Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Piątek, 11.07.2003 00:00

Zła koniunktura dla homofobii w USA

Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (1)

Historyczny wyrok Sądu Najwyższego

Wieczór dwudziestego piątego czerwca 2003 roku był w Nowym Jorku ciepły i bezchmurny. Na Sheridan Square, w samym sercu dzielnicy Greenwich Village, przed legendarnym klubem "Stonewall Inn" zgromadziło się kilkaset osób. W tym właśnie miejscu, gdzie w 1969 roku grupka jego bywalców zmierzyła się z policyjną przemocą, rozpoczęła się współczesna historia ruchu gejowskiego. Tym razem jednak, przyczyną zgromadzenia była radosna wiadomość: Sąd Najwyższy USA obalił wymierzone w homoseksualistów "ustawy o sodomii", pochodzące jeszcze z dziewiętnastego wieku i obowiązujące aż do tego dnia w licznych stanach. Wielu uczestników tej zaimprowizowanej manifestacji przyniosło tęczowe flagi, inni przypięli różowe znaczki z napisem "Moja sypialnia należy do mnie", ludzie obejmowali się i całowali. Wreszcie, do mikrofonu podszedł Richard Haymes - dystyngowany dyrektor Gay & Lesbian Anti-Violence Projects i powiedział "To był piękny dzień dla wszystkich gejów"

Ogłoszony krótko przedtem w Waszyngtonie wyrok Sądu Najwyższego, nazwany natychmiast przez prasę "historycznym" i "bezprecedensowym" uderzył jak bomba. Dziewięciu najważniejszych prawników Stanów Zjednoczonych zadecydowało stosunkiem głosów sześciu do trzech (przewodniczący William Rehnquist był także przeciwny), że wszystkie obowiązujące na terenie USA przepisy, definiujące stosunek homoseksualny jako czyn karalny - są sprzeczne z Konstytucją. Sędzia Anthony Kennedy napisał w uzasadnieniu, że "życie prywatne homoseksualistów zasługuje na respekt" i że "państwo nie ma prawa ich poniżać, kryminalizując sferę intymną".

Tego rodzaju sformułowanie brzmi w uszach Europejczyka dość banalnie. W Stanach Zjednoczonych oznacza ono radykalny przełom w tak dobrze znanej w Polsce wojnie o "wartości", toczonej pomiędzy konserwatystami i liberałami. Tym bardziej, że amerykański Sąd Najwyższy zaliczany jest do jednej z najbardziej konserwatywnych instytucji w USA. To właśnie Supreme Court intronizował na urząd prezydenta George'a W. Busha - wbrew wyraźnemu votum wyborców.
Sprawa "Lawrence i inni przeciwko stanowi Teksas" była jedną z ostatnich, jaką obecny skład zajmował się w bieżącej kadencji. Jej materia była niezwykle delikatna, chodziło o prawodawstwo, obowiązujące ciągle jeszcze w trzynastu pośród pięćdziesięciu amerykańskich stanów (głównie południowych i środkowo-zachodnich), zabraniające seksu jednopłciowego pod groźbą kary. Fakt, że służyły one do represjonowania i prześladowania osób homoseksualnych był oczywiście publiczną tajemnicą.

Owe przepisy dramatycznie odcisnęły się na życiu dwóch mężczyzn, mieszkających w teksańskiej metropolii Houston. Pewnej wrześniowej nocy w roku 1998, policja, zwabiona denuncjacyjnym telefonem pewnego bogobojnego obywatela, najechała na dom w którym mieszkali John Lawrence i jego partner Tyron Garner i złapała ich "in flagranti" w łóżku. Niczym przestępcy, obaj zawleczeni zostali do więzienia, po czym na podstawie pochodzącej z 1875 roku ustawy skazani na 200 dolarów grzywny.
Lawrence i Garner nie zamierzali pogodzić się z upokorzeniem - tym bardziej, że w kilkunastu stanach wpisani zostali na listę przestępców obyczajowych wespół z gwałcicielami i pedofilami. Złożyli odwołanie - i przegrali. Założyli sprawę w wyższej instancji i przegrali ponownie. Również teksański Najwyższy Trybunał Odwoławczy uznał, że kara za "perwersję seksualną" jest uzasadniona i zgodna z prawem.

Być może, dwaj mężczyźni udręczeni homofobią panującą w amerykańskim aparacie sprawiedliwości daliby spokój i zrezygnowali z dalszej walki, gdyby nie ambitna adwokatka, Ruth Harlow, członkini grupy jurystów Lambda Legal Defense Fund. Przekonała ona Lawrence'a i Garnera do złożenia pozwu do Sądu Najwyższego. Napisała w nim, że pochodzący z dziewiętnastego wieku i obowiązujący aż do 1961 roku na całym terenie USA paragraf antygejowski gwałci podstawowy zapis konstytucyjny, gwarantujący wszystkim Amerykanom równość wobec prawa. Jak ma się tak ostentacyjne łamanie zasady wolności do szczytnych deklaracji amerykańskich, stawiających tę właśnie wolność na pierwszym miejscu? - pytała.

W istocie - w porównaniu z Europą, homoseksualiści są w Stanach Zjednoczonych dyskryminowani w stopniu niewyobrażalnym. Otwarcie żyjący geje, szukający zatrudnienia w wojsku, policji lub służbie publicznej napotykają na ogromne przeszkody, ponieważ istnieje obawa że "popełnią czyn kryminalny" w własnej sypialni. Z tego samego powodu sądy odmawiają gejowskim parom prawa do adopcji dzieci. Dodać trzeba, że smutny rekord aktywnej dyskryminacji dzierży stan Teksas, gdzie długoletnim gubernatorem był obecny prezydent George W. Bush. Wspomnianym dziewięciu członkom Sądu Najwyższego, którzy zajmowali się sprawą Lawrence'a i Garnera fakty te były doskonale znane. Problemem "sodomii" sąd ten zajmował się już w 1986 roku - i zadecydował o podtrzymaniu ważności odpowiedniego paragrafu w prawodawstwie stanu Georgia. Jak bardzo zmieniły się czasy i poglądy Amerykanów na kwestie dotyczące praw dla gejów ilustruje postawa trzech sędziów z ówczesnego składu. Stephen Breyer był już wtedy przeciwko dyskryminacji homoseksualistów i zdania nie zmienił. Sandra Day O'Connor - głosowała w 1986 roku za utrzymaniem starych paragrafów, zaś obecnie - choć z oporami - przeciwko. Doszła mianowicie do wniosku, że prawo nie może dzielić ludzi na lepszych i gorszych. Przewodniczący William Rehnquist pozostał przy swoich konserwatywnych zapatrywaniach.

Wyrok w sprawie antygejowskich paragrafów zapadł w czerwcu, który jest tradycyjnie "miesiącem gejowskiej dumy" (Gay Pride Month), kiedy setki tysięcy osób maszerują przez nowojorską Fifth Avenue w wielkiej paradzie a nad brzegiem Hudsonu odbywa się gigantyczna impreza pod gołym niebem. Homofobia ma w Stanach Zjednoczonych coraz gorszą koniunkturę. Telewizyjny kanał TV Bravo nadaje program rozrywkowy "Boy Meets Boy", podczas transmisji z uroczystości przyznawania prestiżowych nagród Tony Awards miliony Amerykanów mogły obejrzeć na żywo pocałunek pary scenarzystów Marca Shaimana i Scotta Wittmana, autorów musicalu "Hairspray" (z Harveyem Fiersteinemw roli tłustej gospodyni domowej). Najlepszą sztuką teatralną ogłoszono "Take Me Out", opowiadającą o dramacie gejowskiego baseballisty. Po wyemitowaniu sceny wspomnianego pocałunku, stacja CBS otrzymała tylko cztery telefony od oburzonych telewidzów! Amerykańscy geje, pragnący zawrzeć związek małżeński udają się do sąsiedniej Kanady, gdzie na mocy wyroku sądu w Ontario jest to możliwe. Na tym tle, homofobiczne tyrady wygłaszane przez senatora Ricka Santorum (bliskiego współpracownika prezydenta) porównującego seks gejowski z zoofilią brzmią wręcz groteskowo. Podobnie jak reakcja sędziego Sądu Najwyższego Antonina Scalia, który po ogłoszeniu wyników głosowania w sprawie Lawrence'a i Garnera z wściekłością opuścił salę.

(z tygodnika Der Spiegel przełożył Krzysztof Wagner)

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (1)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
10.11.2005 13:36 Elephant
Po przeczytaniu powyrzszego komentarza powaznie sie ( k**).Bowiem dotychczas sadzilem i myslalem ,ze USA jako policja swiatowa i strarznik demokracji akceptuje zwiazki homoseksualne i lezbijskie.Ale teraz wiem ze ,to tylko zludzenie i klamstwo.Homoseksualisci w dzisiejszych czasach sa dyskrymninowani i izolowani od spoleczenstwa niczym trondowaci w czasach starozytnych i sredniowiecznych.A przeciez geje to nic strasznego ,przeciez niewspolzyjemy z nieletnimi tylko z doroslymi facetami .Dlatego jestem bardzo zdumiony i zaskoczony faktem ,za spolecznosc izoluje gejow i liabijek od normalnego zycia.A jesli co niektórzy chca wprowadzac (jak to nazywaja moralnosc to najpierw nich zaczna od samych siebiei pilnuja wlasnego nosa)
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się