Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Czwartek, 24.04.2003 00:00

Wywiady IS Extra: Kara Auchemann

Podziel się Tweetnij Skomentuj (14)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (14)

Rozmowa z autorką portalu lesbijka.org

Przez długi czas "tęczowy internet" należał prawie wyłącznie do mężczyzn. Wprawdzie wszystkie większe strony o tej tematyce tytułowały się jako oferty dla gejów i lesbijek, lecz tak naprawdę klientela lesbijska traktowana była marginalnie. Pierwszą poważniejszą próbą przygotowania profesjonalnego serwisu dla lesbijek była strona "Inny Kraków" - witryna, która dała początek portalowi les.queer.pl. Najpóźniej w tym momencie internet dla lesbijek ruszył pełną parą. Jedną z osób, która przyczyniła się do tego rozwoju jest Kara Auchemann - znana internautom jako Wiedźma: współautorka "Innego Krakowa", pomysłodawczyni "les.queer.pl" a obecnie autorka portalu lesbijka.org.

: Dlaczego Wiedźma?

Kara Auchemann: Wiedźma, wcześniej Zołza - to kwestia charakteru. Jestem cholerycą, upartą jak na zodiakalną Baranicę przystało. W tym, co robię, lubię mieć ostatnie zdanie, do którego zresztą mam prawo - bo skoro coś sobą firmuję, to trudno, by decyzje podejmowała inna osoba. Wiedźmy są może złośliwe, często samotne, ale za to niezależne i w pełni panują nad swym życiem.

R. O.: Czy pomaga ci to w tworzeniu serwisu czy raczej przeszkadza?

K. A.: Zdecydowanie pomaga. Mój serwis jest inicjatywą prywatną, mam określoną wizję strony i nie potrafiłabym z niej tak łatwo zrezygnować. Dlatego też cieszę się, że mam teraz tak dobrany zespół redakcyjny - dziewczyny zaakceptowały moje zdanie, wiedzą, która z nich za co odpowiada, a ja mam pewność, że mogę na nich polegać.

R. O.: A jak długo się już tym wszystkim zajmujesz?

K. A.: Cztery lata.

R. O.: Opowiedz o Twoich pierwszy krokach w "tęczowym internecie"? Skąd pomysł tworzenia strony dla lesbijek? Jak wyglądały pierwsze efekty Twojej pracy?

K. A.: Ha, ha! Pomysł nie jest mój! Strony dla lesbijek istniały już w czasach, gdy w Polsce słowo "internet" należało to tych niezrozumiałych. Pierwsze kroki stawiałam na liście dyskusyjnej dla lesbijek, w 1998 roku. Wtedy też bardzo interesowałam się kulturą spod znaku les - przeszukiwałam strony, by znaleźć opowiadania, wiersze, także obrazy - ale te, które znajdowałam, nie odpowiadały mi. Większość opowiadań po polsku to były marnej jakości opisy scen łóżkowych, do obrzydzenia monotonne i często niesmaczne. W 1999 poznałam Kasię, pomysłodawczynię "Innego Krakowa", gdzie właśnie trafiłam na opowiadania, które mnie ujęły. Bardzo szybko się porozumiałyśmy co do charakteru strony, przejęłam jej prowadzenie mając na celu początkowo jedno - witrynę poświęconą literaturze i malarstwu skierowanym w kierunku lesbianizmu. I na efekty nie trzeba było długo czekać - pomysł chwycił, strona z Krakowa wyszła "w Polskę", a ja zaczęłam być coraz bardziej przerażona, czy nie rzuciłam się z motyką na Słońce...

R. O.: Na początku istnienia IS myśleliśmy, że uda nam się zainteresować także dziewczyny naszą stroną. Okazało się, że nie potrafimy spełnić ich wymagań. Tobie się to najwidoczniej udaje. Czym Twoim zdaniem różnią się strony gejowskie od witryn przeznaczonych dla lesbijek? Co najbardziej interesuje gości portalu Lesbijka.org?

K. A.: Mm, potraktuję to jako komplement. I jeśli mam okazję się wypowiedzieć, to powiem, iż według mnie nie ma możliwości stworzenia portalu dla gejów i lesbijek, na którym obie strony czułyby się jak na "swojej stronie". Owszem, dajecie w IS informacje i artykuły z życia les, ja też zamieszczam takie newsy, które dotyczą Was - i to jest punkt wspólny dla pań i panów. Ale portal to coś więcej - to dyskusje, plotki, całe to wewnętrzne życie, w którym nawet zawiera się przyjaźnie i znajomości. Panowie są zbyt bardzo agresywni w wypowiedziach, używacie innego języka. Ja na przykład niezbyt dobrze się czuję na większości stron dla gejów - jestem tam zewsząd atakowana testosteronem, a do ogłoszeń to nawet nie zaglądam, gdyż spora ich część to zaproszenie do prostytuowania się. Dziewczyny są bardziej stonowane, nasza mowa, być może często zbyt filozoficzna, bardziej nam odpowiada. I to właśnie jest sekretem każdej strony dla les - jesteśmy po prostu w swoim gronie, poruszamy swoje tematy i nawet gdy się kłócimy, to nie palimy z tej okazji jakiegoś Rzymu... choć gdyby to było w realu, to parę fryzur by ucierpiało.

R.O: Zapomniałaś chyba o innym ważnym punkcie: erotyka. Zauważyłem, że na stronach lesbijskich ten temat nie zajmuje zbyt wiele miejsca. Dlaczego? Czy czytelniczki portalu Lesbijka.org nie interesują się nagością?

K.A.: No tak, różnica jest dość spora między Waszymi, a naszymi stronami. Czy się nie interesują? Oczywiście, że tak, choć w innym niż mężczyźni ujęciu. Ja nie zamieszczam erotyki lub zamieszczam jej bardzo mało - bo z wielu ankiet, które robiłam, wcale nie wynikało, że dziewczyny tak bardzo pragną oglądać nagie fotki - wolą w serwisie informację, artykuły, dyskusję. Dla nas jest bardzo cienka linia między erotyką, a pornografią - coś, co jednej kobiecie się spodoba, u innej może wywołać niesmak - a ja nie podejmuję się być arbitrem w tej dziedzinie, szczególnie w czasach, gdy nagość kobiety jest produktem w reklamach lub towarem w debilnych pisemkach. Poza tym bądźmy szczerzy - zdjęcia aktów, dla mężczyzn tak pociągające, dla nas są jak obrazki science-fiction: kobieta od razu wyczuje, ile w nich sztuczności, pudru i fatamorgany. Widziałeś kiedyś w Playboy'u modelkę z cellulitisem?

R.O.: Ile czasu poświęcasz na pracę nad stroną?

K.A.: Dziennie około godziny... jak się nic nie dzieje. Dużo pracy wykonują redaktorki serwisu - Ima, Olga, Ewa - choć jest to często praca niewidoczna dla czytelniczek, jak chociażby utrzymywanie kontaktów z serwisami z Czech czy Węgier, tłumaczenia tekstów przez Olgę lub np. praca Imy, która stwierdziła, że nie podpisze się pod żadną oceną klubu, w którym nie była i którego recenzji nie uzna za obiektywną - więc po tych klubach jeździ i wydzwania. Ewa z kolei to prawdziwa tytanka, gdy trzeba materiały obrobić, przygotować do publikacji w serwisie. Możesz śmiało napisać, że ja sobie tylko siedzę i patrzę - ale z takimi redaktorkami i z tak zorganizowaną pracą naprawdę wygodnie jest być szefową. Natomiast gdy jest tzw. młyn - przygotowane jakiejś akcji, opracowanie jakiegoś pomysłu - to harujemy od świtu do świtu - często zawalając swoje inne, prywatne sprawy.

R.O: Czy warto?

K.A.: Mogę mówić za siebie - ja nie żałuję. Co jakiś czas dopadają mnie jakieś czarne myśli, że już dość, czas odpocząć - ale wtedy bardzo pomagają mi moje przeciwniczki - objadą gdzieś za plecami, pokrzyczą, poukładają jakieś bzdurki na mój temat - i to mnie rozbraja! Myślę sobie: rany, mam teraz dać sobie spokój? By miały frajdę? Za chińskiego boga!
No dobra, żartowałam! Nie żałuję, bo ta praca - o ile można to tak nazwać - stała się częścią mojego życia. Kiedyś cieszył mnie fakt tworzenia, później fakt, że do tego, co zrobiłam przychodzą ludzie. Teraz cieszy mnie to, że przychodząc do serwisu odnajdują miejsce sobie przyjazne, swojskie. Że mogą podyskutować, poplotkować, nawet się pokłócić. Stałam się kimś na wzór barmanki - ja daję bar, a co ludzie zamówią i o czym mówią - zależy już od nich. Ale... to barmanka decyduje, czy lokal jest miły, czy zwykłą speluną i wcale nie ukrywam, że wolność słowa i zachowań ma u nas pewne granice.

R.O: A czy potrafiłabyś sobie wyobrazić serwis Lesbijka.org jako serwis komercyjny? Czy coś takiego jest w Polsce w ogóle możliwe?

K.A.: Jeśli dobrze zrozumiałam Twoje pytanie, to zastanawiasz się, czy Lesbijka.org mogłaby być czymś na wzór zarabiającego na siebie i swe autorki przedsiębiorstwa? Jest to oczywiście możliwe, ale ja sobie tego nie wyobrażam - bo inna była idea powstawania witryny. Z tym, że minęły już czasy, gdy można było założyć tak dużą stronę na darmowych serwerach, a wynajęcie serwerów komercyjnych niestety kosztuje, tak jak utrzymanie domeny, kupno niektórych rozwiązań itd. Więc owszem, staramy się na utrzymanie zarobić, chociażby poprzez reklamę, a to, co nam zostaje, przeznaczamy na nagrody w konkursach.
My na serwisie nie zarabiamy, co nie znaczy, że stworzenie komercyjnego serwisu nie jest możliwe - proszę spojrzeć na największe strony dla les na świecie - każda jest w jakiś sposób po części skomercjalizowana. Obawiam się tylko, że w Polsce ten pomysł nie przyjąłby się tak szybko - polska lesbijka-internautka to według naszych badań głównie dziewczyna w wieku 19-26 lat, ucząca się lub jeszcze nie pracująca, mieszkająca u rodziny, w większości jeszcze nie w pełni niezależna. Skąd więc ma brać pieniądze? Dlatego też osobom noszącym się z takim zamiarem radziłabym się dobrze zastanowić... No, ale to nie nasz problem, jak mówiłam - Lesbijka.org nie jest naszym źródłem utrzymania.

R.O: A co jest aktualnie Twoim źródłem utrzymania:-)? Czy zajmujesz się na codzień także internetem?

K.A.: Jak ja uwielbiam takie pytania... Jakoś sobie daje radę, raz lepiej, raz gorzej. Nie pracuję, ale mam trochę dochodów dość regularnie wpływających mi na konto, takie tam rodzinne sprawy. A czym się zajmuję? Trzymaj się mocno, bo spadniesz z krzesła - robię usilne próby napisania książki o lesbijkach z netu. Tak, jak kiedyś były "Dziewczęta z Nowolipek" - dlaczegóż ma nie być "Dziewcząt z internetu"? Materiału mam mnóstwo - od wielu lat piszę coś na kształt pamiętnika, poza tym poznałam już setki zachowań i postaw. Chcę więc zacząć od 98 roku i moich początkach w sieci, jak poznawałam te dziewczyny, jak je odbierałam, jakie według mnie są. Będzie i miło i przykro - ale to przecież samo życie. A chodzi mi głównie o ukazanie tzw. branży, tego całego lesbijskiego piekiełka, jakim zachłystują się "odlotowe panny", tego ciągłego cipkolandu, wymieniania partnerek jak zdartych rajstop, pijaństwa i udawania, że jest się lepszą od najlepszych. Jak się domyślasz - nie liczę po tym na zwiększenie liczby przyjaciół...

R.O: To bardzo ciekawe. Większość osób, które pracuje dla tzw. środowiska nie wyraża się o nim zbyt pozytywnie. Mimo tego inwestują w nie sporo czasu i energii. Dlaczego? Przecież jakby na to nie spojrzeć, to jest to praca społeczna.

K.A.: Bo osoby pracujące na rzecz środowiska widzą to od podszewki! Nie wiem, jak inni, ja po prostu uważam, że to całe bagienko dlatego jest tak wyeksponowane, bo taplające się w nim osoby są strasznie głośne. A jak ktoś wrzeszczy - to dużo osób to słyszy...
A dlaczego dalej inwestuje czas i pieniądze? Ja nie robię serwisu dla krzykaczek, przegiętych panien czy innych, które jedyne co potrafią to wszystko krytykować, ciągle narzekać czy wyzywać mnie na swoich blogach. To margines spisany na straty - one już nie potrafią normalnie żyć, dla nich świat kręci się wokół barowego stołu, przepoconej pościeli i kolejnego pokazywania, jakie to one są cool, a reszta to śmieci. Lesbijka.org chce dotrzeć do tych drugich - kobiet na poziomie, normalnych, które potrafią coś wnieść do dyskusji - ale także potrafiących dyskutować. I dla nich warto poświęcić ten czas i te pieniądze, tym bardziej, że takich osób jest zdecydowanie, zdecydowanie więcej!

R.O: To byłoby właściwie idealne zakończenie naszej krótkiej rozmowy. Idealne, bo takie optymistyczne. Chciałbym jednak, aby nasi czytelnicy dowiedzieli się czegoś o Tobie. Myślę, że warto byłoby także z góry odpowiedzieć na pytanie, które z pewnością pojawi się w mejlach adresowanych do redakcji: Twój stan cywilny? :-)

K.A.: Aj, aj, aj! Jak ja nie znoszę osobistych pytań! Potem różne głupoty po sieci latają... Ale ok, dla IS mały wyjątek: jestem rozwódką, a mężatką byłam całe 13 miesięcy. Nie ukrywam, że ten ślub był transakcją wiązaną, a z mym ex łączą mnie do tej pory serdeczne i przyjacielskie układy. Uprzedzę od razu Twoje następne pytania, bo często padają i w moją stronę: to nie prawda, że nienawidzę mężczyzn - nie lubię tylko głupoty, a ona ma różną płeć. Cóż jeszcze? Jestem po stronie matki Romą i jest to dla mnie sprawa coraz ważniejsza w mym życiu. Mam 33 lata i całkowitą prawdą jest to, że nigdy nie mówię o tym, czy z kimś jestem związana czy nie. I tak jako admince trafia mi się, że moje sprawy stają się po części "dobrem wspólnym" - niech choć w tym mam margines na własną sferę tabu. A oprócz tego jestem raczej zwykłą, szarą mychą - mam kwiatki, które muszę podlewać i mam psa, którego muszę wyprowadzać na spacery. I całkiem dobrze się czuję w roli domatorki.

R.O.: Najpóźniej teraz stałaś się osobą publiczną :-) Czego Ci gratuluję, dziękując za udzielenie wywiadu. Powodzenia!

K.A.: Zaraz, moment! Mówiłam przecież, że lubię mieć ostatnie zdanie! Więc również dziękuję Ci za rozmowę i serdecznie pozdrawiam czytelników Innej Strony!

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (14)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
yamila
02.09.2009 14:54 yamila (42) ............................
Bardzo stary wywiad.Jakiś rok później Kara zmarła.Ogromna strata.Ciekawe czy zdecydowałaby się wydać swoją książkę o lesbijskim środowisku i jaki wywowałaby ona fement wsród czytelniczek
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
04.04.2005 16:18 ja
KIedyś bardzo szanowałam tę osobę.Wydawała mi się:dojrzała,bystra,interesująca,ale zdanie zmieniłam diametralnie.Kara nie znosi gdy ktoś ma inne zdanie aniżeli ona,zbyt pochopnie ocenia innych ludzi robiąc tym mnóstwo krzywdy.To tyle,ale to sa moje subiektywne odczucia.Ktoś inny może czuć inaczej i ma także do tego pełne prawo.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
05.05.2003 11:53 Bacha
:):):) Ale ten czas leeeci! Pamietam Cie jeszcze jak wynajmowalas pokoj na N. w Warszawie. Ale metamorfoza! Z niesmialego dziewczecia taka mocna kobieta! Przesylam pozdrowienia i sciskam kciuki za Twoja dalsza prace!!!!!!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
03.05.2003 16:00 irena
Witaj,
Mysle ze jestes bardzo ciekawa kobieta. Przyjemnie sie dowiedziec ze mamy wsrod nas takie mocne kobiety jak Ty, mysle ze jest nas wiele ale nie wiele dziala otwarcie jak Ty, Gratuluje i mam nadzieje ze bedziesz kontnlowac swoja prace z dalszym zapalem
Pozdrawiam, irena
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
03.05.2003 13:00 Vena
Podoba mi się to co robisz Karo,weszłam na Twoją stronę dopiero w IV,br, ale nie żałuję, choć przyznam, że wiele stron i cztów dla les..bardzo mnie rozczarowało.Jestem rozwódką i stałam się lesbijką w wieku 38 lat...ha... kiedy to zakochałam się w kobiecie, to dla niej rozstałam się z mężem.Również nie żałuję tego.. Zyczę powodzenia i wytrwałości w Twojej pracy. Pozdrawiam, obiecuję,że będę zawsze przeglądać i przyglądać się waszej pracy - bo warto!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.05.2003 17:35 Yola
I tak oto beatka zastrzega sie, ze nie nalezy do cipkolandu. Nie nalezy, bo jest w supercipkolandzie!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
01.05.2003 19:39 Krebs
"A chodzi mi głównie o ukazanie tzw. branży, tego całego lesbijskiego piekiełka, jakim zachłystują się "odlotowe panny", tego ciągłego cipkolandu, wymieniania partnerek jak zdartych rajstop, pijaństwa i udawania, że jest się lepszą od najlepszych. Jak się domyślasz - nie liczę po tym na zwiększenie liczby przyjaciół..." cytat z Kary - dość zabawny jeśli mówi to osoba, która zna branżę tylko z netu, a życie realne to dla niej coś gorszego. To tak jak lizanie lodów przez szybę, a potem mówienie jakie to okropne i tuczące.

Aaaaa, co do okreslenia "cipkoland" - mnie ono nie dotyczy, bo z netu wyleczyłam sie dość skutecznie (tzn. traktuję go jako narzędzie a nie sposób życia), uwazam jednak, że jest obraźliwe dla wszystkich korzystających z serwisu lesbijka.org. - świadczy poza tym dobitnie o poczuciu wyższosci osoby, która go użyła. "Najlepsza z najlepszych" to Ty właśnie Kara.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.04.2003 23:22 antarex
Kara jesteś zdecydowanie za bardzo nerwowa. Wyluzuj :-)
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.04.2003 18:26 Arniq
czasem też popełnia głupotę, nie zauważając jej co doprowadza innych do wściekłości.
Tak na marginesie: ostatnie zdanie to wiedzmo mozesz powiedzieć tylko w swoim monologu ale nie nastronach na której wpisujesz swoje brednie
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
26.04.2003 10:32 Dzoana
"dotrzeć do kobiet normalnych" :))) Dzięki.
cytuj zgłoś 0 0
  • 1
  • 2
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się