Życie erotyczne słynnych postaci historycznych zawsze budziło zaciekawienie i kontrowersje. W przypadku króla Aleksandra Wielkiego, zainteresowanie to jest w pełni uzasadnione. Bowiem ten wybitny władca, zdobywca ogromnych połaci ówczesnego cywilizowanego świata kochał zarówno pięknych młodzieńców jak piękne kobiety. Innymi słowy, Aleksander był biseksualistą - wiemy o tym niemal z całą pewnością z historycznych przekazów sprzed ponad 2300 lat. I ten właśnie wstydliwy fakt sprawił, że w filmowych studiach Hollywood nie powstał dotąd żaden landrynkowy epos o życiu jednego z największych bohaterów historii antycznej. A przecież chodzi o człowieka, którego podboje umożliwiły cywilizacyjną dominację kultury greckiej, w której zakorzeniona jest współczesna Europa. Czy można wyobrazić sobie władcę świata w scenie łóżkowej z chłopcem? No cóż, niebawem się przekonamy, ponieważ od dwóch lat trwają przygotowania do nakręcenia filmów o życiu Aleksandra w gwiazdorskiej obsadzie.
Wyścig rozpoczął się dwa lata temu.
Najpierw słynny włoski producent Dino De Laurentis (zrealizował ponad 150 filmów!) ogłosił zamiar ekranizacji trylogii pióra Valerio Manfredi której tytuły dają pewne wyobrażenie o jakości materiału literackiego: "Alexander: Dziecko Marzeń", "Alexander: Piasek Amona" i "Aleksander: Ziemski koniec". Po kilku miesiącach wiadomo było, że będzie to wielka produkcja z budżetem ponad 150 milionów dolarów. Koproducentem został słynny Martin Scorsese a reżyserem Australijczyk Baz Luhrmann, autor świetnej komedii "Roztańczony buntownik" (oryginalny tytuł "Strictly Ballroom") i oczywiście głośnego "Moulin Rouge". Największą sensację wzbudziły problemy z ustaleniem obsady głównych ról. Od początku wiadomo było, że Aleksandra zagra Leonardo diCaprio, zaś matkę Aleksandra, królową Olimpię - Nicole Kidman. W wywiadzie dla prasy, Luhrmann mówił, że Leonardo jest z łudząco podobny do Aleksandra, a kiedy widzi się go na ekranie to można uwierzyć, że tysiące poszłyby za nim w ogień". Trudno zaprzeczyć. Jasne też, że aktor ten nie będzie miał najmniejszych problemów z gejowskimi scenami łóżkowymi. Pamiętamy go przecież z "Totalnego zaćmienia" Angieszki Holland. Ale co z pozostałymi rolami? Niemiecki tygodnik Der Spiegel ogłosił właśnie, że rolę kochanka Aleksandra odrzucił Brad Pitt. Którego kochanka? Z historycznych przekazów znamy dwóch: Greka Hefajstiona i Persa Bogoasa. Można się więc domyślać, że chodzi o postać jasnowłosego Hefajstiona, towarzysza życia wielkiego władcy od najwcześniejszych lat życia. Podobno odrzucenie tej roli wymogła na Bradzie jego zazdrosna żona, Jennifer Aniston, grożąc rozwodem. "Ta gejowska rola nie pasuje do twojego image silnego mężczyzny" - miała powiedzieć. Cóż, trzeba pożegnać się z wizją łoża, na którym konsumują się Leonardo i Brad... Nie wiadomo także, czy na ekranie pojawi się Mel Gibson w roli ojca Aleksandra - króla Filipa Macedońskiego.
Podobne problemy obsadowe miał drugi hollywoodzki reżyser - Oliver Stone (autor m.in. wojennego eposu "Pluton"), który także przygotowuje się do realizacji filmu o Aleksandrze Wielkim. Początkowo, Stone miał nadzieję, że do zagrania roli Aleksandra namówi Toma Cruise'a. Potem jednak zrozumiał, że czas nieubłaganie mija i Tom jest już po prostu za stary. Trudno by dwudziestolatka grał aktor dwa razy starszy. Rolę tę Stone oddał w końcu młodemu Irlandczykowi Collinowi Farrellowi. Przystojny i bardzo kapryśny Val Kilmer (pamiętamy go z filmu "The Doors", grał Jima Morrisona) wystąpi jako ojciec Aleksandra. Największą obsadową sensacją jest jednak postać towarzysza broni Aleksandra - Ptolomeusza, twórcy późniejszej dynastii władców Egiptu (wywodziła się od niego słynna Kleopatra) Otóż kontrakt na tę rolę podpisał sam Anthony Hopkins, który od czasów "Milczenia owiec" jest supergwiazdą pierwszej jasności. Najbardziej kontrowersyjne zadanie - z punktu widzenia Hollywoodu - będzie miał Jared Leto, młody aktor znany z "American Psycho" i przede wszystkim "Requiem for a Dream", który zagra rolę wspomnianego już Hefajstiona.
Podstawą scenariusza do filmu Olivera Stone'a jest przepiękna trylogia pióra Mary Renault, której wszystkie części ukazały się w języku polskim (Zysk i S-ka): "Ogień z niebios", "Perski chłopiec" i "Igrzyska żałobne". W notce od autorki czytamy, że "wszystkie źródła historyczne chwalą powściągliwość erotyczną (Aleksandra). Żadne z nich nie sugeruje że żył w celibacie. Gdyby tak było, przypuszczano by oczywiście, że był impotentem, nie narodził się bowiem jeszcze chrześcijański ideał czystości. (...) Wiemy tak niewiele o jego miłosnych przygodach po części dlatego, że niewiele ich było, ale również dlatego, że umiał dobierać sobie partnerów i partnerki i nigdy nie był uwikłany w żaden skandal. Wydaje się prawdopodobne, prawie pewne, że Hefajstion był jego kochankiem, nie jest to jednak nigdzie poświadczone. Historycy powątpiewają obecnie w prawdziwość relacji Plutarcha o synu, którego miał spłodzić (...) Żaden inny zapis nie wspomina o jakiejś jego kochance. Jedyną osobą, którą źródła nazywają wyraźnie ulubieńcem (eromenos) Aleksandra, jest Bagoas. Pojawia się on pierwszy raz u Kurcjusza: "Nabarzanes otrzymawszy od Aleksandra zapewnienie bezpieczeństwa, wyszedł naprzeciw niego ze wspaniałymi darami. Był między nimi i eunuch Bagoas, o wyjątkowej urodzie i w kwiecie wieku, który był ongiś ulubieńcem Dariusza i który miał wkrótce zostać ulubieńcem Aleksandra". (...)
Kto zagra rolę Bagoasa? Jak daleko posuną się wychowani w kulturze "chrześcijańskiego ideału czystości" twórcy filmów, pokazując miłość Aleksandra i Hefajstiona? Czy potrafią wczuć się w zmysłowość ludzi żyjących ponad 2300 lat temu? Martin Scorsese na te pytania odpowiedział, że "życie Aleksandra pokazane będzie we wszystkich aspektach". Niebawem przekonamy się czy to prawda. I to podwójnie.
Krystian Piotrowicz