Inna Strona zaprasza do udziału w dyskusji na temat sytuacji osób homoseksualnych w Polsce, homofobii oraz zmian, jakie niosą dokonujące się w naszym kraju przemiany. Dyskusję otwiera głos współpracownika naszej redakcji, Tomasza Górskiego. W nadchodzących tygodniach będziemy publikować kolejne wypowiedzi - mamy nadzieję że nie tylko specjalistów i dziennikarzy, lecz również czytelników Innej Strony:
"Co w tym sezonie nosi się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie? Gejów na rękach!" Ten żarcik jest jeszcze nieprawdziwy, ale wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że nadchodzą nowe czasy. Niektórzy mówią o modzie na homoseksualizm, o tym, że jest dobrze widziane mieć przyjaciół gejów (w każdym razie nie jest to już podejrzane), o tym, że w towarzystwie gej jest atrakcją. W trakcie programu "Między nami" w TV1, poświęconemu akcji "Niech nas zobaczą" zadano widzom pytanie: czy mieliby coś przeciwko sąsiadom-homoseksualistom. 70% nie miało nic przeciwko. Homofobowie odgrażają się, że będą zakładać stowarzyszenia "w obronie większości" ale jedno staje się oczywiste: nie reprezentują już większości.
Nie oznacza to, że Polacy się z osobami homoseksualnymi solidaryzują się już bez zastrzeżeń, że obdarzają ich zaufaniem i sympatią. Przeciętny zjadacz chleba na razie nie wie, co ma sądzić. Tak jest zawsze w okresach przełomu. Nowa świadomość kształtować się będzie stopniowo. Sprzyjać tej zmianie będzie wielu sprzymierzeńców, z których najważniejszych jest pięć: zdrowy rozsądek, szlachetny snobizm, upowszechnienie popularnej psychologii, większa wrażliwość na niesprawiedliwość i - miejmy nadzieję - rosnąca otwartość samych gejów.
Zdrowy rozsądek jest naszym sojusznikiem, ale w takich sprawach zawsze jest go za mało. Najwięcej można go znaleźć tam, gdzie ludzie kierują się interesem. Na homofobię nie będzie zatem miejsca w firmach, bo orientacja seksualna jest po prostu absurdalnym kryterium oceniania pracowników. Firma z homofobicznym zarządem, która zatrudnia gorszych pracowników (choć o lepszej orientacji), albo ich preferuje - po prostu nie będzie konkurencyjna. Niezatrudnianie z tego powodu jest dowodem dziwactwa irracjonalnej polityki personalnej, tak jak byłoby niezatrudnianie blondynów, czy też osób o niemieckich nazwiskach. Geje są ponadto, słusznie czy niesłusznie, podejrzewani o takie cenione cechy jak kreatywność, umiejętność pracy w grupie i współpracy z innymi. Dlatego zachodnie przedsiębiorstwa, albo takie w których przeszczepiono zachodnią kulturę organizacyjną, nie praktykują homofobii.
Tłumy heteroseksualistów szturmujących kluby gejowskie sygnalizują, że silne są także mniej racjonalne przyczyny, dla których zmienia się stosunek do gejów: pozytywny snobizm, naśladowanie Zachodu. Zdumiewająca Polaków tolerancja wobec homoseksualistów panująca w krajach zachodnich jest wyzwaniem dla bardziej tradycyjnego podejścia. Dziś, gdy kontakty między Polakami a Niemcami, Szwedami, czy Amerykanami stają się coraz powszechniejsze w międzynarodowych firmach, wśród studentów i polityków i w coraz szerszych kręgach społecznych, polska "specyfika" nieznośnie razi, staje się czymś, co trzeba zawile wyjaśniać albo - co łatwiejsze - pozbyć się. Tolerancja - na odwrót - jest wizytówką nowoczesności.
Homofobię ciągle też wypłukuje przybywająca z Zachodu głębokie przewartościowanie stosunku do samego siebie, znamionowane przez kult popularnej psychologii, powszechne czytelnictwo psychologicznych poradników, popularność talk-show'ów, w których otwarcie rozmawia się na osobiste i intymne tematy, wreszcie reality show, które także łamie różne tabu. Takie programy mają nie tylko same zalety, ale czyniąc prywatne problemy, w tym seksualne, sprawą publiczną dowartościowują je oraz przesuwają ze sfery okrytej wstydliwą tajemnicą, dostępną tylko spowiednikowi i lekarzowi do sfery zwykłych ludzkich spraw. Popularna psychologia przy wszystkich swoich pułapkach i mieliznach stawia pożyteczne cele: afirmujący, pełen szacunku stosunek do samego siebie i do bliźnich; zaufanie do swoich emocji (także tych uważanych dawniej za wstydliwe); pozbywanie się zalegających negatywnych uczuć (także tych dawniej uważanych za korzystne, jak wstyd, czy poczucie winy); szukanie wysokiej samooceny (dawniej preferowano skromność); racjonalne podejście do swojego życia (dawniej za właściwe uważano podporządkowanie ich różnym wartościom irracjonalnym); zezwalanie sobie na realizację swoich potrzeb, w tym samorealizację (dawniej bardzo popierano poświęcanie się). Przy takich nowych postawach ujawnienie swojej orientacji seksualnej (coming out) staje się tym, czym być powinno: rozsądnym posunięciem na drodze rozwoju osobistego.
Główną cechą homofobicznych społeczeństw, do którego społeczeństwo polskie się dotąd zaliczało, był powszechny lęk przed byciem posądzonym o bycie gejem. Dotykał on heteroseksualistów tak samo, a może nawet bardziej, bo w ich przypadku posądzenie było bezpodstawne i w pewnym sensie bardziej "krzywdzące". Na moim podwórku banda moich kolegów wołała za rówieśnikami, którzy się im narazili: "Wojtek pedał - dupę sprzedał" i oczywiście nie adresowała swoich okrzyków pod właściwy adres. Taki terror podwórkowy był miniaturą wielkiego ogólnokrajowego terroru, zmuszającego do ukrywania swojej orientacji seksualnej albo permanentnego dowodzenia swojego heteroseksualzmu. Ci, którzy nie mogli lub nie chcieli ukryć swojej orientacji byli traktowani pogardliwie. Lęk przed całkowitą i bezpowrotną utratą szacunku otoczenia (a nie przed krzywdą fizyczną) był i jest w Polsce najważniejsza przyczyną tego, że osoby publiczne - znani artyści, wybitni politycy - dotąd nie ujawniają swojego życia prywatnego. Lęk ten jednak ma coraz mniej podstaw, a będzie miał - jak sądzę - jeszcze mniej.
Otwarty publiczny coming out nie tylko nie musi zepsuć kariery, ale może robić dobre wrażenie szczerością i odwagą. Robi wrażenie przykład Macieja Nowaka, który nie czyniąc tajemnicy ze swojego homoseksualizmu został dyrektorem teatru "Wybrzeże", a ostatnio także pełnomocnikiem ministra kultury do spraw organizacji Instytutu Teatralnego (pomijam tu kontrowersje, w jakie dyrektor Nowak się wplątał w związku z działaniami organizacji gejowskich). Jako otwarty - a nawet demonstracyjny - gej i pionier coming outu musiał znieść różne niepoważne insynuacje (na przykład takie, że zwolni w swoim teatrze artystów, a zatrudni swoich kochanków), ale w karierze mu to najwyraźniej nie zaszkodziło.
Coraz większa obojętność publiczności sprawia, że geje stają się niepodatni na szantaż z powodu swojej orientacji - a to z kolei powoduje, że mentalność typu "łapaj złodzieja" ze strony homofoba niepewnego w swojej tożsamości i próbującego zawczasu odwrócić od siebie uwagę, traci wszelki sens. Szczególnie ozdrowieńcze zmiany widać w Kościele, który kiedyś bezkompromisowo z ambon głosił odrazę i odrzucenie wobec homoseksualistów. Dziś po szeregu afer obyczajowych, a jednocześnie wobec zmiany wrażliwości społecznej, usiłuje - nie zawsze z dobrym skutkiem - znaleźć właściwy język, znamionujący szacunek, zagwarantowany na przykład w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Homoseksualiści stają się jeszcze jedną kategorią cudzołożników, osób uprawiających życie seksualne bez ślubu kościelnego, podobnych do rozwodników, niewiernych mężów, czy też narzeczonych, którzy nie zaczekali na ślub. Księża, teologowie, publicyści katoliccy mają prawo głosić, jak uzyskać zbawienie i krytycznie oceniać z tego punktu widzenia na przykład bywanie w darkroomach, czy agencjach towarzyskich. Problem zaczyna się wtedy, kiedy słyszymy, że homoseksualizm jest zagrożeniem dla rodziny, czy też że nie należy zatrudniać gejów jako nauczycieli i trenerów sportowych. W tym miejscu jednak publicyści wypowiadają się już nie z katolickiego, ale ze skrajnie konserwatywnego świeckiego punktu widzenia; księża przestają być księżmi, a teologowie - teologami. Ludzie Kościoła przekraczają po prostu w tym miejscu swoje kompetencje, bo odpowiedź na pytanie o rzekome zagrożenia związane z tolerancją mogą udzielić tylko nauki świeckie i obserwacja krajów, gdzie ona panuje.
Zmiana wrażliwości na niesprawiedliwość jest chyba najważniejszym czynnikiem wpływającym na zmianę stosunku do gejów. Uderzyło mnie, kiedy znajoma ironicznie mrużąc oczy zapytała mnie znienacka: "Czy jestem homofobką? Bo, wiesz, ciebie lubię, ale na niektórych homoseksualistów po prostu nie mogę patrzeć." "No jeżeli mnie lubisz - odrzekłem wtedy cynicznie - to nie powiem, że jesteś homofobką. Chyba, że lubisz mnie pomimo tego." "Nie, nie pomimo tego, ale z tego powodu też nie." "A to bardzo dobrze" - odparłem.
Zdałem sobie wtedy sprawę, że dawnej takich rozmów nie było. Nikt nie zastanawiał się nad homofobią, nie znano nawet tego słowa - problemem był zawsze gej, a nie homofob. Dziś wielu Polaków robi rachunek sumienia, próbuje sobie odpowiedzieć na pytanie "czy traktuję tych ludzi tak, jak na to zasługują". To pytanie, bardziej niż cokolwiek innego zwiastuje zmierzch homofobii w Polsce. Nigdy chyba nie wycofa się stąd całkowicie, ale znajdzie swoje miejsce obok antysemityzmu, rasizmu, destruktywnych sekt, ideologii totalitarnych - jako rodzaj umysłowej aberracji, znamionującej tylko problemy emocjonalne nosiciela.
Wszystkie te przemiany dotyczą przede wszystkim heteroseksualistów, którzy tracą motywacje do demonstrowania swojej homofobii, a będą raczej ją ukrywać albo pozbywać się. Cała ta sytuacja wymaga jednak naszego udziału. Aby zmiana była trwała musimy naszym wychodzącym z homofobii pomóc, dać im szansę i po prostu "kupić los". Nic tak nie zmienia postaw wobec ludzi jak możliwość poznania bezpośredniego i naocznego. Badania dowodzą, że w środowisku w którym dokonano coming out, homofobia w znaczący sposób maleje. Musimy zatem dać się im poznać. To dobrze, że heteroseksualiści mogli zobaczyć fotografie lesbijek i gejów (niestety w niewielu miejscach) w ramach akcji KPH "Niech nas zobaczą". Aby przekonać się, że te fotografie to nie tylko propaganda powinni zobaczyć żywych gejów. Niech nas zobaczą! Niech nas zobaczą na majowej Paradzie Równości.
Tomasz Górski
(Kolejny głos w dyskusji na temat homofobii w Polsce zamieścimy w przyszłym tygodniu - redakcja)
Tydzień temu napisałem, że chciałem się ujawnić, ale mi nie wyszło. Co się odwlekło, to nie uciekło.
Uwaga! Chwalę się :) :) :)
Dzisiaj powiedziałem o swoim homoseksualizmie 11 dorosłym osobom (średnia wieku około 50 lat) 9 facetów i 2 kobiety. Co usłyszałem ? (a bałem się jak cholera i byłem przygotowany na ewentualną niechęć)
Usłyszałem, że mają dla mnie OGROMNY szacunek i PODZIW, że się odważyłem odsłonić. Tylko 1 kolo powiedział, że jest to dla niego duży sprawdzian tolerancji. Zero niechęci itp.
Jestem very happy!!!
POZDRAWIAM!
A skoro już tyle wyskrobałam... To tak się głośno pozastanawiam, co się stanie z takim nowym, małym polskim wydawnictwem, co chce się podobno wziąć za wydawanie pozycji z gatunku YAOI w naszym pięknym kraju (gwoli przypomnienia lub poinformowanie- yaoi to taka japońska odmiana komiksu, opowiadającego historie miłości męsko-męskiej. Jest przeznaczona głównie dla kobiet, bardzo romantyczna). Pierwszą wydadzą japońsą książkę , klasykę gatunku- sprytnie, bo dostępną tylko wysyłkowo, ale później to ma się zmienić. Sama książka jest raczej dość mocna i spodziewam się, że zawiera sceny seksualne, nie należejsze :))). Reakcja fanów będzie raczej pozytywna, ale taki komiks yaoi na półkach polskich sklepów...??? Zobaczymy ^_^. Pozdroofka dla wszytskich mangofilii i fantastyko-maniaków... I czytelników tej strony, of kosz ^___^.
Tak nie jest prosze Panstwa. Artykul lekko sie czytalo, ale cos w nim przeszkadzalo-entuzjazm. Nieco przejaskrawiony entuzjazm. Moze z punktu widzenia kogos kto mieszka w Warszawie moze tak byc, tam rzeczywiscie wszystko szybko sie zmienia, a i ludzie wiecej rzeczy toleruja, czy przechodza obojetnie obok. W innych duzych miastach-jest juz troche inaczej, jednak z pewnymi roznicami. Natomiast w malych miasteczkach, czy na wsi- o nie...tam jest duzo do dzialania i tam naprawde niewiele sie zmienia. Owszem TV i ogolnie media maja jakis tam swoj udzial...ale to wlasnie tam mieszka pokazna czesc polskiego spoleczenstwa...konserwatywnego spoleczenstwa.
Jeszcze duzo wody uplynie nim ludzie zaczna naprawde rozmawiac o homofobii i o gejach jak o zwyklej rzeczy zaslyszanej od sasiadki, czy przeczytanej w gazecie. Jak na razie-kieruje ich tam ciekawosc. Z tej ciekawosci-nie wiadomo co wyjdzie.
Aha-jeszcze jedno. Jezeli chcemy byc traktowani normalnie-zachowujmy sie jak normalni ludzie.
Nie przeginajmy z afiszowaniem i nadmiernym pokazywaniem...badzmy tacy jak inni...