Kilka dni temu informowaliśmy o precedensowym wyroku kanadyjskiego sądu w Ontario dotyczącym prawnej definicji małżeństwa. Uznał on, że urzędy stanu cywilnego naruszają konstytucyjną zasadę równości, uznając, że "małżeństwem" może być jedynie związek kobiety z mężczyzną. Wyrok zapadł w procesie, wytoczonym rządowi przez Michaela Leshnera, prawnika i geja, który pragnął poślubić swego partnera Michaela Starka (żyją z sobą już od dwudziestu dwóch lat). Fotografie z ceremonii zawarcia przez nich związku małżeńskiego natychmiast po ogłoszeniu wyroku obiegły świat. Jednocześnie, z napięciem oczekiwano, co uczyni pokonany w starciu sądowym rząd Kanady. Mógł on złożyć apelację od wyroku w kanadyjskim Sądzie Najwyższym. Jednak tego nie uczynił. Przeciwnie - wszystko wskazuje na to, że Kanada stanie się po Holandii i Belgii trzecim krajem, w którym pary homoseksualne traktowane będą z mocy ustawy na równych prawach z parami heteroseksualnymi.
Uznanie przez Kanadę prawa osób homoseksualnych do zawierania związku małżeńskiego i przyznanie im równoprawnego statusu społecznego może mieć dalekosiężne skutki. I to nie tylko w sąsiednich Stanach Zjednoczonych, gdzie w dalszym ciągu obowiązują liczne dyskryminacyjne przepisy z ubiegłych stuleci. Ustawie, jaką przygotowuje rząd premiera Jean Chretien powinni wnikliwie przyjrzeć się polscy politycy, działacze społeczni i prawnicy, którzy pracują nad podobną ustawą i chcieliby przeprowadzić ją w Sejmie. W szczególnie śmiały i radykalny sposób, Kanadyjczycy potraktowali obiekcje, zgłaszane przez wspólnoty wyznaniowe. Orzekli więc, że konieczność uznania prawa gejów i lesbijek do zawierania małżeństwa uzasadniona jest głębokimi przemianami społeczno-obyczajowymi. Zaś Kościołom pozostawiono wszelkie prawa uznawania takiej formy małżeństwa lub nie.
Decyzję o rozpoczęciu prac nad projektem ustawy ogłoszono w Ottawie w miniony wtorek 17 czerwca 2003 po kilkugodzinnej debacie. Rząd podał do wiadomości, że rezygnuje z środków prawnych, zmierzających do unieważnienia wyroków sądów prowincji Ontario i Columbia Brytyjska, które orzekły, że definicja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny jest sprzeczna z Konstytucją. Należy przypomnieć, że sąd apelacyjny w Ontario zobowiązał urzędy stanu cywilnego do natychmiastowego wszczęcia wydawania certyfikatów parom gejowskim i lesbijskim i rejestrację tych małżeństw w księgach. Minister sprawiedliwości, Martin Cauchon ma przedstawić w ciągu najbliższych tygodni projekt ustawy, który przedłożony zostanie do oceny Supreme Court - kanadyjskiemu sądowi najwyższemu. Jeśli z jego strony nie zgłoszone zostaną obiekcje, trafi dalej pod obrady Parlamentu i będzie przyjęty - lub odrzucony - w głosowaniu. Premier Chretien zapowiedział, że uchylona zostanie dyscyplina partyjna, co znaczy, że każdy poseł podejmie decyzję kierując się własnym sumieniem. Kadencja rządu kończy się w przyszłym roku. Chretien chciałby więc, by decyzje zapadały bardzo szybko. Uchwaleniu ustawy sprzyja klimat społeczny. Kanadyjskie społeczeństwo wykazuje coraz więcej tolerancji wobec mniejszości seksualnych. Ostatnio przeprowadzone badania wykazały, że już tylko 32 procent Kanadyjczyków uważa homoseksualizm za niemoralny. Dziesięć lat temu, opinię taką wyrażało 40 procent badanych.
Inaczej niż w polskiej ustawie zasadniczej, pojęcie "małżeństwa" nie jest zdefiniowane w żadnym kanadyjskim akcie prawnym. Jego wykładnia pochodzi jeszcze z czasów przed powstaniem państwa w 1867 roku i stanowi że jest to "związek mężczyzny z kobietą". Sędziowie sądu apelacyjnego w Ontario orzekli jednak, że "wykluczenie z instytucji małżeństwa par żyjących w związkach jednopłciowych narusza ich godność". Podobnie argumentować można w przypadku sytuacji takich par, żyjących w Polsce. Bowiem pomimo iż Konstytucja RP mówi o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny - gwarantuje także ochronę obywateli przed wszelką dyskryminacją. A czymże innym jest odmowa sankcjonowania związku dwóch osób tylko i wyłącznie z powodu ich orientacji seksualnej?
Rząd Kanady ma twardy orzech do zgryzienia, bowiem pozycja Kościoła katolickiego w tym kraju jest stosunkowo silna. Jednak ustawowy zapis, że Kościoły mają wszelkie prawo do odmowy uznania jednopłciowego związku małżeńskiego, w wystarczającym stopniu chroni autonomię tego związku wyznaniowego. W końcu państwo jest dla wszystkich - wierzących i niewierzących, hetero i homoseksualistów. I to nie tylko w Kanadzie. W Polsce także.
Krzysztof Wagner
W spisie ludności 2002 stan cywilny faktyczny określano w sposób wtórny, na podstawie charakteru związku, w jakim faktycznie żyje dana osoba. Osoby płci przeciwnej żyjące w związkach nieformalnych (kohabitanci), niezależnie od ich stanu cywilnego prawnego, traktowane są jako pary tworzące związki nazywane w spisie „związkami partnerskimi”.
W Rozdziale I - STAN I STRUKTURA DEMOGRAFICZNA , podrozdziale 3 - Stan cywilny, w czesci - Stan cywilny faktyczny ,
na wstepie czytamy:
koniec cytatu
A przed spisem GUS oficjalnie twierdzil, ze beda rejestrowac stan faktyczny - bez wzgledu na plec. Znowu nas zrobili w balona - ja sam wpisalem prawde o sobie i swoim chlopaku i chcialbym zobaczyc te wyniki w skali kraju.
Moze ktos sie tym zajmie - warto znowu zrobic raban.
ile mozna
jak na razie tak sie nie dzieje i przez postawe takich organizacji jak kph lub organizacji kobiecych w polsce nic sie nie zmieni. a przeciez tak korzystnego rozkladu sil w sejmie jeszcze nigdy nie bylo i pewnie dlugo juz nie bedzie.