Codziennie do naszej redakcji napływa kilkadziesiąt listów mailowych od naszych Czytelników. Jedni są regularnymi bywalcami na Innej Stronie, inni znaleźli nasz portal przypadkowo. Wiele listów zawiera interesujące spostrzeżenia, ważne informacje, prywatne przemyślenia lub po prostu wyrazy sympatii. Postanowiliśmy opublikować kilka tekstów, których autorzy zgodzili się na publikację. Mamy nadzieję, że uwagi przesłane nam przez "Hetero z Kielc", "Baranka" lub "Przyrodę" skłonią do refleksji i dyskusji:
Oto list od "Hetero z Kielc":
Drodzy homo i hetero! Na stronę trafiłam przypadkiem szukając czegokolwiek o Tarkanie, którego uwielbiam, a który w Polsce niedostępny (żeby nie powiedzieć zakazany, bo rusza "niemęsko" biodrami i biedni ludzie mdleją). Ale mniejsza z tym. Zdaję sobie sprawę z głębokiej ksenofobii i homofobii panującej w Polsce. Ostatnio jednak coś się ruszyło, ale znów okazało się, że ten temat to tylko zabawna ciekawostka na koniec wiadomości, a wszyscy homo nadal traktowani są jak dziwo albo ludzie chorzy. Wiem jednak i cieszę się bardzo, że w Polsce istnieją jeszcze normalni ludzie. Maria Szyszkowska i ostatnio Piotr Gadzinowski (ich wypowiedzi to prawdziwy powiew normalności). Niedawno nie mogłam uwierzyć własnym oczom. W telewizji publicznej (oczywiście w niedzielę, po północy i z czerwonym kwadracikiem na dole, bo ludzie zobaczą homo i dostaną zawału) zobaczyłam spektakl "Beztlenowce". Ucieszyłam się, że wreszcie w telewizji zobaczę normalny film o homoseksualistach. Jednak w drugiej odsłonie mina mi zrzedła. Zobaczyłam faceta wtykającego sobie palce do oczu, piszczącego: koochaam cięę! i łapiącego swojego uciekającego partnera za nogę. Nie to, że zszokował mnie facet z palcami w oczach, ale takie przedstawienie geja w Polsce jest po prostu bardzo nierozważne. Ludzie pomyślą sobie, że tak oto wyglądają geje. Wszyscy noszą peruki i chodzą w czerwonych szlafrokach. Tak oto utwierdza się przekonanie, że gej to facet śpiewający altem, który straszy dzieci latając nago po ulicy z piórkiem w dupie wracając właśnie z Love Parade. Jak cię widzą tak cię piszą. Myślę, że w Polsce musi upłynąć jeszcze wiele czasu aby zmienił się sposób myślenia ludzi i ich nastawienie do wszelkiej inności. Jestem jednak dobrej myśli.
Pozdrowienia - Hetero z Kielc(wyrażam zgodę na publikację maila) - [email protected]
Kolejny list nadesłał do naszej redakcji czytelnik podpisujący się "Baranek". Pod adresem Polaków obu orientacji seksualnej: Czy możemy żyć obok siebie?:
Odpowiedz jest TAK, możemy a co najważniejsze żyjemy i jakoś mnie to nie przeszkadza. Ale wszystko od początku. Mam na imię Jakub urodzony w 1983 r. heteryk, zamieszkały w Krakowie. Myśl o napisaniu do was zrodziła się w mojej głowie gdy wracałem z krakowskiego klubu 7, jechałem tramwajem i zacząłem słuchać rozmowy dwóch facetów w wieku około 25 - 26 lat, mówili o tym jak to geje są zboczeni, że to oni są zakałą świata, że to dzięki nim jest AIDS, ze gdyby spotkali geja na ulicy to by go zabili. Słuchałem i zastanawiałem się co takiego im zrobili osoby homoseksualne że pałają taką nienawiścią, przecież ja jestem tez heteryk ale bawię się z osobami homoseksualnymi zarówno kobietami jak i mężczyznami w krakowskich klubach, mam wielu przyjaciół o takiej orientacji, i jakoś żyjemy sobie obok siebie i nic nam nie przeszkadza a zwłaszcza to jak kto kocha. Z pełnym przekonaniem piszę że jednak ludzie muszą was poznać tak jak ja poznałem, jesteście naprawdę wartościowymi ludźmi i na was można polegać bardziej niż na heterykach. To z przyjacielem gejem mogę iść do sklepu i poprosić o pomoc w zakupach dla dziewczyny, to przyjaciel gej mi doradzi w co się ubrać by jakoś wyglądać. Zastanawia mnie tylko skąd się bierze ten mór między Homoseksualistami a heterykami mam tylko nadzieję że w końcu będzie więcej osób takich jak, bo nawet nieświadomie twój sąsiad jest gejem czy lesbijka, nawet nie wiesz o tym a codziennie jest ich trochę obok ciebie. Zabawiają Cię w telewizji, słuchasz ich w radiu, obsługują Cię w restauracji. Są obok nas ale można żyć razem obok siebie, w końcu ziemię mamy tylko jedną, mamy ten jeden dom, i trzeba żyć w pokoju.
Czytelnik o pseudonimie "Przyroda" zastanawia się: O co chodzi z podpisami? Zwraca się on do Czytelników Innej Strony z apelem:
Niedawno Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury w Polsce zainicjowało akcję zbierania podpisów poparcia dla projektu ustawy o związkach partnerskich autorstwa pani prof. Marii Szyszkowskiej. O tym wiemy chyba wszyscy. Ale czy wszyscy wiemy czemu ta akcja ma służyć i w jaki sposób jest przeprowadzana?
Zbierając podpisy osób popierających jakiekolwiek przedsięwzięcie nieraz można spotkać się z bardzo miłą przychylnością, ale niekiedy wręcz przeciwnie - "nie dam wam swojego głosu, bo was nie lubię!". Co więcej, czasami nawet ze strony osób zbierających podpisy można usłyszeć troszkę zbyt nachalnym tonem "ODDAJ GŁOS BO..." - przykładem mogą być miłe starsze panie namawiające nas dwa miesiące temu do głosowania przeciw Unii.
Wracając do kwestii podpisów. Kilka dni temu, odbyła się pierwsza w Krakowie akcja zbierania podpisów poparcia dla projektu ustawy o związkach partnerskich. Była ona przeprowadzona w lokalach gay&les-friendly i - z tego co mi wiadomo - szefostwo owych lokali bardzo przychylnie odniosło się do tej inicjatywy. Z samymi podpisami było już trochę gorzej. Wpisując się na listę, byłem dopiero drugi w kolejności - domyślam się dlaczego. Wynika to przede wszystkim ze świadomości samych gejów i lesbijek. Chociaż przyznam, że i tak nie było źle z ilością podpisów pod koniec ich zbierania, bo jak mi wiadomo, w tamten dzień zebrano ich kilkadziesiąt. Akcja z pewnością się powtórzy. Tylko czy ktoś jeszcze oda głos? To jest teraz wielką niewiadomą. Myślę, że raczej tak. Przynajmniej ja będę "latał" teraz z "tabelkami" po moich wszystkich heteroseksualnych (!) znajomych, którzy - o dziwo - nie mają nic przeciwko i z chęcią, bez żadnych oporów oddadzą swój głos poparcia dla "naszej ustawy". A tak przy okazji patrząc na ludzi stwierdziłem, że chętniej podpisują się osoby heteroseksualne, niż my sami. Jest to poniekąd zrozumiałe, bo podać swoje dane, typu imię, nazwisko, adres, czy PESEL dla większości z nas jest wielkim zakłopotaniem, bo obawiamy się akcji typu 'Hiacynt'. Ale nie ma się czego bać! Niedawno dowiedziałem się co się dzieje potem z tymi listami, na których widnieją nasze dane. Zacznę może od tego, kiedy wasz podpis jest ważny: więc musi być imię, nazwisko, adres, PESEL oraz seria i numer dowodu osobistego - gdy brakuje którejkolwiek z tych informacji, głos jest nieważny. Tak samo zresztą jak podczas zbierania podpisów poparcia kandydatów na prezydenta przed wyborami (miłe panie/panowie też są; parasol, przeważnie słońce, kilka kartek i długopis). I tu wszystkich uspokajam - Wasze podpisy nie trafiają do żadnej bazy danych 'Hiacynt II' czy do LPRu. Wolontariusz po zakończeniu akcji idzie prosto na pocztę i wszystkie listy z głosami ważnymi i nieważnymi (!) wysyła prosto na adres pani prof. Marii Szyszkowskiej listem poleconym. Gwarantuje Więc to, że nic złego się nie stanie, gdy dacie te wszystkie potrzebne dane.
Więc śledźcie informacje na portalach, kiedy odbędzie się znowu jakaś akcja zbierania podpisów i jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, zróbcie to następnym razem, podejdźcie do miłego wolontariusza, który naprawdę bardzo dużo dla nas robi i oddajcie swój głos poparcia. Oczywiście, najłatwiej jest narzekać, gdybyśmy wszyscy tylko liczyli na skutki, to nic byśmy nie osiągnęli. Nawet jeśli nie masz aktualnie partnera czy partnerki - oddaj głos, bo może kiedyś znowu się zakochasz, ale tym razem szczęśliwie i zaczniecie myśleć poważnie o waszym związku, a wtedy możliwość jego zalegalizowana bardzo by się Wam przydała.
Nie obawiaj się, że podajesz swoje dane, nie myśl w sensie takim, że po co masz oddać głos skoro aktualnie nie masz nikogo, czy po co drażnić ludzi. Nie myśl tak. Zacznij myśleć o sobie, zróbmy wreszcie coś dla siebie i to razem (oczywiście nie chodzi tu o wielokąty ;). Myślę iż ta akcja pokaże, że Polacy to nie tylko skończone homofoby, lecz także społeczeństwo otwarte na "inność". Tą inność trzeba im pokazywać, bo sama akcja zbierania podpisów prawdopodobnie nie wystarczy, aby większość społeczeństwa przekonała się do nieznanych jej jeszcze ludzi LGBT.
Przyroda
(wybór listów i skróty: redakcja)
Daj znać kiedy będziesz, chętnie Cie poznam. Moj GG: 4328111, pozdrawiam!
Po było by to uznane że mówi jak pedał chodz i tak z takimi tekstami walcze w śród znajomych.
słowa "pedał" użyłem w synonimie słowa "gej" (uważam, że nawet pedał ładniej brzmi - tak sportowo się kojarzy). Bynajmniej nie uważam, że twoja wypowiedź jakkolwiek mnie atakuje, jest sympatyczna, aczkolwiek chciałem zwrócić uwagę tylko, że tak naprawdę nawet wśród gejow istnieja pewne zapewne stereotypowe opinie, że pedał jednak gust powinien mieć :D
Po raz kolejny nie wiem jakim cudem doszukaliście się tu ataków na siebie(... Cyt:”Każdy pedał gust ma...), a co najbardziej zabawne i dziwne knaut doszukał się tego że ja się żale, i że traktuje osoby Homoseksualne jak dziecko no bardzo ciekawe, ale spoko(wydaje mi się że tu nie o to chodzi) w końcu to tylko odczucia.
Po za tym nie napisałem że trzeba się użalać nad wami, edukacja nie tolerancyjnych ciekawie sformułowane lecz jednak nie chodzi tu o edukacje tylko o co innego tylko o nastawienie pozytywne do osób Homoseksualnych Zdecyduj się człowieku o co ci chodzi bo chcesz i nie tylko ty abyś mógł normalnie iść z facetem za rękę i żeby to nikogo nie bulwersowało a gdy już jest spora część osób która ma z osobami Homoseksualnymi bardzo dobre stosunki stwierdzasz że nie potrzebujesz takich Heteryków.
Pozdrawiam wszystkich i tak i tak jestem z wami i życzę powodzenia.
Ciekawe kiedy w koncu tolerancyjni heterycy skoncza sie nad nami uzalac, a zaczna edukowac tych nietolerancyjnych. Ciekawe kiedy w koncu homoseksualisci przestana marudzic i zaczna robic cos konstruktywnego - nie chodzi mi tu o akcje z plakatami, czy zbieranie podpisow, ale edukowanie spoleczenstwa, powoli, krok po kroku. Inteligentny program w TV, audycja w radiu, czy artykul w prasie wiecej potrafi zdzialac niz plakat na przystanku!
Jezeli natomiast chodzi o maila od "Hetero z Kielc" - musze mu przyznac racje, ze "Jak Cie widza, tak Cie pisza", a obraz polskiego gejowskiego spoleczenstwa jawi sie zalosnie. Szkoda, ale widac tylko bande zniewiescialych, rozchisteryzowanych, wiecznie napalonych ciot!, ktore na sile probuja zmieniac reszte spoleczenstwa. Kiedy na nas patrze czasami nie dziwie sie, ze w Polsce jest tylu homofobow! Jezeli chcemy zmienic innych, powinnismy zaczac od samych siebie!!!