Krakowska dyskoteka Cocon gościła niedawno niezwykłych gości: "Lady M" - grupę travestie z... Mińska! Czy na Białorusi są kluby gejowskie? Są! A czy są tam drag queens? Oczywiście - i to w najbardziej ekskluzywnym wydaniu. Mogliśmy się o tym przekonać podczas występu sympatycznego duetu w wypełnionym po brzegi podwawelskim klubie. Niedługo potem rozmawialiśmy Antonem i Andrejem już bez makijażu, czyli "po cywilnemu". Chcieliśmy dowiedzieć się szczegółów o życiu nocnym stolicy tak mało znanego a jednocześnie bliskiego sąsiada. Warto dodać, że rozmowę prowadziliśmy po angielsku - ponieważ Anton perfekcyjnie włada tym językiem. Chcecie wiedzieć więcej? Przeczytajcie!
Janusz Marchwiński: Czy moglibyście się przedstawić naszym Czytelnikom?
Anton: Jesteśmy "Lady M"! Przyjechaliśmy z Mińska. Ja mam na imię Anton, mam dwadzieścia lat. A mój sceniczny partner nazywa się Andrej i też ma dwadzieścia lat. Występujemy razem już od dwóch lat a w Polsce jesteśmy po raz drugi.
JM: A kiedy odwiedziliście Polskę po raz pierwszy?
Anton: W styczniu 2003 roku byliśmy zaproszeni na występy w klubie To2 w Szczecinie.
JM: I jak się wam tam podobało?
Anton: Było super. Tak samo jak w Krakowie.
JM: Opowiedz, w jaki sposób założyliście "Lady M"? Czy w Mińsku istnieje życie gejowskie?
Anton: Także na Białorusi jest moda na występy drag queen. Ludzie są bardzo ciekawi zobaczyć chłopaków przebranych za dziewczyny. Ale nastawienie społeczeństwa wobec gejów jest bardzo negatywne.
JM: To, co robicie na scenie wygląda bardzo profesjonalnie. Czy uczyliście się baletu albo aktorstwa?
Anton: Uczyłem się w liceum artystycznym, ale w końcu zrezygnowałem. To po prostu nie miało sensu, ponieważ z zawodu artysty nie można się utrzymać. Nikt u nas nie jest zainteresowany promocją młodych aktorów.
JM: A kto układa dla Was choreografię?
Anton: Wszystko robimy sami. Wszystko - od A do Z.
JM: A jak się wzajemnie znaleźliście?
Anton: Andrej zamieścił ogłoszenie w internecie. Znalazłem je, odpowiedziałem... i tak się poznaliśmy.
JM: A jak brzmiało to ogłoszenie?
Anton: Coś w rodzaju: "Młody chłopak szuka transwestyty do występów na scenie". A tak się składa, że zawsze chciałem występować jako drag queen. No więc spotkaliśmy się, pogadaliśmy...
JM: Ale - nie zostaliście parą?
Anton: Nieeeee... Jesteśmy tylko kumplami!
JM: Czy homoseksualizm jest na Białorusi zabroniony prawem?
Anton: Właściwie nie. W kodeksie nie ma o tym żadnej wzmianki. Ale urzędy zachowują się wobec gejów bardzo nieprzychylnie. Młodzież oczywiście jest zupełnie inna niż starsza generacja. Gdyby dwóch chłopaków szło ulicą trzymając się za ręce, ludzie pewnie pokazywaliby ich palcami. Może nawet by ich pobili. Oni byli wychowani w systemie sowieckim gdzie coś takiego było nie do pomyślenia. Nasi rówieśnicy są bardziej tolerancyjni. Wielu moich kolegów wie co robię i że jestem gejem. I zachowują się OK.
JM: Pamiętasz jeszcze wasz pierwszy występ?
Anton: Wtedy w Mińsku był tylko jeden klub gejowski (teraz są dwa). Wtedy już były tam występy drag queen, dużo starszych niż my. I właściciel nie był pewny, czy to co pokażemy spodoba się publiczności. Dlatego pozwolił nam wystąpić na próbę, bez pieniędzy. Nasz program był bardzo nowoczesny, same najnowsze przeboje i najpopularniejsze piosenkarki. Nie chwalę się, ale publiczności bardzo się podobało. Tak się zaczęło.
JM: Występowaliście tylko w tym klubie?
Anton: Nie! Na Białorusi drag shows są bardzo popularne w heteryckich lokalach, podczas różnych uroczystości.
JM: Jakie macie plany? Jesteście zadowoleni z dotychczasowej kariery?
Anton: Myślę że tak. Jeździliśmy na Litwę, na Ukrainę, do Polski. Zna nas coraz więcej ludzi. Czasami nawet rozpoznają nas na ulicy bo na Litwie występowaliśmy w telewizji!
JM: A dlaczego nazwaliście się "Lady M"?
Anton: Lady - to wiadomo. A "M" znaczy "magic" i "man" - czyli mężczyźni.
JM: A dlaczego Andrej milczy?
Andrej: Bo nie rozumiem po angielsku! On mówi za nas obu jak prawdziwy manager! (śmieje się)
JM: A jaką ty masz funkcję?
Andrej: Ja szyję kostiumy!
JM: Mogę szczerze i uczciwie powiedzieć że widziałem już bardzo wiele występów drag queens. W Polsce i w wielu innych krajach świata. Ale już dawno nie widziałem tak dobrego programu, pełnego wdzięku, energii. No i oczywiście - urody. Gratuluję. mam nadzieję że po przeczytaniu tego wywiadu zgłoszą się właściciele innych klubów w Polsce i zaproszą "Lady M" z Mińska na występy. Naprawdę warto. No i wtedy znów się zobaczymy! A zatem do zobaczenia w Polsce!
Rozmowę przeprowadził: Janusz Marchwiński
Publikowane zdjęcia zostały zrobione podczas występu w klubie To2 w Szczecinie.
Kontakt z "Lady M" można nawiązać za pośrednictwem naszej redakcji.
Filek Londyn