualista Emigracji

Podziel się Tweetnij Skomentuj (14)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (14)

"Listy z Korsyki" - korespondencja Kota Jeleńskiego

Nakładem Fundacji "Zeszytów Literackich" ukazał się wybór listów Konstantego A. Jeleńskiego do Józefa Czapskiego z lat 1950-83 w opracowaniu Wojciecha Karpińskiego. Choć książka została zauważona i pisano o niej zarówno w "Rzeczpospolitej" (25-26.10.03), jak i dodatku "Gazety Wyborczej" - "Wysokich obcasach" (11.10.03), skrzętnie pomija się w recenzjach niewygodne tematy: zarówno homoseksualizm bohatera, jak i jego wieloletnie życie w trójkącie.

Konstanty A. Jeleński, zwany Kotem całe dorosłe życie spędził na emigracji, działał na wielu polach, był krytykiem literackim, pisarzem, tłumaczem i dyplomatą. Nie do przecenienia jest jego rola w europejskim sukcesie twórczości Gombrowicza, był współtwórcą paryskiej "Kultury" i redaktorem pisma "Preuves". Jerzy Giedroyc uznał go w swojej autobiografii za największego polskiego eseistę emigracyjnego, a Stefan Kisielewski w swoim "Abecadle Kisiela" pisał (chyba niezbyt słusznie) o "niewyzyskanym geniuszu". Wielu podziwiało jego talent poligloty, napisał książki w pięciu językach.

Wyjątkowość Kota Jeleńskiego świetnie obrazuje anegdota, którą przytacza w liście z 29.VII.1971 r.: "W Rydzynie, gdzie byłem ostatnie trzy lata przed maturą, dyrektor prosił Mamę, żeby mnie stamtąd zabrała. 'Jak to? - pytała Mama - przecież się dobrze uczy, ma dobre stopnie, jest lubiany?'. 'Tak, proszę Pani - odparł zakłopotany Dyrektor - toteż wyrzucić go nie możemy. Ale my, proszę Pani, staramy się hodować, powiedzmy, białe kury. A Pani kurczę jest czarne, bardzo rasowe, ale czarne'".

Urodził się w 1922 roku w Warszawie jako dziecko niezwykłej pary: dyplomaty Konstantego Jeleńskiego i jego żony Reny. Rena Jeleńska była znaną postacią dwudziestolecia międzywojennego, miała spory talent literacki, trochę tłumaczyła, przyjaźniła się z całą śmietanką towarzyską, od artystów po ministrów. Jako młoda dziewczyna kochała się w dalekim kuzynie - Karolu Szymanowskim, zdawała sobie jednak sprawę z jego homoseksualizmu. Sam Kot tak wspominał wujka Karola: "pamiętam, jak kłuły mnie przy pocałunku jego wąsy, pachnące 'Jacky' Guerlaina, co zrobiło na mnie wrażenie, gdyż były to również perfumy mojej matki".

W grudniu 1939 r. Jeleńskiej z synem udało się opuścić Polskę i wyemigrować do Włoch, gdzie przebywał już jej mąż. Kot wkrótce zaciągnął się do wojska polskiego we Francji. W 1944 r. brał wraz z I Dywizją Pancerną udział w lądowaniu w Normandii, gdzie został ranny, ale nie miał skłonności do mitologizacji tamtego okresu, po latach twierdził, że spora część młodzieży wstępowała do wojska, żeby przerwać uciążliwą okupacyjną nudę.

Jeleński dzielił wraz z matką wielką niechęć do narodowo - katolickiej wizji Polski, "jestem przywiązany do pewnych tradycji polskiej kultury, do tradycji liberalnych, antynacjonalistycznych." - mówił. Nie idealizował okresu międzywojnia, dobrze pamiętając choćby antysemityzm panujący w Liceum Batorego do którego chodził m.in. z Krzysztofem Kamilem Baczyńskim. Niewątpliwie był wielkim patriotą, interesował się Polską, tym co się w niej dzieje, robił wiele dla popularyzacji naszej kultury, ale jednocześnie miał wyostrzony zmysł krytyczny i wielką potrzebę wolności. Krótko przed śmiercią mówił Stanisławowi Rosiekowi: "Ja bardzo lubię Polskę. Ale to, co lubię z Polski - to znaczy książki i ludzi - mam tutaj. Po co miałbym tam jechać. Czy chciałby pan, żebym przyjechał do Polski i tak jak papież, ziemię całował?".

Uważał się za lewicowca, ale jednocześnie z dużym dystansem podchodził do ideowych podziałów. Tak wyjaśniał swój stosunek: "Zbyt dużo znałem lewicowych rewolucjonistów, którzy byli reakcyjnymi mężami i kochankami, zapobiegliwymi chomikami w życiu codziennym, gorliwych katolików wpatrzonych we własny pępek, nawet - choć rzadziej - tolerancyjnych faszystów, żeby wierzyć, że jakiekolwiek 'idee' mają wiele wpływu na nasze postępowanie".

Ogromnie zmiany w życiu Jeleńskiego nastąpiły w 1951 r., gdy poznał Leonor Fini, urodzoną w Buenos Aires włoską malarkę i graficzkę, z którą wkrótce przeprowadził się do Francji. W listach wielokrotnie przekonywał swego przyjaciela - Czapskiego, że związek z tak wyjątkową osobowością jak Fini jest tym, co porządkuje jego egzystencję. 26.VIII.1952 r. pisze nawet, że dopiero dzięki niej życie nabrało sensu: "To, co robiłem i myślałem, nie miało właściwie nigdy głębokiego realnego związku. Byłem może (w przypadkowym porządku): liberałem, synem, humanistą, czytelnikiem, sumiennym urzędnikiem, kochankiem, pederastą itd.". Dalej dodawał: "Teraz czuję, jakby odpadały ze mnie jakieś łuski. Życie jest trudniejsze, ale ma więcej sensu. Myślę, że nie zjadamy się z Leonor nawzajem, ale żywimy się".

Najbardziej zaniepokojona była matka, szczególnie piętnując u Fini cechy, które sama posiadała. Rozpaczliwie zaczęła szukać dla 30-letniego syna "normalnej polskiej dziewczyny", która miałaby stać się odtrutką na znienawidzoną Włoszkę. W swej niechęci Rena Jeleńska nie tylko sugerowała, że starsza o 14 lat od Kota Leonor jest w rzeczywistości jej rówieśnicą, ale porównała także syna do swego psa - młodego wilczka, którego nie mogła oduczyć zjadania własnych odchodów: "To trochę tak jak z Kocikiem, z jego zachwytem nad załganiem, pozą, ekshibicjonizmem (nie wiem, jak się to pisze) jego kochanki. Nad jej straszliwym złym gustem. Żebyż to tylko zmysły - nie, to kierowniczka duchowa, mistrzyni, spowiednik... Godzinami gadał mi o niej" - pisała w liście do znajomej.

Ale związek Kota Jeleńskiego z Leonor Fini to nie duet, ale tercet. Historia zaczyna się w 1941 roku, kiedy Leonor poznała Stanislao Lepriego, starszego o trzy lata konsula włoskiego z arystokratycznej rodziny, któremu pomogła w podjęciu trudnej decyzji o całkowitym poświęceniu się malarstwu. "Upodobanie Lepriego do chłopców dość jej się nawet podobało. Odtąd będzie lubiła być traktowana jako symboliczna bogini" - pisał Bernard Minoret. Zresztą towarzystwo dobierała często właśnie według takiego klucza, w kręgu przyjaciół i znajomych byli m.in.: Klaus Mann, Lucchino Visconti i Jean Genet, który poświecił jej swój "List do Leonor Fini". "Leonor zawsze była otoczona korowodem wielce tajemniczych, milczących, hieratycznych kobiet, co pozwalało im na przeglądanie się w jej lustrze, w czym każda znajdowała narcystyczną rozkosz" - dodawał Minoret. Karol Martel pisze wprost: "Myślę, że była lesbijką".

Niewątpliwie Fini idealnie uosabiała cechy niezbędne by stać się ubóstwianą przez homoseksualistów "ikoną": ekscentryczna, wybuchowa, o oryginalnej urodzie i niesamowitych pomysłach, wielka wielbicielka kotów, które miały wyjątkowe prawa i mogły nawet wyjadać gościom jedzenie z talerza. W Paryżu wywoływała sensację swoimi strojami, na spotkanie z surrealistami przyszła w purpurowych szatach kardynała, innym razem pojawiła się okryta jedynie w czarne pióra; plotkowano, że nic nie nosi pod płaszczem z syberyjskich wilków. Jej znakiem rozpoznawczym były fantazyjne nakrycia głowy: wielkie kapelusze, diademy i pióropusze, a przede wszystkim maski zwierzęce, które podbiły bale Paryża, Rzymu i Wenecji. Projektowała kostiumy i dekoracje do baletów, oper i spektakli teatralnych.

W 1951 roku do nierozłącznych: Fini i Lepriego dołączył Kot Jeleński. Mieszkali razem aż do śmierci Stanislao Lepriego w 1980 r. Siedem lat później zmarł Kot, a Leonor odeszła w styczniu 1996 r. Cała trójka jest pochowana w jednym grobie. Według Karola Martela, Lepri był przez wiele lat przede wszystkim kochankiem Kota, choć związek emocjonalny całej trójki był niezwykle silny. Jeleński pisał o malarstwie ich obojga, a Fini ma na swoim koncie portrety obu mężczyzn swego życia. Wakacje spędzali na Korsyce, gdzie urządzali słynne bale kostiumowe z udziałem przyjaciół, głównie gejów i lesbijek, którym Leonor projektowała kostiumy.

"Listy z Korsyki" są niewątpliwie fascynującą lekturą, ale jednocześnie jedynie niewielkim wycinkiem z życia Jeleńskiego. To przede wszystkim korespondencja z wakacji służąca najczęściej wymianie z przyjacielem poglądów na temat przeczytanych książek czy bieżących kwestii. Widać w nich całą erudycję Kota, a także jego przenikliwość i otwartość na nowe zjawiska. Bardzo szybko docenił twórczość Michela Foucault, a na początku lat 70-tych pisał o The Beatles, Bobie Dylanie i The Roling Stones: "to jest prawdziwy puls epoki, nie 'sztuka' (ta, która udaje, że żyje życiem epoki)." (24.VI.1971).

Leonor Fini pojawia się w listach przede wszystkim na początku, gdy Czapski był zaniepokojony nowym związkiem, potem tak jak Lepri jedynie przemyka w tle jako niezmienna część krajobrazu. Niestety nie wiemy tego co pisała druga strona, korespondencji Czapskiego nie udało się odnaleźć. Wielka szkoda, bo Józef Czapski (1896-1993), emigracyjny pisarz i jeden z najwybitniejszych polskich malarzy XX wieku, to także interesująca postać, również homoseksualista, którego bardzo silny związek emocjonalny łączył z siostrą - Marią Czapską.

Książka ta przede wszystkim obrazuje jak bardzo potrzebna jest na polskim rynku rzetelna biografia Kota Jeleńskiego, która przybliżyłaby szerokim kręgom tak fascynująca osobowość, a jednocześnie ogarnęła cały jego życiorys, który stanowi do takich celów wręcz wymarzony materiał. Jest tu wszystko, a nawet więcej: fascynujący dom rodzinny, niebanalna matka, okres żołnierski i życie wśród artystycznej bohemy. Jest także alternatywny model rodziny złożony z kobiety i dwóch mężczyzn - homoseksualistów, który w harmonii i tolerancji mimo przeciwności przetrwał prawie 30 lat.


Krzysztof Tomasik
[email protected]

Pisząc ten tekst oprócz "Listów z Korsyki" korzystałem z numerów "Zeszytów Literackich" poświęconych Jeleńskiemu (nr 21) i Leonor Fini (nr 61), a także artykułu Karola Martela "Kot Jeleński" ("Inaczej" - nr 3/1997) i portretów Piotra Szaroty z "Wysokich obcasów" poświęconych Leonor Fini (9.XII.2000) i Renie Jeleńskiej (24.XI.2001).

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (2)
bemibem
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (14)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
17.12.2016 19:25 Szanownapanimagda
Nie widziałam nigdzie lepszego opracowania, dzięki!:)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.06.2011 12:04 Kamila
Brawo, Eroll.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.06.2011 12:02 Kamila
Ja mam tylko takie pytanie - dlaczego słowo "biseksualizm" wszystkim wypada ze słownika? Dlaczego ludzie, będący w związkach erotycznych z osobami OBU płci są określani jako HOMOseksualiści? taka to ta tolerancja? a?...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.06.2009 13:47 Jeleński
Homoseksualizm wuja Konstantego zawsze był tematem tabu w naszej rodzinie:P Babci mi opowiadała, więc moge powiedzieć że z całą pewnością im był i nie ulega żadnej watpliwości,mkówię to ja członek rodziny
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.10.2008 0:28 andrzej
Nie trzeba czytać listów, wystarczy spojrzeć w oczy Jeleńskiego....ta tęsknota....
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
11.05.2008 16:11 Karla.
To załosne, biografia tego niezwykłego człowieka, stała sie pozywka dla "pedałów". Denerwuje mnie to. Moze uczynicie z niego swego "góru". Wszystko jest marne w kontekscie jego niebywałej wielkosci. I o tym trzeba pamietac.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
14.06.2006 12:24 montrealczyk
mieszkańcy Kroczewa zastanawiają się ,czy Oni( Jeleńscy ) mogli tu mieszkać przed wojną ? Ale inaczej brzmiało nazwisko właściciela tych włości.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.06.2006 12:21 montrealczyk
interesuje mnie przebywanie matki Kota Jeleńskiego , w majątku,w Kroczewie k/ Zakroczymia powiat Płońsk, woj. mazowieckie. Przeczytałem jedno zdanie na ten temat w Wysokich Obcasach w tekście o Leonor Fini. W Kroczewie zchował się lasek zagajnik o nazwie Paryż . Czy to jest ta miejscowość ? Czy rzeczywiście tam mieszkali lub mieszkała jego rodzina? Przed wojną w Kroczewie był urządzony piękny park. Kroczewo graniczy z miejscowością Złotopolice . nazwa związana z serialem filmowym Złotopolscy, pozdr.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.05.2004 22:11 Krzysztof Tomasik
Pani zarzuty odnośnie tekstu są absurdalne. Nie kieruję się modą tylko lekturą biografią Konstantego Jeleńskiego.
Homoseksualizm Jeleńskiego nie jest żadną tajemnicą i pojawia się regularnie w artykułach o nim. Zresztą on sam w "Listach z Korsyki" określa siebie jako 'pederstę', co w języku przedwojennym było najczęsciej używanym określeniem na homoseksualistę.
Polecem Pani list Jeleńskiego do Hanny Kirchner publikowany m.in. w "Zeszytach Literackich". Pisze on tam o homoseksualistach ze swojej rodziny (m.in. Szymanowskim), nie jest więc jedyny. Warto jednak zaznaczyć, że babka i matka Jeleńskiego na początku wieku XX miały bardziej naturalny stosunek do homoseksualizmu niż Pani sto lat pózniej.
Odsyłam do uważniejszej lektury na temat stryjecznego dziadka.

Pozdrawiam,
Krzysztof Tomasik
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.05.2004 15:51 maria
teoroia o homoseksualiźmie Konstantego Jeleńskiego, nb. mego stryjecznego dziadka są kompletną bzdurą, jego związek z Leonor Fini nie zachwycał, ale był oparty na całkiem normalnych damsko-męskich relacjach. Rozumiem, ze teraz istnieje moda, zeby z wszystkich robić homoseksualistów ( np. Słowacki), ale co za dużo to nie zdrowo
cytuj zgłoś 0 1
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się