W piątek dotarła do nas smutna wiadomość o śmierci Roberta Łukasika. Robert był jednym z pionierów ruchu LGBTQ+ w Polsce, założycielem i prezesem Zjednoczenia „Pozytywni w Tęczy”.Robert był jednym z tych ludzi, którzy budowali polską społeczność LGBTQ+ jeszcze wtedy, gdy mało kto odważał się o niej mówić głośno. Zakładał i prowadził organizacje oraz miejsca, które stawały się azylem – od Tolersexu, przez kultowe kluby Paradise i Galeria, po magazyn „AYOR” i tworzył queerowe media w czasach, gdy prawie ich nie było. Jako założyciel i prezes Zjednoczenia Pozytywni w Tęczy przez lata wspierał osoby żyjące z HIV, łącząc aktywizm z konkretną pomocą, edukacją i walką ze stygmą, a jego wiedza o HIV, redukcji szkód i chemseksie szła w parze z empatią i odwagą mówienia o tym wprost.
"To wielka strata dla społeczności LGBT. Od kilku miesięcy był członkiem Rady Fundacji Wolontariat Równości i brał udział w przygotowaniach kolejnej Parady Równości. Lubiłem Roberta i bardzo go szanowałem: potrafił zachować zimną krew w trudnych sytuacjach, nie tracąc poczucia humoru i empatii, był uśmiechnięty, zaradny i kierował się wysokimi standardami etycznymi" - wspomina Łukasz Pałucki, przewodniczący Rady Fundacji Wolontariat Równości.
W kwietniu 2025 roku spełnił jedno ze swoich marzeń, obejmując warszawski Królik Klub i planując z niego zrobić otwartą, queerową przestrzeń spotkań – zmarł nagle, zostawiając po sobie pustkę wśród przyjaciół, współpracowników i wszystkich, dla których był mentorem, towarzyszem i cichym punktem odniesienia.
(ro)