Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 26.11.2013 14:39

Mały wielki krok

Podziel się Tweetnij Skomentuj (56)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (56)

„Płynące wieżowce” w kinach od 22 listopada

„Płynące wieżowce” są już na ekranach kin, można je oglądać i samemu wyrobić sobie zdanie. Powoli można też przystąpić nie tylko do oceniania, ale też podsumowywania i zastanawiania się z jakim przełomem mamy w tym wypadku do czynienia. Nie ma bowiem wątpliwości, że przełom nastąpił.

- Krzysztof Tomasik -

Dwa plus jeden

Zacząć trzeba od samej historii. Głównym bohaterem jest Kuba (Mateusz Banasiuk), młody chłopak, który studiuje na AWF-ie i mieszka razem z matką (Katarzyna Herman) i swoją dziewczyną Sylwią (Marta Nieradkiewicz). Pewnego dnia poznaje Michała (Bartosz Gelner), po jakimś czasie spotykają się ponownie, między nimi szybko rodzi się uczucie. Komplikuje to bardzo sytuację życiową Kuby, który w końcu będzie musiał wybrać między nową miłością, a trwającą już kilka lat relacją.

Jak widać z tego krótkiego opisu sytuacja jest dość prosta, podobna w gruncie rzeczy opowieść była w niemieckiej „Sile przyciągania”, która niedawno przemknęła przez polskie kina. Z tego porównania polski obraz wychodzi zwycięsko, ale najważniejsza między nimi różnica nie dotyczy fabuły czy ambicji artystycznych reżyserów, tylko kontekstu kulturowego. Tak się bowiem składa, że pierwszy NRD-owski film gejowski pod wymownym tytułem „Coming out” powstał w 1989 roku, a w Polsce pierwsze są właśnie... „Płynące wieżowce”.

Ten pierwszy

Prawda jest taka, że polskie kino w tematyce LGBT jest potwornie zapóźnione. Przełom emancypacyjny dokonuje się właśnie teraz, w 2013 roku i film Wasilewskiego jest tego najlepszym świadectwem. Wcześniej bywały filmy homoerotyczne („Zygfryd” czy „Kochankowie z Marony”), bywały filmy z homoseksualistami w tle, a nawet z gejami na pierwszym planie („Pora na czarownice”, „Egoiści”, „Senność”, „W imię...”), ale zawsze było to przy okazji innego tematu, nigdy nie stanowiło głównego wątku. Tym razem to jest „o tym”, o zakochiwaniu się w sobie dwóch facetów.

Oczywiście nic nie dzieje się w próżni, na to, żeby „Płynące wieżowce” mogły normalnie funkcjonować w szerokiej dystrybucji, wcześniej ten temat musiał być przepracowywany w literaturze, teatrze czy filmach offowych. Nie sposób znaleźć odpowiedzi dlaczego dzieje się to tak późno, dlaczego nikt przed Wasilewskim nie zdobył się na podobna odwagę, chociaż kilku próbowało. Przychodzi mi na myśl choćby „Sala samobójców”, w której kilku publicystów (Mariusz Kurc na tych łamach, ale też Błażej Warkocki w „Dzienniku Opinii”) próbowało zobaczyć właśnie ten „pierwszy gejowski film”. Nie mogło się udać, także ze względu na strategię reżysera i dystrybutora, którzy w opisach i wszelkich materiałach reklamowych wręcz obsesyjnie unikali jakiejkolwiek sugestii, że bohater może być gejem. W tym względzie też nastąpiła kolosalna zmiana, „Płynące wieżowce” są reklamowane plakatem przedstawiający zbliżenie twarzy bohaterów gdy się obejmują, tuż przed pocałunkiem.

Gejowskość filmu polega zresztą nie tylko na tematyce i gotowości do podejmowania kwestii homoseksualizmu w czasie promocji, ale także sposobie pokazywania męskiej nagości. Tego też nie było w polskim kinie. Ciało Kuby jest tu właściwie kolejnym bohaterem. Wciąż niespokojne, często obserwowane, wręcz podglądane, walczą o nie Sylwia i Michał, ale też matka. Mateusz Banasiuk wyjątkowo naturalnie pokazuje bezpruderyjność bohatera, a oko kamery delektuje się jego karkiem, nogami, pośladkami, penisem. Świetnie wygrane i psychologicznie uzasadnione jest też zajęcie, któremu poświęca większość czasu, czyli pływanie.

Osobna kwestia to erotyka. W przeważającej mierze aseksualnym polskim kinie, gdzie problemem bywa pocałunek między mężczyznami, takie sceny miłosne to rzecz bez precedensu. Nie chodzi tylko o naturalistycznie zrealizowaną sekwencję gejowskiego seksu, ale też rewelacyjne odegrany moment, gdy Kuba budzi Sylwię minetą. Scena przy okazji ukazuje jak zmienia się jego stosunek do dziewczyny, ma jeszcze dla niej wiele ciepła i czułości, ale już nie pożądania, bo po zaspokojeniu jej, nie ma ochoty na rewanż.

Co przyniesie przełom?

Oczywiście mimo wszystkich zalet „Płynące wieżowce” nie są filmem pozbawionym wad. To już drugi obraz Tomasza Wasilewskiego, można się więc pokusić o pierwsze diagnozy. Wyraźnie widać, że dla reżysera ważniejsze niż „o czym” opowiada, jest to „jak” to robi. Mnóstwo tu starannie skomponowanych kadrów, które mają zachwycić widza swym pięknem, ale niekoniecznie wnoszą coś do głównej historii. W „Płynących wieżowcach” to nie razi, ale łatwo w takim wypadku o pretensjonalność i nudę (to przypadek debiutanckiego „W sypialni”).

W wywiadzie udzielonym Queer.pl, Wasilewski zapytany czy przy okazji przygotowań do realizacji przypominał sobie homoseksualną klasykę polskiego kina, odpowiedział dość buńczucznie: „Nie, nie potrzebowałem żadnych powtórek z przeszłości ani elementarza. Zawsze starałem się kręcić filmy po swojemu, bez estetycznych czy socjologicznych kontekstów”. Może jednak szkoda, że podobnej powtórki sobie nie zrobił, być może pozwoliłoby mu to wykluczyć kilka stereotypów.

„Płynące wieżowce” są niezłym filmem, ale też świetnym zapisem czasów w których powstały. Okres przedemancypacyjny mamy za sobą, ale emancypacja dopiero się zaczyna. To nie przypadek, że Kuba z „Płynących wieżowców”, podobnie jak ksiądz z „W imię...” czy licealista z „Sali samobójców” dopiero poszukuje swojej tożsamości seksualnej. W polskim kinie wciąż nie ma jeszcze zdeklarowanych gejów, którzy proces samoakceptacji i coming outu mieliby za sobą. Gdy takie postacie się pojawią, wtedy dopiero zrobi się naprawdę ciekawie. Na razie w tym kierunku został zrobiony kolejny krok. Większy niż poprzednie.

„Płynące wieżowce”, scen. i reż. Tomasz Wasilewski, Polska 2013.
Wyst: Mateusz Banasiuk, Bartosz Gelner, Marta Nieradkiewicz, Katarzyna Herman, Iza Kuna, Mirosław Zbrojewicz, Olga Grycz. Dystr: Film Point Group.

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (157)
slavko19 wallflower93 mankiet coffeeandcigarettes naczalia ingenu bananxd strakur malwamalwina nat02909
Nie podoba mi się (4)
therearerules warrior ania27gno
Komentarze (56)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
boskiebuenos
Wyróżniony 30.11.2013 12:35 boskiebuenos (32) Wrocław
Chyba w dobrym filmie nie chodzi o to, żeby podać widzowi na tacy pełne rozwiązanie ostatniego wątku. Polskie filmy nie przypominają Disney'owskich bajek i BARDZO dobrze. Tak zwane otwarte zakończenie daje nam mnóstwo możliwości, ludzie..każdy może sam dopisać swoją historię. Jeśli ktoś ma ochotę na happy end, to właśnie ten zabieg dał mu takową możliwość. Ja zobaczyłam film o kraju, w którym temat homo jest tabu nie tylko na ulicach, ale i w świadomości jednostek. Że tolerancji nie ma, a to znaczy, że można pokusić się o refleksję: trzeba to zmienić, poprawić, choćby na własnym podwórku. Chłopak miał wybrać pomiędzy swoją miłostką a partnerką, z którą będzie miał dziecko? Ja widzę tylko dojrzałą i przemyślaną decyzję, a nie jakiś 'najazd' na 'środowisko'. To film o złożoności miłości. Nie o gejach.
cytuj zgłoś 5 0
titonos
Wyróżniony 27.11.2013 21:42 titonos (40) Kraków
Ten film, to mniej lub bardziej świadomy plagiat z Dolana, takie przynajmniej miałem wrażenie. Uboższa wersja "Wyśnionych miłości" w sam raz dla Słowian. Wiele rzeczy już w kinie widziałem i nie gorszę się z byle powodu, ale nie podejrzewałem, że powiem akurat po tym seansie: pornografia. Niesmaczna dosłowność. Jeśli zaś chodzi o tematykę LGBT w polskim kinie - czy to już przełom? To się dopiero okaże.
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
07.05.2014 22:44 marcelq
Film jest beznadziejny, o żadnej relacji emocjonalnej, więzi czy dojrzewaniu nie ma tu mowy (a tak jest reklamowany). Film sprowadza związek jednopłciowy do nieustannej kopulacji, bez emocji wyższych. W Polsce, w naszej rzeczywistości, bardziej szkodzi niż pomaga w budowaniu pozytywnego wizerunku osób nieheteroseksualnych i związków jednopłciowych.
cytuj zgłoś 1 0
warrior
15.12.2013 19:42 warrior (47) bielsko
To nie jest DOBRY film.
cytuj zgłoś 1 1
arcanuss
12.12.2013 23:06 arcanuss (40) Tczew
boskiebuenos:
Chłopak miał wybrać pomiędzy swoją miłostką a partnerką, z którą będzie miał dziecko? Ja widzę tylko dojrzałą i przemyślaną decyzję, a nie jakiś 'najazd' na 'środowisko'.

No proszę Cię. Kuba nie podjął żadnej decyzji. On uległ zaborczej matce i dziewczynie. W ogóle był strasznie uległy. Nie kierował sterami swojego życia. Natomiast ciąża była najpewniej udawana. Oczywiście to też otwarta interpretacja. Ale kuchenne narady Sylwii i matki Kuby o czymś świadczą. Poza tym jaki facet nawet nie zapyta o test, nie poczeka na badania, tylko od razu zrywa kontakt z chłopakiem?

Z pozostałą częścią wypowiedzi się zgadzam. Zwłaszcza ze stwierdzeniem o tym, że film jest o złożoności miłości, nie o gejach.
cytuj zgłoś 2 0
kapcia93
12.12.2013 2:09 kapcia93 (32) Kraków
Film pokazuję, że bycie gejem jest złe.
cytuj zgłoś 2 0
Ikona
09.12.2013 22:42 vito212121
No jasne neguto - gdyby Michal unikał pokrecony h facetów jakimi sa bi zaczynajacy ze swoją plcia gdy sa juz po 20 stce ale szukał gejów innych to wszystko mogłoby byc ok. Bisex nie jest dla geja i o tym mówi m in końcówka.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
09.12.2013 17:30 neguto
no ale ja nie o Kubie mówiłem tylko o Michale. Zwyczajnie w Polsce jeszcze się ludzie nie zabijają na ulicach. Dlatego Napisałem Że Kuba może sobie zostać z żoną ale Michał powinien sobie znaleźć nowego chłopaka, bo tak to właśnie wygląda na co dzień :) wtedy mamy słodko gorzkie zakończenie i film nie jest taki dołujący. Bo tak to tylko homofob może być w pełni zadowolony z zakończenia.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
09.12.2013 14:48 vito212121
Nie ma się co przejmować, że wiele osób ocenia ten film jako dno.

Jednak skoro jest dyskusja na GLBT to odniosę się do końcówki. Ktoś - chyba neguto - napisał, że dziwnie się kończy. A ja sobie próbuję wyobrazić czy w realnym życiu taki koniec nie byłby najbardziej prawdopodobny?

Wiele razy słyszę, że w małżeństwie wydało się, że ktoś zdradza i jest zdeterminowany odejść, ale nacisk ze strony rodziny a szczególnie uderzenie w nutkę dzieci trzyma go w rodzinie.

Pierwszą reakcją na wielką chemię jest - chcę z nim być mimo wszystko. Ale gdy otoczenie nas szantażuje i stawia wszystko na jedną szalę, to często miękniemy.....nie każdy zmięknie.....ale zmięknie ten kto przez wiele lat żył niezgodnie ze sobą.....skoro był na tyle słaby, że nie był sobą wcześniej, to prawdopodobnie będzie nadal słaby aby zrobić rewolucję.

W tym filmie matka znała syna. Wiedziała, że jest słaby, że skoro tak późno zaczął sypiać z facetem, to znaczy, że chciał tego od dojrzewania ale wypierał z siebie, zatem wiedziała, że jest słaby i da się go trzymać krótko.

Dlatego gdy on przyszedł do domu to powiedział - sywia chodź musimy pogadać. A na to jego matka bardzo stanowczym tonem - nie, nie sylwia chodź ale to ty chodź do nas bo to0 my musimy pogadać. Sylwia milczała, a matka znała syna i wiedziała, że jest uległy....

Piękny film i życiowe zakończenie, bo nie jeden Kuba pod naciskiem rodziny i otoczenia wybiera życie niezgodne ze sobą i niejedna matka i dziewczyna woli nie widzieć, że chłopak jest zainteresowany innymi chłopakami, ale zamiatają to w rodzinach pod dywan i udają, że jest okay.....
cytuj zgłoś 1 0
warrior
08.12.2013 16:22 warrior (47) bielsko
"artystyczne" dno. masakra. większych nudów już dawno nie doświadczyłem w kinie. zero dramaturgii. zero głębi. postacie płytkie. no i oscar-pewniak dla autora dialogów. aż tak sknocić taki potencjał, to jest naprawdę niebywała sztuka... i kto mi odda moje 21 zeta???
cytuj zgłoś 5 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 6
Krzysztof Tomasik
Autor
Krzysztof Tomasik
Stały publicysta Queer.pl, badacz polskiego homoseksualizmu, biografista
Autor książek "Homobiografie" (2008) i "Gejerel" (2012), redaktor zbioru PRL-owskich reportaży "Mulat w pegeerze" (2011). Na Uniwersytecie Krytycznym Krytyki Politycznej w Warszawie prowadzi zajęcia z cyklu "Inna strona polskiego kina", wraz z Mariuszem Kurcem współgospodarz programu "Lepiej późno niż wcale" w radiu Tok Fm.
TAGIWięcej
film gej filmy kultura płynące wieżowce recenzja tomasz wasilewski
Powiązane
Obraz Poniedziałek, 22.02.2016 Berlinale: Srebrny Niedźwiedź dla Wasilewskiego Obraz Wtorek, 16.12.2014 Naj, naj, naj 2014 – filmy Obraz Piątek, 28.02.2014 Chałupy welcome to Obraz Wtorek, 19.11.2013 Popłynęliśmy z marzeniami Obraz Czwartek, 31.10.2013 "Płynące wieżowce" w listopadzie w kinach
Inne tematy
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności