Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego. A w nim nowe płyty Karoliny Czarneckiej, Flying Lotusa i Caribou.
Hera, koka, hasz, córkaChwała Karolinie Czarneckiej za zwrócenie uwagi naszym rodakom na istnienie czegoś takiego jak Przegląd Piosenki Aktorskiej. Piosenka "Heroine and Cocaine" The Tiger Lillies w wykonaniu Karoliny szturmem zdobyła polskie internety, dzieląc naszych ziomków na tych, którzy się zachwycają i tych, którzy są zniesmaczeni. Niestety nad Karoliną zawisła groźba stania się tą od "Hera, koka, hasz, LSD".
Po kilku miesiącach dostaliśmy EP-kę "Córka". Czarnecka nie ukrywa w wywiadach, że popularność "Hera, koka, hasz, LSD" całkowicie ją przerosła, ale też przeraziła: w końcu Polska miała ją poznać dzięki jej osiągnięciom w teatrze, filmie, telewizji, a nie ze śpiewania (i to jeszcze o narkotykach – już straciłam nadzieję, że ktokolwiek zrozumie o co w piosence tak na serio chodzi). Oczywiście nie brakuje głosów, że EP-ka to szybka odpowiedź na popularność, a sama artystka podpina się pod to co robi chociaż Dorota Masłowska. Koło "Hera, koka, hasz, LSD" przeszłam obojętnie (miałam wrażenie, że długo byłam jedyną osobą, którego tego wykonania nie widziała/słyszała), Masłowskiej nie trawię, a "Córka" bardzo się mi podoba. Ale tradycyjnie zanim przejdę do konkretów...
Bardzo dawno temu usłyszałam zespół Niwea (o Fiszu i Emade już nawet nie mówię), który tak jakoś właśnie się mi przypomniał przy okazji drugiego internetowego przeboju – piosenki "Chleb".
Być może dlatego z dużą rezerwą podeszłam do Mister D. I nie chodzi tylko o to, że jakoś nie trafia do mnie głos i maniera Doroty, czy że "nie czaję klimatu". Miałam okazję widzieć/słyszeć Mister D. na żywo i też jakoś mnie nie zachwyciło (a byłam w tym poczuciu chyba jedyna na koncercie).
I tu dochodzimy do Czarneckiej. Nie da się ukryć, że stylistyka jest trochę podobna: proste, ocierające się wręcz o grafomanię teksty, częstochowskie rymy, melorecytacja, proste, elektroniczne podkłady muzyczne. A jednak "Córka" mnie zachwyciła. Jak w ogóle doszło do jej nagrania? Po sukcesie "Hera, koka, hasz, LSD" artystka postanowiła zebrać pieniądze na stworzenie profesjonalnego klipu – potrzebowała 8 tys. Zbiórka na Polakpotrafi.pl zakończyła się na sumie 36 tys. - i to właśnie dzięki internautom powstała "Córka" – historia Tiny, która przyjeżdża do dużego miasta z małej miejscowości. "Przyjechała tu do Warszawy z małej mieściny. Przyjechała ze snami, ma pudełka z sekretami i walizkę z mitami. Poza tym niewiele, co niedziela msza w kościele. Przyjechała ze wschodu, z ciemnej strony narodu. Nie ma kasy, nie ma prawka, przeciętna laska. Nic ciekawego, szkic, przymiarka i wprawka, zajawka " - tymi słowami o płycie napisała sama Karolina. Nic dodać, nic ująć.
EP-kę warto poznać też dla utworu "Demakijaż", w którym udziela się L.U.C. Cudo!
Brakuje tylko "it's Czarnecka, bitch" na dzień dobry ;)
I sampla od Jamiego xx
Brakuje tylko "it's Czarnecka, bitch" na dzień dobry ;)
A skojarzenie Niwei z Mister D. to jakaś nietrafiona opcja... Chyba jedyna rzecz jaka je łączy to język polski
Oczywiście gust do muzyki każdy ma inny.
Dajesz ;)