Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Wtorek, 08.03.2011 00:00

Samotność w realu

Podziel się Tweetnij Skomentuj (85)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (85)

„Sala samobójców” Jana Komasy

W polskim kinie gejów jest jak na lekarstwo. Owszem, na trzecim planie, w epizodach snuli się i nadal snują jacyś, ale to margines marginesu. Jeśli mówimy o pełnokrwistych postaciach, ważnych gejowskich wątkach fabularnych, to lista jest żenująco krótka - można by tu wymienić „Zygfryda” Andrzeja Domalika (1987), „Pożegnanie jesieni” (1991) i „Egoiści” (2001) Mariusza Trelińskiego, „Homo Father” Piotra Matwiejczyka (2005), „Senność” Magdaleny Piekorz (2008) i to by było praktycznie na tyle. Dlatego „Sala samobójców” debiutującego w pełnym metrażu Jana Komasy, w której gej jest głównym bohaterem, to unikat. I w dodatku to jest dobry film - też raczej rzadkość w polskim kinie.

W polskim kinie gejów jest jak na lekarstwo. Owszem, na trzecim planie, w epizodach snuli się i nadal snują jacyś, ale to margines marginesu. Jeśli mówimy o pełnokrwistych postaciach, ważnych gejowskich wątkach fabularnych, to lista jest żenująco krótka - można by tu wymienić „Zygfryda” Andrzeja Domalika (1987), „Pożegnanie jesieni” (1991) i „Egoiści” (2001) Mariusza Trelińskiego, „Homo Father” Piotra Matwiejczyka (2005), „Senność” Magdaleny Piekorz (2008) i to by było praktycznie na tyle. Dlatego „Sala samobójców” debiutującego w pełnym metrażu Jana Komasy, w której gej jest głównym bohaterem, to unikat. I w dodatku to jest dobry film - też raczej rzadkość w polskim kinie.

Dominik (świetny Jakub Gierszał) jest ładnym, delikatnym brunetem. Typ emo. Jego mama (Agata Kulesza) pracuje w branży reklamowej, tata (Krzysztof Pieczyński) jest doradcą w jednym z ministerstw. Dominik z rodzicami nie ma zbyt dużego kontaktu. Po mieście porusza się samochodem z kierowcą.
Jest inteligentnym, spokojnym chłopakiem. Za parę miesięcy ma zdawać maturę.

Feralna lekcja judo

Na Alexa, przystojnego kumpla z klasy, Dominik spogląda trochę dłużej, niż robiłby to heteryk. Na studniówce podczas standardowych wygłupów idą zakłady – najpierw dwie dziewczyny mają się pocałować. I idzie im to super, więc za chwilę kolej na - dlaczegóż by nie? – dwóch chłopaków. Alexa i Dominika. I jest to pocałunek przez duże P – długi, namiętny, „z języczkiem”. Pokazany w zbliżeniu. Chyba jedyny taki męsko-męski pocałunek w polskim kinie.
Sęk w tym, że dla Alexa to luźna zabawa, a dla Dominika – przeżycie. Filmik z ich pocałunkiem trafia czym prędzej do sieci, gdzie zyskuje fajne komentarze – chłopaki stają się bohaterami dyskusji postudniówkowych. A potem wydarza się feralna lekcja judo, podczas której „wszystko” wychodzi na jaw. Okazuje się, że chłopak z chłopakiem może się całować, ale tylko „dla jaj” – tego, którego naprawdę kręcą męsko-męskie namiętności – czeka kara. Czyli obśmianie, upokorzenie. A gdzie może człowieka spotkać upokorzenie najgorsze? W Internecie. Dominik z przerażeniem czyta szydercze posty, ogląda naprędce wyprodukowane prześmiewcze filmiki. Świat mu się wali. W desperackim kroku robi jeszcze coming out przed rodzicami, ale ci nie biorą go poważnie.

Po co wychodzić z pokoju?

Chłopak zostaje sam. Ukojenia zaczyna szukać tam, gdzie spotkało go nieszczęście – w sieci. Trafia do wirtualnej sali samobójców. Poznaje Sylwię (Roma Gąsiorowska w kolejnej roli na skraju załamania nerwowego), dziwną dziewczynę, która nie chce żyć, ale która słucha tego, co Dominik ma do powiedzenia…
Spora część "Sali samobójców" to animacja – bohaterowie żyją wirtualnie właściwie w takim samym stopniu, albo może nawet i większym, niż w realu. Bo real nie jest już przyjaznym miejscem dla Dominika. Nie ma nawet potrzeby wychodzenia z pokoju.

Szkoda, że wątek gejowski czyli cały motor napędzający akcję - gdzieś jakby gubi się zaraz po tym, jak Dominik odpływa do "sali samobójców". Warto było pójść dalej i szerzej pokazać, jakim piętnem wciąż jest homoseksualność, jak trudno być sobą, gdy oznacza to upadek w towarzyskiej hierarchii, pobłażliwe uśmieszki i chichoty.
Ten temat został tylko zarysowany.

Cudownych rodziców nie mam

Na pierwszy plan wysuwa się samotność w realu i nowo znalezione towarzystwo w sieci. Przejmująco pokazana jest łatwość, z jaką wirtualny świat wciąga - szczególnie, gdy jest się wrażliwym nastolatkiem odrzuconym przez rówieśników. Dominika nietrudno zrozumieć: oferta z realu jest naprawdę mniej atrakcyjna. Do tego dochodzi niemożliwość porozumienia się z rodzicami. Winne są obie strony, ale rodzice bardziej. Gdy Dominik oświadcza, że jest gejem, mama zaczyna pleść bzdury o "modzie na gejostwo" i że mu się "w dupie poprzewracało". Tata jest na początku tak zagubiony, że w ogóle nie jest w stanie niczego powiedzieć, a gdy w końcu się odzywa - "jeśli już jesteś tym gejem, to zatrzymaj to dla siebie" - to lepiej, by się jednak zamknął. Oboje są żałośnie zmieszani, gdy psychiatra próbujący wyciągnąć Dominika z depresji pyta ich, czy syn ma "dziewczynę lub chłopaka?". Im bardziej tracą Dominika, w tym bardziej kretyński sposób próbują go odzyskać.



O dziwo

O dziwo, "Sala samobójców" nie jest pretensjonalna. Albo jest, ale tylko na tyle, na ile pretensjonalny jest ból istnienia emo. Mnie ten ból przejął - może dlatego, że Dominik jest nie tylko emo, który narzeka-chociaż-przecież-niczego-mu-nie-brakuje, ale też zaszczutym gejem?

O dziwo, filmowi udaje się ominąć typowe wady polskiego kina - dialogi nie są drewniane, sytuacje nie są nieprawdopodobne, postaci nie są groteskowo przerysowane, nie ma dowcipasów. Irytuje tylko nadużywanie środka wyrazu pod tytułem "samotna łza spływająca po policzku".
Ale czepiam się. Jest naprawdę OK.

p.s. "Salę samobójców" pokazywano w tym roku na festiwalu w Berlinie; film znalazł się wśród kandydatów do nagrody Teddy dla najlepszego filmu LGBT.

"Sala samobójców" zebrała pozytywne recenzje w polskiej prasie - chociaż wątek gejowski w filmie przeszedł raczej niezauważony. Nie wszystkim debiut Komasy się jednak podobał - już niedługo na IS nieco inny głos w sprawie filmu, a tymczasem - zapraszamy do dzielenia się wrażeniami w komentarzach.
OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (253)
marcyl magic_existence dorothy529 ojojoj kuroi noempathy ania27 tomekkk belmondo28 lolek02
Nie podoba mi się (20)
cyberviroid ziggy takkforsist thebachelor 2rynax miky91 clovcia niekontent rozpikselowany ulmo
Komentarze (85)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
12.04.2011 23:31 krzysiuuu
ziggy:
Swietny pomysl, gorzej z realizacja. Garsc trafnych obserwacji, kilka ciekawych scen i bardzo duzo zenady, przerysowanych sztucznych scen, ktore sa calkowicie niewiarygodne.

Ale plus dla Komasy sa zabranie sie za tak ambitny material. Moze za trudny jak na debiut?


Twoja opinia, ale według mnie Komasa spisał się na medal! Film jest świetny a jeżeli chodzi o te "żenujące" i nierealistyczne sceny to ten film przecież w połowie opierał się na świecie fantasy, więc nie ma tu mowy o pełnym realizmie.
cytuj zgłoś 0 1
Ikona
12.04.2011 23:00 eatmysoul
"W desperackim kroku robi jeszcze coming out przed rodzicami, ale ci nie biorą go poważnie."

To raczej był żart, który nie wyglądał wcale desperacko.
Raczej to była zagrywka z jego strony, żeby rodzice mu nie szukali dziewczyny i nie manipulowali nim i jego uczuciami, żeby zdobyć pozycję (ojciec się starał o posadę ministra bodajże).

Poza tym to nie jest film o homoseksualizmie., dlatego nie ma co się dziwić, że tak mało było typowych scen w tym filmie.
cytuj zgłoś 1 0
ziggy
21.03.2011 5:02 ziggy (42) Wrocław
Swietny pomysl, gorzej z realizacja. Garsc trafnych obserwacji, kilka ciekawych scen i bardzo duzo zenady, przerysowanych sztucznych scen, ktore sa calkowicie niewiarygodne.

Ale plus dla Komasy sa zabranie sie za tak ambitny material. Moze za trudny jak na debiut?
cytuj zgłoś 1 1
rower_mamy
20.03.2011 22:51 rower_mamy (35) Opole
właśnie wróciłem z kina...
Oglądałem go już po raz drugi. Jest znakomity. Polecam serdecznie:)
cytuj zgłoś 0 0
jiz
18.03.2011 15:50 jiz (46) Kraków
Film poprawny politycznie - szału nie ma - wtórny, gdyby był krótszy o ostatnie 30 minut dało by się jeszcze uratować. Kiepskie i zbyt patetyczne dialogi...Ten film to jak dotąd najambitniejsza i z tego względu najboleśniejsza porażka młodego kina w bieżącym roku.
cytuj zgłoś 0 4
poprostukobieta89
17.03.2011 10:14 poprostukobieta89 (36) Trójmiasto...
Bardzo podobał mi się film. Byłam zaskoczona,że w polskim kinie pojawi się tak ciekawy i poruszający ważne kwestie film.Oby tak dalej !
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
17.03.2011 0:42 vacaprofana
ankh:

Podziwiam szybką analizę tego ile filmów oglądam. Ilość obejrzanych filmów ma chyba najmniejsze znaczenie, jak się odbiera dany film. Każdy film jest indywidualny i jeden jest bliższy widzowi, drugi dalszy.

Miałem na myśli to, że przed "Salą samobójców" zrobiono mnóstwo o wiele lepszych i poruszających filmów... Ale w sumie racja, każdy odbiera takie obrazy inaczej. Mnie ten nie poruszył prawie wcale. Pozdro szejset!
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.03.2011 20:25 ankh
vacaprofana:
ankh:
Właśnie wróciłem z kina. Jest to pierwszy film, po którym byłem przerażony i roztrzęsiony, a po powrocie do domu płakałem. Tyle o nim.

Chyba mało filmów oglądasz. :)

Podziwiam szybką analizę tego ile filmów oglądam. Ilość obejrzanych filmów ma chyba najmniejsze znaczenie, jak się odbiera dany film. Każdy film jest indywidualny i jeden jest bliższy widzowi, drugi dalszy.
cytuj zgłoś 0 0
Ikona
16.03.2011 18:36 vacaprofana
ankh:
Właśnie wróciłem z kina. Jest to pierwszy film, po którym byłem przerażony i roztrzęsiony, a po powrocie do domu płakałem. Tyle o nim.

Chyba mało filmów oglądasz. :)
cytuj zgłoś 1 0
Ikona
16.03.2011 6:53 blueangel
Film dobry bo życiowy, porusza prawdziwe problemy, a nie wymyślone niewiadomo skąd. Do jedne rzeczy muszę się przyczepić do możliwości korzystania z internetu przez Dominika, niby miał wszędzie bezprzewodowy, w szkole, w drodze, u matki w biurze, a w domu nagle ojciec odłączył kable i przestał działać, na ekranie wyświetlało się wi-fi. Trochę nie do końca przemyślana kwestia przez Janka Komase.
cytuj zgłoś 2 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • ...
  • 9
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
filmy jan komasa kino kultura sala samobójców
Powiązane
Obraz Środa, 16.03.2011 Dominik w sieci czy w szafie? Obraz Wtorek, 31.08.2021 Jan Komasa pracuje nad nowym filmem o miłości osób LGBT. Co wiemy o "Słońca blasku"? Obraz Wtorek, 16.12.2014 Naj, naj, naj 2014 – filmy Obraz Piątek, 28.02.2014 Chałupy welcome to Obraz Poniedziałek, 20.06.2011 "Sala samobójców" o włos od wygranej?
Inne tematy
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności