Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 11.02.2003 00:00

Skąd się wzięli geje - mnogość teorii

Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (9)

Wiemy, że bardzo mało wiemy...

Rodzi się dziecko. Za chwilę okaże się, że to chłopiec. Po kilku latach przekona się, że jest całkiem inny i dopiero po jakimś czasie odkryje, że nie jest w tej odmienności sam. Usłyszy może, że jest zboczony. Usłyszy może: zawiodłeś nas. Usłyszy może: takich jak ty leczą i być może kiedyś wcale was nie będzie. Będzie się zastanawiał - dlaczego? - zanim odkryje, że jest to tajemnica nie do przeniknięcia. Może wprawi go to w smutek, dumę, żal, nadzieję...

Wielki spór o to, czy przyczyną homoseksualizmu są geny, środowisko, czy może wolny wybór obrósł w ideologiczne kontrowersje. Środowiska pro-gejowskie (w Ameryce określane jako "liberalne") były oskarżane o propagowanie istnienia genu homoseksualizmu. Wrogów homoseksualistów krytykowano za doszukiwanie się rzekomych "zranień rodzinnych", albo - w głupszej wersji - perwersyjnych wyborów (jakby geje i lesbijki byli jedynymi ludźmi na Ziemi, którzy potrafią rządzić swoimi uczuciami). Naukowcy muszą do dziś liczyć się z tym, że w zależności od przekonań ich krytyków, obiektywne wyniki badań klasyfikowane są jako "gay science" albo "straight science". Genetycy jak dotąd nie odkryli genu, którego posiadanie odróżniałoby homoseksualistów od heteroseksualistów. Nie oznacza to, że takiego genu (czy raczej genów nie ma). Trzeba ponadto rozróżnić dwa zjawiska: same zachowania seksualne i związane z nimi mechanizmy psychiczne oraz natężenie ich aktywności, które sprawia, że człowiek jest homoseksualny, heteroseksualny lub znajduje się pośrodku. Nikt nie wie, jaki jest udział czynnika genetycznego, a jaki środowiskowego w kształtowaniu się orientacji seksualnej. Nie ma natomiast wątpliwości, że do pojawienia się zachowań i uczuć homoseksualnych konieczne jest współdziałanie genów i środowiska - 100% genów i 100% środowiska. Gdyby nasz projekt genetyczny nie przewidywał zachowań homoseksualnych, nie pojawiałyby się one w żadnym środowisku. I na odwrót: niesprzyjające środowisko uniemożliwia pojawienie się takich zachowań, podobnie jak może uniemożliwić pojawienie się zachowań heteroseksualnych (na przykład tam, gdzie nie ma istot płci przeciwnej).

Bruce Bagemihl podaje, że naukowcy odkryli zachowania homoseksualne u ponad 450 gatunków zwierząt. Nie potwierdziły się początkowe przypuszczenia, że zachowania te są związane z brakiem dostępu do partnerów przeciwnej płci, z treningiem zachowań seksualnych, z rozładowywaniem stresu. U wielu gatunków osobniki tej samej płci tworzą długotrwałe związki. Czasem pary takie, przeważnie "lesbijskie" (ale u czarnych łabędzi także "gejowskie") wspólnie opiekują się potomstwem. Homoseksualne inklinacje są zbyt częste, by można je określić anomalią; fakt, że ewolucja nie wyeliminowała takich - zdawałoby się bezużytecznych biologicznie - zachowań oznacza, że muszą one mieć nieznany sens adaptacyjny, sprzyjać populacjom, w których występuje.
Dla socjobiologii i psychologii ewolucyjnej szerokie rozpowszechnienie homoseksualizmu jest jednak ciężkim orzechem do zgryzienia. Zgodnie z tymi naukami, zachowanie zwierząt (w tym człowieka) jest sposobem, w jakim geny prowadzą do swojej ekspansji. Takie spojrzenie doskonale pasuje do zachowań, zmierzających do powiększenia swoich zasobów i oczywiście do zachowań heteroseksualnych. Badaczom ewolucji zachowań, takim jak E. Wilson i S. Trivers udało się wytłumaczyć "strategie reprodukcyjne" samców i samic. Wyjaśniono na przykład odwieczny problem, dlaczego mężczyźni szukają partnerów młodych i ładnych, a kobiety bogatych i statecznych. Jednak fakt, że część osobników preferuje partnerów tej samej płci wymyka się schematom ewolucyjnym.

Prób wyjaśnienia tej osobliwości było nawet za dużo. Tak zwane teorie heterozygotyczne opierały się na założeniu, że geny, które powodują, czy tez przyczyniają się do powstawania orientacji homoseksualnej, formują też inne cechy, które z kolei bardzo rozrodczości sprzyjają. Jeżeli na przykład geny te wystąpią w pewnych warunkach (obecność innego genu, jakieś zmienne środowiskowe) w dalszym rozwoju "przełączają" orientacje na homoseksualną. Jeżeli natomiast ten czynnik nie wystąpi, dziecko stanie się super-heteroseksualistą i zostawi po sobie więcej potomków niż inni. Można tu długo cytować bardzo miłe spekulacje, jakie to konkretnie cechy mogą być związane z tymi genami. Wymieniana była kreatywność, lepsze zdolności komunikacyjne, prowadzące do lepszego przystosowania społecznego. Przypuszczano też, że nasi heteroseksualni współbracia są w tym genie (podobnie jak my) obdarzeni wyjątkowym wdziękiem i bardziej podobają się kobietom. Albo, że większe wrażenie robi na płci przeciwnej wrażliwość, empatia i życzliwość, które to cechy też możemy śmiało połączyć z gejowskim genem. Inni teoretycy, bardziej trzeźwi albo może nawet trochę złośliwi, wiążą z tym genem silniejszy popęd seksualny albo uległość, która już wielu uratowała przed przedwczesną śmiercią. W każdym razie te rozważania są spekulacjami, które można przyjąć albo odrzucić.
Klasyk socjobiologii Edward Wilson zaproponował nową hipotezę, zwaną teorią doboru krewniaczego, w myśl której homoseksualizm powiększałby szanse reprodukcyjne najbliższych krewnych, gdyż osobnik homoseksualny cechowałby się wyjątkowym altruizmem i pomagałby siostrom czy braciom w utrzymaniu dzieci, bądź to opiekując się nimi, bądź to przynosząc im zdobywane przez siebie pożywienie. Teoria ta jest broniona do dziś, choć od razu widać jej słabe punkty: homoseksualiści nie są chyba aż takimi altruistami, a poza tym nie wiadomo do czego miałyby im służyć seksualność, bo do altruizmu znacznie lepiej nadają się aseksualne pszczoły-robotnice. Podobne braki mają teorie, zgodnie z którymi występowanie homoseksualizmu miałoby redukować rywalizację o zasoby między rodzeństwem, albo wiązać się z nadmiernym zagęszczeniem.

Jak się wydaje, nowa ewolucyjna teoria homoseksualizmu będzie zbudowana na rosnącym zrozumieniu dwóch ściśle powiązanych ze sobą zjawisk. Po pierwsze, homoseksualne zachowania oraz powiązane z nimi uczucia w swojej istocie służą budowie więzi, których znaczenie może być równie duże, choć nie tak oczywiste jak znaczenie więzi heteroseksualnych. Po drugie, tak jak w przypadku innych zwierząt społecznych, u ludzi jednostką selekcji nie jest para samiec-samica, ale całe stado, grupa, czy też społeczność. Nie te grupy zdołały przeżyć i pozostawić po sobie potomstwo których wszyscy członkowie poświęcali się bez reszty rozmnażaniu, ale społeczności lepiej zorganizowane i lepiej wykorzystujące zróżnicowanie swoich członków. Widzimy to zresztą w czasach historycznych i współczesności. Dłużej przetrwali upośledzeni pod względem strategii reprodukcyjnej (celibat) członkowie Zakonu Krzyżackiego, eksterminując lud Prusów, którym - jak się wydaje - nic pod tym względem nie brakowało. Podobnie wysoki przyrost naturalny w Afryce załamał się wobec epidemii AIDS, wobec których te kiepsko zorganizowane społeczności są bezradne. (Oczywiście przyczyny tego stanu rzeczy nie tkwią w genach, ale raczej w tak zwanych memach - jednostkach dziedziczenia kulturowego).

Można zatem założyć, że grupy w których pojawiały się jednostki homoseksualne miały lepsze zdolności przystosowawcze i wygrywały rywalizację z grupami, w których takich jednostek nie było. Można nawet domniemywać, że taki odsetek jednostek homoseksualnych jaki występuje u ludzi stanowi optimum, a każde zwiększenie lub zmniejszenie tej liczby pogarsza zdolności adaptacyjne zbiorowości. Podobnie zresztą jest z innymi cechami. Przystosowawczy charakter posiada nie ekstrawersja czy introwersja, zdolności techniczne czy artystyczne, siła fizyczna czy potęga umysłu, ale różnorodność, sprawiająca, że zbiorowość korzystająca z zalet swoich członków, może poradzić sobie z różnorodnymi zagrożeniami. Byłoby niepotrzebne, a nawet obciążające, gdyby wszyscy mogli wszystko. Zdolność do sensownego podziału pracy między członków decydowała zarówno o przystosowaniu naszych żyjących w afrykańskiej sawannie przodków, jak i dziś odróżnia społeczeństwa odnoszące sukcesy od kroczących od klęski do klęski.

Orientacja seksualna jest obok płci potężnym czynnikiem, który skłaniał do podziału pracy. Zresztą - w wielu kulturach gejom są powierzane funkcje kapłanów czy też szamanów, troszczących się o zachowanie i przekazywanie dziedzictwa kulturowego, wiedzy medycznej, astronomicznej, czy też botanicznej, umożliwiającej całej grupie przetrwanie. Nieobciążona rodziną jednostka homoseksualna mogła podjąć się takich "pełnoetatowych" obowiązków na rzecz całej wspólnoty.

Powoli zbliżamy się też do wyjaśnienia funkcji, jakie mógł odgrywać dla naszych przodków homoseksualny seks. Jak uważa Joan Roughgarden, badaczka z Uniwersytetu Stanforda, podstawową jego funkcją było formowanie przymierzy, które pomagały przeżyć rywalizację. Związki jednej płci stanowią u ludzi i u zwierząt spoiwo, budujące koalicje. Dla naszych przodków, zbliżenia stanowiły prawdopodobnie deklaracje oddania i wierności opartej na relacji bliskości, nie zaś nie na dominacji wynikającej z przemocy. Były więc czymś w rodzaju przysięgi wojskowej i zarazem bruderszaftu. Dopuszczenie do zbliżenia, tak jak podanie ręki, było deklaracją rozbrojenia i zaufania. Można powiedzieć ogromnego zaufania, gdyż brak broni w ręku albo dopuszczenie, aby rywal znalazł się za plecami, oznaczało w tamtych czasach poważne ryzyko. Homoseksualne braterstwo broni wyzwalające zdolność do poświęcenia życia, wzajemnego zrozumienia i współpracy mogło uczynić myśliwych i wojowników będących kochankami - niezwyciężonymi. Śladem istnienia takiego braterstwa są liczne, pełne homoseksualnych aluzji mity, na przykład o Achillesie i Patroklesie oraz o Dawidzie i Jonatanie. Umacnianie więzi między wojownikami przez kontakty homoseksualne znane są także u niektórych współczesnych plemion, na przykład u nowogwinejskich Sambów.

Zdaniem Joan Roughgarden, koalicje oparte na homoseksualnych więziach były w grupie, uformowanej w wyniku przemocy, poważnym wyzwaniem dla hierarchii. Wśród "samców alfa" były zatem postrzegane jako zagrożenie. I z tym być może wiąże się pojawienie się homofobii. Do dziś geje i lesbijki są oskarżani o tworzenie "mafii" i udzielanie sobie wsparcia. Nie jest to zresztą zjawisko specyficznie ludzkie. Jak zaobserwował Frank Muscarella samice małp bonobo często inicjują seksualny kontakt z samicami dominującymi w stadzie, co podnosi ich integrację z grupą i zapewnia dostęp do zasobów żywności. Muscarella i Kirkpatrick oraz Ross i Wells na podstawie tych obserwacji wysuwają hipotezę, że homoseksualne tendencje ułatwiają wymianę usług i zasobów, jednocześnie zmniejszając agresję w grupie. Homoseksualne romanse powodują również, że młodsi partnerzy uzyskują prestiż i status stosowny do prestiżu i statusu ich starszych partnerów.
Homoseksualizm był uważany za jeden z poważnych argumentów przeciw biologicznej determinacji ludzkiego zachowania, ponieważ nie istniały dobre teorie wyjaśniające ten na pozór sprzeczny z naturą fenomen. Obecnie jest uważany za czynnik adaptacyjny, który pomógł przetrwać naszym zwierzęcym przodkom, stawającymi się ludźmi.

Jednak mimo usiłowań uczonych nadal nie jest jasne - dlaczego istniejemy? My, istoty queer, powiązane wspólnymi namiętnościami, wspólną kondycją i pewną wspólnotą losu? Dlaczego niezmiennie od tysięcy lat rodzą się kolejne pokolenia gejów? Dlaczego natura obdarzyła nas potrzebami seksualnymi ciągle wchodzącymi ze sobą w konflikty, potrzebą miłości i intymnego związku i słabszą, ale równie atawistyczną potrzebą czystości. Jest to nie tylko zagadka, ale też wyzwanie, na które trudno udzielić doskonałej odpowiedzi.
Poszukiwania w tym zakresie mają oczywiste znaczenie nie tylko dla lesbijek i gejów, ale także dla heteroseksualnej większości, która miota się od homofobii do tolerancji i akceptacji, oraz od bagatelizowania i przemilczania do wyolbrzymiania i obsesyjnego zajmowania się homoseksualizmem. Oczywiste jest jedno: nie jesteśmy wymysłem masonów ani bezbożników. Homoseksualizm jest starszy niż ludzkość i posiada istotny, choć ukryty cel. Próby usunięcia go, "wyleczenia", "zapobieżenia" albo wypchnięcia poza nawias są motywowanymi ideologicznie eksperymentami na naturze ludzkiej. Stoi za nimi totalitarna wizja ludzkości jako farmy, w której zarządcy pozwolą na istnienie tylko jednostkom wystarczająco pracowitym i płodnym. Trudno jednak wróżyć powodzenia tym próbom. Ideologicznie motywowane eksperymenty prawie zawsze upadają, a natura ludzka i duch ludzki ciągle odradzają się w nowych pokoleniach.

Tomasz Górski

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (9)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
12.11.2008 15:19 Taki Sam
mam 1 brata i 3 siortry i tylko ja jestem homoseksualista. Siostry sa starsze a brat najmlodszy. Nie sadze, ze homoseksualizm jest choroba i nie sadze ze to sie wybiera. W moim przypadku zawsze ciaglo mnie do chlopakow od kiedy pamietam nie nabylem tego taki sie juz urodzilem ! Chcialbym zeby na swiecie bylo wiecej tolerancji!Dla mnie byc gejem to normalna sprawa kto wie moze akurakt kazdego z was moglo to spotkac a moze ciebie a moze jego a moze ja ...
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.08.2006 16:41 Matka
Dorota jestem z Toba.Też mam ten problem.Trzymajmy sie razem. Mój syn jest wspaniały i tylko to sie liczy.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
21.01.2006 22:12 dorota1000
Jestem matka geja...trudno to przez gardło mi przechodziło,próbowałam wszystkiego,psychologów,persfazji,wyrzucenia z domu.......czytałam wiele na ten temat.Syn jest i zawsze był wrażliwym dzieckiem ...pierwszym takie oczko w głowie.Nie powiem że lubił wychodzic na jakieś inprwzy,ale miał kolegów ,kolezanki wyjezdżał na obozy,ale był nieśmiały.
Do czego zmierzam......nie mogę nawet pisac bo łzy cisna się do oczu.....przez jakis czas myślałam,wyczytałam że to geny,predyspozycje,izolowanie od płci przeciwnej,a terza koleżanka po psychologi powiedziała mi ze to warunki,wychowanie,brak kontaktu z ojcem,skrytość...
w co mam uwierzyć czy w to co ona mówi czy w ten artkuł ktory mówi nie do końca..właściwie nikt jeszcze tego nie udowodnił i nie powiedział czy da sie to wyleczyś
rzecież skoro choruje się na jakąś chorobe to i da się to leczyć.....wiem to nie choroba...pogodziłam się z tym ,ale nie toleruję...kocham go pozwoliłam wrócić do domu,sporadycznie odwiedza go "zona" tak bo on to on....i nic nie moge zrobic.
Pomagaja mi takie artykuły...wpieraja,pomagaja zrozumieć,i wyglądam w nich chocby odrobiny nadziei,że mu sie odmieni,że ludzie będą bardziej tolerancyjni...tak jestem katoliczka chodzę do koscioła (on też) i teraz widzę to inaczej,ja ich nie potepiam nawet mi ich szkoda.Swiat jest chyba inny kiedys tego nie było? czy sie o tym tak nie mówiło?Nie wiem czy złe mozna pochwalać? ale czy to jest złe?ten artykuł wcale tego nie mówi,myslę nawet szala przechyla sie na strone gejów........czy ktoś mi odpowie? co ja takiego złego zrobiłam w wychowaniu...mam dwóch synów,drugi syn jest bardzo wyrozumiały broni brata ,a mnie tłumaczy wciąż że to nie jego wina. odpiszecie mi ..prosze
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
17.02.2003 19:26 des
"Czasem pary takie, przeważnie "lesbijskie" (ale u czarnych łabędzi także "gejowskie") wspólnie opiekują się potomstwem."

czy to zdanie to jakis zart ?????
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
14.02.2003 14:25 Tomek
Spróbuję odpowiedzieć:
1. Orientacja seksualna jest pojęciem użytecznym, ale jak większość pojęć upraszcza rzeczywistość. Nie jest prawdopodobnie jednolitą cechą, ale zawiera wiele zjawisk bardzo różnej natury - ale to jest zupełnie inny szeroki temat. Dlatego większość artykułu dotyczyła nie orientacji, tylko tendencji homoseksualnych, które najpełniej ujawniają się u homoseksualistów, występują w dużym nasileniu u jednostek biseksualnych, ale także - w słabszym - u osób uważających się za heteroseksualne.
2. Oczywiście nie wiemy, jaka jest przyczyna orientacji seksualnej, nie wiemy także, czy zawsze jest ta sama. Sandra Bem, która uważa, że cechy związane z płcią są w dużym stopniu społecznie skonstruowane rzuciła raz nawet myśl, że dlatego ludzkość się podzieliła na homo- i hetero-, a nie na brunet(k)ofilów i blondyn(k)ofilów, bo opozycją, która jest społecznie postrzegana jako najważniejsza jest płeć, a nie kolor włosów. Nie sądzę, żeby miała rację.
3. Przekonuje mnie argument, że zachowania seksualne w dużym stopniu dzielimy z innymi gatunkami zwierząt, że podobnie jak one mamy wrodzoną zdolność do rozróżniania płci osobników naszego gatunku. Człowiek dzieli też z innymi gatunkami, co wskazuje na wrodzony charakter, typowe dla jednostek heteroseksualnych reagowanie agresją i zachowaniami dominującymi wobec osób tej samej płci oraz zachowaniami seksualnymi wobec osób odmiennej płci. Jednak gdyby był to jedyny wzorzec zachowania, grupy byłyby nietrwałe. Można sądzić zatem, że relacje seksualne wobec osobników tej samej płci mają również przystosowawczy charakter.
4. Społeczne oczekiwania u Sambów i w innych pewnych kulturach wobec heteroseksualistów (albo osób biseksualnych u których przeważają tendencje heteroseksualne), aby zachowywali się "jak gdyby" byli homoseksualni są jak sądzę tylko próbą społeczności wzmożenia tych wzmacniających społeczność tendencji. Odpowiada temu presja w naszej kulturze wobec homoseksualistów, aby zachowywali się "jak gdyby" byli heteroseksualni, która jest (nawet deklaratywnie) próbą wzmocnienia tendencji "pro-rodzinnych" (w założeniach, bo skutek jest raczej odwrotny). W każdym razie moim zdaniem normy społeczne są zbudowane na naturze ludzkiej i kiedy popadają z nią w konflikt - ponoszą fiasko.

Oczywiście nie wyczerpałem tematu...
Pozdrawiam Tomek
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
13.02.2003 22:44 M-k
Bardzo ciekawy artykuł. O wielu z tych rzeczy w ogóle nie pomyślałem wcześniej.

Ale, jak sam autor napisał, hipoteza genetycznego uwarunkowania homoseksualizmu nie jest potwierdzona. Jeśli tak nie jest, to wszelkie rozważania nt. ewolucji [większa część artykułu] nie mają sensu. Może ewolucja nie wyeliminowała homoseksualizmu nie dlatego, że ma on pewną rolę w społeczeństwie, tylko po prostu dlatego, że jest to cecha niedziedziczona?

I bardzo, bardzo słabo rozróżnione są tu orientacja i zachowanie homoseksualne. Np. w rozważaniach nt. starożytności czy Sambów. Co takie zachowania heteroseksualistów mają do istnienia orientacji homoseksualnej?
Pozdrawiam,Marek
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.02.2003 1:49 aabbcc
Ciekawy artykuł.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.02.2003 1:15 Luka
Co WY Wypisujecie!!!!Bzdura
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
12.02.2003 1:03 Piotrek
Dobry wywod.
P
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie Wtorek, 26.05.2026 Transkrypcja małżeństw jednopłciowych: była radość - są problemy, niepewność i rozczarowanie
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się