Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 12.05.2003 00:00

Czytelnia: Przedstawienie

Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)

Otworzyłem tu teatr. Twój teatr

Kamjazar ukłonił się raz jeszcze przed zatopioną w papierosowym dymie wiwatująca publicznością i pewnym krokiem zszedł ze sceny. Rozpromieniony dyrektor kabaretu Marius von Edgar czekał już na niego za kulisami nie mogąc doczekać się chwili, w której będzie mógł osobiście wyrazić zachwyt i uwielbienie dla swojej największej gwiazdy. Kamjazar wziął mężczyznę pod rękę i okazując sztuczne onieśmielenie komplementami swojego szefa pozwolił odprowadzić się pod drzwi garderoby. Marius von Edgar składając nieśmiały pocałunek na policzku młodego mężczyzny i powtórnie gratulując wspaniałego występu pożegnał się i zniknął. Kamjazar uśmiechnął się sam do siebie i wszedł do swojej garderoby, która na pierwszy rzut oka przypominała bardziej przechowalnie starych kostiumów i rekwizytów teatralnych niż miejsce, w którym co sobota przygotowuję się do występu ulubieniec tutejszej publiczności. Mężczyzna ostrożnie podszedł do ustawionej pomiędzy dwoma wieszakami toaletki i wkładając rękę pomiędzy ścianę, a mebel rozpoczął poszukiwanie włącznika. Po chwili dziesięć żarówek nie osłoniętych kloszami, umiejscowionymi wokół dużego prostokątnego lustra oświetliło matowym światłem niewielkie pomieszczenie. Kamjazar dopiero teraz zauważył chłodzący się w srebrnym wiaderku szampan i leżący nieopodal bukiecik fiołków. Biorąc do ręki kwiaty odnalazł ukrytą wśród nich mała kremową karteczkę.

"Niech Twoje "Falling in love again" wypełnia te mury na wiek."

Kamjazar spojrzał na swoje odbicie w lustrze i uśmiechnął się do niego najpiękniej jak tylko potrafił. Artus. To dzięki niemu zaczął tu śpiewać. Dla nieznanego nikomu, biednego śpiewaka z Litwy występy w "Royal-u" były jak najpiękniejszy sen. Kiedy przyjechał do Warszawy miał jedno ubranie, na co dzień i jedno od święta. Pracował przez długi okres jako chórzysta w podrzędnym, podupadającym kabareciku. Tam też spotkał go po raz pierwszy. Artus wykupił długi owego przybytku i bez chwili zastanowienia zamknął go, aby wykorzystać budynek do zupełnie innych celów. Bezrobotny i zdesperowany Kamjazar postanowił wygarnąć nowemu właścicielowi, co sądzi na jego temat. Wtargnął do gabinetu Artusa i zwymyślał go od nieczułych na sztukę bufonów. Ponieważ Kamjazar jest młodym, nietuzinkowym i przystojnym mężczyzną, a nowy właściciel rzadko przepuszczał tego typu okazję postanowił, iż tym pracownikiem zajmie się osobiście. Jeszcze tego samego wieczoru Artus wraz ze swoim niezadowolonym podwładnym spędził wieczór w "Royal-u". Podczas kolacji Kamjazar zwierzył się, że jego największym marzeniem jest śpiewanie w tym lokalu. Kilka dni później po zdawkowych przesłuchaniach jego pragnienie spełniło się. Zaledwie po kilku występach Kamjazar stał się gwiazdą "Royal-a". Jego talent w połączeniu z właściwie dobranym repertuarem i wypracowanym stylem zdziałał cuda. Kamjazar stał się jedną z sobotnich atrakcji przedwojennej Warszawy przeznaczoną dla elit. Od tamtych wydarzeń minął miesiąc. Mężczyzna siedział teraz naprzeciw swojego lustrzanego przyjaciela raz po raz patrząc to na niego to na kremową kartkę z życzeniami od Artusa. Nagle zmęczyła go cała ta sytuacja. Zdjął swój sceniczny cylinder i rzucił go gwiazdorsko na stojący nieopodal wytarty, stary fotel. Energicznie rozpiął czarna kamizelkę, a następnie zdjął spodnie i przewiesił je przez oparcie krzesła. Nagle ktoś nieśmiało zapukał do drzwi.
-"Kto tam?" - rzucił niedbale za siebie
-"To ja, Artus" - odpowiedział mocny, głęboki głos po drugiej stronie drzwi
Kamjazar zamarł. Spojrzał w lustro jakby chciał znaleźć tam jakąś podpowiedz bądź radę, ale dostrzegł tam tylko swoją zdziwioną twarz.
-"Czy mogę wejść?" - przypomniał o sobie ten znajomy głos
-"Możesz poczekać, chwileczkę?" - panicznie wykrzyczał Kamjazar
Nerwowo upychając kolejne części swojej garderoby za ledwo stojący parawan mężczyzna zastanawiał się gdzie mógł się podziać jego szlafrok. Uzyskując względny ład oraz narzucając na siebie odnaleziony szlafrok Kamjazar rzucił w kierunku drzwi:
-"Proszę"

W chwilę później stał przed nim Artus. Był to mężczyzna niezwykły, a już na pewno niespotykany w statystycznym tłumie. Wysoki, przystojny, dobrze zbudowany brunet przed albo po trzydziestce. Miał jednak w sobie coś nieuchwytnego, coś, co mogło się rozproszyć pod wpływem jednego, małego oddechu. Był monumentalny. Tak w każdym razie odczuwał go Kamjazar. Kiesy stał koło niego nie mógł oprzeć się wrażeniu, iż jest nieśmiertelny i niezniszczalny. A przy tym ta jego specyficzna delikatność. Nie potrafił go określić, nie potrafił o nim zapomnieć. Ubrany był teraz w długi czarny płaszcz.. Na nogach miał czarne buty, w dłoni trzymał skórzane rękawice.
-"Jak zwykle byłeś wspaniały"- powiedział puszczając przy tym jeden ze swoich zawadiackich uśmiechów
Teraz, nie wiedzieć, czemu, Kamjazar poczuł się naprawdę zawstydzony.
-"Przestań, zaczynam wpadać w rutynę. Te same piosenki, te same kostiumy, ale też ta sama publiczność. W końcu im się znudzę"
-"Ty? Znudzisz?"- zapytał z szarmanckim oburzeniem- "Przecież Cię kochają. Myślałem, że trzy bisy świadczą o tym najlepiej"
-"Tak, wiem, ale w końcu stanę się gwiazdą niedzielnego wieczoru, później poniedziałkowego, a w ostateczności zniknę z tygodniowego repertuaru."
-"Na pewno tak by się nigdy nie stało, ale sądzę, iż nie powinieneś się o tym nigdy przekonać. Dlatego też myślę, że powinieneś skorzystać z mojej propozycji."
-"Jakiej propozycji?"- zapytał zaintrygowany
-"O tym porozmawiamy później. No chyba, że masz coś ważniejszego...?" -
powiedział z figlarną zazdrością Artus.
-"Nie, oczywiście. Tylko muszę się przebrać, więc jeśli możesz..." - i Kamjazar dyskretnie pokazał mężczyźnie ręką drzwi.
Artus wybuchł głośnym i doniosłym śmiechem. Opanował się jednak szybko, spojrzał na Kamjazara, a następnie na drzwi i rzucił na odchodnym
-"Nie zapomnij o szampanie"
Kamjazar został sam. Mocno zirytowała go reakcja Artusa na jego prośbę, aby pozwolił mu się przebrać w samotności.
-"Co on sobie wyobraża? Myśli, że jestem jego kokotą po tym jak załatwił mi pracę w "Royal-u" - natrętne myśli tłukły się w głowie Kamjazara
Włożył swój pierwszy, wizytowy garnitur kupiony za gażę, którą dostał zaledwie za trzy występy. Tak, to prawda zarabiał teraz dużo, bardzo dużo, ale to jeszcze nie powód, aby traktować go w ten sposób. Kamjazar skonsultował się lustrem, poprawił fryzurę nakładając cienką warstwę brylantyny i ze schłodzonym szampanem w dłoni wyszedł z garderoby. Artus czekał na niego w czarnym samochodzie przed budynkiem. Kamjazar wsiadł do pojazdu witając się z szoferem, co mocno zdziwiło mężczyznę. Artus podał Kamjazarowi dwa kieliszki odbierając od niego szampana. Po chwili jechali już przez ośnieżoną Warszawę.
-"Dokąd jedziemy?"- zapytał Kamjazar
-"To niespodzianka" - usłyszał w odpowiedzi
Gubiąc gdzieś za sobą światła zasypiającego już miasta jechali przed siebie. W pewnej chwili Artus wziął dłoń Kamjazara i delikatnie całując go w usta powiedział
-"Mam nadzieję, że będzie Ci się podobać"
Samochód zatrzymał się i Artus wysiadł zostawiając wręcz sparaliżowanego Kamjazara w środku. Do samochodu wleciało zimne powietrze wypełniając całą jego przestrzeń. Kamjazar nie po raz pierwszy całował się z innym mężczyzną, ale ten pocałunek był inny, przyniósł ze sobą obietnice czegoś większego, czegoś niepowtarzalnego.
-"Wysiadasz?" - słowa Artusa podziałały na mężczyznę niczym policzek na omdlałego
-"Zamknij oczy i podaj mi rękę. No, zaufaj mi" - mężczyzna wyciągnął dłoń i uśmiechnął się tajemniczo.
Kamjazar niepewnie zamknął oczy i wolno, ostrożnie zaczął iść za głosem Artusa. Kamjazar ściskając mocno dłoń mężczyzny przeszedł przez jakieś schody, a następnie długi korytarz. W miarę pokonywania drogi robiło się coraz ciszej i coraz cieplej.
-"Dokąd idziemy?"
-"Już niedługo. Nie otwieraj oczu"
Pokonując jakieś kolejne schody z metalową, zimna poręczą Kamjazar poczuł drewnianą posadzkę pod nogami. Zatrzymali się. Było tu bardzo ciepło i pomimo zaciśniętych powiek mężczyzna czuł, że dużo jaśniej niż w pomieszczeniach przez które przechodzili.
-"Możesz otworzyć oczy."
Kamjazar niczym ślepiec odzyskujący wzrok delikatnie i niepewnie zaczął podnosić powieki. Ku jego zdziwieniu zorientował się, że znajdują się na olbrzymiej, intensywnie oświetlonej scenie. Po jej obu stronach dumnie wisiała rozsunięta teraz krwiście czerwona, zakończona złotymi frędzlami kurtyna.
-"Gdzie my jesteśmy?" - zapytał zdezorientowany, a zarazem zauroczony Kamjazar
-"W Twoim teatrze" - dumnie odpowiedział Artus
-"Jak to? Nie rozumiem."
"Pamiętasz swój dawny stary kabarecik?" - zapytał nie czekając na odpowiedz Artus i zaczął zdejmować płaszcz - "Miałem tu otworzyć urządzić skład towarów kolonialnych. Dobra lokalizacja, duże pomieszczenie...Ponieważ jednak chciałem Ci udowodnić iż nie jestem nieczułym na sztukę bufonem otworzyłem tu - teatr" - powiedział rozkładając ręce
-"Twój teatr" - dodał po chwili i podszedł do Kamjazara
Mężczyznę drugi raz tego wieczoru sparaliżowało. Patrzył błędnym wzrokiem na Artusa chcąc upewnić się, że nie żartuję sobie z niego. Widząc zupełne zaskoczenie mężczyzny Artus powiedział
-"Otworzymy tu największy w Polsce kabaret, wielką rewie pełna fontann, dziewczyn, muzyki i układów tanecznych, a Ty będziesz jej największą gwiazdą. Trzy, może cztery nowe przedstawienia w roku, duża reklama, duże pieniądze. Nazwiemy go twoim imieniem" - widząc zupełne zdziwienie Kamjazara mężczyzna dodał - "No i co Ty na to?"
Czuł, że zaraz chyba zemdleje. Teatr-w-Warszawie-jego imieniem. Nie będąc w stanie wypowiedzieć żadnego słowa Kamjazar przytulił się do Artusa najmocniej jak tylko potrafił. Mocne, duże ramiona zamknęły go w tym pełnym rozpierającego szczęścia i radości uścisku. Po chwili Kamjazar oderwał głowę od ramienia mężczyzny i spojrzał w jego pełne oczekiwania oczy. Ich usta spotkały się w nieśmiałym, pełnym wyczekiwanej namiętności pocałunku. Artus przytulił Kamjazara mocniej do siebie. Pocałunki wznieciły w mężczyznach wielkie pożądanie. Nagle Artus całując i delikatnie gryząc ucho Kamjazara wyszeptał
-"Rozbierz się. Chcę zobaczyć jaki jesteś naprawdę"
Artus delikatnie odsunął się od mężczyzny zszedł ze sceny i zniknął w ciemnościach w których pogrążona była publiczność. Kamjazar został sam. Próbując opanować przyspieszony oddech i uciszyć pragnienia rozbudzonego ciała czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Nagle otaczający go świat utonął w nieprzeniknionych ciemnościach. Mężczyzna słyszał jedynie swój oddech i tak naprawdę nie był w stanie się ruszyć. Nagle oślepiające białe światło punktowego reflektora utworzyło wokół niego magiczny krąg wycinając jego postać z mroku. Kamjazar wiedział co teraz powinien zrobić. Zaczął się powoli rozbierać wyrzucając kolejne części swojej garderoby w otaczająca go ciemność. I to on, sobotnia atrakcja Warszawy, wielka gwiazda "Royal-a", stoi nago na scenie w objęciach upiornie białego światła. Dookoła panowała cisza. Gdzie jest Artus? Czy patrzy teraz na niego? Czy podoba mu się to co widzi?
Nagle od strony publiczności do Kamjazara doleciało mocne i stanowcze polecenie
-"Chcę widzieć jak się dotykasz"
Kamjazar nie wiedział sam dlaczego tak bardzo podniecały go te słowa. Nie zastanawiając się ani chwili przesunął delikatnie prawą dłonią po swojej gładkiej klatce piersiowej i zaczął szczypać swój sutek przypominający dojrzałą malinę. Lewa dłoń doświadczała pokrytej małymi, złotymi włoskami skóry brzucha. Kamjazar czuł narastające podniecenie. Jego ciało pragnęło czegoś więcej, chciało dać upust rozedrganym zmysłom. Penis mężczyzny zaczął się powiększać i twardnieć. Kamjazar objął dłońmi ciepłe prącie i rozpoczął pieszczoty. Poruszając ręką w przód i w tył zaczął odczuwać niesamowita rozkosz. Jego penis stał się teraz twardy i wilgotny. Nagle z ciemności wyłonił się Artus. Był nagi. Kamjazara na widok mężczyzny ścisnęło coś mocno w wnętrzu. Ciało Artusa było niepowtarzalnie piękne i męskie. Jego owłosiona czarnymi włosami klatka piersiowa i wyrzeźbiony niczym w skale brzuch i duży, gruby penis wyrastający z ciemnego mchu doprowadziła Kamjazara do silnej erekcji. Artus energicznie podszedł do mężczyzny i zaczął namiętnie całować jego szyję. Kamjazar chwycił mężczyznę za duże pośladki tak, że ich penisy ocierały się o siebie. Następnie jego ręce powędrowały do prącia kochanka. Kamjazar zaczął delikatnie pieścić ciepłego fallusa. Całując i liżąc sutki Artusa, a następnie jego brzuch i pępek Kamjazar uklęknął przed kochankiem i objął ustami twardego penisa. Słono-gorzki smak zwiększył tylko podniecenie. Artus jęknął z nadmiaru rozkoszy. Kiedy kurtyna odcięła już rzeczywistość od marzeń, a z publiczności nie dochodził już żaden dźwięk Kamjazar i Artus zasnęli na scenie największego teatru w Polsce.

Angellus

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (9)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
21.05.2003 15:57 deutsch
Gorące.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.05.2003 16:07 dark
kocham klimat lat 30
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
18.05.2003 10:50 mark
Inaczej o innych bez przekraczania granic dobrego smaku.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.05.2003 20:28 młody
dla mnie KTOŚ, kiedyś otworzył knajpę. widać, że autor wierzy marzeniom tak trzymać
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.05.2003 0:32 Kelt
Kamjazar to ja! Tylko gdzie ja znajdę takiego Artusa? :) Niezłe stroki...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.05.2003 21:14 ahdi
beznadzejne juz ktos dla kogos teatr otwiera pomyslmy realnie o czasach a nie zyjmy w bajce
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.05.2003 20:53 Krzych
Nareście coś innego!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.05.2003 17:01 alia
A mnie się nie podobało. No taka sobie bajka. Występują też pewne niezgrabności stylistyczne.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.05.2003 10:10 maciuśwapaniały
Świetny styl i wyczucie atmosfery. Jestem pod wrażeniem.
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się