Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 04.06.2003 00:00

Historia amerykańskiego taliba który jest gejem

Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)

Z miłości do mężczyzn na świętą wojnę z niewiernymi

Tuż po zwycięskiej inwazji sił zbrojnych USA na Afganistan, prasa na całym świecie rozpisywała się o "amerykańskim talibie", młodym Jankesie, ujętym po krwawym stłumieniu rebelii wznieconej przez jeńców: - Kim jesteś?! Czy rozumiesz, co mówię?! Czy jesteś Amerykaninem?! - agent CIA Johnny Michael Spann prawie krzyczał, wpatrując się w przerażoną twarz brudnego, ze skołtunionymi włosami jeńca, jednego z pół tysiąca talibów wziętych do niewoli pod koniec listopada 2001 roku podczas oblężenia Kunduzu i przewiezionych do twierdzy Ghala-e Dżangi pod Mazar-i Szarif. Talib, z rękoma skrępowanymi na plecach, klęczał przed Amerykaninem i nie odpowiadał.

Schwytany w Afganistanie "amerykański talib" John Phillip Walker vel Abdul Hamid, skazany przez sąd na dożywocie, stał się w USA symbolem zdrajcy, uosobieniem zbrodniczego fanatyzmu religijnego w muzułmańskim wydaniu. O jego życiu i drodze w szeregi terrorystów Al Khaidy rozpisywały się największe amerykańskie gazety. Wiele jest w tych opisach szokujących szczegółów. Najbardziej jednak szokujące jest, że Phillip Walker jest gejem. Był kochankiem swych arabskich protektorów. Mało tego - homoseksualistą jest także jego ojciec, który po 20 latach małżeństwa odszedł od żony i zamieszkał z przyjacielem.

Jak do tego doszło? Jaki był przebieg wydarzeń? Dziennikarz Wojciech Jagielski zebrał materiały, jakie ukazały się w "Newsweek'u", "Wall Street Journal", "Los Angeles Times", "San Francisco Chronicle" i "San Bernardino County Sun" i napisał reportaż, wydrukowany w "Dużym Formacie", dodatku do Gazety Wyborczej. Johna Walkera charakteryzuje tak: "Ludziom przyglądającym mu się na sali sądowej nie mieściło się w głowach, że ten cichy, delikatny, nieco zniewieściały chłopak jest tym samym brodatym wojownikiem, który życzył jak najgorzej krajowi, w którym przyszedł na świat, któremu wszystko zawdzięczał i który obsypał go wszelkimi dostatkami, przywilejami i możliwościami. Stał oto przed nimi syn marnotrawny i mówił, że samobójczy atak terrorystów przypuszczony 11 września 2001 roku na Manhattan i Waszyngton był całkowicie usprawiedliwiony. Nie potrafili zrozumieć, dlaczego uciekł z Kalifornii - najpiękniejszego miejsca pod słońcem - do położonego na końcu świata, zapomnianego przez Boga i ludzi Afganistanu. Czego szukał w tej niegościnnej krainie okrutnych gór i zabójczych pustyń, gdzie życie sprowadza się do nieustannej walki o przetrwanie i w niczym nie przypomina bożego daru? Dlaczego zamiast nieskrępowanej wolności, jaką dawała Ameryka, wybrał świat niezliczonych nakazów i zakazów, świat, w mniemaniu jego rodaków, niewoli? (...)"

Rodowe nazwisko Johna Walkera brzmi Lindh. Tak nazywa się jego ojciec Frank. Walker to nazwisko panieńskie matki. Dlaczego zdecydował się na zmianę?
"W 1998 roku Johnny poprosił rodziców o zgodę i pieniądze na podróż do dalekiego Jemenu, gdzie chciał uczyć się arabskiej mowy, zgłębiać Koran i nasiąkać muzułmańską cywilizacją (...) W sierpniu 1998 roku terroryści wysadzili w powietrze ambasady USA w Kenii i Tanzanii. W liście do ojca John powątpiewał, by zamachów dokonali tak mu bliscy muzułmańscy radykałowie. "Wygląda mi to raczej na robotę agentów amerykańskiego rządu" - pisał w liście do matki. Jemeńscy nauczyciele Johnny'ego zaprzeczali jednak, jakoby nienawiścią do Ameryki zaraził się w Arabii. "Przyjechał tu, już mając w sercu nienawiść do Ameryki" - mówił później nauczyciel języka arabskiego. Jego przyjaciele z Sany uważali, że tak naprawdę Johnny był na skraju wytrzymałości. Choć nigdy by się do tego nie przyznał, Arabia i Arabowie męczyli go i drażnili. I miał ich dość. I chciał już wracać do domu. Ale domu już nie było. Podczas jego nieobecności ojciec po 20 latach małżeństwa odkrył w sobie homoseksualistę. Wyprowadził się i rozwiódł z matką. Dom w San Anselmo został sprzedany (...)
Przyjaciele rodziny twierdzili, że mimo wstrząsu, jaki wywołał w psychice syna, Frank zachował z nim dawny bliski kontakt. Johnny zadecydował jednak, że nie będzie więcej nosił nazwiska ojca, i przyjął nazwisko matki - Walker."

Co stało się dalej? Ojciec Johhy'ego z całą pewnością nie "odkrył w sobie homoseksualisty". Był nim z pewnością od urodzenia. Nie był już jednak w stanie dłużej nosić maski heteroseksualnego ojca rodziny. Dlaczego jednak pomimo "wstrząsu", przyszły "amerykański talib" zachował z nim bliskie kontakty? Odpowiedź jest prosta: doskonale rozumiał krok ojca, ponieważ wiedział, że sam jest gejem. Oto ciąg dalszy opowieści:

(...) Pustka, jaka pozostała po rodzinie i domu, wygnała go do meczetu. W San Francisco odnalazł miejscową wspólnotę salafitów. Poznał tam także siedmiu pielgrzymów z Pakistanu, a wśród nich Chizira Hajata, kupca z miasteczka Bannu na pakistańsko-afgańskim pograniczu. Wymienili się adresami, a Johnny obiecał Pakistańczykowi, że go odwiedzi. Postanowił bowiem wrócić do Arabii. Johnny długo w Jemenie nie zabawił. Znów wszystko go drażniło, o wszystko się kłócił (...) Pojechał do Bannu, do Chizira Hajata, kupca, którego poznał jeszcze w Kalifornii. Pakistańczyk obwiózł go po najsłynniejszych medresach kraju, od Karaczi po Peszawar. Żadna jednak z uczelni nie przypadła jego amerykańskiemu gościowi do gustu. Zamiast się uczyć, postanowił zamieszkać w domu kupca, w Bannu. Pomagał mu w sklepie. Zaprzyjaźnili się, zostali kochankami. Bojąc się jednak utraty reputacji, Chizir Hajat, mąż i ojciec czworga dzieci, odprawił Johnny'ego do medresy muftiego Iltimaza Chana. Mułła przechwalał się potem, że Amerykanin kochał go bardziej niż kupca z Bannu (...)

Finał jest znany: Amerykańska inwazja na Afganistan, pojmanie, więzienie, sąd i wyrok. Ojciec "amerykańskiego taliba" uważa, że Johnny tak naprawdę nie zrobił nic złego, a na świętą wojnę zaprowadził go jego idealizm i altruizm, cechy, których nie zwykło się przecież przypisywać zdrajcom i zbrodniarzom. "Mój syn nigdy przecież nie mierzył z karabinu do Amerykanów. John pojechał do Afganistanu, żeby pomagać mudżahedinom, których przecież sam prezydent Ronald Reagan nazywał bojownikami o wolność - mówił Frank. - John zawsze pozostanie moim synem. Chciałbym go uściskać i może wlepić porządnego klapsa w tyłek, że kiedy wybierał się do Afganistanu, nie poprosił mnie o zgodę".
Można jeszcze dodać, że na "świętą wojnę" zaprowadziła Johnny'ego miłość. Miłość do mężczyzn.

Opracował: Tomek Juszkowski

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (6)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
13.06.2003 12:16 Niezalogowany
a ta odpowiedz to niby czego sie tyczy???
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.06.2003 16:27 Tabaluga
Znam ja gejowski tok rozumowania... Gejem mógł być Jezus ze św. Janem, Frodo B. i Sam G., a może nawet Bolek i Lolek? Nie ma żadnych dowodów że decyzja owego Amerykotaliba miała jakikolwiek związek z jego homoseksualizmem. Zresztą dlaczego gej miałby walczyć przeciwko demokracji?
A może chodzi o miłość do mężczyzn w szerszym znaczeniu? Być może, taka miłość jest typowa dla ogółu młodych mężczyzn, również heteroseksualnych.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.06.2003 12:06 Kamil
Jacku, chyba nie bardzo rozumiesz motywow wprowadzenia selekcji. Wpuszczanie dresow i dealerow jest naprawde pobocznym motywem jej wprowadzenia. Glownie ma ona wprowadzic klimat do knajpy dzieki gosciom, ktorzy pasuja do koncepcji szefa. A czy jest to klimat pretensjonalnego snobizmu czy watpliwej elitarnosci, to juz inna sprawa i nie nalezy jej łączyc bezposrednio z door selection. Cecha klabingu, jest to, ze lokale wprowadzaja selekcje. Nie bede ci yliczal lokali nie-gejowskich, ktore maja doorselection w samej warszawie, bo mi palco zabraknie. I wlasnie te lokale zapewniaja najfajnijsza zabawe swoim goscia. Dlatego tez jestem za selekcja. Ganic mozna tylko pretensjonalnosc wlascicieli knajp banzowych za watpliwa koncepcje klimatu, ale nie samo narzedzie.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.06.2003 11:19 Kasia
Dokładnie przeczytaj to zrozumiesz Pozdrawiam Kasia
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.06.2003 2:23 autor
Jeśli uważnie przeczytasz - zrozumiesz :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
04.06.2003 22:30 Tabaluga
Wszystko się zgadza. Z wyjątkiem "motywu zdrady". W jaki sposób autor doszedł do tego, że to była akurat "miłość do mężczyzn"?
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się