Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 09.07.2003 00:00

Krzysztof Tomasik: Odzyskajmy historię!

Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (8)

Co wiemy o życiu polskich gejów w przeszłości?

Kiedy się zastanowić nad dziejami mniejszości seksualnych w Polsce, można odnieść wrażenie, że zaczęły się one wraz z przełomem 1989 roku. Pojawiły się co prawda próby podsumowania sytuacji osób homoseksualnych w PRL-u, ale już wcześniejsze okresy stanowią zupełnie białą plamę. A przecież jedną z najważniejszych kwestii jest odzyskanie własnej historii, poznanie naszych poprzedników/ek. Dotarcie do takiej wiedzy nie tylko konsoliduje środowisko, ale też pokazuje, że choć różnie ich nazywano, geje i lesbijki istnieli zawsze.

Szczególnie interesujący okres stanowi dwudziestolecie międzywojenne, kiedy po latach niebytu od podstaw powstawało państwo polskie. Życie osób homoseksualnych w tamtym czasie rodzi wiele pytań: gdzie się spotykali/ły? Czy próbowali/ły się organizować? Na ile queerowy klimat niedalekiego Berlina oddziaływał na Polskę? Jak powszechne było kolportowanie niemieckiej prasy mniejszości seksualnych? Czy wykreślenie przez Komisję Kodyfikacyjną homoseksualizmu z listy przestępstw było spowodowane naciskami lub interwencjami? Jaki był wizerunek osoby homoseksualnej w mediach? Jakiego języka używano do opisania ich inności? Na ile zmieniał się stosunek do homoseksualizmu w zależności od tego, której płci dotyczył?

Na te i inne pytania nie znamy jeszcze odpowiedzi, bo nikt nie pokusił się o zebranie i podsumowanie sporego materiału źródłowego, który stanowią liczne wspomnienia czy publicystyka. Dlaczego? Nie jest to tylko wina historyków i historyczek. "Wobec jawnej homofobii panującej na polskich uczelniach, trudno się dziwić, że propozycje z zakresu gay and lesbian studies oraz queer theory w ogóle nie padają"- pisała w "Katedrze" (nr 3/2001) Izabela Kowalczyk. Natomiast organizacje LGBT nie mają finansów ani możliwości, żeby prowadzić takie badania.

Istną kopalnią wiedzy są pisma Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który jako jedyny bronił praw osób homoseksualnych, choć rozumiał pod tym pojęciem przede wszystkim mężczyzn. Ten wybitny krytyk i poeta, ceniony tłumacz i znawca kultury francuskiej już w 1927 r. zajął się w jednym z tekstów wątkami homoerotycznymi u Platona i Gide'a. Jak duża była potrzeba poruszania tej kwestii świadczy jego kolejny artykuł "Literatura " z 1932 roku: "Od czasu mego felietonu pt. "Przedwiośnie" reprezentanci tej mniejszości w Polsce uważają mnie za swego sympatyka. Dostaję listy, w których zwierzają mi swe niedole. Często - pod ścisłym incognito - rozmowy telefoniczne". Dalej przytacza rozmowę z jednym w ten sposób poznanym znajomym:
"- A jak jest u nas z kwestią organizacyjną? - spytałem mego telefonicznego informatora.
- Och, u nas zupełny chaos! - odparł, ze zniechęceniem w głosie".

Choć cytat ten można różnie interpretować, jedno jest pewne - historia się powtarza. Podobne do dzisiejszych były także ataki na Boya, który miał również odwagę opowiedzieć się za prawem kobiet do aborcji, a także postulował rozdział Kościoła od państwa. Pomyje wylewano na niego od prawa (przede wszystkim) do lewa, a w jaki sposób wyśmiewano podnoszenie przez niego kwestii obyczajowych najlepiej świadczy poniższy fragment satyry (podaję za M. Marcinkowską-Gawin):

        Że już nie ma czci dla księdza,
        Że się w kraju płodność zmniejsza,
        Że nie tylko czas się spędza,
        Że miast kurwy ma być gejsza!...
        Boya wina, Boya wina,
        Boya bardzo wielka wina!
        Że żyć można z tamtą i z tą
        Potem znowu z tamta i z tą
        Że być można masochistą,
        Lub - bezkarnie!!! - pederastą!...
        Boya wina, Boya wina,
        Boya bardzo wielka wina."

Również postulaty Boya-Żeleńskiego w dziedzinie literaturoznawstwa należą do wyjątkowo postępowych, przeciwstawiał się "brązowieniu" biografii twórców i twórczyń czy przemilczaniu niewygodnych fragmentów twórczości. Takie zakłamywanie życiorysów znanych postaci jest zresztą ciągle powszechne, wspominała o tym m.in. Inga Iwasiów pisząc o biografii Piotra Mitznera "Hanna i Jarosław Iwaszkiewiczowie. Esej o małżeństwie ": "Narracja Mitznera obciążona jest powszechnym przeświadczeniem, że krytyk i biograf nie ma prawa odsłaniania najintymniejszych tajemnic pisarza. Co charakterystyczne, najściślej tego zakazu przestrzega się wszędzie tam, gdzie zachodzi podejrzenie "inności" - w ten sposób tabuizując je, wskazując na nie jako "niewypowiadalne" ("Katedra", nr 1/2001).

Także Irena Krzywicka, pisarka i publicystka, pisała w międzywojniu o mniejszościach seksualnych. W opublikowanej po latach autobiografii "Wyznania gorszycielki" kreśli fascynujący obraz inteligencji polskiej lat 20- i 30-tych, ujawniając przy okazji ówczesne podejście elity do kobiet, mniejszości żydowskiej, a także osób homoseksualnych. Często złośliwa i nieobiektywna, zawsze z humorem i wyczuciem stylu pisze o kolejnych osobach ze swojego otoczenia:

- Karolu Szymanowskim ("z tego co wiem o Karolu, jego niewątpliwy pociąg do Zofii zatrzymywał się w pewnym punkcie, bo Szymanowski naprawdę był wrażliwy tylko na uroki chłopców. Musiała to być ciężka sprawa dla Nałkowskiej: obcować blisko z tak uroczym mężczyzną i - nic? Choć znów niektórzy przysięgali, że zrobił dla niej wyjątek.");
- Tadeuszu Boy-Żeleńskim ("pederaści, dlatego że stanął w ich obronie, uznali go niejako za swego patrona.");
- Jarosławie Iwaszkiewiczu ("Nie ukrywał wcale swych homoseksualnych skłonności i był jednym z pierwszych w literaturze (w każdym razie w Polsce), który dał im wyraz w swych utworach.");
- pedagożce Stefanii Sempołowskiej ("Piękna, jak to wówczas nazywano, królewską pięknością, nie wyszła nigdy za mąż z powodów mi nie znanych. Otaczał ją zawsze rój rozkochanych w niej uczennic i przyjaciółek, toteż po cichu nazywano ją lesbijką (wówczas tego słowa nie mówiło się głośno), co inni dementowali z najwyższym oburzeniem.");
- redaktorze Antonim Bormanie ("Po prostu odczuwałam wobec niego coś w rodzaju obrzydzenia, niemal fizycznego. Na jego plus potrafię wymienić jedyną rzecz - jego niesłychaną, przemożną miłość do żony (choć był pederastą, i jak tu się nie dziwić paradoksom życia).");
- Juliuszu Osterwie ("Osterwa bał się jej (żony) najwyraźniej i jeżeli czasem kogoś kokietował, to raczej młodych chłopców, należących do zespołu: temu potargał włosy, tamtego głaskał po twarzy, nic więcej, ale niewątpliwie miał on skłonności obojnackie.");
- publicyście Antonim Sobańskim ("Miły, inteligentny, usłużny, a z powierzchowności chudy, z długim nosem, trochę gnący się pederastycznie.").

W ten sam sposób Krzywicka pisze też o swojej rodzinie: siostrę cioteczną Stefanię Osińską najpierw określa tak: "była bowiem, jak to się dziś mówi, biseksualna", a potem przedstawia proces w który była uwikłana: "Była to głośna wówczas sprawa kobiety ginekologa, dr Zofii Sadowskiej oskarżonej o praktyki lesbijskie i o skłanianie do nich swych pacjentek. Zamieszane w to były, prócz Stefy, panna Wanda Herse, stojąca na czele słynnego domu mody, jej przyjaciółka i niejako żona - Tworkowska, przedwojenne bożyszcze Warszawy - śpiewaczka operetkowa Lucyna Messal, zwana Messalką, i chyba inne panie. Dziś wydaje się to nam śmieszne: dorosłe kobiety robiły co im się podobało, i nikomu nic do tego. Nie bardzo sobie wyobrażam, żeby lekarka skłaniała do lesbijskiego nierządu swoje pacjentki. Bajki! Młodziutkie dziewczyny nie chodziły same do ginekologa, a dorosłe widocznie dobrowolnie ulegały. No, ale nastąpiła denuncjacja, a nawet proces, przy czym, jeżeli mnie pamięć nie myli, spotkała dr Sadowską surowa kara: czy to więzienie czy też może odebranie prawa praktyki. Warszawa po trosze oburzała się, po trosze szydziła, po trosze śmiała się po kątach".

Już to krótkie wspomnienie stawia wiele pytań i budzi wątpliwości. Przede wszystkim jeżeli za podejrzenie o lesbianizm można było stanąć przed sądem, to Polska wcale nie była tak przychylna homoseksualizmowi jak by się mogło początkowo wydawać. Tym bardziej, że pomysł kobiecej szajki, która werbuje dziewczyny do seksu, można rzeczywiście wsadzić między bajki. Cała sprawa była prawdopodobnie reakcją na przejmowanie przez kobiety dotychczas męskich zawodów. Przeciwko lekarce wykorzystano jej orientację seksualną, a reszta pań to pewnie krąg przyjacielski, także dziś zastępujący wielu gejom i lesbijkom tradycyjne więzy rodzinne.

Przykład ten pokazuje także jak łatwo w przypadku dyskryminowanych mniejszości sfera prywatna zamienia się w sferę publiczną. Dlatego bierność i apolityczność to w przypadku gejów i lesbijek strategia samobójcza, bo zawsze może się pojawić prokurator, który stwierdzi, że nasi znajomi to szajka, a nasza praca to jedynie pretekst do uwodzenia. I wtedy lepiej nie być w skórze dr Sadowskiej, która może w innym kraju byłaby sztandarowym przykładem walki o godność osób homoseksualnych, a u nas ma jedynie kilka wersów w autobiografii Krzywickiej.


Krzysztof Tomasik

[email protected]

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (8)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
27.05.2009 21:15 tasiemka
Naprawdę ciekawe. Muszę przeczytac tę książkę pana Tomasika.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
23.08.2004 19:53 krzytom
to opublikuj ją potem! choćby we fragmentach.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
08.09.2003 12:13 Arek
Ciekawy artykuł.Jestem studentem historii i zabieram się za pisanie pracy magisterskiej o gejach w polskiej historii.Moze cos się zmieni.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.08.2003 23:13 Wrocławski Rycerz
Więc cóż by tu odpowiedzieć... może czepię się tego kodeksu honorowego, ale tylko jedną sprawę poruszając - podczas wojny stuletniej król Anglii przyznał swemu rycerzowi, kóry wsławił się w bitwie pod Agincourt(1415) herb, na kórym na czerwonym poplu widniała kuropatwa - powszechnie uznawany w średniowieczu symbol homoseksualistów. A któż wiedział więcej na temat honoru i godności niż średniowieczni ( a zwłaszcza późnośredniowieczni) rycerze? Poxzostawiam to do waszego przemyślenia, z tym że pamiętajcie, honor nie bieże swego źrógła w łóżku, a w sercu...
cytuj zgłoś 0 0
antarex
10.07.2003 23:44 antarex (55) Essen
Art. 8 kodeksu Boziewicza:

Wykluczonymi ze społeczności ludzi honorowych są osoby, które dopuściły się pewnego ściśle kodeksem honorowym określonego czynu; a więc indywidua następujące:

1. osoby karane przez sąd państwowy za przestępstwo pochodzące z chciwości zysku lub inne, mogące danego osobnika poniżyć w opinii ogółu;
2. denuncjant i zdrajca;
3. tchórz w pojedynku lub na polu bitwy;
4. homoseksualista;
5. dezerter z armii polskiej;
6. nieżądający satysfakcji za ciężką zniewagę, wyrządzoną przez człowieka honorowego;
7. przekraczający zasady honorowe w czasie pojedynku lub pertraktacji honorowych;
8. odwołujący obrazę na miejscu starcia przed pierwszym złożeniem względnie pierwszą wymianą strzałów;
9. przyjmujący utrzymanie od kobiet nie będących jego najbliższymi krewnymi;
10. kompromitujący cześć kobiet niedyskrecją;
11. notorycznie łamiący słowo honoru;
12. zeznający fałsz przed sądem honorowym;
13. gospodarz łamiący prawa gościnności przez obrażanie gości we własnym mieszkaniu;
14. ten, kto nie broni czci kobiet pod jego opieką pozostających;
15. piszący anonimy;
16. oszczerca;
17. notoryczny alkoholik, o ile w stanie nietrzeźwym popełnia czyny poniżające go w opinii społecznej
18. ten, kto nie płaci w terminie honorowych długów;
19. fałszywy gracz w hazardzie;
20. lichwiarz i paskarz;
21. paszkwilant i członek redakcji pisma paszkwilowego;
22. rozszerzający paszkwile;
23. szantażysta;
24. przywłaszczający sobie nieprawnie tytuły, godności lub odznaczenia;
25. obcujący ustawicznie ludźmi notorycznie nie niehonorowymi;
26. podstępnie napadający (z tyłu, z ukrycia itp.);
27. sekundant, który naraził na szwank honor swego klienta;
28. stawiający zarzuty przeciw honorowi osoby drugiej i uchylający się od ich podtrzymania przed sądem honorowym.

cytuj zgłoś 0 0
Ikona
10.07.2003 18:26 krzysiek
to prawda, ale tylko w pierwszym wydaniu kodeksu Boziewicza (1919) tak pisano, w wydaniu kolejnym (ok. 1928) ta wzmianka zniknęła.
cytuj zgłoś 0 0
rt69
10.07.2003 9:35 rt69 (48) Berlin
właśnie, tego nam brak! Połączenia międzypokoleniowego, wiedzy o naszej=glbt historii.

Zamierzamy w Lambdzie Szczecin przeprowadzic badania na temat historii gay/les Szczecina zarowno powojennego jak i przedwojennego Stettina. Na razie jednak nie jest to projekt niezbedny. Niestety za mało mamy członków, by móc realizować więcej projektów na raz.
cytuj zgłoś 0 0
antarex
10.07.2003 8:19 antarex (55) Essen
Czytałem w varsiavianach, że już przed II wojną światową geje spotykali się w wawie na placu 3 krzyży (podobno już wtedy istniał 2 lata temu dopiero zdemontowany tzw. grzybek czyli toaleta publiczna). Znawca przedwojennej wawy (nazwiska niestety nie pomnę) twierdził, że geje nękani byli przez Policję Państwową, spisywani, zatrzymywani do wyjaśnienia. Sam homoseksualizm był wg kodeksu karnego z 1932 r. niekaralny, karze podlegała natomiast prostytucja homoseksualna.
Warto pamiętać też, że wg kodeksu honorowego Boziewicza - gej nie był człowiekiem honoru i jako taki nie miał prawa do pojedynkowania się.
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się