Strona główna Społeczność
Profile Najnowsze zdjęcia Ogłoszenia Przewodnik Wsparcie Regiony
Aktualności Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Ustawienia Mój profil Pierwsze kroki Kontakt
Queer.pl 30 lat · Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Niedziela, 23.03.2003 23:00

Webnowela "Okruchy życia"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Odcinek trzydziesty drugi: Ostry dyżur

Drzwi uchyliły się cicho. Robert uniósł głowę. Skinął zachęcająco, gestem zaprosił do środka. Do pokoju wpadła smuga rozproszonego światła.
-Sorki, że tak długo - wyszeptał Jacek usprawiedliwiająco.
-Nie ma sprawy - odparł równie cicho. - Dobrze, że jesteś, ja powoli wymiękam.
W szpitalu pojawił się trzy godziny wcześniej. Jeszcze w taksówce skontaktował się z siostrą, która dotarła wreszcie z matką do domu. Na szczęście nic im się nie stało, ale utknęły na drodze pośród kilkunastu innych samochodów. Cierpliwie czekały, aż policja i straż pożarna opanują sytuację. Po bezskutecznych próbach powiadomienia ojca przestała dzwonić. Nie zdawała sobie sprawy, że sciszyła komórkę Z narastającym uczuciem przerażającego dejavu słuchała relacji radiowej z własnego życia.
Znalazły się w samym środku szeregu. Nad okoliczne pola nadciągała mgła, ale to nie ona zawiniła. Pierwszy z samochodów, z niewyjaśnionych wówczas przyczyn, uderzył w drzewo po przeciwległej stronie jezdni. Smutny bilans kilkunastosekundowej katastrofy: trzy skasowane auta, kilka ciężko rannych. Jedna osoba walczy o życie.
Reszty dowiedział się od taksówkarza. Pijany rowerzysta, jakich pełno na okolicznych drogach, wywrócił się na drodze. Kierowca toyoty nie miał wyjścia: jeśli nie chciał go zmiażdżyć, ani zderzyć się czołowo z samochodem z przeciwka, musiał skręcić. Drzewa nie były już tak oczywiste, a wilgotna nawierzchnia dopełniła tragedii.
Lech czekał przed budynkiem, odmierzając nerwowymi krokami długość podjazdu. Rzucił się Robertowi na szyję i zapłakał jak dziecko. Robert stał jak sparaliżowany. Bał się poruszyć, gładził tylko przyjaciela po głowie, szepcząc jedyną pociechę, jaka przyszła mu do głowy, choć jemu samemu wydawała się irytująco banalna: "spokojnie, wszystko będzie dobrze".


Przez pierwsze godziny Lech krążył wytrwale po oddziale. Co chwilę zaglądał do dyżurki, ale operacja wciąż trwała i nikt nie potrafił udzielić jakichkolwiek informacji. Wściekły w swej bezsilności miotał się po korytarzach jak otępiały zwierz, zapędzony w pułapkę bez wyjścia. Nie słuchał rad pielęgniarek, żeby usiąść, wypić coś gorącego, odmówił przyjęcia środków uspokajających.
W końcu nerwy puściły: osunął się na podłogę i wpadł w niepohamowany skowyt. Łzy ciekły strużką po wysuszonych policzkach. Na widok ogromnego, skulonego pod progiem ciała, Robert poczuł się prawie winny. Bez słowa objął go, uniósł i zaprowadził do gabinetu zabiegowego. Co mógł powiedzieć, skoro sami lekarze nie dawali Piotrowi wielkich szans na przebudzenie?
Po końskiej dawce leków Lech zaszył się w najciemniejszym rogu poczekalni. Chlipał jeszcze przez jakiś czas, potem ucichł, a w jego zaciętym milczeniu było coś ostatecznego. Przez ponad godzinę nawet nie drgnął, zapadł w rodzaj letargu, z którego nie wytrącał go rejwach za drzwiami ani zjawienie się przyjaciela.
Jacek znacząco skinął głową w stronę nieruchmej postaci. Z wahaniem usadowił się między oboma przyjaciółmi.
-Co się dzieje? - zapytał cicho.
-Jest nieprzytomny - powiedział Lech i podniósł na niego nic niewidzące spojrzenie. - Dopóki się nie ocknie, nic nie potrafią powiedzieć.
Nabrał głęboko powietrza, mówienie sprawiało mu wyraźną trudność.
-Siedział z przodu, czołowe zderzenie - podjął z determinacją. - Samochód w kompletnej rozsypce, musieli podobno rozcinać karoserię...
Głos mu się załamał, ale natychmiast zebrał się w sobie i zmienił temat.
-Matka jest w drodze, będą tu za kilka godzin - zastanowił się i bezradnie wzruszył ramionami. - Co ja jej mam powiedzieć?
Robert odchrząknął.
-Poskładali co się dało - wyjaśnił - ale wciąż nie wiadomo, co z układem nerwowym. Może się okazać, że rdzeń został uszkodzony...
Umilkł. Kiedy usłyszał własne słowa, zabrakło mu nagle tchu. Jacek przyjrzał się obu uważnie.
-Napijecie się czegoś? - wciąż mówił szeptem, choć poza nimi nikogo nie było. - Widziałem automat, poza tym bufet jest chyba otwarty.
Rzut oka na Lecha uświadomił mu, że nie pójdzie dalej, niż za róg korytarza.
-Automat - powiedział szybko. - Ale ruszcie się z miejsca chociaż na chwilę.


-Kiedy go pierwszy raz zobaczyłem... to było jakieś objawienie - Lech wbił wzrok w ścianę naprzeciw, ale nie wydawało się, że coś tam widzi. Łyk wrzątku z automatu nieco go ożywił, oczy rozbłysły chorobliwie, a na twarz wystąpiłi rumieńce. - Był kompletnie pijany. Dałem się wyciągnąć do Mezzo, pamiętasz?
Jacek uśmiechnął się przytakująco. Lokalik na skraju Sopotu, na piętrze osiedlowego pawilonu handlowego. W weekendy więcej osób okupowało wejście i schody, niż klaustrofobiczne pomieszczenie.
-Siedział na kontuarze - ciągnął Lech - w czarnej, obcisłej koszulce z cieniutkiego, półprzejrzystego materiału. Prawie bez rękawów, dyskretnie opinała drobną sylwetkę Na ramionach przewiesił lekki sweter...
Urwał w zamyśleniu.
-Oczywiście nie był sam - wyjaśnił - otaczała go chmara napalonych gości. Mówił hałaśliwie, śmiał się na cały głos. Nosił wtedy dłuższe włosy, ciągle je poprawiał i potrząsał głową, żeby odpowiednio falowały.
Poruszył szyją, naśladując wspomnienia. Robert i Jacek słuchali w milczeniu.
-Nikt z moich znajomych go nie znał, trudno się zresztą dziwić - Lech roześmiał się pogodnie. - W końcu poderwał się, grali którąś z jego ukochanych piosenek. Musiał przejść koło mojego krzesła...
Jacek przywołał w myślach obraz ciasnego wnętrza, rozciętego zwalistym barem. Kilka metrów wygospodarowanych koło toalet trudno było uznać za parkiet, jednak w porywach między stolikami szalało kilkadziesiąt osób.
-Prawie go nie słyszałem, ale owionął mnie niesamowity zapach: słodki i cierpki jednocześnie. Lekki, ale natychmiast wyczuwalny Kupiłem go od razu w poniedziałek, ale mocno mnie rozczarował. Całkiem inny bez dymu, i potu, i tego słodkiego aromatu... radości, podniecenia, upojenia. Uwielbiałem go od pierwszej chwili.
Poruszył szczękami, smakując zapomniane doznania. Mówił powoli, cicho, delektując się każdym słowem.
-Był piękny, cudownie się poruszał, nie potrafiłem na niego nie patrzeć. Mały, perwersyjny aniołek, w którym wszyscy natychmiast się zakochują. Taki kruchy, a jednocześnie beztroski i całkiem rozwiązły, jakby nic mu się nie mogło stać. Pomyślałem sobie wtedy: to nie dla mnie. Ktoś taki nigdy nie zwróci uwagi na słonia, jak ja...
Zamilkł ze wzrokiem utkwionym w szachownicę płytek na podłodze. Do oczu napłynęły nowe łzy, styropianowy kubek zapiszczał w zaciśniętej dłoni.
Robert wymienił porozumiewacze spojrzenia z Jackiem.
-Idź lepiej do domu, odpocznij chociaż trochę - powiedział Jacek z troską. - Ledwo trzymasz się na nogach.
-Nie mogę go zostawić...
-Robert ma rację - zaczął Jacek -W tym stanie niewiele pomożesz. Ja zostanę.
-Ok., będę w samochodzie na dole - wymamrotał Lech i uniósł się ciężko z miejsca.
-Jedź do domu - Jacek chwycił go za rękę. - Wykąp się i połóż do łóżka.
Lech zastył w półsiadzie.
-Będę w samochodzie - powtórzył mechanicznie.
-Ten jeden raz mnie posłuchaj - prosił dalej Jacek. - Zregeneruj siły, rodzina niedługo przyjedzie. Co będzie, jeśli się wybudzi? Musisz być przytomny - mówił coraz szybciej widząc, że Lech powoli łamie się w swej nieustępliwości. - Dam ci znać, gdyby coś się działo, tylko obiecaj, że zrobisz jak mówię.
Lech przyglądał mu się otępiały. Jeszcze przez chwilę walczył z myślami. Robert uśmiechnął się smutno i zacisnął palce na zimnej dłoni przyjaciela.
-Trzeba cię przypilnować - orzekł autorytartnie - Chodź, odwiozę cię do domu. Zobaczysz, tak będzie najlepiej...
Lech spojrzał mu nagle prosto w oczy.
-A zostaniesz na noc? - zapytał. Nie czuł łez, cieknących mimochodem spod piekących powiek. - Boję się być dzisiaj sam.

Koosie

Następny odcinek webnoweli "Okruchy życia" już za tydzień!

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
W wieku 36 lat zmarł "Gej Przeciwko Światu" Poniedziałek, 05.10.2026 W wieku 36 lat zmarł "Gej Przeciwko Światu"
Dzień po wygranej Gibała zrywa z Marszem Równości. W 2020 dziwił się Majchrowskiemu, że odmawia patronatu Piątek, 16.10.2026 Dzień po wygranej Gibała zrywa z Marszem Równości. W 2020 dziwił się Majchrowskiemu, że odmawia patronatu
Transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa - czy to już równość małżeńska? Jakie problemy rozwiązuje? Gdzie pozostawia luki? Czwartek, 01.10.2026 Transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa - czy to już równość małżeńska? Jakie problemy rozwiązuje? Gdzie pozostawia luki?
Premierka, marszałkini, teraz prezydentka. Ana Brnabić pierwszą lesbijką na czele państwa Środa, 30.09.2026 Premierka, marszałkini, teraz prezydentka. Ana Brnabić pierwszą lesbijką na czele państwa
"Czarna kula" w Polsce: Gutek właśnie ogłosił datę premiery hiszpańskiego kandydata do Oscara Wtorek, 22.09.2026 "Czarna kula" w Polsce: Gutek właśnie ogłosił datę premiery hiszpańskiego kandydata do Oscara
Związki partnerskie przepadły - jak głosowały poszczególne partie? Piątek, 18.09.2026 Związki partnerskie przepadły - jak głosowały poszczególne partie?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na X Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościPolityka cookiesUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy
Zabronione jest pobieranie treści (web scraping) i eksploracja danych (TDM) z tego serwisu do trenowania systemów AI bez zgody operatora — zob. Regulamin.







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się