Choć piłka nożna uchodzi za jeden z najdzikszych rezerwatów homofobii, z samego serca tej głuszy dotarła do nas dobra wiadomość: W Niemczech, gdzie miłość do kulistego fetysza sięga zenitu, powstała pierwsza na świecie organizacja, zamierzająca walczyć z rozpowszechnioną na stadionach nienawiścią do "pedałów". Jej nazwa brzmi "Baff" a przewodniczący ma polsko brzmiące nazwisko Gerd Dembowski. Gej, to po niemiecku "Schwuler", a słowo to rozbrzmiewa w chóralnym ryku kibiców za każdym razem, kiedy piłka nie trafia do bramki, jeden gracz sfauluje drugiego lub publiczność nie jest zadowolona z decyzji sędziego. Przedstawiając nową organizację, prasa niemiecka zauważyła, że jeśli co dwudziesty mężczyzna jest gejem, to we wszystkich drużynach niemieckiej ligi musiałoby grać co najmniej kilkunastu "pedałów". Tymczasem, za ludzkiej pamięci - czyli 40 lat zawodowej piłki nożnej w Niemczech - ani jeden zawodnik nie przyznał się do odmiennej orientacji seksualnej. Co oczywiście nic nie znaczy. Piłka jest okrągła i kapryśna. W pogoni za nią na zielonej murawie dochodzi czasami do niecodziennych sytuacji, które uwiecznili reporterzy okiem kamery. Redakcja IS powstrzymuje się od wszelkich komentarzy.
(TJ)
zdjęcia zebrał Pietras
Dobrze, że się w końcu dogadaliście, liczba pojedzyńcza, liczba mnoga... bo ja to nic po niemiecku :)
"Ein Schwuler", ale także po prostu "Schwuler".
Jeżeli zwarcałbyś się do kogoś per pedał lub pokazując na kogoś palcem krzyczał: pedał, to po niemiecku powiedziałbyś po prostu "Schwuler!" - tak jak właśnie kibice, o których mowa.
a więc:
Der Schwule, ale Schwuler
Die Schwulen, ale Schwule
:))