Watykan należy do najniebezpieczniejszych miejsc na świecie - tak przynajmniej wynika z oficjalnych statystyk policyjnych, ogłoszonych przez Stolicę Apostolską. Szczególna koncentracja świętości nie wpływa najwidoczniej uszlachetniająco i mitygująco na przestępców, którzy pod kopułą bazyliki św. Piotra kradną, grabią i rabują w najlepsze. Jednak zbrodnia w Watykanie, to wydarzenie szczególne, zwłaszcza, jeśli dokonana została w tak spektakularnych okolicznościach jak ta w maju 1998 roku kiedy Cedric Tornay, członek stuosobowej kościelnej "armii" czyli Gwardii Szwajcarskiej, zamordował swego komendanta, Aloisa Estermanna i jego żonę Gladys Romero poczym sam się zastrzelił. Sprawa była tym bardziej tajemnicza, że już po dziewięciu miesiącach watykańska komisja śledcza oznajmiła, że akta są zamknięte a procesu nie będzie. Kapral Tornay był niepoczytalny zaś zbrodnię popełnił, bo nie dostał spodziewanego awansu.
Brytyjski dziennikarz John Follain, szef rzymskiego biura agencji Associated Press i korespondent Sunday Times jest zupełnie innego zdania. Twierdzi, że komendant Gwardii Szwajcarskiej Estermann był ukrytym homoseksualistą a swą pozycję osiągnął dopiero po zawarciu kamuflującego jego orientację seksualną związku małżeńskiego z pochodzącą z Wenezueli Gladys Meza Romero. Rewelacje te zawarte są w wydanej właśnie książce "City of Secrets" (Miasto tajemnic). Follain jest mistrzem dziennikarstwa śledczego. Dowiódł tego w poprzedniej książce, poświęconej słynnemu terroryście międzynarodowemu, Carlosowi. Tak i teraz, z ułamków zdarzeń i informacji, ułożył misterną mozaikę, która całkowicie zaprzecza wersji wydarzeń przedstawionej przez kościelnych śledczych.
Gdyby ją przyjąć, wydarzenia rozegrały się następująco: Wieczorem czwartego maja 1998 roku, Cedric Tornay wpadł do mieszkania komendanta, oddał do niego dwa strzały, potem zabił jego żonę i wreszcie popełnił samobójstwo, strzelając sobie w usta. Watykański raport zaprzecza, by w pomieszczeniu była jeszcze jedna osoba - co sugerowała matka Tornay'a i inne źródła. Raport komisji śledczej szczegółowo wylicza możliwe przyczyny zbrodni. A więc nowotwór w mózgu, który wywoływać mógł gwałtowne zmiany nastroju, nadużywanie narkotyków (rzekomo znaleziono ślady marihuany w moczu) i wreszcie zapalenie płuc, które miał zlekceważyć. Wniosek: Zbrodnia popełniona została w wyniku silnego stresu.
Tak banalne przyczyny straszliwej tragedii nie przekonują Johna Follain'a. Pisze on, że Cedric Tornay, przystojny, dwudziestotrzyletni kapral miał romans z Estermannem. Jednak ze strony apodyktycznego przełożonego spotykały go ciągłe szykany, prześladowania i poniżenia. Cytuje też wypowiedź przyjaciela Tornay'a, byłego diakona Bertorello, który twierdzi, że jedna czwarta papieskich gwardzistów to geje. Na dodatek, w szeregach tej teatralnej formacji trwa ciągła walka i rywalizacja pomiędzy niemiecko- i francuskojęzycznymi gwardzistami. Tornay doszedł do wniosku, że regulaminy gwardii i sposób jej działania są anachroniczne i nieudolne, a jego propozycje reform natrafiają na mur niechęci. Na dodatek, komendant był członkiem kościelnej organizacji mafijnej Opus Dei i wśród swych podwładnych werbował do niej nowych członków.
Do tragedii dojść miało po kolejnej awanturze, kiedy Tornay odkrył że Estermann zdradzał go z innym gwardzistą. John Follain oskarża Watykan o prowadzenie masywnej kampanii dezinformacji. Pisze, że papiescy urzędnicy próbowali przedstawić Tornay'a jako narkomana i wariata. Kuria nie zezwoliła jego matce na obejrzenie ciała syna przed pogrzebem. Nie wyjaśniono, dlaczego Tornay napisał list pożegnalny (mimo iż rzekomo działał w afekcie) ani też dlaczego list ten nosi fałszywą datę, zaś w tekście znajdują się błędy, sugerujące że cały dokument jest sfałszowany. Kilka minut przed śmiercią, Tornay szukał pomocy jakiegoś księdza. Także ten wątek pozostał niewyjaśniony. "Cynizm Watykanu jest przerażający" - konkluduje Follain.
Zamordowany komendant Gwardii Szwajcarskiej Alois Estermann był interesującą postacią. W Watykanie służył 18 lat. Nie miał pochodzenia szlacheckiego. Sławę zdobył już po kilkunastu miesiącach służby, kiedy 13 maja 1981 doszło do zamachu na życie Jana Pawła Drugiego. To właśnie on wskoczył jako pierwszy do pojazdu, wiozącego papieża i podtrzymał osuwającego się rannego. W dokumentacji na jego temat pojawił się też motyw polski, Otóż brukowa gazeta Super Express doniosła swego czasu, że Estermann był szpiegiem NRD, co potwierdzić miał były szef wschodnioniemieckiego wywiadu Markus Wolff. Informacja ta okazała się jednak dziennikarską kaczką.
Krzysztof Wagner
więc proponuję żebyś udał się wypełniając społeczny obowiązek i poinformował o tym wiekopomnym odkryciu prokuraturę lub policję
Nie sądzisz autorze ?
a NRD byla w Polsce?? Tak to zostalo w tym zdaniu ujete (dziwnie). :)))))))))