Ameryka pod rządami administracji prezydenta G.W. Bush'a coraz bardziej zwraca się ku tradycjom skrajnie konserwatywnym i purytańskim. Coraz większym poparciem i sympatią Białego Domu cieszą się tradycjonalistyczno-religijne ugrupowania, takie jak Południowa Konwencja Baptystów (baptyści są silną grupą wyznaniową w USA), Amerykański Związek Rodzin (kojarzący się z LPR-em) i Koalicją Chrześcijańską. Ugrupowania te organizują corocznie "Tydzień Ochrony Małżeństwa" (Marriage Protection Week), imprezę, której ostrze wymierzone jest w gejowskie inicjatywy zalegalizowania partnerstwa homoseksualnego. Jak donosi pismo "The Advocate", prezydent Bush poparł ów "tydzień" całym autorytetem swojego urzędu.
W swej proklamacji, prezydent oświadczył: "Małżeństwo jest świętą instytucją, której ochrona jest podstawą siły naszego społeczeństwa. "Tydzień Ochrony Małżeństwa" stanowi okazję do skupienia uwagi na naszych wysiłkach zachowania jego świętości i promowania silnych i zdrowych małżeństw w Ameryce. Małżeństwo jest związkiem mężczyzny i kobiety i moja administracja działa w duchu wspierania go, w celu tworzenia warunków dla pomyślnego rodzicielstwa".
Kości zostały rzucone. Jeśli ktoś jeszcze miał złudzenia, co do stosunku prezydenta Bush'a wobec społeczności homoseksualnej - powinien je najrychlej porzucić i przejrzeć na oczy. Oficjalne poparcie, udzielone skrajnej, homofobicznej prawicy wyraźnie definiuje sympatie ekipy rządzącej Stanami Zjednoczonymi, ale także klimat zbliżającej się szybko kampanii przed kolejnymi wyborami w 2004 roku. "Tydzień Ochrony Małżeństwa" od 12 do 18 października posłuży chrześcijańskim fanatykom do jątrzącej kampanii antygejowskiej w dziesiątkach tysięcy kościołów, podczas niezliczonych audycji telewizyjnych i radiowych, akcji rozrzucania ulotek i naturalnie przygotowywania terenu pod zasadniczą batalię - a mianowicie ustawowego zakazania legalizacji związków jednopłciowych w formie poprawki do Konstytucji USA.
Tak ostentacyjne opowiedzenie się prezydenta Bush'a po stronie grup skrajnie konserwatywnych wywołało głęboką krytykę ze strony amerykańskich organizacji gejowskich i lesbijskich. Matt Foreman, dyrektor zarządzający National Gay and Lesbian Task Force powiedział, że "Bush nie uczynił niczego dla wzmocnienia rodziny" a jego gest służy oczernianiu i demonizowaniu gejów i ich związków. "Polityka prezydenta jest zawstydzającą mieszaniną religii i polityki" powiedział Foreman - i nie jest on w tej opinii odosobniony. Także w Europie panuje silne przekonanie, że ideologizacja dużych obszarów polityki obecnej amerykańskiej administracji osiągnęła stadium krytyczne.
Szefowa organizacji Kampania na rzecz Praw Człowieka (Human Rights Campaign) stwierdziła, że społeczeństwo amerykańskie pragnęłoby, aby sprawujący władzę politycy zajęli się prawdziwymi problemami rodzin, takimi jak wysokie bezrobocie, złą sytuacją gospodarczą i zagrożeniem, jakie niesie z sobą wojna w Iraku. Tymczasem widzi, że wchodzą oni w koalicję z ekstremistycznymi ugrupowaniami w celu pozbawienia wszelkich praw i ochrony prawnej osób żyjących w związkach homoseksualnych.
Dave Noble, szef organizacji National Stonewall Democrats jest zdania, że prezydent Bush wspólnie z ugrupowaniami antygejowskimi przypuścił frontalny atak na miliony amerykańskich rodzin - nie wymienił jednak ani jednej przyczyny, dla której amerykańskim rodzinom żyje się pod jego rządami gorzej niż przedtem.
Wpływowa organizacja Gay and Lesbian Alliance Against Defamation, prowadząca walkę z dyskryminacją I homofobią wezwała środki masowego przekazu do zwrócenia bacznej uwagi na politykę prezydenta Bush'a odmowy poparcia dla zalegalizowania związków homoseksualnych: "Prezydent wyraził właśnie poparcie dla bigoterii, dyskryminacji i nietolerancji" - czytamy w komunikacie GLAAD. "Media powinny interesować się tym, kogo popiera Bush i jego homofobiczni sprzymierzeńcy, których celem jest posianie ziarna nienawiści w amerykańskich rodzinach. Próba odmowy poparcia i ochrony dla określonej grupy obywateli USA, jest w istocie atakiem na wszystkie amerykańskie rodziny"- czytamy w oświadczeniu Gay and Lesbian Alliance Against Defamation.
Marek Romiszewski - Miami
Zauwazmy tez postep tolerancji jakim bylo np. zalozenie szkoly w Nowym Jorku wylacznie dla homo- lub biseksualistow.
USA to chyba jedyny kraj gdzie tak wspaniale sie mieszaja skrajności.
Kto słuchał wcześniejszych komentarzy zza oceanu, ten wie, że Bush to konserwatysta marynowany - nic dziwnego, że przyjmuje takie stanowisko. Miejmy jednak nadzieje, że nastepny prezydent USA bedzie lepszy w tym względziei, że wpłyty mu przychylnych organizacji sie za nadto nie umocnią.
A my tymczasem róbmy lepiej sobie w Polsce i Europie (wspólnej)!