Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 03.03.2003 00:00

Webnowela "Okruchy życia"

Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (0)

Odcinek trzydziesty: Otrzeźwienie

-Twoja herbata - Jacek podszedł z tacą do stolika. Wprawnym ruchem ustawił na blacie filiżanki i talerzyki z drobnymi ciasteczkami.
-Nie, dzięki - Jarek przysunął bliżej spodek i zaniepokojony przyjrzał się słodyczom. - Sporo tego...
Jacek ostrożnie odwiesił torbę na oparciu i usadowił się wygodnie na krześle. Nie lubił przesiadywać w tak ruchliwych miejscach, ale do kawiarenki w samym sercu starówki zachodził przy każdej okazji.
-Nie doceniasz moich możliwości - oznajmił losując pierwsze ciastko. - Poza tym najwyżej zabierzesz do domu, chłopcy się ucieszą.
Z lubością zatopił zęby w drożdżowej babeczce i zamruczał z zadowolenia.
-Powinni dostać za to medal - orzekł.
Jarek ugryzł pierwszy kęs. Szczęka wciąż mrowiła, ale niemal niezauważalnie w porównaniu z bólem pierwszych godzin.
-Faktycznie, dobra - stwierdził z uznaniem.
-Spróbuj rogala - poradził Jacek - klasa sama w sobie.
Jedli w milczeniu. Jacek lustrował szare cienie na policzku Jarka. Siniec cofał się powoli. Wciąż był dobrze widoczny, zmieniały się tylko odcienie.
-Wyglądasz lepiej. Co powiedział Rafał? - zagadnął.
-Wszystko się ładnie wciągnęło - Jarek wskazał na bok i plecy - Najważniejsze, że nie doszło do złamań i że nic nie pękło. Miałem naprawdę sporo szczęścia.
Lepiej nie mógł tego ująć. W pamięci powracały coraz to nowe szczegóły felernych wydarzeń: gwałtowna awantura o jakiś towar, smak krwi w ustach, nagła pustka w wyludnionym mieszkaniu. Muzyka grała jeszcze jakiś czas, potem zapadł w sen. Kiedy stwierdził, że jest uwięziony, niepewny miejsca, czasu i siebie samego, ostatkiem sił wydostał się po gzymsie i po rynnie zsunął się piętro niżej. Dalej nie zdołał - stracił czucie w rękach i runął na ziemię. Zaprzyjaźniony lekarz nie potrafił wyjaśnić, jakim cudem nie doznał poważniejszych obrażeń.
Jacek pokręcił głową. Spodziewał się, że to niewiele pomoże, ale drążył dalej.
-Naprawdę nie zamierzasz nic z tym robić? - zapytał.
-To znaczy? - Jarek uniósł brew.
-Wiesz o co mi chodzi.
-Nie będę się bawił w policjanta, jeśli to masz na myśli - Jarek wzruszył ramionami. - Gość jest u mnie spalony i tyle.
-Spalony? - Jacek prawie krzyczał, kilka osób przy sąsiednich stolikach odwróciło głowy. - Ten facet mógł cię zabić! Na to jest zdaje się konkretny paragraf!
-Był naćpany, nikt mu nic nie zrobi - Jarek rozłożył ręce. - Poza tym nie on, to kto inny. Wystarczy, że przyjdzie ojczenasz, i go wyręczy.
-Znów szaleje? - Jacek podniósł wzrok.
-Dobijał się przedwczoraj, pewnie wyczuł, że Darka nie ma - Jarek uśmiechnął się pod nosem. - Albo nas obserwował. Myśleliśmy, że odpuścił, ale znów nie ma forsy i przypomniał sobie o dzieciaku...
-Jeszcze tego brakowało - westchnął Jacek - Troy wie?
-A jak! Wymienili parę ciepłych słów przez drzwi. Podjechał radiowóz i tym razem odpuścił, ale boję się, że kiedyś skręci jakąś porządną awanturę.
-A Szymon myślisz co? - Jacek twardo trzymał się tematu. Nonszalancja, z jaką Jarek bagatelizował zajście zdumiewała go coraz bardziej. - Wciąż dostajesz esemesy?
-Masowo - Jarek uśmiechnął się szyderczo. - Generalnie kocha mnie do szaleństwa i wszystko mi wybacza, ale jak odłożę czasem słuchawkę, wyzywa od szmat i najgorszego gówna. I zrobi ze mną co zechce. Zniszczy na przykład.
Urwał. Obydwaj wiedzieli doskonale, że Szymon mógł mu poważnie zaszkodzić.
-Przecież to jakiś schizol - powiedział Jacek z niedowierzaniem.
-Może przyjmę go na terapię - zachichotał Jarek.
-Świetnie! - przytaknął z przekąsem Jacek. - Będziecie się trzymać za ręce i wsłuchiwać wzajemnie w swoje jing i jang.
Jarek przyjrzał mu się uważnie.
-Nie patrz tak - Jacek zezłościł się na dobre. - Ty sobie robisz jaja, a to poważna sprawa. Nafaszerował cię jakimiś prochami, byłeś całkiem odwodniony i posiniaczony. Czego jeszcze chcesz?
-A co mam zrobić? - zirytował się Jacek. - Poskarżyć się glinom?
-Groźby są karalne - stwierdził zimno Jacek.
-Myślisz, że mało mają bokserów, którzy naparzają żony wieczorami? Że przejmą się jakimiś ciotami, które za mocno przyłożyły sobie torebką, aż im się puder wysypał...?
Jacek nerwowo obracał w palcach srebrzystą łyżeczkę.
-To nie był pierwszy raz, prawda? - zapytał cicho.
Jarek zacisnął usta na wspomnienie niespodziewanych ataków wściekłości, razów dosięgających go z bolesną precyzją. Kiedy po raz pierwszy uświadomił sobie, że sprawiają mu przyjemność, przestraszył się, ale tylko na chwilę. W skupieniu badacza czekał na kolejne uderzenia, przeżywając je coraz bardziej świadomie, z większą intensywnością. Odkrycie nowej sfery doznań ekscytowało go niemal naukowo.
Poczucie samozadowolenia prysnęło nagle jak bańka mydlana. Szymon jakby patrzył przez niego na wylot: doskonale wiedział, kiedy i za jakie sznurki pociągnąć by zadać ból nie raniąc. Z precyzją doświadczonego tresera dozował przeżycia, których istnienie Jarek dotąd zaledwie przeczuwał. Nie zdawał sobie sprawy z ogromu własnych potrzeb i fantazji, które tamten z łatwością demaskował. Czy naprawdę aż tak brakowało mu odmiany i mocnych wrażeń?
W zasadzie sam powinien zgłosić się do któregoś z kolegów po fachu.
-Myślisz, że nie mam ochoty mu przypierdolić? - odezwał się niechętnie. - Zabiłbym skurwiela, gdybym mógł, ale ten facet ma tyle znajomych wśród twardogłowych, że gdybym intensywniej o tym pomyślał, poprzedniego poranka wyłowiliby mnie sztywnego z mętnych wód Motławy. Nikt go nie ruszy.
Wolał nawet nie zastanawiać się nad interesami, jakie Szymon przeprowadzał z napakowanymi bysiami z najlepszej siłowni w mieście. Regularnie pojawiali się w barze. Znikali na chwilę w kantorku na tyłach lokalu. Płoszyli małolatów, obściskujących się zbyt ostentacyjnie po kątach. Potem naśmiewali się z nich do rozpuku przy piwie. Czasem zaczepiali klientów albo ruszali ociężale na parkiet, ocierając się prowokująco o innych tancerzy. Bywało, że przyprowadzali panienki, żeby pokazać im to wszystko i ostatecznie utwierdzić się w swojej męskości.
-Zachowałem się jak szczeniak - przyznał cicho. - Poczułem się za pewnie, myślałem, że wszystko mam pod kontrolą. Teraz nic już nie wiem.
Jacek intensywnie nad czymś rozmyślał. Ostatnie wydarzenia całkiem wytrąciły go z równowagi.
-Rafał pobrał ci krew? - bardziej stwierdził niż zapytał.
-Mówił coś? - odpowiedział pytaniem.
Jacek pokręcił głową.
-Powinieneś.


Mimo gwaru w kawiarni krótki sygnał komórki słychać było doskonale. Jacek wydobył telefon z torby.
-Muszę się zbierać - oznajmił zerknąwszy na ekranik. - Robik jest już w domu, mam odebrać od niego jakąś książkę dla Krzysia...
-No to chodźmy - Jarek spojrzał na zegarek. Czuł się zmęczony, wyprawa do szpitala okazała się bardziej wyczerpująca, niż się spodziewał. Najlepiej jeśli położy się z powrotem do łóżka.
-Dzięki, że poszedłeś ze mną.
-Nie ma sprawy - Jacek uśmiechnął się blado. - Ktoś musi teraz o ciebie zadbać, mam w tym wprawę.
Delikatny powiew wiosennego powietrza na zewnątrz podziałał na obu ożywczo Skrzyżowali spojrzenia i puścili do siebie oko. Ruszyli powoli ku wylotowi ulicy.
-Mogę o coś zapytać? - zapytał Jacek.
-Wal śmiało.
-Czy zastanawiałeś się kiedyś, nie wiem: potem, ostatnio... Może... - jeszcze chwilę zbierał się w sobie, zanim wreszcie powiedział: - Nie chciałbyś wrócić?
Jarek zwolnił wpół kroku i zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią.
-Myślałem o tym kilka razy - przyznał.
-To doskonały moment. Po tym wszystkim... - Jacek nagle się ożywił ale urwał wpół słowa na widok zasępionej twarzy przyjaciela. - Byliście naprawdę dobraną parą - dodał jeszcze i zamilkł.
-Właśnie dlatego nie - Jarek wbił wzrok w podłużne płyty chodnika. - Nie mogę mu teraz tego zrobić.

Koosie

Następny odcinek webnoweli "Okruchy życia" już za tydzień!

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (0)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska? Piątek, 15.05.2026 Eurowizja 2026: Finlandia faworytem bukmacherów. Jakie szanse ma Polska?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się