Gejowskie kontakty na gejowskich internetowych chat'ach zwiększają ryzyko zarażenia wirusem HIV - pisze niemiecki tygodnik Der Spiegel. Przeprowadzone ostatnio badania przyniosły alarmujące wyniki. Naukowcy zastanawiają się jak skłonić użytkowników różowego internetu do ostrożności. W artykule czytamy, że w wielu miastach na Zachodzie upadają tradycyjne gejowskie lokale, które przez dziesięciolecia służyły do nawiązywania kontaktów. Wyludniają się też tak popularne dotąd "pikiety". Theodore Hanf z Health Research Association w Los Angeles / Kalifornia tłumaczy, dlaczego tak popularne w tym mieście miejsce spotkań jak Santa Monica Boulevard, coraz bardziej się wyludnia: "Amatorzy szybkiego seksu polują teraz w przestrzeni wirtualnej".
Hanf jest jednym z ponad setki naukowców, którzy zebrali się w tych dniach w Waszyngtonie na pierwszej w historii konferencji pod hasłem "Zapobieganie HIV a Internet". Mary McFarlane z Centrów Kontroli Chorób Zakaźnych (Centers for Disease Control), które są organizatorem konferencji, tak tłumaczy jej cel: "Pragniemy lepiej zrozumieć internet jako miejsce, sprzyjające ryzykownym zachowaniom seksualnym, ale też narzędzie do uświadamiania o ryzyku AIDS". Szwedzki socjolog Ronny Tikannen jest zdania, że użytkownikom gejowskich chat'ów nie chodzi wcale o "cyber seks" tylko o coraz to nowe znajomości. Kontakty on-line służą do znalezienia partnera, ustalenia wzajemnych oczekiwań i uzgodnienia warunków spotkania. Do konkretów przechodzi się w świecie rzeczywistym. Skandynawski naukowiec nazywa ten proces "ustalaniem wzajemnej kompatybilności". Tak zwany "bezpieczny seks" pojawia się na liście warunków niesłychanie rzadko. Badania prowadzone w Wielkiej Brytanii, Szwecji, USA i Holandii wykazały, że użytkownicy chat'ów na wielkich portalach takich jak AOL, mIRC, ICQ lub największym "branżowym" portalu świata czyli Gay.com wykazują skłonność do zachowań lekkomyślnych i ryzykownych. Są powody by przypuszczać, że jest to zjawisko powszechne - także w Polsce.
Eksperci nie wiedzą, jakie są przyczyny lekkomyślności w kontaktach zawieranych za pośrednictwem sieci. Sądzą, że osoby, korzystające z internetowych komunikatorów czują się bezpiecznie i bezkarnie w swej anonimowości, a z drugiej strony są bardzo osamotnione i nie wiążą przeżyć seksualnych z żadnym uczuciem wyższym. Ronny Tikkanen z uniwersytetu w Goeteborgu / Szwecja sądzi, że istnieje zjawisko rozszczepienia osobowości: Wchodząc do pokoju chat'owego, użytkownicy zaczynają grać rolę osoby, którą chcieliby być. Po pewnym czasie nie potrafią odróżnić rzeczywistości od swego wirtualnego obrazu. Tezę tę podziela Jonathan Elford z London City University - jeden z czołowych badaczy wpływu wirtualnej rzeczywistości na psychikę ludzką.
Naukowcy alarmują, że na gejowskich chat'ach nie ma właściwie żadnej informacji o ryzyku związanym z zarażeniem wirusem HIV. W gejowskich lokalach rozdawane są bezpłatne broszury, w saunach darmowe prezerwatywy. Pikiety odwiedzane są przez streetworkers'ów. Jest tu więc ogromne pole do popisu dla administratorów chat'ów. Tym bardziej, że użytkownicy internetu nie mają nic przeciwko informacji. Jeden z zespołów zapytał 4974 osoby, czy zainteresowani są informacją o AIDS. 78 procent odpowiedziało twierdząco.
Opracował: Tomek Juszkowski
Ciekawy jest ten komentarz "chaosa" i opisywane przez niego doświadczenia z propagowaniem informacji o bezpiecznym seksie, poprzez internet.
Moim zdaniem akcja informacji jest godna zainteresowania ze strony webmasterów, moderatorów czatów i zwykłych użytkowników gey czatów.
pozdro ;-)