Analiz na temat tego dlaczego w jazzie jest tak mało artystów mówiących o swojej homo-, biseksualności czy transpłciowości było wiele: wskazuje się na to, że jazz zawsze był jednak dość "męski" i pełen "maczyzmu", homofobię wśród społeczności afroamerykańskiej, czy jednak pewną alternatywność, a tym samym brak zainteresowania mainstreamu prywatnym życiem muzyków. Nie jest to do końca prawda: od wielu lat spekuluje się o biseksualności wielkich jazzowych gwiazd. Dziś skupimy się jednak na muzykach, którzy nie ukrywają bycia LGBT. Zwłaszcza, że niedawno obchodziliśmy 100. urodziny wspaniałej
Billie Holliday.BILLY STRAYHORNStrayhorn był kompozytorem, bliskim współpracownikiem i przyjacielem Duke'a Ellingtona, autorem wielu jego największych szlagierów. Urodzony w 1915 roku (zmarł w 1967 na raka) nigdy nie ukrywał swojej homoseksualności, udzielał się w ruchach na rzecz praw obywatelskich, przyjaźnił się z Martinem Lutherem Kingiem. Biografowie twierdzą, że jawne życie Strayhorne'a było też możliwe dzięki akceptacji ze strony Ellingtona właśnie, który jako przyjaciel był Strayhorne'owi oddany absolutnie. Chociaż nie była to łatwa relacja – Billy do końca życia pozostał w cieniu wielkiego muzyka.
LEA DELARIA"Moim osobistym celem jest, by przybliżyć be-bop jazz społeczności gejów i lesbijek" – powiedziała kiedyś znana z hitu Netflixa "Orange is the New Black" Lea i trzeba przyznać, że idzie jej to całkiem nieźle. Komiczka, aktorka i artystka nagrała cztery jazzowe płyty.
GARY BURTONNie będzie przesadą, jeżeli napiszemy, że Burton jest jednym z najlepszych i najsłynniejszych współcześnie wibrafonistów jazzowych. "Kiedyś myślałem o sobie, że jestem jazzmenem, który akurat też jest gejem. Dziś jest inaczej, jestem gejem, który akurat też jest jazzmenem" – mówił niedawno w wywiadach artysta, który ujawnił się w 1994 roku. W 2013 roku Burton poślubił swojego wieloletniego partnera, Jonathana Chonga.
Burton ma na swoim koncie kilka statuetek Grammy, od wielu lat wykłada na Berklee College of Music – to on wymyślił i spopularyzował granie na wibrafonie z pomocą czterech (a nie dwóch) pałek.