Członkostwo Polski w Unii Europejskiej obrosło wieloma stereotypami i mitami, w które zdają się wierzyć nawet ludzie - zdawałoby się - światli. Do znudzenia powtarzany jest argument, że skoro Hiszpanie, Francuzi, Włosi i wszystkie inne nacje nie zatraciły w Unii swej tożsamości, to i nam to nie grozi. Zaszczepić rozsądek w niektórych umysłach jest tak samo trudno, jak wykorzenić przekonanie, że prezydent Kwaśniewski to Żyd o nazwisku Stoltzman. Pewni ludzie są po prostu nieprzemakalni. Wbrew wszelkiej logice wierzą, że Unia Europejska zniszczy Polskę przy pomocy aborcji, małżeństw gejowskich, wykupu ojczystego czarnoziemu i żydowsko-masońskiej kasy. Miniony rok przyniósł rozstrzygnięcie batalii o możliwie najkorzystniejsze warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. To wielkie zwycięstwo. Jednak walka o wygranie ogólnonarodowego referendum w tej epokowej dla Polski sprawie trwa. I podczas gdy w Brukseli nasi negocjatorzy zakończyli zmagania o kwoty mleka, dopłaty dla rolników i okresy przejściowe, w kraju trwa w najlepsze bój o zachowanie dziewictwa naszego Narodu w sprawach dotyczących obyczajowości oraz przeszczepienia na europejski grunt "wartości chrześcijańskich". Na wyludnionym ringu, grupka osobników podskakuje, okładając pięściami worek treningowy z napisem "pedały".
Patriotyczna troska "prawicy" o polskie części rodne (z przyległościami) jest oczywiście pochodną fobii seksualnych, wpisanych w obowiązujące doktryny Kościoła katolickiego. Tygodnik "Polityka" napisał, że utarło się w naszym kraju przekonanie, iż wszystkie sprawy dotyczące edukacji seksualnej w szkołach, planowania rodziny i tzw. "moralności" - są domeną Kościoła i nikt nie ma prawa się w nie wtrącać. Kilkanaście dni temu doszło do skandalu, ponieważ jeden z polityków SLD powiedział, że po wejściu do Unii trzeba będzie zliberalizować ustawę aborcyjną. Jego koledzy zachłystywali się w zaprzeczeniach a Gazeta Wyborcza uznała tę wypowiedź za nietakt wobec Kościoła. Po wycofaniu się z niemal wszystkich dziedzin życia społecznego, Kościół obsesyjnie traktuje obyczajowość jako ostatni szaniec obrony swej pozycji. Opublikowana ostatnio przez Watykan "Encyklopedia seksu" jest szokującym dowodem oderwania od rzeczywistości. I co z tego? Polskie "elity polityczne" będą chichotać po kątach, ale publicznie nikt nie odważył się wyśmiać inicjatywy szefa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, który domagał się gwarancji, że w Polsce nigdy nie będzie przyzwolenia na przerywanie ciąży i małżeństwa homoseksualne. Przekonanie, że wynik unijnego referendum zależy od postawy Kościoła, jest mitem tak samo nieśmiertelnym, niezniszczalnym i wiecznym jak próby zawracania kijem Wisły.
Ostatnim hobby hierarchów jest forsowanie pomysłu umieszczenia "invocatio Dei" w traktacie konstytucyjnym Unii Europejskiej. Pisząc o tym, biskup Jan Tyrawa z całą powagą twierdzi, że "historyczna uczciwość każe stwierdzić, że chrześcijanie wynaleźli tolerancję o wiele wcześniej, niż współczesność ją zsekularyzowała i że humanizowali świat w o wiele większym stopniu niż filozofowie podejrzeń". Jak widać, słowu "tolerancja" można nadać wiele znaczeń - zależnie od potrzeby. "Invocatio Dei - pisze biskup - odniesienie do Boga jako nieskończonej i transcendentalnej wartości - staje się ostatecznym wyzwoleniem człowieka, gdzie człowiek odnajduje uzasadnienie dla miłości, ofiary, trudu i krzyża, dla przebaczenia." Niestety. Z tym przebaczeniem są poważne problemy. Kilka dni temu, szef działu religijnego Gazety Wyborczej, Jan Turnau, skwitował pojednawczą wobec gejów wypowiedź hierarchy kościoła anglikańskiego cytatem z Biblii: Mężczyźni obcujący z sobą nie doznają zbawienia. Chciałoby się zadać pytanie, czy zbawienia nie doznali także ludzie tak szlachetni i wybitni jak Jerzy Waldorff (znany pisarz i krytyk muzyczny, inicjator zbiórki funduszy na ratowanie cmentarza Powązkowskiego w Warszawie), Jerzy Zawieyski (wykładowca KUL, współtwórca Klubu Inteligencji Katolickiej, członek zespołów redakcyjnych Tygodnika Powszechnego oraz miesięcznika Znak, laureat nagrody Episkopatu Polski) czy Jerzy Andrzejewski (wybitny pisarz). A może Stwórca zrobił jednak dla Nich wyjątek mimo iż byli homoseksualni? Jeśli zaś nie zbawienie po śmierci, to może chociaż równouprawnienie za życia? Łatwiej byłoby potem znosić perwersje szatana...
Polityków takich jak Kaczyński, którzy chcieliby, żeby Unia Europejska była - ale nie całkiem i nie dla gejów - jest znacznie więcej. Trudno im sobie wyobrazić, jak rychło przynależność do tej wielonarodowej struktury uwolni nas od gipsowo-odpustowego modelu katolicyzmu. I że w całej operacji przyczepienia polskiego wagonu do unijnego pociągu o to właśnie chodzi, ponieważ taki nowoczesny skład nie może podróżować z prędkością wozu drabiniastego. Podobne procesy kraje Europy zachodniej mają już za sobą. Kilka dni temu, brytyjska gazeta The Guardian zamieściła komentarz pod tytułem "Przyjemnie jest być gejem". Czytamy w nim, że jeszcze nie tak dawno, premier Margaret Thatcher kwestionowała prawa gejów do egzystencji. W przemówieniu, wygłoszonym w 1987 roku po trzecim zwycięstwie wyborczym, mówiła: "Dzieci, którym należy wpajać szacunek dla tradycyjnych wartości moralnych uczy się, że mają prawo do bycia homoseksualistami". Ale te czasy się zmieniły. Konserwatyści stracili władzę w Wielkiej Brytanii i mało który z nich opowiada dowcipy o gejach. Przyznają za to, że "partnerstwa gejowskie są dyskryminowane". A przecież Zjednoczone Królestwo było jeszcze niedawno ostoją moralnego purytanizmu, połączonego z represyjnym prawodawstwem. Przykłady takie można mnożyć. Tylko głupiec nie dostrzega, że lista krajów europejskich, które zalegalizowały związki partnerskie jest coraz dłuższa. I że nie dochodzi tam do żadnej katastrofy. Trudno nie zgodzić się z sentencją "Nowego Dekalogu" - opublikowanego w Polityce: Kochaj jak chcesz, bylebyś nie krzywdził. Pozwól każdemu kochać kogo chce, byleby nie krzywdził.
Krótkowzroczność i wiara w mity uwieczniona jest w wielu złotych myślach pierwszoplanowych postaci polskiej sceny politycznej. Warto je pamiętać i w stosownym czasie przypomnieć: "W Polsce nie ma dzisiaj tendencji do tego, by związkom homoseksualnym przyznawać status rodziny" - Andrzej Olechowski. "W Polsce (ślub par homoseksualnych) to problem czysto teoretyczny. Jestem przekonany, że tak długo, jak długo będę czynnym politykiem, nie będę musiał tego problemu rozwiązywać" - Donald Tusk. "Homoseksualizm nie mieści się w szeroko pojmowanych zachowaniach konserwatywnych" - Michał Kamiński, poseł PiS. "Osoba homoseksualna nie powinna ubiegać się o funkcje publiczne" - Ewa Kopacz, posłanka PO. Sztandarowy gejożerca Marcin Libicki - niegdyś w ZChN, obecnie w PiS - przeprowadził nawet przed ostatnimi wyborami prezydenckimi ankietę na temat stosunku kandydatów do ewentualnych inicjatyw ustawodawczych, dotyczących: legalizacji małżeństw homoseksualnych, adopcji dzieci przez takie pary, umożliwienia kobiecym parom sztucznego zapłodnienia jako drogi do posiadania potomstwa oraz "wprowadzenia elementów homoseksualnych do lekcji z zakresu edukacji seksualnej". "Poparcie dla SLD i Aleksandra Kwaśniewskiego to głos poparcia dla obyczajowej rewolucji w Polsce. Tu chodzi o zmianę podstaw cywilizacyjnych
naszej kultury" - ostrzegał Libicki. Ciągle mamy nadzieję, że się nie mylił.
Zawracanie kijem Wisły jest czynnością pozbawioną sensu i logiki. Dlaczego więc tylu mężów w sile wieku oddaje się jej z zapamiętaniem godnym lepszej sprawy? Jak by nie było: Już niedługo przekonamy się, czy Polacy chcą przesiąść się z drabiniastego wozu do wygodnego wagonu. Jeśli tak, to będą musieli pogodzić się z tym, że mniejszości seksualne mają tam wykupioną miejscówkę.
Janusz Marchwiński
Polska katolicka mentalnosc nie szybko sie zmieni,ale np to wlasnie dzieki Papiezowi (sorry if I spelled it wrongly:) Polacy beda mogli pracowac w UK od razu po wstapieniu do UK.Nie jak w Niemczech po 7 latach.Blair pod wplywem wizyty w Watykanie podjal taka decyzje i jest ona juz nieodwolalna.To jeden z wielu plusow wstapienia PL do EU.Zgadzam sie z opinia iz tradycja Kosciola w Polace nie szybko sie zmieni i cala biurokracja i system,chociazby dla par heteroseksualnych(np nauki przedmalzenskie i egzamin z kalendarzyka plodnosci-jestem na czasie:) siostra wychodzi za maz w czerwcu:)) nie szybko sie zmieni,gdyz % pseudo katlikow i dewotek nadal przewaza.jednoczesnie jestem przekonany iz podejscie do zwiazkow homoseksualnych juz od wielu lat sie zmienia.jestem przekonany iz po wstapieniu do EU swiadomosc polskiego spoleczenstwa polepszy sie.Np w UK od wrzesnia 2001 zalegalizowano rejestracje zwiazkow homoseksualnych,bez konsekwencji prawnych ale byl to pierwszy DUZY krok w kierunku rownouprawnienia.Ponadto organizacja stonewall.org.uk pomaga w legalnym pobycie par homoseksualnych,w sytuacji gdy jeden z partnerow/ek nie posiada paszportu EU lub nie pochodzi z europy.To bardzo wazne gdyz ruch ten dziala bardzo aktywnie i jestem pewien iz bedzie mial przedstawicielstwo w Polsce,najwiekszym geograficznie.populacja kraju.Ok kocze smety choc ufam iz poruszylem kilka waznych spraw i NAJWAZNIEJSZE jest aby wierzyc w zmiany.One nastapia stopniowo,mozliwe iz w ciagu 5-8 lat but co bardzo wazne i b pozytywne juz obecnie mlodzi ludzie sa bardzo swiadomi istnienia milosci i zwiazkow homoseksualnych plus akceptuje je w 100%!!!! nie bywam w Polsce zbyt czesto ale z tego co wiem i czytam(internet) mentalnosc rodakow zmienia sie dramatycznie szybko,w pozytywnym tego slowa znaczeniu,
Mala dygresja-Pn Irlandia skad pochodzi moj partner przypomina b b b katolicka Polske.Ale tem rowniez nawet osoby w wieku 70 lat zaczynaja akceptowac fakt odmiennosci seksualnych.Nie jest to juz any more dewiaja lecz bardziej cos nowego i godnego szacunku!!!! Podobnie jest uwazam w Polsce,well maybe more in the big cities where there are more educated ppl,ale to tylko kwestia czasu i uswiadomienia wszelkimi mozliwymi sposobami.
Co wazne-nadal dostrzegam OGROMNA nisze na rynku czasopism gejowskich,Nie jakies porno i horny opowiadania ale tygodniki,miesieczniki informujace o waznych faktach polityczno-kulturalnych,zwiazanych z gejowskim zyciem plus ogolne info.Takich czasopism jest mase w Londynie i sa one b wazne.W Polsce nadal wiekszosc info,kontaktow,porad jest opartych na internecie,ktory sie rozwija ale nie wszyscy maja do niego dostep,plus koszta!!! So hey-business managers-pls think about it!!!!
pozdrawiam i pamietajcie o czerwcowym referendum,zdecydowanie na TAK!!!!!
nie stracimimy naszej mentalnosci i tradycji,naturalnych produktow zywnosciowych (sorry that sound very wierd:) wierze ze akurat POLSKA TRADYCJA przetrwa i szczegolnie rolnictwo plus inne dziedziny zywnosciowe np juz obecnie Zubrowka cieszy sie ogromnym powodzeniem w UK ( hellow 12 Ł for a bottle when you at Okecie it's such a bargan:)plus ogorki,barszcz ect ect ect
ok pozdrawiam i mam nadzieje iz choc napomknalem o wielu sprawach,czasem bez logicznego sensu,to zrozumieliscie przeslanie-do przodu,nos do gory i moc pozytywnych wibracji.EU i czlonkowstwo to nie tylko nowy "lepszy" paszport ale rowniesz mase mozliwosci zawodowych i simply zyciowych!!!! wherever in Europe and even in the whole such a great WORLD!!!
okay pozdrawiam wszystkich podroznikow,optymistow i szczegolnie ludzi co kochaja nowe wyzwania!!!
would love if anyone write me back,whatever,it does not have be sweet or you dont have to agree what I have said.BBB cenie polemike!!!
ciao i do nastepnego
Pablo xxxx
ps sorki za literowki:)) too long feing far away
ps enjoy the winter:) joke papatki
Cóż to wszystko może znaczyć (- zwłaszcza dla nas gejów)?
To chyba jednak nie było tak, że najpierw UE była tolerancyjna i zaraziła tym nowych członków. Zmiany następowały [hmm, przesiąkały z USA] właśnie w ostatnich latach [przytoczona przez Janusza wypowiedź Thatcher, to'87]. Równolegle we wszystkich bogatych i bogacących się krajach, również nienależących do UE, ale utrzymujących z UE lub USA silne kontakty.
Gdybyśmy w przypadku niewejścia nadal chcieli być krajem trochę bogatszym, to będziemy utrzymać możliwie silne kontakty gospodarcze i kulturowe z Zachodem. A to pociągnie za sobą przemiany obyczajowe.:) Bo to kontakty z kimś, komu zazdrościmy lub kogo podziwiamy powodują czerpanie wzorców. A nie formalne członkostwo w UE. Marek
W rzeczywistości pozostanie Polski poza Unią nie zatrzyma przemian obyczajowych, gdyż zachodzą one pod wpływem mediów. Jeśli Polska pozostałaby poza Unią, to Polacy nadal podróżowaliby, oglądali amerykańskie filmy i seriale, korzystali z Internetu oraz czytali kolorowe pisemka dla młodzieży i kobiet.
A wszędzie tam: w podróżach zagranicznych i w wymienionych mediach natrafią na przekaz: tolerancja jest nowoczesna, geje to normalni ludzie. Byc homofobem to wstyd i zaścianek.
W końcu zapytają: skoro małzeństwa homo to Sodoma i Gomora oraz skandal, to dlaczego istnieja one w większości rozwiniętych krajów, a nie istnieją w prymitywnych krajach Trzeciego Świata.