Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 07.07.2003 00:00

Webnowela "Okruchy życia"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Odcinek czterdziesty pierwszy: Wiosenne przesilenie

-Cieszę się, że mogłeś wpaść - Leszek uwolnił obolałe ręce od ciężkich pakunków. - Dzięki za zakupy.
Plastikowe torby wypełniały po brzegi owoce i warzywa, w mieszkaniu zapachniało rozniósł się zapach świeżego pieczywa. Żołądek upomniał się bolesnym skurczem o posiłek.
-Wszystko w porządku? - Jacek dostrzegł jego osłabienie, odruchowo przełożył karton soków na jedno ramię i podtrzymał przyjaciela.
-Nic takiego - Leszek intensywnie mrugał powiekami. Szare plamki powoli ustępowały. - Zdrzemnąłem się, trochę jestem otępiały... Przy tych temperaturach...
Wskazał głową na pożółkłe, młode listki na drzewach za okienną szybą. Wysokie temperatury dawały się powoli we znaki wszystkim, nie tylko roślinom.
-Za bardzo się forsujesz - stwierdził Jacek. - Jadłeś coś?
Leszek uśmiechnął się nieudolnie, nie był nawet pewien, czy mu się udało.
-Coś tam wrzuciłem - skłamał bez przekonania.
Jacek spojrzał na niego potępiająco. Lech wyglądał mizernie, choć z bladej twarzy i nienaturalnie wielkich oczu biła nadludzka i trochę chorobliwa energia, a skóra naciągnięta na wychudzone policzki pobladła do takiego stopnia, że niemal świeciła własnym światłem
-Zeszczuplałeś - powiedział Jacek. - Wiem, że w twoich uszach brzmi jak komplement, ale nie jest...
- Zawsze marzyłem o szczupłej talii - Leszek ostrożnie wyciągał kolejno pomidory i ogórki z reklamówek. Każdy oglądał starannie i układał w misce.
-To mało zabawne - Jacek nie dawał za wygraną. - Wyglądasz na wygłodzonego. Jesz coś?
-No, na pewno nie taki smakołyki - Lech ostatecznie uległ sile coraz intensywniejszych aromatów.
-Czyli nie odmówisz kolacji? - Jacek zamachał mu przed nosem paczką apetycznej wędliny. - Jajeczka na bekonie, czy coś lżejszego?
-Piotrek... - Lech poderwał się z miejsca, ale przeszywające kłucie w podbrzuszu zamknęło mu usta. Bezwładnie opadł na krzesło. -Skoro tak namawiasz - wykrzywił usta w kwaśnym uśmiechu.
Jacek odłożył na bok wybrane składniki i przeglądał po kolei szuflady w poszukiwaniu niezbędnych narzędzi.
-Patelnia stoi w piekarniku - podpowiedział Lech. Uczucie niemocy i ciążenia w całym ciele narastało nieubłaganie. Zewsząd nacierały apetyczne zapachy, bezskutecznie próbował opanować napływ śliny do ust. Chwycił ze stołu jabłko i łapczywie wgryzł się w chrupiący miąższ.
Jacek obserwował wszystko kątem oka, powoli ogarniało go przerażenie.
-Piotr śpi? - zapytał wbijając ostrożnie jajka na rozgrzany tłuszcz.
Lech pokiwał głową, połykał właśnie ogromny kęs owocu, nie siląc się nawet na jego rozgryzanie.
-Od godziny - wykrztusił wreszcie i złapał głębszy oddech - dlatego też się położyłem.
Jacek pomyślał, że raczej padł z wyczerpania, ale powstrzymał się od komentarza.
-Jest coraz lepiej - ciągnął Leszek - sam porusza się po pokoju.
Przejechał dłonią po twarzy, próbując zetrzeć zmęczenie z powiek.
-Pielęgniarka przychodzi przed południem, wtedy z reguły i tak śpi - ożywił się. - Myślałem o jakimś bezpłatnym urlopie, ale sam wiesz, muszę pokazywać się w pracy. Wszystko tyle kosztuje... Poza tym nie wiadomo, czy miałbym dokąd wracać. Przesunęli mnie do finansów, pracuję głównie w domu, popołudniami i w nocy
Przerwał na chwilę, z lubością przeżuwając piętkę od chleba.
-A Piotr? - zapytał Jacek.
-Przychodzi do siebie, już marudzi, że mu nudno. Ciągle pyta, co u was słychać. Ostatnio wyciągnęliśmy stare zdjęcia i listy, kazał sobie czytać wszystkie po kolei.
Leszek roześmiał się niemal pogodnie. Jeśli coś było go w stanie podtrzymać na duchu, to nadzieja na przebudzenie, a teraz ozdrowienie Pi.
-Parę razy zastanawiałem się, czy niego nie zadzwonić - stwierdził Jacek. Wyłożył na talerze gorące porcje i dosiadł się do stołu. Lech chwycił drugi kawałek pieczywa, z lubością wbił zęby w puszyste ciasto.
-Teraz już można - przytaknął. - Nie powinien się męczyć, ale chwila rozmowy mu nie zaszkodzi. Przynajmniej dowiedziałby się czegoś nowego - spojrzał Jackowi prosto w oczy i uśmiechnął się ciepło. - Bardzo potrzebuje kontaktu z ludźmi.
Jacek sięgnął po solniczkę.
-A rehabilitacja? - zapytał.
-Dobrze. Bezwład prawej części ciała powoli ustępuje. Znaleźliśmy całkiem dobry wózek za przyzwoite pieniądze, pewnie zaczniemy wyjeżdżać na spacery ...
W ciszy kuchni zza ściany rozległ jakiś szmer, jakby szuranie, a potem lekkie uderzenie. Leszek natychmiast nastawił uszu.
-O...obudził się! - szepnął. Jego dłoń zacisnęła się na ramieniu Jacka.
Znowu coś stuknęło. Leszek zerwał się na nogi i już stał w progu. Zatrzymał się jeszcze, zerkając niepewnie na przyjaciela.
-Zostaniesz? - zapytał.
-Spoko - Jacek uśmiechnął się zachęcająco. - Pomóc w czymś?
W oczach Lecha coś błysnęło.
-Zupa - westchnął z ulgą. - Stoi na kuchence. Zjemy zaraz po kąpieli.
-Zaczekam - Jacek uniósł się z miejsca. - O nic się nie martw.
-Dzięki - Lech przejechał w zakłopotaniu palcami po włosach. - A zrobisz też herbaty?


* * * * *


Robert zapalił światło. Od pół godziny przewracał się na łóżku z boku na bok, nie mogąc w żaden sposób zasnąć. W głowie kołatały uparcie wciąż te same myśli, nie opuszczały go przez cały dzień, nawet w pracy z ledwością skupiał się na innych zajęciach. Niemal gotów był uznać, że został jakimś niezbadanym wyrokiem skazany na męczarnie wahania na długie lata. Już nigdy nie wypętli się z wątpliwości.
Z pozoru nie mogło ułożyć się lepiej. Był pewien, że wymodlił sobie Marka dawno temu, zanim jeszcze mógł przeczuć, jak bardzo będzie go potrzebował. A teraz, gdy ucieleśniały się jego życzenia, nie potrafił rozstrzygnąć, czy to aby na pewno właściwy moment. Kiedy Marek po raz pierwszy wspomniał o powrocie do kraju i wspólnej przyszłości, Robert nie potraktował go do końca poważnie. Ot, miła myśl, ale całkiem niezobowiązująca. Tymczasem wraz z rozwojem uczuć i pod naporem tęsknoty temat powracał coraz częściej, a kiedy Markowi zaproponowano objęcie redakcji w Polsce, wnioski nasuwały się same.

Dźwięk telefonu nie zaskoczył go wcale, często rozmawiali w środku nocy. Odebrał natychmiast.
-Robert? - powiedział ktoś cicho, prawie bezgłośnym szeptem.
-Mama? - poznał bardziej po szlochu, niż po głosie. W jednej chwili zapomniał o wszystkim: nigdy dotąd nie dzwoniła o tak późnej porze.
-Synku... - wydusiła prosto do mikrofonu. - Jesteś tam? Proszę, przyjedź...! Jasiu... Jan...
Czuł, jak krew gwałtownie napływa mu do twarzy. Mięśnie spięły się w nagłym przeczuciu.
-Co z tatą?
-Ojciec... - znów utknęła wśród płaczu, słowa z ledwością przechodziły jej przez gardło. - Ojciec... zmarł
Długo stał ze słuchawką przyciśniętą do ucha. Kiedy siostra zadzwoniła na komórkę kwadrans później wciąż tkwił w bezruchu przy oknie i wsłuchiwał się w trzaski na łączach.
-Już wiesz? - zapytała spokojnie. - Pogrzeb w czwartek.
Firanka zadygotała, pierwsze krople ciężkiego deszczu zabębniły o parapet.
"Nareszcie", pomyślał i otworzył balkon na oścież. "Nareszcie koniec upałów."
Koosie

Następny odcinek webnoweli "Okruchy życia" już za tydzień!

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się