Jednym z podstawowych elementów kultury dominującej w Polsce jest katolicyzm, który jest najbardziej konserwatywną i wpływową instytucją w naszym kraju. Mieni się on być strażnikiem moralności i jedynie słusznych wartości wypływających z tradycji chrześcijańskich. Z wypowiedzi duszpasterzy a zwłaszcza hierarchów (kardynał Glemp) wynika jasno, że homoseksualizm z natury swej jest dewiacją, patologią, skłonnością wrodzoną, lub nabytą, ale zawsze wyrazem moralnego nieporządku. Większość gejów i lesbijek w Polsce ma negatywny stosunek do instytucji kościoła. Trudno się temu dziwić skoro nauczycielski urząd kościoła wyklucza ze swej zbiorowości aktywnych homoseksualistów, jako grzeszników a Kongregacja Nauki Wiary w 1975 roku stwierdziła, że "akty homoseksualizmu z samej swej wewnętrznej natury są nieuporządkowane i nigdy w żaden sposób nie można ich uznać". W najnowszej wersji Katechizmu Kościoła Katolickiego, opublikowanego w 1992 czytamy, że psychiczna przyczyna powstawania homoseksualizmu pozostaje w dużej części niewyjaśniona, lecz akty seksualne są sprzeczne z prawem naturalnym i nie będą mogły zostać zaaprobowane. Wobec takiej negatywnej jednoznacznie postawy wśród większości homoseksualistów panuje prosta zasada: "skoro Kościół nie lubi mnie, to ja nie lubię kościoła".
Nieugięte stanowisko Watykanu powoduje, że wiara gejów i lesbijek staje się subiektywna, indywidualistyczna i "odinstytuowana". Odrzucone zostaje pośrednictwo Kościoła, jego nauka i tradycja. Pozostaje indywidualne sumienie jako prawdziwy wyznacznik religijności. Homoseksualiści odchodzą od kościoła, gdyż czują się odrzuceni. W ich pojmowaniu postawa kościelnej hierarchii stanowi przykład zakłamania, podwójnej moralności (znaczna część duchownych to geje), oraz zaprzeczenia podstawowej nauki biblijnej o miłości bliźniego.
Co prawda w ostatnim okresie dyskusja o prawach gejów i lesbijek oraz polemika środowisk homoseksualnych z kościelnymi schodzi z płaszczyzny moralnej na polityczną to nie wydaje się, by relacje między nimi uległy poprawie. W czasach socjalizmu przejawy homoseksualizmu były tłumione i była to sytuacja wygodna dla kleru, gdyż problem teoretycznie nie istniał. W państwie demokratycznym nie może byś miejsca na dyskryminację, więc Kościół został zmuszony do zajęcia oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Nie jest zapewne dziełem przypadku, że właśnie wtedy, gdy Parlament Europejski wnosi pod obrady rezolucję zezwalającą na zawieranie związków partnerskich osób homoseksualnych oraz równych praw homoseksualistów w Unii Europejskiej, a w Polsce pojawił się projekt ustawy legalizujących takie związki, Kardynał Ratzinger, prefekt Kongregacji Nauki i Wiary, podpisał dokument wyrażający zdecydowany sprzeciw legalizacji małżeństw homoseksualnych.
Jest to orędzie skierowane przede wszystkim do polityków, chociaż w tekście dokumentu mowa jest o tym, że "wszyscy wierzący mają obowiązek sprzeciwiania się prawnej legalizacji związków homoseksualnych". Watykan nawołując katolickich polityków do swoistej krucjaty przeciw projektom takich ustaw, wywołuje praktycznie totalną wojnę homoseksualistom. Oczywiście twierdzi przy tym obłudnie, że ma głęboki szacunek do swych adwersarzy, a "zagubione i moralnie nieuporządkowane owieczki" traktuje z wielką troskliwością i miłością. Dziwna to miłość. Postawa doktrynerów watykańskich jest jednak zrozumiała, biorąc pod uwagę fakt, iż rodzina jako podstawowa komórka życia społecznego i instytucja małżeństwa ulega powolnej degradacji, rozbiciu i nie stanowi już odniesienia dla duszpasterskich działań kościoła. Katolicyzm, także w Polsce, traci powoli na znaczeniu a wierni, nie tylko homoseksualnej orientacji, nie żyją już często zgodnie z nauczaniem moralnym Papieża- Polaka. Europa odchodzi od swych judeochrześcijańskich korzeni, co widać szczególnie w projekcie konstytucji europejskiej. Kościół ubolewa nad tym faktem i drogą dekretów, adhortacji oraz encyklik próbuje temu przeciwdziałać.
Czy Watykan chce znaleźć kozła ofiarnego i na gejów zrzucić całą odpowiedzialność za coraz większe fiasko swej polityki niezmiennych, rodzinnych wartości moralnych? Czy nie warto byłoby przemyśleć po raz kolejny właściwego pojmowania misji ewangelizacyjnej kościoła? Czy w nauczaniu Watykanu, prócz słów potępienia oraz elementów sprzeciwu i nakazów nie zabrakło ponownie autentycznego przejawu troski i miłości? Pamiętajmy, że osoby o orientacji homoseksualnej mogą łatwiej zrezygnować ze swojej religijności, niż ze swojej seksualności. Seksualność jest integralną częścią ludzkiej zdolności do kochania. Wobec nieustępliwej polityki Watykanu geje i lesbijki stają przed dylematem wyboru między religią a sobą, między byciem w zgodzie z nauczaniem swej wspólnoty kościelnej a byciem w pełni człowiekiem. Bóg kocha wszystkie swoje dzieci- nawet te homoseksualne; Bóg tak- a Kościół?
Janusz Boguszewicz
DRUGA SPRAWA ZE JEDNO PRAWO ZAPRZECZA DRUGIEMU ...KOCHAJ ALE MIOSCI NIETOLERUJE CO ZA BREDNIE ALBO TE DUPKI KTORE JA INTERPRETUJA...ZENADAAA NA MAXA!!!
Biblia wyraźnie mówi:
Księga Kapłańska 18,22:
(22) Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!
Księga Kapłańska 20,13:
(13) Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli.
List do Rzymian 1,25-27:
(25) Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. (26) Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. (27) Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie.
1 list do Koryntian 6,9
(9) Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą,
A więc to nie jest jakiśtam wymysl Kościola ---- tylko tak jest poprostu napisane w Biblii.
Inną kwestia jest to czy ktoś traktuje Biblie jako księgę świętą czy też nie. Kościól jak mówilem opiera swe nauczanie na Biblii więc nic dziwnego i oburzającego że wobec homosexualizmu zajmuje negatywne stanowisko.
Pozostaje tu tylko kwestia wiary- czlowiek traktujący biblie jako księgę swiętą musi stosować sie do jej slów.