Kilka dni temu, w Nowym Jorku otwarta została pierwsza na świecie szkoła, kształcąca wyłącznie młodzież homo- i biseksualną. Przedsięwzięcie to wzbudziło ogromną kontrowersję a sama ceremonia rozpoczęcia roku szkolnego odbyło się pod silną ochroną policji. Niektórzy amerykańscy aktywiści ruchu gejowskiego są zachwyceni ideą osobnej edukacji dla gejów i lesbijek, inni nie kryją krytyki. Sprawą zajmuje się w obszernym artykule niemiecki tygodnik Der Spiegel. Oto co pisze:
W ubiegły poniedziałek, dla ponad miliona nowojorskich dzieci i nastolatków rozpoczął się nowy rok szkolny. I jak zwykle z tej okazji, prasa krytykowała zły stan budynków szkolnych, przepełnione klasy i chroniczny brak nauczycieli. Jednak żadna z 1300 szkół w Nowym Jorku nie zyskała tym razem tak świetnej oprawy publicystycznej, jak niewielka Harvey Milk School (w skrócie HMS). Harvey Milk był politykiem komunalnym w San Francisco - jednym z pierwszych, którzy otwarcie przyznawali się do orientacji homoseksualnej i został zamordowany w 1978 roku. Setka uczniów i uczennic HMS to bez wyjątku geje, lesbijki lub biseksualiści.
Piętnastoletni Jamie nie krył podniecenia oprawą, jaką zyskał jego pierwszy dzień w nowej szkole. Kiedy wyszedł na ulicę z tunelu metra i zobaczył tłum reporterów, manifestantów i kontrmanifestantów otworzył szeroko oczy ze zdumienia. "Wow! Tego się nie spodziewałem. Cool!" - oznajmił i trzymając w ręku swój kuferek śniadaniowy oklejony fotkami Justina Timberlake'a ruszył wzdłuż wiwatującego szeregu. Na jego dziecinnej buzi pod ozdobioną kunsztownym balejażem czupryną malowała się duma pomieszana z zawstydzeniem.
Tak masywnej obecności policji w centrum Manhattanu podczas uroczystości inauguracji roku szkolnego jeszcze w Nowym Jorku nie widziano. Szef policji odkomenderował do ochrony szkoły dla gejów i lesbijek kilkudziesięciu funkcjonariuszy. Wstrzymano ruch samochodowy. Na pytania zdziwionych przechodniów, policjanci informowali że chodzi o "wyjątkową sytuację wymagającą wzmożonej ostrożności". Po jednej stronie ulicy, przy zabezpieczonej elektronicznym zamkiem bramie HMS już od wczesnego ranka gromadzili się manifestanci popierający pedagogiczny eksperyment. Wśród nich działacze gejowscy, wolnomyśliciele i oczywiście rodzice dzieciaków. W radosnym nastroju obsypywali się konfetti, puszczali kolorowe bańki mydlane i machali plakatami domowej roboty, na których widniały hasła "Bądźcie dumni ze swojej szkoły", "Bóg stworzył mnie gejem" lub "Latynosi przeciwko homofobii". Po przeciwnej stronie, za stalowymi barierkami zebrali się krytycy: grupki zatwardziałych purytanów, wykrzykujących slogany "Bóg nienawidzi pedałów", "pójdziecie do piekła" itp. Ich jazgot skutecznie zagłuszyła śmieciarka, zaparkowana dokładnie przed nimi. Pomiędzy tymi frontami na zaimprowizowanym podeście zebrali się oficjele - lokalni politycy, wykorzystujący każdą okazję by pokazać się w telewizji. Wśród nich Gifford Miller, przewodniczący rady miasta, powtarzający że "jest dumny ze swej obecności w tym miejscu".
Dzieciaki podążające na lekcje znalazły się w samym centrum medialnej bitwy, przeciskając się pomiędzy oklaskami a kakofonią potępieńczych okrzyków i gwizdów, obiektywami kamer i natrętnie podstawianych pod nos reporterskimi mikrofonami. Jedne mężnie się uśmiechały, inne przemykały z spuszczonymi głowami. Dwie dziewczyny z warkoczykami niczym Pipi Pończoszniczka przebiegły trzymając się za ręce. "Szybciej, szybciej" - popędzali je nauczyciele - "nie rozmawiać z prasą!". Na pierwszy rzut oka nie bardzo wiadomo o czym te wystraszone małolaty miałyby mówić. Wszystkie bez wyjątku wyglądały jak przeciętne amerykańskie nastolatki. Chłopcy ubrani w obszerne dżinsy i czapeczki baseballowe, dziewczyny w obcisłe leginsy. Tylko niektórzy wyróżniały się kolorową fryzurą lub kolczykiem w brwiach.
David Mensah, dyrektor Hetrick-Martin Institutes podkreśla, że Harvey Milk School gwarantuje homoseksualnej młodzieży ochronę przed codziennym prześladowaniem i agresją. Jako szef najstarszej instytucji badawczej, zajmującej się problemem młodzieży żyjącej z HIV, Mensah jest patronem HMS. Hetrick-Martin działa od 1985 roku, pomagając młodym ludziom zmagającym się ze swoją seksualnością, dyskryminowanym a niejednokrotnie wyrzucanym na bruk przez rodziców. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że pomoc ta jest potrzebna. Z prowadzonych przez długie lata obserwacji wynika, że młodzi geje w USA trzykrotnie częściej podejmują próby samobójcze co ich heteroseksualni rówieśnicy. Dziewiętnastolatkowi Dino Portalatin instytut Hetrick-Martin uratował być może życie. Uczęszczał do Franklin Roosevelt High School w dzielnicy Brooklyn, gdzie nie było dnia by wyrośnięty chłopak z ufarbowanymi na zielono włosami nie był witany przez bandy wyrostków okrzykami "patrzcie - znów ten pedzio!". Kilka razy, Dino był tak zrozpaczony, że chciał się zabić. Pomogli mu terapeuci. Dino znał celująco maturę i rozpoczął studia. Na otwarcie szkoły HMS przyszedł, żeby dodać otuchy młodszym kolegom.
W projekcie szkoły dla gejów, lesbijek i biseksualistów znaczący jest fakt, że uczelnia ta finansowana jest przez nowojorski magistrat i ma uprawnienia szkoły publicznej. Remont pomieszczeń, wyposażenie, kafejka dla uczniów kosztowały trzy miliony dwieście tysięcy dolarów. I to właśnie ściąga krytykę na Harvey Milk School. Szef partii konserwatywnej w Nowym Jorku Mike Long ironizuje: "Czy geje wymagają szczególnych metod nauczania?" - pyta. I ciągnie dalej: "Czy istnieje gejowska matematyka? Kto jest następny w kolejce? Może otworzymy szkołę dla otyłych albo krótkowidzów?"
Wątpliwości zgłaszają także środowiska liberalne. Demokratyczny senator Ruben Diaz złożył nawet skargę do stanowego Sądu Najwyższego, argumentując, że "3,2 miliony dolarów z pieniędzy podatników wydane na 100 uczniów z powodu ich orientacji seksualnej stanowi nielegalne pogwałcenie praw dzieci heteroseksualnych, przede wszystkim Murzynów i Latynosów, uczęszczających do niedoinwestowanych szkół". Skarga została odrzucona - ale pytanie pozostało. Krytyczny komentarz zamieścił dziennik New York Times. Norman Siegel, przychylny ruchowi gejowskiemu dyrektor Freedom Legal Defense and Education Projects jest zdania, że "HMS stawia na głowie całe antydyskryminacyjne ustawodawstwo. Jego argumentacja: "Społeczeństwo opowiedziało się wyraźnie przeciwko segregacji rasowej w szkołach. A teraz ma zaakceptować segregację forsowaną przez homoseksualistów? Należy odseparować od szkolnej społeczności sprawców - a nie ofiary!"
W multikulturowym Nowym Jorku jest 56 szkół specjalnych dla inwalidów, dzieci opóźnionych w rozwoju i pięć szkół dla młodych dziewcząt w ciąży. Dyskusja wokół Harvey Milk School zahacza o ważny w USA proces wychodzenia z ukrycia gejów i lesbijek. Są oni coraz bardziej widoczni w polityce, literaturze, sztuce, środkach masowego przekazu. Ale dzieciaki z HMS wcale się tym nie interesują. Dyrektorka szkoły Debra Smock wzdycha: "Gdyby świat był idealny, nasza szkoła byłaby zbędna".
Tłumaczenie: Krzysztof Wagner
...co to znaczy ,ze mam mieszane uczucia...?
albo jestes "za",albo "przeciw" zdecyduj sie,okresl !
Michal
I poziomu argumentacji!
Jeśli widzidz jakieś analogie między tą szkołą, a obozami koncentacyjnymi to proponuję zapoznać się ze znaczeniem słowa: "obóz koncentacyjny".