Harry i Charlie - para starzejących się gejów z ponad 20 letnim stażem małżeńskim - żyją niczym przysłowiowi "straszni mieszczanie". Wiedzą o sobie wszystko. W trakcie nieustających kłótni i sprzeczek, wbijają sobie szpile, wykorzystując wiedzę o swoich najintymniejszych sekretach. I tak jak w klasycznym heterycznym stadle, podzielili między sobą role: Harry jest perfekcyjną gospodynią domową, Charlie stuprocentowym samcem. Mimo tych zaszłości wszystko byłoby dobrze, gdyby nie zbliżająca się wizyta córki Charliego i czekająca go rozprawa za obrazę urzędnika państwowego. Najchętniej, zataiłby przed córką charakter swego związku z Harrym - co tego ostatniego bardzo boli. Tak naprawdę, Charlie kocha Harry'ego i nie wyobraża sobie bez niego życia. Dobrze wie, że wiele mu zawdzięcza. Sam niewiele osiągnął. Mizerna kariera aktorska zakończyła się na udziale w banalnej reklamówce. Za to Harry ma w ręku solidny fach - jest fryzjerem. To dzięki jego pracy udało im się przeżyć....
Harry i Charlie to postacie z słynnej gejowskiej komedii angielskiego pisarza Charlesa Dyera "Schody" (Staircase). W pierwszej polskiej inscenizacji w role te wcielili się znakomici aktorzy Daniel Olbrychski i Jerzy Radziwiłowicz. W ich imieniu, Inna Strona zaprasza wszystkich Czytelników na jedyny spektakl w Krakowie - 12 maja 2003 roku o godz. 20.00 w Tetarze Bagatela, ul. Karmelicka 6. Bilety nabyć można w przedsprzedaży w kasie teatru.
O tym, jak doszło do inscenizacji tej - w swoim czasie - kontrowersyjnej sztuki, opowiada Krystyna Demska:
Nasze schody ze "Schodami" zaczęły się już jesienią 1997 roku. W pierwszym rozdziale tej historii brało udział wiele postaci: Ślepy Los, Przeznaczenie, Palec Boży i - Agnieszka Osiecka. Agnieszka marzyła, żeby jedną z jej sztuk teatralnych wyreżyserował Daniel Olbrychski. Daniel nie był od tego, ale nie udawało mu się przezwyciężyć wrodzonego lenistwa i pomysł odsuwał "na potem". Zbyt długo zwlekał. Agnieszka odeszła. Wcześniej jednak opowiedziała o swoim marzeniu przyjaciółce, mieszkającej w Atenach aktorce i producentce Tatianie Ligari. I to właśnie Tatiana przyjechała do Warszawy, żeby zaproponować Danielowi reżyserowanie w Atenach, po grecku, "Apetytu na czereśnie". W Danielu obudziły się wyrzuty sumienia. Uznał Tatianę za uosobienie Przeznaczenia. Pojechał do Aten i sztukę wyreżyserował. Odniósł sukces. Rezultat jego reżyserskiego debiutu stał się spektaklem roku 1997 w Grecji. Daniel mówi w wielu językach, ale nie po grecku. Próby prowadził więc po angielsku, a asystentka tłumaczyła jego uwagi na grecki. Przyjazny nam, jak się za chwilę okaże, Ślepy Los zdecydował, że ojciec asystentki był znanym aktorem, amantem. Taki grecki Andrzej Łapicki. Z drugim amantem, nazwijmy go dla jasności obrazu greckim Holoubkiem, przygotowywali właśnie premierę "Staircase". Na tę premierę asystentka zaprosiła Daniela. I choć nie rozumiał ani słowa po grecku, Daniel śmiał się, wzruszał i bił brawo na stojąco dwóm amantom grającym role starzejących się gejów.
Na bankiecie po premierze grecki Łapicki powiedział: "Jeszcze się trochę zestarzejesz, a potem już możesz to spokojnie zagrać w Polsce. Ta sztuka to dla aktora duża przyjemność." Daniel przyjemności lubi, więc przywiózł do Polski razem z plikiem euforycznych recenzji ze swojej realizacji również angielski egzemplarz "Staircase". Odłożył na półkę i cierpliwie czekał, aż uzna, że się już postarzał. Co jakiś czas patrząc w lustro mruczał "jeszcze nie pora". Minęły cztery lata. Egzemplarz wpadł mi w ręce przy porządkowaniu biurowej półki
z rzeczami odłożonymi "na potem". "Boję się, że zanim dojrzejesz do decyzji, ktoś będzie szybszy" - powiedziałam chytrze do Daniela, machając zakurzonym plikiem kartek. Udało się. Już po chwili Daniel dzwonił do najwybitniejszego ze znanych nam tłumaczy literatury anglosaskiej Michała Ronikiera. I dowiedział się, że kilka minut wcześniej, w tej samej sprawie rozmawiał z Michałem Gene Gutowski, producent, przyjaciel i współpracownik Romana Polańskiego. Tu właśnie w naszej historii pojawia się Palec Boży. To On wskazał mi we właściwym momencie zakurzony egzemplarz, to On podsunął Danielowi Ronikiera jako tłumacza i wreszcie to też On kazał myśleć Genowi, że Charliego powinien zagrać właśnie Daniel. Decyzja zapadła błyskawicznie - wspólnie z Genem Gutowskim produkujemy polską prapremierę "Staircase". Pozostawał jeszcze jeden, przedostatni już problem. Problem partnera. I znów doszło do głosu Przeznaczenie. Od kilku lat sąsiadem Daniela jest Jurek Radziwiłowicz, człowiek, który o teatrze wie wszystko i wcale mu to nie przeszkadza
w uprawianiu zawodu aktora. A poza tym, towarzyskie z nim obcowanie jest rozkoszą.
Kilka tygodni prób, zwykłe problemy produkcyjne, trochę nerwów, dużo radości i wreszcie świadomość - został jeden, jedyny, ostatni już problem; żebyście Państwo zechcieli obejrzeć finał naszej historii - gotowy spektakl.
Autor "Schodów" Charles Dyer jest jednym z najbardziej cenionych pisarzy na rynku anglosaskim. "Schody" zyskały rozgłos na całym świecie nie tylko dzięki ogromnemu sukcesowi scenicznemu. Należy pamiętać, że w latach 60-tych homoseksualizm był w Anglii zakazany i bardzo surowo karany przez prawo. W momencie swojego pojawienia się sztuka stała się "gwiazdą" Niezależnego Komitetu to Spraw Cenzury, walczącego z zapisami w angielskim kodeksie karnym piętnującymi homoseksualizm. Była to jedna z tych sztuk, które położyły kres roli Lorda Chamberlaina w teatrze brytyjskim. Charles Dyer był pierwszym znaczącym autorem, który odważył się potraktować w swoim utworze homoseksualizm z sympatią, i nadać mu rangę poważnego zagadnienia dotyczącego ludzkości.
Zapraszamy wszystkich Czytelników IS do teratru Bagatela w Krakowie!
(red)