"Nie odmówiłabym spotkania z Władimirem Putinem. Chciałabym spędzić z nim cały tydzień, by lepiej go zrozumieć" - powiedziała w rozmowie z "Austrian Kurier" Conchita Wurst. Zwyciężczyni Eurowizji dodała, że to co łączy prezydenta Rosji z mniejszościami to potrzeba szacunku.
Rok 2014 z pewnością był dla austriackiej drag queen przełomowy. W maju
zwyciężyła konkurs Eurowizji, od tego momentu stała się gwiazdą na całym świecie, występowała już m.in.
w siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych, gdzie spotkała się z Ban Ki-Moonem i w
Parlamencie Europejskm. Spotkanie z prezydentem Rosji nie byłoby więc dla Wurst pierwszym z ważnym politykiem.
W rozmowie z "Austrian Kurier" drag quen przyznała, że
bardzo chciałaby zagrać koncert w Rosji: "Mam w Rosji wielu fanów, dla mnie to piękna sprawa - pokazuje, że nie wszyscy Rosjanie zgadzają się ze swoimi władzami". "Nie odmówiłabym spotkania z Władimirem Putinem. Chciałabym spędzić z nim cały tydzień, by lepiej go zrozumieć. Co to znaczy być Władimirem Putinem? Pod jaką presją żyje? Na koniec dnia - Putin chce po prostu być szanowany. To łączy go z mniejszościami" - podkreślała Conchita, która w telewizyjnym głosowaniu w trakcie Eurowizji zdobyła w Rosji trzecie miejsce.
Rosyjska stacja RT podała, że rzecznik Putina podobno "wyśmiał" pomysł spotkania.Debiutancka płyta Wurst już w przyszłym roku.
(red)
Putin to taki nowoczesny Stalin
Poza tym spotykanie się z Wurst nie stanowi priorytetów tego Pana.
Wypowiedź świadczy jedynie o tym, że ona sobie "chce" się z nim spotkać i nic więcej. Z politycznego i gospodarczego punktu widzenia Putin ma teraz poważniejsze problemy na głowie i nie będzie spotykał się z kimś, kto ze swojej płciowości robi z siebie błazna.
Putin to demokratyczny dyktator, a z takimi się nie rozmawia - takich się siłą obala.
Oczywiście to tylko moja opinia.
Putnia powinno się leczyc .