Krzysztof ma 47 lat. Od wielu lat mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie jest przedsiębiorcą, zrobił karierę i dorobił się sporego majątku. Do Polski przyjechał robić interesy - prowadzi dużą restaurację w amerykańskim stylu. Krzysztof jest niezwykle sympatycznym i towarzyskim człowiekiem. Łatwo nawiązuje kontakty, lubi się śmiać, i chętnie opowiedział nam o swojej fascynacji dla dużych mężczyzn. Krzysztof jest "Chubby Chaser" - to znaczy gejem kochającym mężczyzn z potężną nadwagą...
Janusz Marchwiński: Czy możesz wyjaśnić, co dokładnie znaczy pojawiające się często w internetowych ogłoszeniach angielskie słowo "Chubby" (czytaj: czabi)?
Krzysztof: Chubby to osoba o dużej ilości ciała. Chubby to ktoś ważący powyżej 120 kilogramów. Ale dla mnie mężczyzna staje się atrakcyjny, kiedy waży minimum 150 kilo.
JM: W świecie, w którym dominuje ideał szczupłego, proporcjonalnie zbudowanego, smukłego i muskularnego młodzieńca - to upodobanie jest dość niezwykłe... Czy dużo jest gejów kochających grubasów? I w jaki sposób odkryłeś swoją fascynację olbrzymami?
K: Piękno to pojęcie bardzo szerokie. Każdy rozumie pod nim coś innego. Dla mnie piękny jest mężczyzna potężnie i proporcjonalnie zbudowany. Poczynając od czubka głowy i idąc w dół powinien wyglądać tak: Mieć ładną okrągłą twarz, podwójny podbródek, rozbudowane piersi, olbrzymi brzuch, równo rozłożone wałki tłuszczu na biodrach.... Taki mężczyzna jest idealny! To, że on nie waży 60 kilogramów nie ma znaczenia! Uważam, że mężczyźni z nadwagą są fantastyczni. Są znacznie cieplejsi od chudych. Nie wiem, dlaczego tak jest, natomiast z mojego doświadczenia życiowego wynika jednoznacznie, że miśki to bardzo ciepłe stworzenia. Mają dużo wewnętrznej pogody ducha - którą zarażają. W obecności takich ludzi bardzo chętniej przebywam. Są pogodni, nie marudzą, bardzo łatwo nawiązują kontakty, No - nie wiem, co mam jeszcze dodać... (śmieje się)
JM: Jak zaczęła się Twoja życiowa przygoda z miśkami? Kiedy zauważyłeś, że podobają Ci się mężczyźni z nadwagą?
K: Miałem wtedy 18 albo 19 lat. Już wtedy sypiałem z chłopakami w moim wieku, takimi jak ja - szczupłymi. Któregoś dnia byłem w publicznym szalecie. Takie to były czasy, że nie było żadnych lokali dla gejów. W ściankach dzielących kabiny były dziurki i ktoś mnie przez taką dziurkę obserwował. Ja jego oczywiście nie widziałem. Wyszedłem z tej kabiny, tamten mężczyzna też. Podszedł do mnie i poprosił o ogień. No i właśnie to był taki duży facet, on ważył jakieś 160 kilo. Nie pamiętam ile miał wzrostu - ale był trochę wyższy ode mnie, czyli jakieś 173 centymetry. Zaprosił mnie do siebie do domu. Poszliśmy do łóżka. Oczywiście seks się rozpoczął już przy wejściu, jeszcze drzwi się za nami nie zamknęły. I było w tym seksie coś oszałamiającego. Była to jakiś nieokiełznany żywioł. Samo jego dotknięcie doprowadzało mnie do szaleństwa, że jest tyle tego ciała. Ja ważyłem wtedy 61 kilo. I jak powój wiłem się wokół niego, jak jakiś mały pająk. (śmieje się) To było fantastyczne. Pamiętam to po 30 latach. I to samo uczucie przeżywam z moim partnerem, z którym jestem związany dzisiaj.
JM: To, co opowiadasz zdarzyło się w Polsce?
K: Tak. I wtedy już wiedziałem, czego chcę.
JM: Osoby, które są wielbicielami Chubbys (czyli grubasów) nazywają się Chubby Chasers (czytaj czabi czejsers) - czyli "goniący miśków". W Polsce tacy ludzie nie mają łatwego życia. Nie ma lokali dla grubych gejów. Ewentualnie mogą się szukać za pośrednictwem internetu. Spędziłeś wiele lat w USA. Jak jest tam?
K: W Stanach Zjednoczonych nasza sytuacja jest o wiele lepsza. Są strony internetowe przeznaczone tylko i wyłącznie dla grubych i bardzo grubych. Są strony dla miśków "Bears Sites", "Chubby Sites", "Super Chubby Sites", "Gayners". Gayners to ludzie którzy świadomie chcą utyć, chcą być przymusowo żywieni. Jest to swego rodzaju dewiacja... Nie ma co ukrywać, że mężczyzna który ma tak dużą nadwagę ryzykuje zdrowie i życie. Otyłość obciąża serce, może zdarzyć się wylew, wysiadają stawy. Im ktoś starszy - tym gorzej. Ale większość grubasów jest otyłych nie z własnej winy. Mój obecny partner - jesteśmy z sobą ponad 9 lat - był już jako dziecko duży. Teraz waży ponad 180 kilo. On jest całkowicie sprawny, ale ma problemy z zawiązaniem butów. A ja mu z wielką ochotą pomagam... No i na tym to właśnie polega, że Chaser (czyli ja) pomaga Chubbiemu tam, gdzie on sam nie może sobie dać rady. Oczywiście poza zupełnie normalnymi sprawami życiowymi, takimi jak praca, wspólny dom i tak dalej.
JM: Czy to uwielbienie dla potężnych mężczyzn ma związek z tęsknotą za ojcem, jakim kompleksem na tym tle?
K: Z całą pewnością. Przypominam sobie sytuację, kiedy miałem chyba cztery albo pięć lat. Było nas sześcioro dzieci w rodzinie i byliśmy bardzo biedni. Więc jedno dziecko było przeznaczone do adopcji. To był po prostu taki publiczny przetarg. Zjawiali się ludzie i oglądali nas. Pewnego razu przyjechał samochodem jakiś pan. Miał siwe włosy i brzuszek który wydawał mi się wtedy olbrzymi (prawdziwe brzuchy zobaczyłem dopiero w Stanach!) i pamiętam że strasznie chciałem żeby on był moim tatusiem. Myślę, że większość Chaserów, nawet jeśli się do tego nie przyznają, szukają figury ojca. Ja sam jestem już dużo dalej - dzisiaj ważne jest dla mnie partnerstwo, przyjaźń. Ale dwóch moich poprzednich partnerów było starszych o 25 lat. Obydwaj umarli. Jeden na zawał, drugi na wylew krwi do mózgu... Szukałem w nich ojca. Nie chciałem sam podejmować żadnych decyzji. Najlepiej się czułem, kiedy oni mówili mi jak mam żyć i postępować.
JM: Czy bardzo cierpiałeś po utracie partnerów? To przecież była straszna tragedia...
K: To było dla mnie... tego się nie da opisać. To był straszliwy cios. Uciekłem z Polski, przeszedłem wiele różnych prób w życiu i z niejednego pieca chleb jadłem. Ale to wszystko to nic - kiedy odszedł Gordon, mój tata i mój partner. Kiedy on umarł, dla mnie skończył się świat. Myślałem że palnę sobie w łeb. Nic nie miało sensu. Potrzebowałem cztery lata - z pomocą psychiatrów, znajomych, przyjaciół - żeby ponownie stanąć na nogi. To był niewyobrażalny cios.
JM: Rozumiem Cię.... Czy "Chubby" i "Misiek" to pojęcia tożsame?
K: Właściwie nie. Misiek to mężczyzna niedźwiedziowaty, owłosiony, niekoniecznie nadmiernie gruby. A Chubby to definitywnie osoba otyła.
JM: Wiem, że Chubbys mają własne lokale i często urządzają imprezy, zjazdy, lubią się bawić. To musi być niesamowity widok - kilkadziesiąt lub kilkaset grubasów w jednej sali!
K: Dla kogoś spoza środowiska to rzeczywiście widok niecodzienny. Na doroczne zjazdy Chubby w USA przybywa 300 do 500 osób. Oni wchodzą do basenu i woda występuje z brzegów! (śmieje się)
JM: Takie zjazdy odbywają się w hotelach...
K: Zazwyczaj na takie zjazdy wynajmuje się cały hotel. Bo Miśki, Chubbys i Chaserzy potrafią być nieobliczalni, szczególnie kiedy trochę więcej wypiją. Ta przykład trzydziestu grubasów po 170 kilo wypina tyłki na brzegu basenu żeby sobie zrobić zdjęcie. (śmieje się) Dlaczego to robią? Bo lubią sami siebie! Nie mają problemu z otyłością! To społeczeństwo ma z nimi problem - mam na myśli nietolerancję wobec grubasów. Więc takie grupowe spotkanie to wielkie i radosne wydarzenie. W Stanach takie zloty odbywają się co miesiąc, w Europie raz do roku. W tym roku 2003 jest zjazd w Lizbonie. To fantastyczna impreza na którą warto by wybrali się ci którzy lubią miśki, dużych facetów i ich świat.
JM: Czy po powrocie do Polski z USA miałeś już taką sytuację, że nagle widzisz na ulicy faceta rozmiarów XXXXXL, stajesz w podziwie i koniecznie chciałbyś go poznać?
K: Tak, w Krakowie. Przechodziłem kiedyś ulicą Szewską i nagle widzę faceta na pięć X - dokładnie mój rozmiar - i gdyby nie to że szedłem na spotkanie, to bym go zagadał....
JM: Dziękuję Ci za rozmowę.
Z Krzysztofem rozmawiał Janusz Marchwiński
Jestem zwolennikiem związków monogamicznych i moim marzeniem jest aby spotkać kogoś kto wypełni mi sobą życie, ale nie widzę powodu aby unikać Thermy! Są tam mili i serdeczni ludzie i mam możliwość odskoku od codzienności! Wcale nie muszę się bzykać ze wszystkimi tracąć rozum!
Błagam pomyślcie czasem zanim napiszecie podobne bzdury jaki inni poniżej! Jest to wyjątkowo czysta sauna o jakich można marzyć! Choćby w Warszawie!
Pozdrawia i życzy wesołych Świąt
samotny 41 letni grubas z Warszawy! - Piotr