Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 15.04.2003 00:00

Wywiady IS Extra: Karolina Breguła

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Rozmowa z autorką wystawy "Niech nas Zobaczą"

Krakowskiej edycji wystawy fotogramów "Niech nas Zobaczą" od samego początku towarzyszyła histeria. Na wieść, że w mieście zawisnąć mają wizerunki par gejowskich i lesbijskich, radni Ligi Rodzin Polskich i ich młodzieżowa przybudówka o nazwie Młodzież Wszechpolska zapluwali się z nienawiści. Niestety - lokalni politycy krakowscy nie stanęli na wysokości zadania. Dali się sterroryzować. Prezydent Jacek Majchrowski (dawniej SLD) odmówił zgody na eksponowanie plakatów w gablotach na przystankach tramwajowych. Kilka plakatów, które organizującej wystawę Kampanii Przeciw Homofobii udało się umieścić na billboardach zostało obrzuconych farbą. Oczywiście przez nieznanych sprawców. Na końcu stchórzył Związek Polskich Artystów Plastyków. Łamiąc zawartą umowę, odmówił udostępnienia pomieszczeń galerii w Sukiennicach.
Dzięki zaangażowaniu młodych działaczy krakowskiego KPH wystawa mimo wszystko się odbyła. Na otwarcie przybyło kilkaset osób i tłumek dziennikarzy, obserwowany przez nudzących się ochroniarzy. Wszystkie te haniebne zaszłości opisywaliśmy szczegółowo na Innej Stronie. Po wernisażu w piątek 11 kwietnia 2003, rozmawialiśmy z autorką zdjęć - Karoliną Bregułą:


IS: Wszystkie perypetie, związane z wystawą "Niech nas Zobaczą" są doskonale znane, pisała o nich prasa wszystkich odcieni. Można śmiało powiedzieć, że gdyby nie zażarta nienawiść organizacji "katolickich", nie miałaby ona takiego rozgłosu. Czy spodziewała się Pani aż tak wielkiej kontrowersji?
Karolina Breguła: Nie wiem czy się spodziewałam, ale wiem, jaką reakcję chciałam uzyskać. Całkiem inną. Chciałam żeby ludzie przyszli, spojrzeli na te zdjęcia i pomyśleli: "No tak, ci ludzie się po prostu kochają". I tyle. Nie chciałam żadnej dyskusji, bo przecież sprawa jest tak oczywista, że nie wymaga artykułów w gazetach a tym bardziej tekstów na całą stronę. Ale tak naprawdę, spodziewaliśmy się gwałtownych reakcji, bo przecież w naszym kraju homoseksualizm jest tematem niezwykle kontrowersyjnym. Miałam nadzieję, że nie będzie szumu - a jest. W takim żyjemy kraju.
IS: To, co stało się w Krakowie to klasyczna próba limitowania demokracji, dławienie wolności obywatelskich, próba cenzurowania sztuki. Trudno jednak uwierzyć, że wystawa "Niech nas zobaczą" to czysta sztuka, że nie miała już w zamyśle efektu politycznego. Czy angażowanie sztuki dla osiągnięcia celów politycznych jest dobre czy złe?
KB: Sądzę, że w przypadku tej konkretnej wystawy, bardzo dobre. Te trzydzieści zdjęć mojego autorstwa jest przesłaniem do Polaków wyrażonym za pomocą sztuki. Natomiast to, co zrobił organizator, czyli Kampania Przeciw Homofobii to naturalnie działania polityczne. Myślę, że konstelacja jest udana. Zresztą, w dzisiejszych czasach sztuka bardzo często porusza się na pograniczu polityki. I to wcale jej nie szkodzi.
IS: Przyzna Pani jednak, że temat jest kontrowersyjny, ponieważ wiąże się z problematyką obyczajowości - w Polsce sprowadzoną do głębokiego podziemia. Artystyczne happeningi znanej artystki Katarzyny Kozyry opierają się niemal wyłącznie na kwestionowaniu tak zwanych "wartości", które są uświęconym politycznym sloganem. Pytam więc, czy w za pomocą wystawy pokazującej pary homoseksualne, chciała Pani wywołać określony efekt polityczno-społeczny?
KB: Tak! Jako efekt końcowy - oczywiście tak! Najpierw jednak chciałam sprowokować refleksję, zastanowienie. Eksponuję miłość. Inną, ale przecież taką samą. A kiedy ludzie zaczynają ten fakt rozumieć to przecież w ich umysłach coś się porusza i zmienia. Stąd niedaleka już droga do konkretnych efektów społecznych i politycznych. Miałam nadzieję, że moja praca stanie się początkiem tych zmian.
IS: Homofobia i jej skutki towarzyszyły Pani od początku pracy nad "Niech nas Zobaczą". Bo przecież efektem homofobii był strach, który uniemożliwił przez długi czas znalezienie par homoseksualnych, gotowych stanąć przed kamerą. Czy nie sądzi Pani, że ta cicha homofobia i wywołany przez nią paraliż strachu jest dużo gorsza niż krzykliwa nienawiść demonstrowana przez Ligę Polskich Rodzin i faszyzujących Wszechpolaków?
KB: Poszukiwania modeli trwały przez siedem miesięcy. Ale osoby, które zgłosiły się na mój apel były już w gruncie rzeczy zdecydowane. Nie musiałam ich przekonywać ani prowadzić długich dyskusji. Były pary, które od razu godziły się na zdjęcia, świadomie akceptując ewentualne ryzyko. Inne pary z miejsca odmawiały, tłumacząc że mają zbyt wiele do stracenia. Natomiast teraz zaś dostaję oferty pozowania od całej masy ludzi. Wniosek z tego, że moja wystawa miała korzystny wpływ także na środowisko osób homoseksualnych. Wielu przestało się bać.
IS: Czy spotkania z gejami i lesbijkami zaowocowały powstaniem przyjaźni, bliższych znajomości?
KB: Tak, oczywiście. Nie tylko z tymi, których widać na zdjęciach, ale z ludźmi, którzy pomagali mi przy organizacji wystawy. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi będę utrzymywała kontakty.
IS: Jednym słowem - jest Pani zadowolona z efektu zarówno artystycznego jak i społecznego?
KB: Można tak to określić, choć muszę przyznać że to co wydarzyło się w Krakowie było bardzo przykre. Może się mylę, ale sądzę że osoby, które wypowiadały się publicznie o akcji "Niech nas Zobaczą" nie widziały moich zdjęć. One są przecież bardzo niewinne. Nie widać na nich niczego, co uznać można za niemoralne. Te złe uczucia chcę zapomnieć. Proszę zobaczyć - ludzie się uśmiechają a nie krzywią na widok moich fotografii.
IS: Jako mieszkaniec Krakowa przykro mi za "krakówek". W naszym mieście żyją dwie dusze. Jedna obszerna, pojemna i wspaniałomyślna. Druga ciasna i ograniczona. Czy może Pani zdradzić jaki będzie kolejny projekt?
KB: Mam go już w głowie, ale nie chcę niczego zdradzać. Na pewno będzie znów opowiadał o ludziach.
IS: Dziękuję za rozmowę.

Z autorką wystawy "Niech nas Zobaczą", otwartej w Krakowie 11 kwietnia 2003 rozmawiał Janusz Marchwiński.



Karolina Breguła pochodzi z Cieszyna. Uczyła się fotografii w Sztokholmie. Obecnie kontynuuje studia w Warszawie na Europejskiej Akademii Fotografii.
Wystawę oglądać można do 22 kwietnia 2003w Galerii Burzym & Wolff na ul. św. Jana 15.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (1)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się