"Niech no tylko ktoś zająknie się o prawach mniejszości homoseksualnej w Polsce, zaraz usłyszy, że zawraca głowę sprawami marginalnymi. W przeciwieństwie do spraw ważnych, które dotyczą wszystkich" - pisze Kinga Dunin, pisarka i feministka na łamach "Wysokich Obcasów", dodatku do Gazety Wyborczej. W bezkompromisowym tekście zatytułowanym "Semkofobia" (17.05.03), autorka rozprawia się z Piotrem Semką, który na łamach Rzeczpospolitej "stanął w obronie homofoba (czyli tutejszej większości) oraz jego prawa do odczuwania oburzenia na widok homoseksualnej pary na billboardzie".
Kinga Dunin zabiera głos w obronie gejów nie po raz pierwszy. Ale z sugestią, że sprawy mniejszości seksualnej są w Polsce marginesem trudno się zgodzić. Od pewnego czasu są bowiem w samym centrum. To nie ironia, lecz fakt i "najprawdziwsza prawda". Słuchając wypowiedzi liderów Ligi Polskich Rodzin i osób pokrewnych im duchowo można dojść do wniosku, że nie ma właściwie w tej chwili ważniejszej sprawy jak uchronienie Ojczyzny przed homoseksualną zarazą, która rozleje się po naszym wejściu do Unii. O zagrożeniach tych debatował Sejm. Episkopat poświęcił im całą serię spotkań i konferencji. W dyskusji na temat stosunku społeczeństwa polskiego do gejów i lesbijek - i generalnie zjawiska homoseksualizmu - głos zabierają znani dziennikarze, psychologowie, socjologowie, politycy, teologowie a nawet specjaliści od promocji i gospodarki.
Tylko w ciągu ostatnich kilkunastu dni w prasie naliczyć można było co najmniej kilkanaście znaczących tekstów. Pomiędzy homokrytykami i homosympatykami toczy się zażarta walka na argumenty. Opublikowane w "Rzeczpospolitej" teksty Macieja Rybińskiego, Piotra Zaremby czy wspomnianego już Piotra Semki spotykały się z miażdżącymi ripostami. W tygodniku "Przegląd" (artykuł Bożeny Umińskiej "Dwie lesbijki, gej plus dziecko") czytaliśmy: "Bo tu, w Polsce, kiedy jesteś gejem, lesbijką, kobietą czasami, Żydem, czarnym czy kim tam jeszcze, to cicho wychodzisz, gdy tobą poniewierają. I cieszysz się, że możesz wyjść. Kiedy się zachowujesz zwyczajnie, trzymasz publicznie ukochaną czy ukochanego za rękę, czy dajesz im buzi, to mówią, że się afiszujesz (bo zachowanie, które w wykonaniu hetero jest normalne, w wykonaniu homo jest afiszowaniem się lub prowokowaniem), a kiedy się bronisz, to mówią, że jesteś napastliwy." W tygodniku "Wprost" Małgorzata Domagalik napisała: "(...)jest mi obojętne, czy wspieranie gejów w tym, żeby żyli tak jak my, "normalni", zostanie przez "śledczych" podciągnięte pod "postmarksistowski styl myślenia", relatywizm moralny, za który nieraz już dostałam. Po drodze mi z tym, kto mówi "jestem gejem", a boję się tego, kto zastanawia się, w jakim stopniu należy pozwalać na lansowanie gejowskiego stylu życia. Boję się Semki, chcę do Europy, a nie do domu wariatów".
"Trzecia siła" - tak zatytułował swój tekst o rzekomej gejowskiej potędze politycznej, ekonomicznej i intelektualnej Piotr Krzyżanowski ("Wprost" 4 maja 2003).
Powyższe przykłady to tylko niewielki fragment obszernego poligonu, na którym brylują także gwiazdy telewizji. W ten sposób dowiedzieliśmy się na przykład, że Kuba Wojewódzki jest bywalcem gejowskich klubów (choć nie wiadomo co z tego wynika), i byliśmy świadkami wymiany pewnych aluzji pomiędzy żonatym i dzieciatym Michałem Wiśniewskim i podobnie rodzinnym Hubertem Urbańskim. W każdym razie - z obszernej oferty publicystycznej, jaką oferują polskie media, każdy może wybrać sobie to, co mu najbardziej odpowiada i spróbować samemu wysnuć wnioski.
Co z tego wszystkiego wynika? Bardzo wiele. W rekordowym wręcz czasie tematyka dotycząca homoseksualizmu zagościła w polskim życiu publicznym. Doszło do polaryzacji poglądów, zarysowała się linia frontu. Dowiedzieliśmy się najpierw, że oprócz homokrytyków istnieją także homosympatycy. A teraz na dodatek, objawili się jeszcze homosceptycy - czyli osoby wahające się po której stronie stanąć, czekające na rozsądne argumenty. Wiemy już, jaką bronią posługuje się polski homofob. I co najważniejsze - przekonaliśmy się że nie jesteśmy sami, ponieważ mamy przyjaciół, na których można liczyć.
Tomek Juszkowski
Inna Strona zaprasza do udziału w dyskusji na temat sytuacji osób homoseksualnych w Polsce, homofobii oraz zmian, jakie niosą dokonujące się w naszym kraju przemiany. Dyskusję otworzył współpracownika naszej redakcji, Tomasza Górskiego. Polemizował z nim z nim Jacek Kochanowski, znany działacz LGBT, pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. Przypomnijmy, że artykuły Kochanowskiego wywołały wielką dyskusję na temat sytuacji osób homoseksualnych na łamach Gazety Wyborczej latem roku 2002.
Ważne też jest nabywanie świadomości, że w homofobicznym i dyskryminującycm świecie stanowisko "wyważone" jest z konieczności homofobiczne. Z tego punktu widzenia przełomowe dla mnie były artykuły Osęki i Szczygła w Gazecie Wyborcze, które ostro krytykowały homofobię m. in. w Rzeczpospolitej. Tak naprawdę "homosceptycyzm" nie jest opcją i cieszę się, że GW mając do wyboru homofobię i solidarność z gejami i lesbijkami wybrała tą drugą możliwość. A jak widzę Rzeczpospolita też zaczyna jakąś podróż w tej sprawie. Doczekamy być może, że monopol na homofobię będzie miało Radio Maryja i podobne media. :-)
po drugie w moim tekscie, opublikowanym w portalu lesbijek i gejow "Inna Strona" nie pada nazwisko Pani Milskiej - Wrzosinskiej, w zwiazku z czym sugerowanie, ze obrazam te osobe jest pomowieniem, po trzecie jesli jednak dr Milska - Wrzosinska odniosla tekst do siebie i czuje sie obrazona (dotyczy to takze ewnetualnie wszystkich innych osob, ktore rozpoznaly sie jako "obrazane" w moim tekscie), to chcialbym ja serdecznie przeprosic, bowiem celem mojego tekstu bylo nie obrazanie kogokolwiek, lecz wskazanie na
niebezpieczenstwo mowy nienawiscie (w studiach queer mowimy o "hate speech") przebranej w dyskurs naukowy. Prosze przyjac wyrazy szacunku.
Mgr Jacek Kochanowski