Prawda czy kłamstwo? Amerykańskie czasopismo "Rolling Stone" zamieściło szokujący artykuł, w którym przeczytać można o młodym geju z Nowego Jorku imieniem Carlos (32). Już od dawna próbuje on zarazić się śmiertelnym wirusem HIV. Autor artykułu, Gregory Freeman twierdzi, że takich osób jest bardzo dużo. W "środowisku" nazywa się ich "bug chaser", co można przetłumaczyć jako "łowców wirusa". W pełni świadomie uprawiają one najbardziej ryzykowne formy seksu bez najmniejszego zabezpieczenia. Niebezpieczeństwo zarażenia daje rzekomo "kopa" podczas stosunku. Carlos mówi, że "nie można sobie wyobrazić niczego bardziej erotycznego jak chwili zarażenia". Nosicielstwo wirusa jest rodzajem karty członkowskiej prestiżowego "bractwa". Czyżby w przypadku tych gejów można było mówić o "stylu śmierci" zamiast o "stylu życia"?
Tekst w "Rolling Stone" wywołał oczywiście bardzo kontrowersyjną dyskusję. Na pierwszym planie pojawiło się naturalnie pytanie - czy historia Carlosa i jego kolegów jest prawdziwa? Wielu dziennikarzy w nią nie wierzy i przypomina, że nowy redaktor naczelny pisma, Ed Needham, zapowiedział kilka miesięcy temu, że niedługo będzie o nim głośno. Przedstawione w tekście fakty podważają też liczni eksperci. Ale zarówno Freeman jak i Needham obstają przy swoim. Cytują psychiatrę Bob Cabaja, szefa Behavioral Health Services w San Francisco, który powiedzieć miał, że aż 25 procent zakażeń HIV rocznie idzie na konto "bug chaser". W liczbach absolutnych: 10 tysięcy osób!
Faktem jest, że nazwa "bug chaser" funkcjonuje już od dawna. Podobnie jak określenie "dawców" wirusa: gift givers. W relacji Carlosa czytamy, że gdyby w końcu zaraził się wirusem HIV, natychmiast przekazałby go dalej. Dosłownie mówi: "Mordowałbym, zabijał powoli. I choć brzmi to perwersyjnie - mnie to podnieca." Możliwe też, że artykuł opisuje nową, makabryczną i cyniczną modę wśród pewnych kręgów amerykańskich gejów, kompletnie zwariowanych na punkcie seksu. Carlos mówi, że fetysz AIDS jest jego "brudną tajemnicą, nikt o niej nie wie".
Wspomniany psychiatra z oburzeniem zdementował, że podawał jakiekolwiek dane. W wywiadzie dla telewizji powiedział "To fałsz! Nikt nie wie, ilu homoseksualistów zaraziło się świadomie AIDS, jak częsty jest to fenomen. Na pewno jest to zjawisko śladowe." Drugi lekarz, cytowany przez "Rolling Stone", doktor Marshall Forstein, dyrektor Community Health Centre w Bostonie twierdzi, że jego wypowiedź została zniekształcona: "To śmieszne. Powiedziałem tylko, że widziałem dwa podobne przypadki w ostatnich trzech latach. Nie wiemy jak często występują." W rozmowie z "Washington Times" uściśla: "Prawdziwym problemem środowiska gejów jest lekceważenie zasad bezpiecznego seksu."
Jednak autor artykułu, Gregory Freeman, obstaje przy swoim. Twierdzi, że lekarze wystraszyli się nagłym zainteresowaniem tematem "apetytu gejów na wirusa HIV". Zainteresowanie to jest w rzeczy samej spore. Materiały o "bug chaser" zamieścił "Newsweek", "Drudge Report" i stacja telewizyjna "Fox News". Stowarzyszenia i instytucje zajmujące się walką z AIDS są zaniepokojone. Uważają, że sensacja wokół szaleńców igrających ze śmiercią, odwróci uwagę od rzeczywistych problemów, jakie niesie epidemia. Tego samego zdania są naukowcy.
Artykuł w "Rolling Stone" opisuje także przypadek dwudziestojedno letniego Doug Hitzel z San Francisco, który wszedł w środowisko "bug chasers", ponieważ wydawało mu się, że zarażenie wirusem HIV jest nieuchronne. Chłopak ma teraz AIDS i gorzko żałuje swej lekkomyślności i głupoty. On także używa określenia "gift giving". Słowo "gift" znaczy "podarunek". Mówi: "Podarunek? Co to do diabła jest? Jaki podarunek! Dlaczego nie mówi się po prostu o zarażeniu?" Film o życiu nieszczęśliwego młodego geja zostanie pokazany na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.
Opracował: Krzysztof Wagner