Staramy się pokazywać Wam muzyczne nowości, premiery klipów bądź mało znane starocie, które odkopaliśmy. Dziś kolejna odsłona środowego przeglądu muzycznego.
2. Boards of Canada i ich „Tomorrow's Harvest” Nowy krążek brzmi rzeczywiście jak Boards of Canada. W pierwszych latach XX wieku fani muzyki elektronicznej za pomocą tej grupy usłyszeli mnóstwo muzyki około elektronicznej, zwykle jednak w kontekście. Szkockie rodzeństwo Michael Sandison i Marcus Eoin nie wymyślili nowych dźwięków, przyjmowali za to różne muzyczne nurty płynące zewsząd, składając je w swoje krążki. Apetyt na BoC jest tak ogromny, nikt nie narzekał na ciągłe ukazujące się nowe płyty zespołu. Krytycy i fani są jednogłośni – tego zespołu nigdy dość.
Krytycy uznali utwór „Reach for the Dead” za jeden z najlepszych kawałków w dorobku grupy. Za to utwory „White Cylosa”, „Jacquad Causeway" i „Cold Earth” to dobra kompilacja trip-hopowych kawałków przypominających brzmieniem stare Boards of Canada. Są one jednak utrzymane w klimacie postapokaliptycznej wizji świata, a nie jak na poprzednich albumach „spacerowania po księżycu”. Zespół nie rozpieszcza fanów utworami ambientowymi, jak bywało to na poprzednich płytach, tym razem serwuje nam więcej dźwięków o odhumanizowaniu świata („Cold Dust”, „New Seeds”). Po 8 latach muzycy wydali przepięknie refleksyjny krążek. Od 10 czerwca usłyszeć możemy 17 nowych utworów. „Tomorrow's Harvest” ocieka melancholią i tęsknotą za czymś czego już nigdy się nie doświadczy.
Przy okazji, przypominamy nasz ulubiony kawałek BoC - i chyba jeden z najbardziej klimatycznych w historii muzyki elektronicznej!