Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Środa, 07.05.2003 00:00

Zdaniem Koosiego: Z kumplem w łóżku

Podziel się Tweetnij Skomentuj (18)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (18)

Może i faktycznie bywamy powierzchowni...

Chyba już nigdy się nie odczepię od nieszczęsnego Davida Leavitta. Co robić, skoro znajduję w jego twórczości tyle autentyzmu, tak wiele egzemplów i trafnych obserwacji. Jego osiągnięciem jest, że w przeciwieństwie do mnie nie skupia się wyłącznie na przejawach gejowskiego stylu bycia i problemach, dotykających go bezpośrednio jako homoseksualistę, za co też docenili go nie tylko czytelnicy ale także krytyka.
Moim zamiarem jednak nie jest odrywać się od swych upodobań. Choć więc problem, który mam zamiar za chwilę poruszyć jest ze swej natury uniwersalny, to znów rozpatrywać go będę raczej w wymiarze relacji pomiędzy osobnikami tej samej płci.

Oto w książce "Zagubiony język żurawi" wśród wielu głównych i pobocznych postaci oraz wątków pojawia się taki: dwóch gejów kumpluje się od lat, potem przyjaźni, spotykają się na pogawędkach, zwierzają się sobie przy kuflu piwa, wspierają się duchowo - po prostu wieloletnia, męska przyjaźń. Przyjemna, pożyteczna i w gruncie rzeczy bez większych zobowiązań (doskonale zdaję sobie sprawę, że co poniektórym już w tej chwili cisną się na usta słowa protestu ale proszę o jeszcze chwilę cierpliwości, na razie próbuję dopiero zarysować problem). W pewnym momencie obydwaj znajdą się w takim położeniu, poczują się na tyle samotni, że nagle dostrzegą siebie nawzajem w zupełnie innym świetle, popatrzą na siebie uważniej i zorientują się, że mogą dać sobie dużo więcej niż sami sądzili. Przełamują ostatnią barierę: barierę intymności absolutnej, zaczynają ze sobą sypiać, nie popadając jednak w wyuzdane szaleństwo, ani w miłosne ekstazy. W końcu zbyt dobrze się znają, by próbować się niepotrzebnie wygłupiać. Początkowo nie tworzą też pary, bo dosyć już obaj doświadczyli dobrodziejstw związków. Szumne lata młodości zostawili za sobą. Teraz potrzeba im spokoju, a tak się składa, że potrafią go sobie zapewnić. Tyle opisów.

Powyższe streszczenie prowokuje przynajmniej dwa pokrewne pytania.
Po pierwsze: czy w ogóle możliwa jest prawdziwa przyjaźń pomiędzy dwoma gejami? (I analogicznie: pomiędzy kobietą a mężczyzną. Kwestię: czym jest przyjaźń i czy w ogóle istnieje, pozwolę sobie pozostawić na boku, i bez tego mam dosyć problemów...)
Po wtóre: jeśli uznamy że jest możliwa (o tym potem), to czy seks może stanowić jej element wiążący, czy też raczej będzie na nią wpływał dezintegrująco?
I tak jak w pierwszej kwestii panują dwie przeciwstawne opinie, a obozy za i przeciw dysponują mniej więcej równymi siłami, tak odpowiedź na drugie pytanie z reguły jest jedna: jeśli już w ogóle przyjaźń, to bez seksu. Miałem okazję poruszyć ten temat kilkakrotnie, za każdym razem wsłuchując się uważnie w powody, dla których w powszechnym mniemaniu jedno wyklucza drugie.
Udało mi się wyodrębnić dwie przesłanki. Pierwsza zakłada, że seks jest jednym z najintensywniejszych przeżyć, jakich człowiek może doświadczyć, i dostarcza najwięcej wrażeń, jeśli opiera się na głębokiej fascynacji natury erotycznej. A taka fascynacja - co tu dużo ukrywać - jest kwestią impulsu: albo istnieje od samego początku, powala swoją intensywnością i pcha partnerów ku sobie, albo nie ma jej wcale. W każdym razie raczej nie daje się wypracować. W związku z tym kumple nie sypiają ze sobą, bo ich relacje opierają się na całkiem innych podstawach: czynnik erotyczny, nawet jeśli obecny, nie jest najistotniejszy. Ważna jest umiejętność słuchania drugiej strony, otwarcia na jej problemy, solidarność i wsparcie, podobne kanony porozumiewania się. W związku wszystkie te drobiazgi również są nie bez znaczenia ale dochodzi jeszcze właśnie ten jeden, rozstrzygający aspekt: seksualna sfera aktywności, poczucie fizycznej przynależności i związane z tym dodatkowe (nie zawsze zdrowe) emocje jak zaborczość, zazdrość, wyłączność. Przyjaciele nie należą do siebie, oni po prostu potrafią ze sobą przebywać. Z parą jest dokładnie odwrotnie. Jakże często partnerzy nie potrafią słuchać siebie nawzajem mimo że ponoć są razem! Czasem i lat nie starczy, by sobie to uświadomili.
I to właśnie najistotniejszy argument w ręku przeciwników seksu w przyjaźni. Przyjaźń wydaje się być tworem zupełnie autonomicznym i niejako nadrzędnym w porównaniu ze związkiem. Faceci przychodzą i odchodzą, przyjaciele - zostają. Ile razy okazuje się, że kumpel ma rozstrzygające zdanie, podczas gdy ukochany może jedynie coś zasugerować? Czy przyjacielowi wypomina się brak gustu? Spóźnienie na romantyczną kolację? Brak nastroju? Niekomunikatywność? Brak pamięci do ważnych dat (zwłaszcza rocznicowych)? Niechęć do teściowej? Raczej nie, bo większość tych kwestii z reguły przyjaciół w ogóle nie dotyczy, a z naszą matką mają rewelacyjny kontakt.

Wziąwszy pod uwagę powyższe fakty trudno odmówić rozsądku osobom, które obawiają się erotycznych zażyłości z przyjacielem. Te potrzeby zaspokajamy gdzie indziej, przyjaciel jest często również jedyną osobą, która zna szczegóły naszego pożycia z mężczyznami. Po co więc psuć to wszystko? Przecież łóżko wprowadziłoby tylko niepotrzebne zachwianie wartościowego układu, przypisałoby relacji nowy wymiar, z którym wiążą się nieprzyjemne komplikacje: seks rodzi zobowiązania zupełnie innej natury, choćby właśnie przynależność do siebie dwóch osób, nawet jeśli tylko na chwilę. Czy potrafilibyśmy zachować dotychczasowy układ, mając w pamięci moment, kiedy nasz najlepszy przyjaciel przeżył orgazm? Taka wizja niesie ze sobą pierwiastek kazirodczy, bo przecież kumpel to prawie to samo, co rodzina. Poza tym co o innego opowiadać o swoich najintymniejszych doznaniach i potrzebach, a co innego je wobec kogoś manifestować.
W świetle powyższego powróćmy na chwilę do kwestii pierwszej - nie, nie zapomniałem! - a mianowicie, czy przyjaźń między dwoma gejami w ogóle jest możliwa. Przecież wiadomo: charakteryzujemy się wybujałą osobowością erotyczną - to właśnie upodobania seksualne czynią nas tym, kim jesteśmy, dlatego sfera intymna bardzo w nas się rozbudowuje, wręcz dominuje. Czy wobec tego potrafimy oprzeć się pokusie i nie przespać nawet z kumplem? Czy przespawszy się z nim potrafimy przejść nad tym do porządku dziennego? Przecież przypisuje się nam przypadkowość i incydentalność kontaktów, powierzchowność i tymczasowość. Wydaje się więc, że zamyka się magiczny krąg: przyjaźń - ok., ale bez seksu. Ale przecież geje chcą seksu, zatem nici z przyjaźni. Pięknie i zwięźle, tyle tylko, że rzeczywistość nigdy nie jest zwięzła.

Może i faktycznie bywamy powierzchowni, może zbyt często sypiamy z przypadkowymi partnerami, może nie potrafimy zbudować trwałego związku, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi i nie sądzę, by wszystkie te "przywary" szczególnie nas wyróżniały. Podobnie jak inni, my także potrzebujemy oparcia. A skoro nie znajdziemy go w związku, a wielu z nas nie doczeka go także w rodzinie, przyjaźń pozostaje jedyną formą międzyludzkiego kontaktu, który jest w stanie zapewnić nam niezbędne minimum poczucia bezpieczeństwa. Potrafimy budować i zachowywać przyjaźnie; także te, u których podłoża leżał początkowo pierwiastek cielesny. Nasza otwartość na wszelkiego rodzaju przeżycia ułatwia znacznie sprawę. Nawet jeśli prześpimy się z facetem i uznamy, że to nie to, zawsze jeszcze istnieje szansa na zachowanie znajomości i jej pogłębienie na innych płaszczyznach. Bo przecież niedopasowany kochanek (lub zbyt dopasowany, o ile wiecie, co mam na myśli), może okazać się idealnym powiernikiem i pocieszycielem, nawet jeśli w kwestii dyskrecji czy poczucia taktu nie okaże się ideałem. Przyjacielowi potrafimy wybaczyć dużo więcej - w końcu z nim nie sypiamy. A że z czasem zaczniemy polować na tych samych facetów? No cóż, to już ryzyko przyjaźni gejowskiej. Mężczyzna i kobieta, skoro się zaprzyjaźnią, akurat przed tym problemem raczej nie staną skonfrontowani, choć i bez tego narażeni są na uwagi współmałżonków i otoczenia. Ale to już zupełnie inna bajka.
Tak więc zakładając, że przyjaźń między dwoma gejami jest możliwa a wręcz nierzadka należy również przyznać, że jej punktem wyjścia - podobnie jak wielu innych środowiskowych znajomości - często staje się wspólna noc. Mnie jednak o wiele bardziej zastanawia i fascynuje droga odwrotna, której wariant zacytowałem za Leavittem: ewolucja od przyjaźni do seksu jako formy najintymniejszego kontaktu między dwojgiem ludzi, wyrazu najgłębszego zaufania.

I w tym właśnie miejscu, po takim sformułowaniu, od razu natykam się na sprzeciw rozmówców, którzy uważają powyższy wariant znajomości nie tylko za mało prawdopodobny ile wręcz za mało pożądany. Wiadomo, oddzielenie erotyki od seksu przychodzi nam z wielkim trudem. W kontaktach z najbliższymi, zwłaszcza w naszym kręgu kulturowym, unikamy raczej nadmiernych czułości, chyba że przybierają formę wygłupu. Pokutuje w nas przekonanie, że pieszczota nieodmiennie prowadzić musi do stosunku. Oddzielamy ściśle zażyłość od łóżka wycofując się, kiedy tylko jedno zaczyna niebezpiecznie tendować ku temu drugiemu.
Osobiście nie podzielam obaw tego rodzaju. Sądzę bowiem, że seks seksowi nierówny: romantyczna kolacja i noc może stać się także deklaracją wobec przyjaciela. Seks to nie tylko szalona mechanika, akrobacje i wytryski, ale przede wszystkim cała gama uczuć i emocji, także przyjacielskich. Seks z kumplem, jeśli już się zdarza, znacznie się różni od jednorazowej przygody czy seksu z partnerem w związku. Opiera się na szczególnym rodzaju zaufania, zakłada specyficzną znajomość partnera, a wskutek tego pozbawiony jest całego bagażu niepewności, oczekiwań i emocji a także zaskoczeń, nieobcych także parom z wieloletnim stażem.
Seks z przyjacielem jest niezobowiązujący i relaksacyjny ale w zupełnie inny sposób niż one-night-stand. Jest świadomy i dojrzały bo wynikający z wyważonych pobudek. Najkrócej mówiąc: nie przytrafia się ni stąd, ni zowąd. I nie pociąga za sobą większych konsekwencji. Jest rodzajem czułości, która pewnego ogarnia dwóch facetów, co to z niejednego pieca razem jedli chleb. Stanowi dowód przywiązania i zaufania i raczej nie służy zaspokojeniu potrzeb fizjologicznych. Potrafi prawdziwie ukoić, ponieważ nie wypływa z nagłego przypływu pożądania i nie jest skutkiem burzy hormonalnej, zaślepiającej do tego stopnia, że na drugi dzień partner seksualny staje się kompletnie bezwartościowy, nie warto więc nawet odzywać się do niego przy kolejnym spotkaniu.
Zdaję sobie sprawę, że podobne wywody brzmią niezbyt przekonująco dla kogoś, kto nigdy nie zastanawiał się nad seksem jako przejawem czysto przyjacielskich - by nie rzec - braterskich uczuć. Jakkolwiek bluźnierczo by to nie brzmiało wiem, że David Leavitt znów ma rację, i że dwóch gejów może sypiać ze sobą bez żadnych podtekstów erotycznych. Ot tak, z przywiązania. Z przyjaźni po prostu. Bo stać ich na to, by dostrzec w akcie erotycznym coś więcej niż czystą fizjologię. Erotykę właśnie. Coś, czego się nam - gejom, tak łatwo się odmawia. Sami jej sobie odmawiamy. I trzeba wielkiej dojrzałości, by jej doświadczyć. A przyjaźni czasem łatwiej dojrzeć - ma na to więcej czasu i o wiele stabilniejsze warunki.

Koosie

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (2)
caviardage
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (18)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
24.10.2005 10:06 EDI
Widzę, iz są podzielone zdania. Jedni twierdzą, iż nie zrobili by TEGO z p[rzyjacielem, inni twierdza wręcz przecwnie. Według mnie istnieje mozliwosć iż przyjaźń może zmienić sie w miłośc, zależy to od induwidualnych preferencji i stylu^_^ CZęsto się zdarza, że przyjaciel zostaje wspaniałym partnerem na całe życie, a czasami nie^_^ Wiadomo, nie trzeba twierdzic, że każdy przyjaciel może stać się potencjalnym partnerem, czy można się z nim 'płytko' przespać. Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błedy.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.12.2003 23:04 krzysiek
Własnie dla mnie to zakończenie "Zapomnianego języka żurawii" było zupełnie chybione. Taki happy end na siłę! taki zwiazek z rozsądku.

nudzi mnie juz ciagle zadawanie tych samych pytań, czy przyjazn miedzy kobieta, a mezczyzna jest możliwa? czy przyjazn miedzy gejami jest mozliwa itd.
oczywiscie, ze jest mozliwa
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.12.2003 19:07 schuichi
Seks z przyjacielem >.> ... ja sie na to nie pisze _^_".
Przyjaciel to przyjaciel , a partner to partner ^^".
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
23.09.2003 12:12 florenzer
""Jakkolwiek bluźnierczo by to nie brzmiało wiem, że David Leavitt znów ma rację, i że dwóch gejów może sypiać ze sobą bez żadnych podtekstów erotycznych. Ot tak, z przywiązania. Z przyjaźni po prostu. Bo stać ich na to, by dostrzec w akcie erotycznym coś więcej niż czystą fizjologię. Erotykę właśnie. "

Przepraszam Cie bardzo, to nie brzmi bluźnierczo tylko bez sensu. :)
Wsłuchaj się w te zdania zaprzeczające same sobie.
Poza tym :
Sypianie ze soba z przywiązania...cóż...jestem w bardzo, bardzo długim związku, gdzie miłosc, seks i przyjazn sa ze soba nierozwerwalnie związane. Nie widzę sprzecznosci pomiedzy erotyką a seksem, nie widze seksu bez miłosci...Namiętnosc jest kwesita bardzo indywidualną dla każdego, zależną od temperamentu,osbowosci i przede wszystkim zaangażowania, ale mysle ze gdzies glęboko wszyscy zbliżamy sie w intymnosci do tego samego i nie ma co filozofowac o seksie w kategoriach ekstatycznosci czy wyciszenia. To czy jestesmy wyuzdani, ekstatyczni czy wprost przeciwnie wie tak naprawdę tylko ukochana osoba, ktorej dane jest to przeżywać.

Myslę jednak , że wiem co chciales powiedziec, ale precyzja słów pozostawia wiele do życzenia.:):)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
20.09.2003 21:22 siedemnastolatka
Bardzo się cięszę, że ktokolwiek jeszcze myśli tak jak ja! Dziekuje :))
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.06.2003 23:17 Tami
A ja mam odmienne zdanie.. nie ma nic lepszego niz seks z przyjacielem- prawdziwym przyjacielem. Ostatecznie co moze byc fajniejszego niz calkowite oddanie sie osobie, ktorej bezgranicznie ufamy?
We wszystkich udanych a znanych mi zwiazkach (zarowno homo jak i hetero) ludzie sa dla siebie przede wszystkim przyjaciolmi. Dlatego sa szczesliwi..
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
19.05.2003 19:09 koosie
"Zagubiony język żurawi" ukazał się po polsku parę lat temu. Został też sfilmowany, i o ile wiem krąży po kraju ;) David Leavitt pozostaje moim ulubionym autorem właśnie dlatego, że szuka, obserwuje i opisuje rzeczywistość różnoraką, nie tylko gejowską. Jak to w życiu ;) Zapraszam na moją stronę - www.koosie.gej.net. W czytelni umieściłem swoje tłumaczenie jednego z jego opowiadań. Smutnych wprawdzie, ale i mądrych. Pozdrowienia!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
17.05.2003 20:07 anyx
David Leavitt?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.05.2003 8:21 makaka
Koosie... kto jest autorem tej ksiażki o której wspomniałeś? ("Zagubiony język żurawi" ) z chęcią bym przeczytał... ;-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
15.05.2003 12:57 anyx
Sprawę nie można traktować powierzchownie i podawać jakiegokolwiek schematu postępowania. Jest multum zmiennych, od których zależy, czy noc spędzona z przyjacielem okaże się błędem, czy też nie. Według mnie ważnym wyznacznikiem tego jest świadomość, co tak właściwie oznacza wspólne łóżko. Ważnym, bo seks może zostać odebrany w bardzo specyficzny i napiętnowany uczuciami sposób. Mam tu na myśli wybuch emocji. Niekoniecznie tuż po, albo dnia następnego, ale taka noc może zapoczątkować przemianę przyjaźni w związek. Dobrze, jeśli nastąpi ona w obu przyjaciołach, gorzej jeśli tylko jeden zapragnie "czegoś więcej". I co wtedy?
Seks z przyjacielem zdaje się trochę jak igranie z ogniem. Szczególnie, że w każdym człowieku jest takie tajemne miejsce, do którego innym zaglądnąć nie wolno i nawet znając kogoś bardzo długo możemy do nigdy nie poznać w całości.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się