Spór o przyczyny homoseksualizmu jest długi, zażarty i przypomina nierozstrzygniętą do dziś kościelną kłótnię o to, ile diabłów zmieści się na główce od szpilki. "To jest wrodzone" - stanowczo oznajmiają jedni. "To się na pewno da wyleczyć" - krzyczą drudzy. Opublikowane właśnie wyniki badań naukowych są najlepszą ilustracją tej burzliwej i często niedorzecznej debaty naukowej. Niestety, nie przybliżyła nas ona do prawdy nawet o grubość szpilki...
Grupa naukowców z londyńskiego uniwersytetu twierdzi, że gejem trzeba się urodzić. Swoją tezę opiera na badaniach instynktownych reakcji wywołanych przez niespodziewane bodźce - na przykład u osób przestraszonych nagłym hałasem. Badacze zaobserwowali, że heterycy i geje reagują w takich sytuacjach całkowicie odmiennie, lecz w sposób typowy dla swej orientacji. Wniosek z tego, że jeśli typowe i nieświadome zmrużenie oczu lub skurcz mięśni barkowych powiązać można z seksualnością, to oba te uwarunkowania sterowane są najwidoczniej przez ten sam ośrodek mózgowy. Instynktowne reakcje zakodowane są w najstarszej części mózgu. Nie mamy na nie żadnego wpływu, są "automatyczne" i wrodzone. Jeśli zatem reakcje te mają związek z orientacją seksualną - to i ona również musi być wrodzona, czyli uformowana trwale jeszcze przed przyjściem na świat. Innymi słowy: homoseksualizmu nie można się nauczyć!
Nie wpadajmy jednak w entuzjazm, albowiem znany specjalista "od gejów", profesor Robert Spitzer zmienił właśnie front i oddał pełną salwę w kierunku swoich (niedawno jeszcze) wielbicieli i zwolenników w szeregach gejowskiej międzynarodówki. Dla przypomnienia: Profesor Spitzer, członek amerykańskiego stowarzyszenia psychiatrycznego (American Psychiatric Association) stał się znany, kiedy w roku 1973 dołączył do grupy domagającej się skreślenia homoseksualizmu z listy chorób.
Teraz zaś opublikował artykuł w prestiżowym piśmie fachowym Journal Archives of Sexual Behaviour, w którym potwierdza skuteczność terapii, przy pomocy której gejów można wyleczyć z homoseksualizmu i uczynić ich heteroseksualistami. Spitzer pisze we wstępie, że jego najnowsze badania "podważyły politycznie poprawną tezę iż orientacja homoseksualna jest nieodwracalna i niezmienna" i że "materia ta jest znacznie bardziej urozmaicona niż można się było spodziewać". Z opublikowanych danych wynika, że tak zwana "terapia reparatywna" odniosła całkowity sukces w 78 procentach mężczyzn i 95 procentach kobiet.
Jak można się spodziewać, raport prominentnego gejologa wywołał niesamowitą burzę. Profesor Spitzer skrytykowany został przede wszystkim za to, że jego pacjentami byli bez wyjątku duchowni którzy za wszelką cenę pragnęli "oczyścić się z grzechu". Doktor Qazi Rahman, pracownik naukowy tego samego uniwersytetu w Londynie, gdzie pracują autorzy projektu opisanego poprzednio, krytykuje w czambuł metodę badawczą swego słynnego kolegi. Pisze on, że "Spitzer uwierzył bez reszty w wyznania wybranej grupy pacjentów, których profil całkowicie odbiega od obrazu przeciętnego geja lub lesbijki". Na znak protestu przeciwko publikacji artykułu, ustąpił jeden z członków kolegium wydawniczego Journal Archives of Sexual Behaviour i członek International Academy of Sex Research.
W środowisku seksuologów, takie rewelacje jak opisane powyżej nie robią już oczywiście żadnego wrażenia. Raporty o coraz to nowych projektach badawczych poświęconych homoseksualizmowi ukazują się co kilkanaście dni. Badania te mają zresztą podobną dramaturgię: naukowcy poruszają się po omacku w całkowitej ciemności i z przypadkowych obserwacji, nierzadko podmalowanych motywacją ideologiczną starają się skonstruować chwytliwą tezę. Jak dotąd, żadna z nich nie wytrzymała krytyki. Jest bowiem wstydliwą prawdą, że mimo ogromnego postępu nauki, seksualność człowieka nadal jest ogromną tajemnicą otoczoną murem uprzedzeń, stereotypów i tabu. Przyczynę powstawania homoseksualizmu zgłębimy dopiero wtedy, kiedy poznamy mechanizm powstawania orientacji seksualnej, wszystko jedno jakiej - heteroseksualnej czy homoseksualnej. Jeśli bowiem homoseksualizm jest nabyty, to dlaczego heteroseksualizm ma być wrodzony? Jeśli istnieje terapia, która z gejów czyni heteryków, to z pewnością możliwa jest operacja odwrotna...
Opracował: Tomek Juszkowski
Witamy w realu :)
I jeszcze jedno: wrodzone czy nie ? Jesli me sklonnosci sa wrodzone, to nie ma o czym dyskutowac. Jesli nie, ale jest mi z nimi dobrze, tak dobrze jak mojemu "mezowi", to kto ma prawo do nas sie przypieprzac ? Komu zalewam sadla za skore tym, ze klade sie do lozka z mym chlopakiem (a wart grzechu !) a nie z jakas baba ? Kto ma za mnie decydowac jesli chce wziac slub z mym oblubiencem ? Czy jestem na to za mlody ? Za glupi ? Przeciez z tym slubem do Kosciola nie pojde. Czy, bedac ateista, musze postepowac wedlug wskazan Kosciola, Ojca Swietego i tej calej zgrai ? Czy nie place podatkow ? Przeciez je place i moj kraj ma obowiazek zapewnic mi godziwe warunki zycia, takze z punktu widzenia prawa. A ten kraj i, niestety, wiekszosc politykow, tylko mysli o tym jak to zrobic, aby nie narazic sie Kosciolowi. Nawet zadaja od UE zagwarantowania specjalnych praw w Polsce. Ot, tak, aby sie "pedalom" nie zachcialo do Polski przyjezdzac i tu, nie daj Boze, osiedlac. Zatem: wrodzone, czy nie, to calkiem bez znaczenia. My MUSIMY byc traktowani na rowni z heteroseksualistami, bo pracujemy jak oni i PLACIMY PODATKI jak oni. My wcale nie musimy o nic prosic; to psi obowiazek politykow, aby nam te prawa zagwarantowac.
Nie czuję się wybrakowanym człowiekiem i gdyby okazało się, że moja orientacja jest cechą nabytą, nie wpadłbym na pomysł by ją zmienić.