Wielka i długo oczekiwana chwila nadeszła - przy ulicy Kremerowskiej 16 w Krakowie otwarł w miniony weekend podwoje oficjalny klub Innej Strony - "Queer". Redakcja mogła nareszcie odłożyć kielnie i młotki, otrzepać odzienie z kurzu i przygotować się na przybycie gości. Zjawili się nader tłumnie i - jak mogliśmy zaobserwować - doskonale się bawili. Był szampan, życzenia, a nasz fenomenalny barman Jarek zadziwiał wszystkich umiejętnością przyrządzania drinków i nalewania dwóch piw naraz - jedną ręką! Wzrok przyszłych bywalców przyciągał kwiat krakowskiej młodzieży a nieco starszych gości zapraszały do zasłużonego wypoczynku wygodne sofy i fotele. Do końca lutego 2003 zapraszamy wszystkich "fajnych ludzi" do rekonesansowej wizyty w piątek, sobotę i w niedzielę od godziny 18.00. W marcu lokal będzie otwarty codziennie oprócz poniedziałków.
"Queer" ma bardzo dogodne położenie. Ulica Kremerowska odchodzi od ważnej handlowej arterii, ulicy Karmelickiej. Do Rynku idzie się stąd piechotą nie dłużej niż kilka minut. Należy przypomnieć, że Karmelicka ma długą "branżową" tradycję - mieścił się przy niej klub "Hali Gali", później przemianowany na "Cocteau". Kursuje tu kilka linii tramwajowych, docierających do wszystkich zakątków Krakowa, także do dworca kolejowego (kierunek Bronowice). Opodal przebiegają Aleje - czyli obwodnica Śródmieścia, po której jeżdżą autobusy. Jednym słowem: klub położony jest centralnie, a mimo to dyskretne, w cichym zaułku. Skręcając w Kremerowską, "Queer" jest w drugiej kamienicy od rogu. Po otwarciu pierwszych drzwi wchodzi się do przedsionka. Aby dostać się do środka, należy nacisnąć dzwonek. Bezpieczeństwa strzeże kamera - prosimy o ładny uśmiech! Po chwili drzwi się otwierają - i...
"Queer" jest typowym lokalem klubowym. Na powierzchni około 80 metrów mieszczą się trzy salki. W pierwsze stoi wygodna, trzyosobowa sofa i kilka wyściełanych krzeseł. W tej sali nie ma muzyki - przewidziana jest do intymnych spotkań, rozmów i zwierzeń. W drugiej sali znajduje się długi na ponad cztery metry stalowy bar, ochrzczony jako "pancernik Potiomkin". Za barem króluje sympatyczny barman Jarek, chluba krakowskiej gastronomii. Pomaga mu Przemek - członek naszej redakcyjnej ekipy. Za czystość na sali odpowiadają dwaj przesympatyczni młodzi chłopcy, którzy każdego dnia zastanawiają się ile jeszcze fragmentów swych kształtnych ciał mogą odsłonić, by zwrócić na siebie uwagę gości. Ceny drinków są umiarkowane - nie odbiegają od krakowskiej przeciętnej, natomiast przyzwyczajonego do drożyzny Warszawiaka wprawić mogą w zdumienie. Bar zaopatrzony jest we wszystkie możliwe klasyczne i egzotyczne alkohole ("mają Cachaca!" - krzyknął jeden z gości. Pewnie że mają. A z czego mamy robić koktajl Caipirinha???). Usiąść można na wygodnych stołkach barowych - albo po prostu stać przy zrobionym z litego betonu stoliku. W trzeciej sali ustawione są wygodne czarne i czerwone foteliki. Na potrzeby przyszłych występów jest tu tam też malutka estradka, oświetlana w razie potrzeby reflektorami. No i wreszcie obszerna śnieżno-biała toaleta. W porywach, klub pomieścić może 80 osób, ale najprzyjemniej jest, jeśli bawi się w nim około pięćdziesięciu.
Wystrój lokalu widać na zdjęciach. Dodać tylko trzeba, że projekt sporządziło dwoje znanych architektów (między innymi projektowali terminal pasażerski na krakowskim lotnisku Balice).Ich zamysłem było połączenie nowoczesności z krakowską "rustykalnością". Ściany są niejednolite: odsłonięto fragmenty ceglanego muru stuletniej kamienicy wraz z betonowymi fragmentami konstrukcji, zachowano część drewnianych podłóg. Kontrastują z nimi świeżo wytynkowane ściany, pomalowane w kolorze morskiej zieleni. Bardzo wiele nastroju daje światło, którego źródło schowane jest za betonowymi panelami.
Aby dostarczyć materiału do plotek, domysłów i dziejów bajecznych, o historii klubu "Queer" rozmawiają redaktor naczelny Innej Strony, Janusz Marchwiński i szef ds. technicznych, :
Radek: Domenę "queer.pl" zarejestrowaliśmy już prawie dwa lata temu...
Janusz: Ale dopiero teraz doczekaliśmy się realizacji kolejnego etapu rozwoju Innej Strony. Zbudowanie lokalu "branżowego" nie jest sprawą prostą. Chcieliśmy stworzyć miejsce wyjątkowe - a to jeszcze trudniejsze!
Radek: Hasło "Queer" brzmi: Klub fajnych ludzi. To chyba najlepiej oddaje nasze intencje. Chcielibyśmy, żeby nasi goście "czuli klimat". Niekoniecznie mamy tu na myśli dresiarzy i osobników posługujących się knajackim slangiem. Chcemy by nasz lokal był miejsce spotkań - a nie łowów i ordynarnego podrywu "za kasę". Nie ma u nas "darkroom'u"...
Janusz: I nigdy nie będzie. Nie odżegnujemy się jednak od erotyki, chcemy organizować imprezy z pokazami erotycznymi. Ale nie będzie to nudny i sztampowy striptease. Raczej coś w rodzaju happeningu. Chętnych do udziału w takich występach zapraszamy!
Radek: Ważny temat: muzyka. Sądzimy, że do takiego miejsca jak "Queer" nie pasuje lista przebojów a raczej dobry mix najlepszych utworów ostatnich lat. Na pytanie "czy można tańczyć" odpowiadamy: Tak - jeśli znajdziesz miejsce :-)
Janusz: Inna ważna sprawa: Karty klubowe. Do końca miesiąca nie chcemy drastycznie ograniczać dostępu do lokalu. Potem - mamy nadzieję - przychodzić będą wyłącznie fajni ludzie i im właśnie wydawać będziemy karty.
Radek: No i sprawa ostatnia: czy do "Queer" będą mogły przychodzić dziewczyny? Naturalnie! Fajne dziewczyny!
Janusz i Radek: Zapraszamy wszystkich fajnych ludzi już w nadchodzący piątek a potem jak najczęściej!
(red)
zdjęcia:
Rowniez mowie po polsku, niestety jeszcze nie doskonale...