Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Przewodnik Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Poniedziałek, 27.01.2003 00:00

Czytelnia IS: Angielski kochanek

Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (6)

Gdybym poszła do łóżka z kobietą, byłaby to zdrada...

Sama już nie wiem, o co mi tak naprawdę chodzi. Kiedyś wydawało mi się, że świat jest czarno-biały. Na jednym biegunie dobro, na drugim zło. Kobiety i mężczyźni. Niektórzy są homoseksualni, inni heteroseksualni. Jedni lubią psy, drudzy koty. Są wegetarianie i padlinożercy. Z łatwością szufladkowałam ludzi. Siebie też zaszufladkowałam.
Teraz nie wydaje mi się to wszystko tak proste, tak jednoznaczne. Może dorosłam?
Może nie ma gejów, lesbijek, heteryków. Może wszyscy są z natury biseksualni. A może to ja jestem biseksualna?
Skoro nie spałam z facetem, to jaką mam pewność że tego nie lubię? Może lubię tak samo jak kochać się z kobietą.

Swoją drogą ciekawe, czy heteryczki prowadzą analogiczne rozważania. Skąd wiem, że jestem hetero, skoro nigdy nie byłam z kobietą? Jakoś mi się nie wydaje. W jakim u diabła celu miałyby rozważać co by było gdyby, skoro to co jest budzi powszechną aprobatę. Jest podziwiane. Uświęcone przez kościół. Pobłogosławione przez Boga, który w zasadzie kocha wszystkich, ale niektórych jakby trochę bardziej. A rodzice? Przeważnie kochają swoje dzieci, ale córka lesbijka czy syn gej nie są najlepszymi prezentami ich losu. Takich prezentów lepiej nie dostawać. Potem trzeba się ich wstydzić. Co najmniej.

Piąta dwadzieścia. Za czterdzieści minut przyjdzie po mnie Mike. Moje kumpele z roku chyba by skonały widząc nas razem. Czarny jak przysłowiowy heban, z płaskim nosem, kozią bródką, w śmiesznych ciuchach, Michael sięga mi do połowy szyi. Pochodzi z Ghany. Nie wiem dokładnie czym się zajmuje. Nie dogadaliśmy się w tej sprawie. Jego angielski nie jest wyśmienity. Mój jeszcze gorszy.

Poznaliśmy się w dziwaczny sposób. Chociaż, czy ja wiem, być może dla heteryków typowe jest zaczepianie dziewczyn na ulicy. Tak długo nie zwracałam uwagi na facetów. Zapomniałam, że wszystko może być takie proste. Żadnych ogłoszeń w internecie, żadnych branżowych spędów, żadnych domysłów czy ktoś jest czy nie jest.

Idę do supermarketu, facet pyta mnie o godzinę, razem robimy zakupy, wymieniamy się numerami telefonów. Następnego dnia dzwoni i zaprasza mnie na kolację. Życie heteryków jest takie łatwe, takie przyjemne. Żadnego ukrywania się. Zero obawy, że rodzice się domyślą a sąsiedzi zaczną wytykać palcami.
Obrzucam krytycznym wzrokiem swoje odbicie w lustrze. Czemu do cholery nie zabrałam ze sobą bardziej kobiecych ciuchów!? Co ja bredzę? W mojej garderobie, poza kilkoma obcisłymi koszulkami, nie ma żadnych kobiecych fatałaszków. Żadnych spódniczek. Niczego, co można by założyć na randkę z facetem.
Ciuchy jeszcze ujdą. Ale co z głową? Łysa pała. Nic dodać, nic ująć. Nie ma co, wyśmienity pomysł przyszedł mi do głowy. Skutek picia taniego, ale dobrze wchodzącego alkoholu. Pamiętnego dnia dopiłyśmy z Kingą resztkę Cidera, która została po wieczornym pijaństwie. Potem Kinga zajęła się czymś w kuchni. Ja postanowiłam skrócić sobie baczki. Uznałam, że nie jest to zbyt wielka filozofia. Przeceniłam jednak swoje zdolności. Kiedy doszłam do wniosku że nic więcej nie zdziałam nożyczkami, chwyciłam za elektryczną golarkę. Wygoliłam dopiero jedną trzecią czaszki, kiedy golarka odmówiła współpracy. Dzieła dokończyła Kinga, pożyczając najpierw maszynkę od Larry'ego, Australijczyka, który wynajmował sąsiedni pokój. Mój nowy wizerunek przypadł do gustu zarówno Kindze, jak Larry'emu. Jednak ja wcale nie byłam pewna czy wyglądam dobrze. Łysych dziewczyn nie ma na okładkach kolorowych pism kobiecych. Kobieta powinna mieć ładne, długie włosy.
Kto tak powiedział do cholery!? To, że większość moich koleżanek i innych przyjaciółek ma długie strąki, o niczym jeszcze nie świadczy. Przynajmniej nie powinno.
Zakładam beżowy kapelutek i zbiegam na dół. Mike już na mnie czeka. Całuje mnie w policzek. Ubrany jest w koszulę koloru pleśni.
Jedziemy coś zjeść. Siedzimy na górze piętrusa. Jestem zachwycona. Od trzech tygodni bawię w Londynie, a jeszcze nie miałam okazji przejechać się tym słynnym, czerwonym autobusem. Wszędzie jeździłam metrem. Mike bawi się moją dłonią, potem bransoletką. Coś mi opowiada. Śmieje się. Potakuję. Też się śmieję, mimo że nie wszystko rozumiem. Ale tak trzeba w kontaktach z facetami. Tak piszą w kolorowych pismach dla kobiet. Stuprocentowych, heteroseksualnych kobiet.
Jemy rybą z frytkami i zielonym groszkiem. Groteskowy obrazek. Londyn. Fish&Chips. Mike pyta, czego się napiję.
- Piwo?
- Nie, dzięki, rzadko piję alkohol. - mała kłamczucha.
- Ja też - przytakuje Mike.

Nie pije, nie pali, uprzejmy, sympatyczny. Fajny facet. ma obywatelstwo angielskie. Może by tak wyjść za niego? Ułożyć sobie tu życie?. Mike chwali się że umie gotować. Obiecuje, że ugotuje mi kolację, jeśli przyjmę jego zaproszenie.
Pyta, jak się mówi po polsku "dzień dobry" i "do widzenia", "dziękuję". Prosi, żebym zapisała mu to wszystko na serwetce. Dobrze się bawię. Zwłaszcza, kiedy Mike próbuje raz po raz prawidłowo wymówić moje imię. Krzysztofa. Starzy chyba naćpani byli, kiedy wymyślili dla mnie tak cudowne imię.
- Sysia, Sysia - uparcie syczy Mike.
Michael chce pokazać mi jak mieszka. Wchodzimy do piętrowego domku, jednego z całego szeregu przy zapuszczonej uliczce. Orientuję się że Mike, tak jak Kinga i ja, wynajmuje tylko pokój. Pokój jest nieduży, prosto umeblowany. Łóżko, szafa, biurko z komputerem. Mike przytula sił do mnie i cmoka w szyję. W mojej głowie włącza się alarm. Kolacja już była, teraz łóżko.
-Przykro mi Mike, ale muszę wracać.
Michael proponuje, że mnie odprowadzi. Na pożegnanie całuje mnie w policzek.

Kingi jeszcze nie ma. Wróci z pracy dopiero za godzinę. Jest za to Iwona, przyjaciółka Kingi od niepamiętnych czasów. Ja poznałam Iwonę dopiero przed tygodniem, kiedy przyjechała do Londynu. Ale przez ten tydzień zdążyłam już ją polubić. Na tyle, by opowiedzieć jej o Michaelu. Iwona jest podekscytowana.
- Że też mi się coś takiego nie przytrafi - wzdycha.
Rozmawiamy o Kindze. Nareszcie mogę pogadać z kimś, kto zna ją o wiele dłużej niż ja. Ciekawi mnie zwłaszcza jej kilkuletni romans z mężatką. Iwona stwierdza, że Kinga strasznie to przeżyła. Podobni naprawdę ją kochała. Cóż, źle ulokowane uczucia. Zdarza się. Kiedy zrobiłam się taka cyniczna?
Wyjaśniam Iwonie, że nie zamierzam się rozstać z Kingą. Chcę się tylko trochę zabawić.
- Rób jak uważasz. tylko nie mów nic Kindze. Chyba by się załamała. Myślę, że naprawdę jej na tobie zależy.
Świetnie! Iwona bardzo mi pomogła. Ale z drugiej strony fajnie, że Kindze na mnie zależy. Do tej pory myślałam, że to luźny układ. Sama nie wiem kiedy, ale zaczęłam się w niej zakochiwać.
Więc u diabła, dlaczego w głowie siedzi mi Mike?!
Dzwonię do Lizki. Opowiadam o Michaelu.
- Dużego ma? - pyta podekscytowana.
Boże! Te baby tylko o jednym. Skąd mam wiedzieć jakiego ma. Nie puszczam się na pierwszej randce.
Kinga miała w życiu kilku facetów. Mówiła, że jest lesbą, ale ja nie byłam tego taka pewna. Bardziej prawdopodobne wydawało mi się to, że jest bi. Kinga twierdziła wprawdzie, że faceci to partacze i że o niebo fajniej jest z kobietą, ale... istniało ryzyko, że pewnego pięknego dnia Kinga zostawi mnie dla faceta. Ulegnie presji społecznej. Założy rodzinę. Urodzi urocze dzieciaczki. Chyba za bardzo ponosi mnie wyobraźnia.

Może powinnam przespać się z Mikiem? Jest taki milutki. W sumie to nie wiem, czy on mnie w ogóle pociąga. Ale z drugiej strony jestem ciekawa jak by to było.
A może trójkąt? Co ja bredzę! Nie zniosłabym, gdyby ktoś dotknął Kingę. po prostu z miejsca zabiłabym. Przynajmniej wzrokiem. Ale gdyby oboje zajmowali się tylko mną... Mogłoby być całkiem sympatycznie. Kogo chcę nabrać? Przecież zupełnie nie o to mi chodzi.

Wraca Kinga. Jemy kolację. W zasadzie ona je, ja patrzę jak wcina. Bierzemy prysznic. Idziemy do łóżka. Kinga jest padnięta, przytulamy się tylko. W pewnym momencie Kinga bierze moją głowę w swoje dłonie, patrzy mi głęboko w oczy i mówi że mnie kocha. Nie wiem gdzie się podziać ze wzrokiem. Jest mi głupio. Ona mnie kocha, a ja planuję zdradę. naturalnie nic jej nie powiem o Michaelu ani o moich dylematach.

Rano, tuż po wyjściu Kingi, dzwoni Mike. Umawiam się z nim na wieczór. Ma przyjść po mnie do szkoły. Zajęcie kończą o osiemnastej, więc Mike wpadnie po mnie prosto z pracy.
Pyta gdzie chciałabym pójść. Do pubu. Czuję, że mam ochotę się napić. Jeszcze wczoraj mówiłam, że prawię wcale nie piję. Cóż, dzisiaj będzie to prawie.
- Kobieta zmienną jest - śmieje się zalotnie do Mike'a. No proszę. Mam faceta od paru dni i już robię z siebie maksymalną idiotkę. Nie jest to wcale takie trudne jak mi się zdawało.
Jestem przyjemnie odprężona. Nie mam nic przeciwko, żeby pojechać do Michaela.
Całujemy się. Trochę mnie drapie ta jego bródka. Z kobietą całowanie się jest jednak przyjemniejsze. Nie kłuje jak kaktus. Wszystko dzieje się tak szybko. Pojęcia nie mam jak to się stało, że leżę w jego łóżku. Naga. Przez myśl przebiegają mi wszystkie historie o zboczeńcach, jakie czytałam w gazetach, przed oczyma stają mi obrazy z thrillerów. W sumie ja go wcale nie znam. Ale przecież Mike nie wygląda na zboczeńca. Czy ma dużego? - przypomina mi się pytanie Lizki. Skąd u licha mam wiedzieć?! Nie widzę. A zresztą, przecież nie mam żadnego porównania. Dziwne, ale wcale nie boli. Wyobrażałam sobie, że trochę będzie. Ale to dobrze. Nie jest nieprzyjemnie. Przyjemnie też nie. Jest nijako. Zupełnie nijako. O Boże! I po co mi to było? Mógłby już skończyć.

Leżymy obok siebie bez słowa. Nie mam ochoty się do niego odezwać, ani przytulić. Do Kingi zawsze się przytulam. Mike głaszcze mnie po ręce.
- Słuchaj Mike, było fajnie, ale muszę już lecieć.
Kiedy wstaję, widzę na prześcieradle ślady krwi. Super!
- Sorry, Mike, zapomniałam ci powiedzieć. Nie, nie odprowadzaj mnie.

Wracam metrem. Przyglądam się twarzom siedzących naprzeciwko mnie ludzi. Zastanawiam się czy są szczęśliwi, jak żyją, czy ktoś z nich jest homo. Wiem, że nigdy więcej nie zobaczę się z Michaelem. Nie, nie żałuję tego co się stało. Gdybym tego nie zrobiła, zastanawiałabym się do końca życia, jak to jest. No i już wiem. I przynajmniej nie będę dłużej najstarszą dziewicą na świecie. Nie wiem czemu, ale mieć 21 lat i ciągle być dziewicą to dość upokarzające. Wiem, że to trochę głupie myślenie, ale mój umysł już dawmo temu został wypaczony przez treści z "Bravo" czy innego "Popcornu".

Kinga jeszcze nie wróciła. Znów pracuje do późna, ale za to jutro będzie miała wolne. Iwona pyta, jak było. Mówię, że byliśmy w pubie. Tylko tyle. Nikt nie musi wiedzieć więcej. Kinga nie może się dowiedzieć. Dziwne, ale nie mam wyrzutów sumienia. Spałam tylko z facetem. Gdybym poszła do łóżka z kobietą, byłaby to zdrada. Z facetem to zupełnie co innego. Tylko eksperyment. Rzecz zupełnie bez znaczenia. Zero emocji. zero uczuć.

Kinga całuje mnie w kark. Dzwoni Mike. Pyta, kiedy się znowu zobaczymy. Mówię, że nie mogę teraz rozmawiać. Obiecuję oddzwonić. Chociaż wcale nie zamierzam tego zrobić. Zaczynam rozumieć o co mi chodzi. Nie o to, że nie wiem, czy wolę dziewczyny czy facetów. Chodzi o coś bardziej istotnego. O to, czy akceptuję samą siebie. Czy ważniejsze jest to, co czuję i myślę, czego pragnę, czy to co myślą o mnie inni.
Tu, to znaczy w Londynie, wszystko jest proste. Nikogo nie obchodzi kim jestem, jak i z kim żyję. Tu mogę chodzić z dziewczyną za rękę i nikt nie gapi się na nas baranim wzrokiem, ani nie rzuca dziwnych tekstów. Tu człowiek nie boi się być sobą. Ale wakacje nie będą trwać wiecznie. Kiedyś wrócimy do Polski. Być może zamieszkamy razem. Ale i tak, w oczach społeczeństwa będę funkcjonować samotnie. Kiedyś pewnie sąsiedzi uznają mnie za starą pannę. Komu przyjdzie do głowy, że dziewczyna z którą mieszkam, jest moją kochanką, przyjaciółką, moją dziewczyną. Nikomu. Przeciętnemu heterykowi takie podejrzenia rzadko rodzą się w głowie. Wkurza mnie, że przeciętny heteryk żyje stereotypami nierzadko wziętymi z kosmosu. Lesbijka. Herod baba. Najlepiej z wąsem. Nienawidzi facetów. Żaden jej nie chciał. Chyba tylko po to przespałam się z Mikem, żeby udowodnić sobie samej, że to nieprawda. Chciałam potwierdzić swoją wartość i potwierdziła,. Z obcym facetem, którego nigdy więcej nie zobaczę. Przerażające. Czy to możliwe, żebym miała aż tak niską samoocenę?
Nie wiem, czemu tak bardzo zależy mi na tym, co myślą o mnie inni. Kompleks prowincji?

Lesbijka. Zjawisko zupełnie marginalne. Upodobanie seksualne. Nic więcej. Nie ma potrzeby mówić o tym głośno ani publicznie. Jakieś prawa? Po co? Na pewno nie w Polsce.

Następnego dnia znowu dzwoni Mike. Przeczuwam że to on, więc proszę Iwonę, żeby mu powiedziała, że wyjechałam do Polski. Podła jestem. Na szczęście Kinga bierze prysznic. Zdziwiłaby się, gdyby usłyszała, że moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Trzeba przyznać Iwonie, że ma wyobraźnię.
Chyba kocham Kingę. Kiedy długo się nie widzimy, strasznie za nią tęsknię. Nie wiem, czy będziemy razem do końca życia. Nie wiem, czy nam wyjdzie. Ale nie chcę teraz o tym myśleć. Chcę się bawić. Czuć. Kochać. Cieszyć się chwilą. Dopóki mogę. Dopóki jestem w Londynie.
Kinga schodzi na dół.
- Gotowe? - pyta mnie i Iwonę.
Pytanie. Czekamy już od pół godziny. Jedziemy do Hyde Parku. zapowiada się ładny dzień.

Godło: Ryba Piła

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (0)
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (6)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
06.01.2004 0:35 tequillla
hmmm..prawdziwe..
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
04.08.2003 14:03 Pragma
Chcialabym napisać coś wzniosłego na temat tego opowiadanka, ale po prostu mnie zatkało! Spora porcja błyskotliwych przemyśleń. Poproszę tego więcej.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
06.07.2003 22:19 tomcat
Krzysiu, to do Ciebie, mam nadzieję, że czytasz komentarze i że masz na imię Krzysia, jak w opowiadaniu.
Masz urocze imię. Twoi rodzice, jak całe nasze pokolenie, wychowali się na Trylogii Sienkiewicza. W "Panu Wołodyjowskim" jest Krzysia Drohojowska, później żona Ketlinga. Jej zdrobnienie pochodzi wprawdzie od Krystyny, nie od Krzysztofy, ale kto by się tym przejmował. Krzysia kojarzy się nam zawsze z piękną i subtelną kobietą.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
02.02.2003 13:33 bogus
cool!!!!
cytuj zgłoś 0 0
kocik
29.01.2003 14:03 kocik (39) Bytom,
Extra! Gdzie mogę znaleść więcej takich opowiadań? Powinny być stałą, odnawianą częścią IS. Kto myśli tak samo?
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
27.01.2003 23:32 ludwik
SUPER :D
cytuj zgłoś 0 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
Inne tematy
Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu? Sobota, 16.05.2026 Eurowizja 2026: największy bojkot w historii wydarzenia od 1970 roku. Kto i dlaczego odwrócił się od konkursu?
Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie" Wtorek, 19.05.2026 Minister Kierwiński o parach jednopłciowych: "będą korzystać z większości praw, które mają wszyscy polscy małżonkowie"
Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki? Czwartek, 28.05.2026 Prezydent Nawrocki zapowiada weto ws. ustawy o statusie osoby najbliższej. Będzie projekt prezydencki?
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram WhatsApp
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatnościPrzerwij abonamentOdstąpienie od umowy







🌈
Odkryj więcej na Queer.pl
Zalogowani użytkownicy mogą oglądać zdjęcia innych osób, zakładać profile, komentować artykuły i oceniać filmy.
Dołącz do nas Zaloguj się