Marcel od kuchni
Tego jeszcze na Queer.pl nie było! Lubicie gotować? Zapraszamy do naszego kuchennego cyklu. Dziś Marcel od kuchni. Zapraszamy Was do dzielenia się z nami Waszymi ulubionymi - sprawdzonymi przepisami!
Polecam nie tylko amatorom makaronów, wielbicielom czosnku czy zakochanym w niepowtarzalnym smaku pesto, ale i wszystkim mięsożercom, by przekonali się, że vege może być pyszne. Bo jest, choć niekiedy konia żal!
Ingrediencje:
– dowolny makaron
– zielone pesto
– pomidory suszone wraz z oliwą
– oliwa z chilli
– pomidory koktajlowe
– ząbek czosnku
– dowolny ser żółty
Znów pełen zachwyt nad przepisem rozbija się o jego uniwersalność. Jak widzicie, nie podałem proporcji. Bo ich nie ma. Wszystko dajemy na oko i język, czyli tyle, by pasowało i smakowało.
Mamy całą gamę makaronów, które możemy tutaj użyć, bazując na swoich preferencjach wizualnych, palpacyjnych czy seksualnych. W wersji zdrowszej postawcie na wyrób razowy, a w wersji tańszej czy szybszej – na pszenny. Ser też jest dowolny, może być nawet zwykły żółty w plasterkach (oczywiście pokrojony, żeby ułatwić mu rozpuszczenie), choć ja polecam mozzarellę (także białą!) ze względu na jej mleczny smak.
Pomidory nie muszą być koktajlowe, gdyż i tak mogą się zniekształcić podczas podsmażania, natomiast ważne jest, by koniecznie użyć oliwy z pomidorów suszonych, w której zaklęty jest ich cały niezwykły aromat. Można także pominąć oliwę z chilli, jeśli ostre klimaty was nie pociągają, ale ja uważam, że nieco pikanterii jeszcze nikogo nie zabiło. Nie mówię o duszeniu.
Preparacja:
1) Makaron gotujemy zgodnie z zaleceniami na opakowaniu tak, żeby był nadęty czy coś.
2) Czosnek przeciskamy przez prasę hydrauliczną lub siekamy drobniusieńko i wrzucamy na patelnię z rozgrzaną oliwą z pomidorów suszonych, żeby go minutę czy dwie podsmażyć. Pamiętajcie, że zbyt długo smażony czosnek robi się gorzki, więc nie przesadźcie, bo w ryj!
3) Pomidory – żywe i suszone – kroimy i wrzucamy na patelnię do czosnku wraz z makaronem i serem, mieszając całość. Doprawiamy pesto i trzymamy na patelni jeszcze chwilkę, ale tylko tyle, by całość się podgrzała (szczególnie jeśli makaron po ugotowaniu zalaliście zimną wodą, pozbawiając go i się wszelkich wartości odżywczych).
Teraz najtrudniejsza część: nie wyżeramy z gara jak teściowa (nie wiem, co to znaczy, ale takie powiedzenie krąży w mojej rodzinie), tylko nakładamy na talerz i jemy jak kulturalni ludzie, delektując się każdym kęsem rozpływającego się w ustach makaronu przenikniętego wspaniałym smakiem i aromatem… Smacznego!
Tylk nie dodawajcie smietany ani mleka do dan. Ja mam alergie i wiele osob ma alergie. Trzeba pamietac, ze prawo określa liste alergenów w produktach i najlepiej nie stosować alergenow do dan - jak ktoś chce to niech sobie dolozy, np. doleje smietany. Ale nie tak, ze z góry jest już w daniu smietana.
Dlaczego "musi" być niedobry? Sugeruję spróbować, może Ci posmakuje. :)
Z tego wniosek żeś agresywna ponad miarę.
A szklane domy to chyba Bareja też widział w przedwiośniu i jemu się strasznie podobały.
Oj nie, to określenie "wojenne" to taka myśl po przeczytaniu w przepisie "kroimy żywe pomidory". W kuchni ofiary, na wojnie ofiary - to tyle :)
Z tego wniosek żeś agresywna ponad miarę.
A szklane domy to chyba Bareja też widział w przedwiośniu i jemu się strasznie podobały.
Na jakiej podstawie to stwierdziłeś ??