Robert De Niro, popularny amerykański aktor, klasyczny typ męskiego twardziela ma raka prostaty. Wiadomość ta podana została przez wszystkie stacje telewizyjne w USA łącznie z CNN i ABC. Rzecznik aktora poinformował, że nowotwór wykryto w bardzo wczesnym stadium rozwoju i że szanse na pomyślną terapię są bardzo duże. Opinia publiczna na całym świecie żywo interesuje się stanem zdrowia sławnych ludzi. Przypadek Roberta De Niro nie jest niczym niezwykłym - z jednym wyjątkiem: Aktor został zaatakowany przez chorobę w miejscu bardzo intymnym, dotykającym sedna męskości, jego mitu i odwiecznych samczych kompleksów. Rak prostaty należy także w Polsce do najczęściej występujących nowotworów. Po raku płuca i raku żołądka znajduje się na trzecim miejscu pośród tego typu chorób dotykających mężczyzn powyżej czterdziestego roku życia. I pomimo że prawidłowość ta jest doskonale znana, tylko znikomy ich procent gotowych jest poddać się prostemu badaniu profilaktycznemu. "Faceci" wolą nie wiedzieć i nie zastanawiać się, czy w ich organizmie tyka bomba zegarowa.
Rak prostaty rozwija się w utajeniu. W początkowych stadiach rozwoju nie powoduje żadnych objawów. Kiedy pojawia się ból jest już zwykle za późno, bowiem nastąpił rozsiew komórek rakowych do innych części ciała - kości, wątroby, płuc. Niebezpieczeństwa można uniknąć, poddając się regularnie (raz do roku) badaniom profilaktycznym. Dlaczego więc mężczyźni go unikają? Przyczyny niechęci są doskonale znane. Podstawowe rozpoznanie diagnostyczne w przypadku gruczołu krokowego polega na wprowadzeniu przez lekarza palca do odbytu (oczywiście w gumowej rękawiczce). Większości mężczyzn okolice odbytu kojarzą się z brudem, nieczystością, fekaliami. Jest to zresztą często prawdą - poziom higieny osobistej jest w naszym kraju wyjątkowo niski. Nawet kulturalni i wykształceni ludzie nie wiedzą, że po wypróżnieniu nie wystarczy podetrzeć się papierem toaletowym a koniecznie należy się gruntownie podmyć. Mężczyznom trudno sobie wyobrazić, że obcy człowiek może im "grzebać w tyłku" - jak nie przymierzając jakiemuś "pedałowi". Odruchy obronne tego rodzaju wzbudza już obligatoryjne badanie genitaliów podczas tzw. komisji wojskowej, po którym młodzi chłopcy opowiadają z wypiekami na twarzy, że lekarz obmacywał im jądra.
Fałszywy wstyd ma wysoką cenę - czasami nawet życia. Bardzo często nie ma innego wyjścia, jak chirurgiczne usunięcie zaatakowanego przez nowotwór gruczołu krokowego. A to niesie z sobą zaburzenia erekcji (nawet do 100 procent przypadków!), i trudności z trzymaniem moczu. O ile pierwszy problem złagodzić można przy pomocy Viagry, o tyle w drugim zaleca się nie tylko noszenie pieluch, ale także używanie prezerwatyw podczas każdego stosunku seksualnego. Brak prostaty powodować może podczas orgazmu wytrysk... moczu.
Można mieć nadzieję, że choroba Roberta De Niro skłoni mężczyzn do większej troski o swoje zdrowie i regularnemu poddawaniu się badaniu profilaktycznemu na wzór kobiet, odwiedzających ginekologa. Stalowy Robert nie jest gejem, a jednak zdecydował się dopuścić drugiego mężczyznę do intymnej części swego ciała! W podobnej sytuacji znaleźli się przed nim inni znani ludzie: Były burmistrz Nowego Jorku Rudolph Giuliani, generał Norman Schwarzkopff, piosenkarz Harry Belafonte czy muzyk Frank Zappa. Być może przypadek De Niro uwolni prostatę od dwuznacznych uśmieszków i wstydliwych szeptanek tak jak słynny aktor Rock Hudson wyprowadził z cienia AIDS. Hudson, podobnie jak De Niro odtwarzał role stalowych mężczyzn. Był homoseksualistą i chorował na AIDS, lecz z obawy o potępienie i odtrącenie ukrywał to niemal do ostatniej chwili. Jego publiczne wyznanie pomogło zdjęć z tej strasznej choroby część odium "kary za grzech rozwiązłości" i napiętnować panującą w naszej cywilizacji hipokryzję.
Dziś wiemy, że "rozwiązłość", czyli aktywność seksualna do późnych lat życia jest krynicą młodości. Kto regularnie uprawia seks i czerpie z tego przyjemność i szczęście - z dużym prawdopodobieństwem nie zachoruje na raka prostaty. Nikt nie prowadził badań dotyczących wpływu seksu analnego na zdrowie prostaty. W końcu, przyjemność z tego rodzaju seksu polega na bezpośrednim stymulowaniu gruczołu krokowego, bezpośrednio zaangażowanego w misterium orgazmu i odpowiedzialnego za produkcję spermy. Warto by to było wiedzieć. Być może upadłby wtedy kolejny bastion uprzedzeń przed "brudnym seksem".
dr Nick
Na raka prostaty choruje 30% mężczyzn po 50 roku życia oraz 80% mężczyzn po 80 roku życia. Mężowie, ojcowie i dziadkowie rzadko kiedy mówią prawdę o swoich dolegliwościach. Dlatego warto wiedzieć, że istnieje miejsce, gdzie można zadać pytanie lekarzowi, uzyskać wiedzę i wsparcie w trudnych chwilach.
Strona jest elementem Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego dla Pacjentów z Rakiem Prostaty i Ich Bliskich. W ramach Programu można również skorzystać ze wsparcia psychoonkologów pod numerem infolinii 0801 081 909.
jakie jest prawdopodobieństwo, że stosunek analny może zagrozić, dotykając, cześć prostaty- czy może "uruchomić" taką chorobę jak rak? czy wręcz przeciwnie takie stosunki, mogą uchronić? ...
Znajdziesz w nim mnóstwo artykułów dotyczących zdrowia, higieny etc...
Interesującą Cię tematykę łatwo znajdziesz przy pomocy naszej wyszukiwarki. Wystarczy wpisać temat.
Myśle, że to byłob coś pouczającego ...+ zbiór lidków itp.
Wszystko oczywiście w jakimś rozsądnym zakresie - zby nie zrobić z IS portalu medycznego ?
Pozdrawiam!