Historia Krystiana - którego zdjęcia możecie obejrzeć jako "Chłopaka IS" jest typowa dla polskiego geja-nastolatka. W wieku dojrzewania odkrył że jest gejem, po początkowych problemach pogodził się z tym i odkrył - że to nie on ma problem z akceptację swej orientacji seksualnej, lecz najbliżsi mu ludzie - rodzice, przyjaciele, koledzy z klasy. Zrozumiał, że jedynym miejscem w którym będzie się czuł "normalnie" jest środowisko innych gejów. Zaczął go szukać, znalazł i rozpoczął żmudny proces nauki panujących w nim obyczajów. Pomimo iż Krystian jest nowoczesnym i bardzo odważnym chłopakiem, nie może żyć w własnym kraju tak jak by chciał: w sposób otwarty, wolny od dyskryminacji. Nawet rodzice mówią do niego niekiedy "pedał"... Przeczytajcie wywiad z Krystianem.
IS: Czy możesz nam zdradzić czym się zajmujesz?
Krystian: Uczę się w liceum. Po zdaniu matury będę chciał pójść na studia. Pracuję dorywczo jako barman. No i od czasu do czasu występuje jako stripteaser.
IS: A kiedy trafiłem do tak zwanego "środowiska", zacząłem szukać innych gejów, chodzić do klubów?
K: Miałem wtedy szesnaście lat. Wyciągnął mnie kolega którego poznałem przez przyjaciółkę. Poszliśmy do Cocona. Siedziałem tam jak przestraszona sierotka, nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Podchodziło do mnie mnóstwo ludzi, zagadywało mnie. Byłem trochę przestraszony. Ale potem się rozkręciłem. Poznałem fajne towarzystwo, zacząłem bywać w innych klubach. No i związałem się z moim pierwszym chłopakiem.
IS: A jaka jest Twoja opinia o środowisku gejowskim?
K: (głęboko wzdycha) Jest baaaaardzo gadatliwe. Rozplotkowane. Zaraz jak się pojawiłem zaczęły się ploty na mój temat na lewo i prawo.
IS: Co mówili?
K: Gadali że się puszczam z każdym, że jestem k....
IS: Ale to nie było prawdą?
K: Nie.
IS: Mówisz więc, że sytuacja młodego chłopaka, który wchodzi do środowiska jest trudna, ponieważ wszyscy się na niego rzucają, a potem - kiedy ewentualnie zaliczy pierwsze doświadczenia - obgadają.
K: Najgorzej jest dać komuś kosza. Czyli mówiąc jasno: odmówić komuś pójścia do łóżka. Ludzie potrafią mścić się strasznie nieładnie.
IS: Ale skoro jest tak niefajnie, to dlaczego młodych chłopaków tak ciągnie do klubów i do towarzystwa? Dlaczego starają się wejść w układy, mieć jak najwięcej kumpli i wszystko o nich wiedzieć?
K: Ja strasznie chciałem poznać innych gejów. Nie chciałem być sam. No i poznać jakiegoś chłopaka, żeby z nim być.
IS: Chciałeś po prostu poznać takich samych ludzi jak Ty?
K: Dokładnie.
IS: A Ty sam nie jesteś gadatliwy i rozplotkowany? Spójrz proszę głęboko w duszą i powiedz prawdę...
K: Noooo, też mi się zdarza plotkować. To po prostu nieuniknione (śmieje się). Fajnie jest tak sobie pogadać. Ale ja traktuję to z umiarem, żeby nie robić komuś chamstwa.
IS: Czy do klubów w Krakowie przychodzi dużo chłopaków w Twoim wieku? Bo jakoś mało ich widać.
K: Sporo przychodzi do Cocona - osiemnaście, dziewiętnaście lat.
IS: A co robisz, kiedy spotykasz młodego chłopaka, powiedzmy szesnastoletniego, który jest taką wystraszoną sierotką jak niegdyś Ty sam? Pomagasz mu?
K: Najczęściej taki chłopak przychodzi z kumplem. No i on go broni. Czasami taka osoba w ogóle nie chce rozmawiać. Wtedy trzeba odpuścić i poczekać aż się przyzwyczai. Następnym razem będzie już lepiej. W środowisko się wsiąka. Po prostu wsiąka.
IS: Co to znaczy?
K: Wsiąkanie? U mnie to było tak, że zacząłem się wyzywająco ubierać. Krótkie koszulki, takie rzeczy. Spodnie - dzwony. Heterycy takich nigdy nie noszą. To dla nich szok, że ktoś nosi dzwony a nie dresy, jak blokersi.
IS: Kiedy zorientowałeś się że jesteś gejem?
K: Dość wcześnie. Miałem jakieś czternaście lat. No i przeżyłem kryzys, bo na początku nie mogłem się z tym pogodzić że jestem inny niż cała reszta. Bałem się że jeśli ktoś odkryje że jestem gejem to będę pobity albo szykanowany.
IS: A zetknąłeś się z negatywnymi opiniami na temat gejów w klasie?
K: Dla nich gej to zboczeniec.
IS: I co dalej?
K: Zacząłem szukać innych gejów. Dowiedziałem się, że moja przyjaciółka ma dobrego kumpla. W końcu go poznałem no i trafiłem do dyskoteki. Ale o tym już opowiadałem.
IS: A rodzice?
K: W końcu musiałem się przyznać.
IS: Dlaczego - musiałeś?
K: Nie chciałem wszystkich okłamywać. Pomyślałem, że lepiej powiem im wcześniej, niż mieliby kiedyś doznać szoku, dowiadując się o mnie od kogoś, albo widząc mnie z jakimś facetem na ulicy. No i postanowiłem im sam powiedzieć. Ale najbardziej liczyłem na to że znajdę u nich zrozumienie. Niestety, zawiodłem się. Matka zaciągnęła mnie do psychologa...
IS: Poczekaj, nie tak szybko. W jakich okolicznościach odbyło się to "wyznanie"?
K: Najpierw powiedziałem matce. Najpierw dałem jej lekko do zrozumienia. A potem usiadłem z nią i powiedziałem wprost. A ona na to, że trzeba koniecznie iść do psychologa "bo to się na pewno da wyleczyć". Ojciec najpierw nic nie wiedział, w końcu matka nie wytrzymała i też mu powiedziała. Zaczęła się ostra jazda. Straszna nietolerancja. Oni nie mogli tego zaakceptować, przyjąć do wiadomości.
IS: A co z tym psychologiem?
K: Matka powiedziała, że homoseksualizm to choroba i trzeba mnie leczyć metodą terapii. Pani psycholog rozmawiała ze mną jakieś trzy godziny. Miałem psychotesty - czy mam więcej cech męskich czy żeńskich. Niezły ubaw. Skończyło się tak, że matka spytała: "Czy jest jeszcze jakaś nadzieja". Myślałem że padnę. A pani psycholog powiedziała: "To zależy od pani syna". A ja powiedziałem: "Mamo, to nie ma sensu, nie zmienię się, jest mi z tym dobrze. Pogodziłem się z tym że jestem gejem i nie chcę zaczynać wszystkiego od nowa".
IS: I co? Matka przyjęła to do wiadomości?
K: Nie. Dopiero niedawno rodzice zaczęli się godzić z tym, że mają syna - geja. Ale i tak robią głupie docinki w rodzaju "nie siedź tyle w kiblu przed imprezą ty głupi pedale" itp.
IS: To trudno uwierzyć, że rodzice tak mówią do dziecka! Czy starałeś się podrzucać rodzicom jakieś fachowe publikacje na temat homoseksualizmu? Skąd oni czerpią wiedzę na temat homoseksualizmu własnego syna?
K: Oni nic nie wiedzą. Przynoszę do domu różne broszury. Mam nawet książkę "Przełamać milczenie" wydaną przez Amnesty International.
IS: A czy masz jeszcze kolegów heteroseksualnych?
K: Oczywiście. Ale oni o mnie nic nie wiedzą. Choć się może domyślają. Boję się im powiedzieć. W mojej klasie wiedzą o mnie dwie osoby którym ufam.
IS: A czy w Twojej szkole nie ma innych gejów?
K: Na pewno są, ale nie chcą się ujawniać. Tak jak ja. Ale jednego chłopaka z mojej szkoły widziałem w Coconie.
IS: Jesteś szczęśliwy będąc gejem?
K: Tak, jestem szczęśliwy i nie chcę się zmienić.
IS: Dziękuję Ci za rozmowę.
Z Krystianem rozmawiał Janusz Marchwiński
Bardzo podoba mi się artykuł. Miło mi się czytało, przeżyłem podobny scenariusz jednak był on wpleciony w motywy Transseksualizmu, na szczęście moja rodzina jest wysoce tolerancyjna więc nie miałem problemów na tle politycznym, ani religijnym (no może troche jednak matka nie jest fanatyczką religijną) że tak to ujmę "Dzieki Boże"
Pozdrawiam
Nie ma sensu żyć w kłamstwie, skoro chcemy zmienić świat zmieńmy najpierw siebie i swoje nastawienie.
Brawo, bardzo podziwiam takich ludzi.
Gdyż sam ujawniłem sie jakiś czas temu.